Trwa ładowanie...

Rozwody były powszechne już w średniowieczu. Oto książka, którą pokochał twórca "Gry o tron"

"Życie w średniowiecznej wsi" to kolejna część trylogii, która stanowi lekturę obowiązkową dla miłośników historii i każdego wielbiciela twórczości George’a R. R. Martina. Dzięki uprzejmości wydawnictwa "Znak" publikujemy fragment książki.

Rozwody były powszechne już w średniowieczu. Oto książka, którą pokochał twórca "Gry o tron"Źródło: pexels.com
d2q7b6l
d2q7b6l

Ceremonia wiejskiego ślubu, a w zasadzie, by być bardziej precyzyjnym, jej brak, była odwiecznym problemem dla Kościoła. Na wsiach wiele par nie widziało potrzeby, by robić coś więcej poza pocałunkiem i wymianą przyrzeczeń, co z kolei pozostawiało pole dla debaty na temat natury domniemanej obietnicy. Gracjan i Piotr Lombard, wielkie dwunastowieczne autorytety prawnicze, zmagali się z zagadnieniem, co konstytuuje legalne małżeństwo. Z kolei papież Aleksander III (1159–1181) nakreślił pewne reguły: poprawne zawarcie związku małżeńskiego można było według niego osiągnąć albo poprzez "słowa teraźniejsze” (przykładowo "biorę sobie ciebie, Johnie…"), albo poprzez "słowa co do przyszłości” – bardziej niejasną obietnicę, o ile nastąpiła po niej konsumpcja małżeństwa. Sama zgoda obu stron była również niezbędna. Z kolei IV Sobór Laterański z 1215 roku określił, że ślub musi być wydarzeniem publicznym, a panna młoda ma dostać posag, ale nie postawił warunku obecności świadków i nie nalegał nawet na udział przedstawiciela Kościoła w ceremonii. Większość małżeństw aranżowano pomiędzy rodzinami – czasem skupienie się na własnościowej stronie zagadnienia skutkowało pobraniem się źle dobranych par. Przykład taki opisywał William Langland:

To niezbyt wydarzona para, na Boga, tak sądzę,
By wydać młode dziewczę za starego cherlaka
Albo poślubić jakąś wdowę dla wartości jej dóbr.
Związek taki niech nie ma potomstwa,

chyba że dziecię jest już w ramionach.

W znanej nam już Handlyng Synne autorstwa Roberta Manninga znajdziemy sporo uwag na temat zła płynącego z tego typu małżeństw. Gdy pary kojarzono ze sobą z uwagi na dobra materialne, a nie z miłości, nie był to "właściwy ślub”. Mężczyzna poślubiający kobietę "dla miłości do jej bydła” będzie żałował:

Gdy wszystko minie i jasne już wszystko,
Wtedy ślub smutkiem i troską tylko.
Zarówno już nie ma bydła i miłości
"Cóż my poczniemy!” krzyczą i płaczą

wciąż bez radości.

Jeszcze gorsze było dla mężczyzny "poślubienie jakiejś kobiety wbrew jej woli”. Praktyk takich ściśle zakazywał Kościół i były one rzadkie na wsi, gdzie – inaczej niż na zamku – większość małżeństw przechodziła najpierw przez okres zalotów, zdarzało się nawet, że utrzymywano kontakty seksualne przed ślubem.

d2q7b6l

Chłopskie pary najczęściej składały sobie przysięgę w drzwiach świątyni – najbardziej publicznym miejscu osady. To właśnie tam ksiądz dopytywał się, czy nie ma żadnych przeszkód do zawarcia związku (chodziło o pokrewieństwo w stopniu zabronionym przez Kościół). Pan młody określał wysokość wiana, jakie miał zapewnić swojej żonie, dając jej przy tym pierścień jako symbol oraz małą sumę pieniędzy do rozdania biedakom. Ów pierścień, jak twierdził pewien czternastowieczny kaznodzieja, musiał być "włożony i ustawiony przez męża na serdecznym palcu kobiety, by pokazać, że pomiędzy małżonkami istnieje prawdziwa miłość i łączy ich szczere uczucie. Jak mówią bowiem lekarze, jest żyła, która biegnie z serca kobiety do jej czwartego palca, i zatem to właśnie na nim kładzie się pierścień, by mogła dochować mężowi jedności i wierności, i by on dochował jedności i wierności jej”.

Następnie wymieniano się przysięgami i wszyscy obecni mogli udać się do wnętrza świątyni, gdzie odprawiano mszę ślubną. Podczas jednej z takich mszy czternastowieczny ksiądz zwrócił się do obecnych: "Moi czcigodni przyjaciele, zgromadziliśmy się dziś tutaj w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, […] by zebrać i połączyć w jedno te dwie osoby świętym sakramentem małżeństwa danym świątobliwej powadze i dyspozycji kapłanów. Ten sakrament małżeństwa posiada taką cnotę i moc, iż te dwie osoby, które teraz są dwoma ciałami i dwoma duszami, podczas dalszego życia będą […] jednym ciałem i dwoma duszami”.

Po samych zaślubinach często następowało wesele, zwane bride ale i odbywające się w domu lub w tawernie. W Warboys i kilku innych wioskach pan młody był zobowiązany do zaproszenia służby dworskiej na obiad z "chlebem, piwem, mięsem lub rybą” w "dzień, w który wziął sobie żonę”.

Niemniej nadal istniało na wsi tyle par, które wymieniały się przysięgami gdzie indziej (w lesie, w tawernie, a nawet w łożu), że tzw. potajemne małżeństwo było standardowym zmartwieniem sądów kościelnych. Zazwyczaj dziewczyna pozywała mężczyznę, który wypierał się swojej obietnicy, choć czasem bywało też na odwrót. Dopiero w czasach reformacji oraz Soboru Trydenckiego w Kościele katolickim – w szesnastym wieku – takie tajemne małżeństwa zostały ostatecznie skutecznie zakazane poprzez wprowadzenie wymogu świadków.

d2q7b6l

Inna sprawa, że w oczywisty sposób zacierała się granica między potajemnym małżeństwem a uwiedzeniem. Robert Manning potępiał mężczyzn, którzy

Zwodzą kobietę słowami,
By gładko przyrzec jej wierność,
Li tylko by legnąć z nią sami.
Zdobywają jej zgodę przez tę przebiegłość

I przywodzą oboje do hańby

Akta sądowe zawierają liczne informacje o kobietach opuszczających swoje wsie w towarzystwie mężczyzn bez jakiejkolwiek wzmianki o małżeństwie. W dokumentach tych można również znaleźć opisy jeszcze częstszych przypadków występowania leirwite albo legerwite – kary za seks przedmałżeński, dosłownie "za wspólne pokładziny”. W niektórych majątkach ziemskich istniała osobna kara nazywana childwite nakładana na kobietę posiadającą dziecko ze związku pozamałżeńskiego, ale akurat w Elton obie te kategorie były połączone. W aktach, które przetrwały do naszych czasów, znajdujemy informacje o dwudziestu dwóch sprawach związanych z leirwite w Elton pomiędzy 1279 i 1342 rokiem. Wysokość zasądzonych kwot różni się: to albo sześć, albo dwanaście pensów, a w jednym przypadku trzy pensy. We wszystkich sprawach poza jedną z imienia wymienione zostały jedynie kobiety i to one uiszczają karę. Wyjątek pochodzi z 1286 roku, kiedy to Maggie Carter i Richard Miller otrzymali nakaz zapłaty – każde po sześć pensów.

d2q7b6l

Wśród osób skazanych w związku z leirwite w dokumentach licznie pojawiają się nazwiska córek najznaczniejszych wiejskich rodów. Wydaje się jednak, że w kwestii seksu przedmałżeńskiego – mimo samej grzywny – nie dochodziło na wsiach do jakiejś znaczniejszej stygmatyzacji społecznej. Jedna z teorii mówi, że chłopki zachodziły w ciążę niejako na zasadzie wstępu do małżeństwa: aby udowodnić swoją płodność. Przykładowo w 1307 roku w Elton Athelina Blakeman zapłaciła dwanaście pensów leirwite, a jak podają rejestry, już w tym samym roku jej ojciec uiścił dwa szylingi w ramach merchet "za wydanie swojej córki Atheliny za mąż”. Wkrótce po seksie przedmałżeńskim doszło zatem do małżeństwa. Wydaje się, że społeczność wiejska wykazywała liberalne podejście do aktywności seksualnej młodych ludzi – w 1316 roku ława przysięgłych z -Elton… dostała karę, "gdyż była przemilczała wszystkie [pięć] leirwites”.

O wiele poważniejszą sprawą było cudzołóstwo – zagrożenie dla rodziny. Sprawy tego typu rozpatrywały sądy kościelne, ale pan również nakładał wówczas swoją karę, zazwyczaj używając przy tym osobliwej argumentacji prawnej: strony jakoby "zużywały pańskie ruchomości w tym okresie”. G.G. Coulton zinterpretował kiedyś tę powtarzającą się frazę jako odzwierciedlenie kontroli lorda nad małżeństwami kobiet wiejskich.

Tymczasem pan nie angażował się zbytnio w aranżowanie chłopskich związków. Te same słowa używane były w stosunku do mężczyzn oskarżonych o cudzołóstwo i rozsądnym wytłumaczeniem jest, iż lord używał pretekstu straty "zasobów” wiejskich, by wykorzystać szansę nałożenia swojej własnej kary pieniężnej w obszarze zwyczajowo zarezerwowanym dla jurysdykcji kościelnej. Z kolei sądy kościelne wskazywały winne strony w taki sposób, że sąsiedzi mogli być niechętni do zeznawania w ten sposób przed sądem dworskim.

d2q7b6l

W aktach z Elton pomiędzy 1279 i 1342 rokiem wzmiankuje się sześć spraw związanych ze zdradą małżeńską. W trzech z nich mówi się tylko o kobietach, w dwóch kolejnych jedynie o mężczyznach, a w jednej wspomniane są obie strony. Edward Britton, analizując akta sądowe z Broughton za okres 1294–1323, odkrył dwadzieścia cztery sprawy o cudzołóstwo. W dziesięciu z nich wymienione zostały obie winne strony, w ośmiu – tylko mężczyźni, a w sześciu – jedynie kobiety.

Rozwód (łacińskie divortium jest tu synonimem unieważnienia) był dla Kościoła powtarzającym się problemem występującym wśród arystokracji. Możni szukali sposobu, by rozwiązać bezdzietne lub rozczarowujące małżeństwo. Tymczasem na wsiach między wieśniakami sytuacje tego typu stanowiły niezwykłą rzadkość. Jeśli już dochodziło tam do divortium, to najbardziej rozpowszechnioną jego przyczyną była bigamia. Niemniej pary czasem wchodziły w separację – albo nieformalnie, albo dostosowując się do wytycznych sądu kościelnego. Ten drugi sposób był jednak drogi, chłopi zazwyczaj go nie wybierali.

Autorzy: Frances Gies, Joseph Gies

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe
d2q7b6l
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2q7b6l