Trwa ładowanie...
derq9mf
Informacja prasowa

Przeczytaj fragment książki ''Kod Leonarda Da Vinci'' Dana Browna w wersji dla młodzieży

- Od dawna nosiłem się z zamiarem napisania skróconej wersji „Kodu Leonarda da Vinci”, przeznaczonej dla młodzieży – tłumaczy Dan Brown. - Pełne wydanie książki jest dozwolone od 18 lat, a my chcieliśmy je skrócić, by nadawało się dla młodego czytelnika. Rodzice i dzieci mogą powieść czytać razem, rozmawiać na temat sztuki, architektury, dokumentów, analizować je, jako część historii. No i mamy jeszcze przygodę, która wciąga czytelnika. Książka „Kod Leonarda da Vinci Wersja skrócona” trafiła do sprzedaży 9 listopada. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Sonia Draga publikujemy jej fragment.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Przeczytaj fragment książki ''Kod Leonarda Da Vinci'' Dana Browna w wersji dla młodzieży
( )
derq9mf

- Od dawna nosiłem się z zamiarem napisania skróconej wersji „Kodu Leonarda da Vinci”, przeznaczonej dla młodzieży – tłumaczy Dan Brown . - Pełne wydanie książki jest dozwolone od 18 lat, a my chcieliśmy je skrócić, by nadawało się dla młodego czytelnika. Rodzice i dzieci mogą powieść czytać razem, rozmawiać na temat sztuki, architektury, dokumentów, analizować je, jako część historii. No i mamy jeszcze przygodę, która wciąga czytelnika. Książka „Kod Leonarda da Vinci Wersja skrócona” trafiła do sprzedaży 9 listopada. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Sonia Draga publikujemy jej fragment.


Rozdział 16

derq9mf

- Około piętnastu metrów stąd, na tyłach galerii, są schody przeciwpożarowe. Strażnicy wychodzą teraz z budynku, więc możemy się tamtędy wydostać.

Wyłoniwszy się z mroku, Langdon i Sophie przeszli cicho jak duchy przez Wielką Galerię, kierując się ku wyjściu do schodów przeciwpożarowych.

Kiedy tak szli, Langdon miał ochotę spróbować złożyć wszystkie elementy układanki. W prawdziwy niepokój wprawił go świeżo odkryty aspekt tej dziwnej tajemnicy. Kapitan francuskiej policji usiłował wrobić go w morderstwo.

- Myśli pani - szepnął - że Fache sam napisał to zdanie na podłodze?

derq9mf

Sophie nawet się nie odwróciła.

- To niemożliwe.

Langdon nie był taki pewny.

- Wygląda na to, że bardzo mu zależy, żebym okazał się winny. Może pomyślał, że to mu ułatwi śledztwo.

derq9mf

- Ciąg Fibonacciego? PS? Leonardo da Vinci i symbolika Wielkiej Bogini? To musiał być mój dziadek.

Langdon wiedział, że Sophie ma rację. Symbolika wszystkich znaków i sugestii była zbyt perfekcyjnie dobrana - pentagram, Człowiek witruwiański, Leonardo, Wielka Bogini, a nawet ciąg Fibonacciego. Jasny układ symboli.

- I ten telefon dzisiaj po południu - dodała Sophie. -Dziadek powiedział, że musi mi coś opowiedzieć. Jestem pewna, że wiadomość, którą zostawił w Luwrze, to ostatni wysiłek, żeby przekazać mi coś bardzo ważnego, coś, co według niego pan mógłby mi pomóc zrozumieć.

Langdon zmarszczył czoło. Miano czorta li dolina na video. Żałował, że nie rozumie tego przekazu, zarówno z uwagi na bezpieczeństwo Sophie, jak i jego własne. Wszystko układało się coraz gorzej od chwili, kiedy pierwszy raz rzucił okiem na zaszyfrowane słowa. Sfingowany skok z parapetu łazienki w Luwrze nie przysporzy mu popularności ani sympatii Fache’a. Miał dziwne wrażenie, że kapitan francuskiej policji nie dostrzeże niczego zabawnego w pościgu i aresztowaniu kostki mydła.

derq9mf

- Do drzwi mamy już niedaleko - powiedziała Sophie.

- Co pani myśli o takiej hipotezie, że liczby stanowią klucz do zrozumienia dalszej części wiadomości? - Langdon pracował kiedyś nad zbiorem manuskryptów Bacona, zawierających szyfry epigraficzne, w których z kolei pewne wiersze kodowe stanowiły wskazówki, jak odcyfrować inne fragmenty tekstu.

- Przez cały wieczór myślę o tych liczbach. Sumy, różnice, iloczyny. Niczego nie widzę. Z matematycznego punktu widzenia są zupełnie przypadkowe. Dla specjalisty od kodów to czysty bełkot.

- A jednak stanowią część ciągu Fibonacciego. To nie może być przypadek.

derq9mf

- I nie jest. Dziadek posłużył się liczbami Fibonacciego, żeby pomachać do mnie nimi jak flagą. Podobnie jak tym, że napisał wiadomość po angielsku albo że ułożył ciało na wzór mojego ulubionego dzieła sztuki, albo że narysował na swojej skórze pentagram. To wszystko miało przykuć moją uwagę.

- Pentagram ma dla pani jakieś znaczenie?

- Tak. Nie miałam jeszcze okazji panu tego powiedzieć, ale w dzieciństwie, kiedy dorastałam u boku dziadka, pentagram to był nasz specjalny symbol. Graliśmy dla zabawy w tarota, a moja symbolika kart zawsze wskazywała po rozdaniu na pentagramy. Jestem pewna, że odpowiednio przekładał kartę na kupce, ale pentagramy to taki nasz mały prywatny żart.

Langdon poczuł chłód na plecach. Grali w tarota? Tarota wymyślono po to, by przekazywać w sekrecie pewne ideologie zakazane przez Kościół. Dwadzieścia dwie specjalne karty tarota noszą takie nazwy, jak na przykład Papież, Cesarz czy Gwiazda.

derq9mf

W tarocie boska żeńskość to pentagramy, pomyślał Langdon.

Dotarli do schodów przeciwpożarowych. Sophie delikatnie otworzyła drzwi. Nie usłyszeli żadnego alarmu. Jedynie drzwi wychodzące na zewnątrz były podłączone do systemu alarmowego. Sophie poprowadziła Langdona wąskimi metalowymi schodami na parter, a idąc w dół, bezwiednie przyspieszyli.

- Czy dziadek, kiedy mówił pani o pentagramie - spytał Langdon, biegnąc za nią - wspominał o kulcie Wielkiej Bogini czy o jakichś przejawach niechęci wobec Kościoła katolickiego?

Sophie zaprzeczyła.

- W tym, co mówił, bardziej interesowała mnie matematyka, złota proporcja, fi, ciąg Fibonacciego i tak dalej.

- Dziadek uczył panią, co to jest liczba fi? - Langdon nie mógł wyjść ze zdumienia.

- Oczywiście. Boska proporcja. Kiedyś żartował, że ja też jestem po trosze boska... - dodała zażenowana. - Rozumie pan, chodziło o pisownię mojego imienia.

Zastanowił się chwilę. No tak, s-o-PHI-e.

Ciągle byli w drodze na dół. Langdon skupił się na liczbie fi. Zaczynał zdawać sobie sprawę, że wskazówki Sauniere’a są znacznie bardziej spójne, niżby się na pierwszy rzut oka wydawało.

Leonardo da Vinci... liczbyFibonacciego... pentagram.

Nie do wiary, ale wszystkie te trzy elementy połączyła jedna koncepcja, tak podstawowa dla historii sztuki, że Langdon nieraz poświęcał temu tematowi całe zajęcia.

Fi.

1.618.

Langdon złapał się na tym, że myśli o zajęciach z symbolizmu w sztuce, które prowadził na Harvardzie. Zwrócił się do zaciekawionych studentów:

- Kto może powiedzieć, co to za liczba?

Student matematyki w tyle sali podniósł rękę.

- To jest fi.

- Bardzo dobrze, Stettner - powiedział Langdon. - Przedstawiam państwu liczbę fi.

- Nie mylić z pi - dodał Stettner.

- Fi - mówił dalej Langdon - jeden, kropka, sześćset osiemnaście, jest w sztuce liczbą niezwykle ważną. Uważa się, że fi jest najpiękniejszą liczbą we wszechświecie.

Langdon otworzył prezentację i wyjaśniał, że liczba fi wywodzi się z ciągu Fibonacciego. Rośliny, zwierzęta, nawet ludzie - ich podstawowe wymiary z zadziwiającą dokładnością wyrażały się stosunkiem fi do jedności.

- W przyrodzie fi jest wszechobecna - mówił Langdon, gasząc światła - z pewnością i bezsprzecznie wychodzi poza ramy przypadku. Starożytni przypuszczali, że liczba musiała być zamierzona przez samego Stwórcę jako boska proporcja.

- Chwileczkę - powiedziała młoda kobieta w pierwszym rzędzie. - Studiowałam biologię i nigdy nie widziałam w przyrodzie tej boskiej proporcji.

- Nie? - uśmiechnął się Langdon. - Badała pani kiedyś związki między pszczołami i trutniami w społeczności ula?

- Oczywiście. Pszczół płci żeńskiej jest zawsze więcej niż pszczół płci męskiej.

- A czy wie pani, że jeśli podzielimy liczbę pszczół płci żeńskiej przez liczbę pszczół płci męskiej jakiegokolwiek ula na świecie, zawsze otrzymamy ten sam wynik? Otrzymamy fi.

Langdon pokazał slajd z fotografią ułożonej w spiralę muszli morskiej.

- Poznaje ją pani?

- To głowonóg. Mięczak.

- Słusznie. Proszę zgadnąć, jaki jest stosunek średnicy jednej spirali do drugiej. Tak, fi. Boska proporcja. Jeden, kropka, sześć, jeden, osiem do jednego.

Langdon przesuwał teraz jeden slajd za drugim - kwiat słonecznika, spiralnie układające się płatki szyszki sosny, układ liści na łodygach roślin, segmentacja owadów - wszystko to wykazywało zadziwiające posłuszeństwo boskiej proporcji.

- To nie do wiary! - powiedział ktoś głośno.

- Tak - zauważył ktoś inny - ale co to ma wspólnego ze sztuką?

- Właśnie! Dobre pytanie. - Langdon wyświetlił kolej - ny slajd z rysunkiem słynnej nagiej postaci męskiej piórka Leonarda da Vinci. - Człowiek witruwiański, nazwany tak na cześć Marka Witruwiusza, genialnego rzymskiego architekta, który sławił boską proporcję i jej związki z architekturą. W jego czasach nikt nie rozumiał struktury ludzkiego ciała lepiej niż Leonardo da Vinci. Ekshumował nawet zwłoki i preparował je, żeby mierzyć dokładne proporcje budowy kostnej człowieka. On pierwszy wykazał, że ludzkie ciało jest dosłownie zbudowane z elementów, których proporcje wymiarów zawsze równają się fi. - Uśmiechnął się. - Podczas zajęć jeszcze nieraz zetkniemy się z da Vincim... istnieją symbole ukryte w takich miejscach, o jakich wam się nawet nie śniło.

- Chodźmy - szepnęła Sophie. - Co się stało? Już prawie jesteśmy. Szybciej!

Langdon spojrzał w górę sparaliżowany nagłym olśnieniem.

Miano czorta li dolina na video?

Sophie patrzyła na niego z dołu.

To nie może być aż tak proste, pomyślał.

Ale wiedział, że jest.

Gdzieś tam, w podziemiach Luwru. Kiedy obrazy fi i Leonarda da Vinci przesuwały mu się przed oczami, Robert Langdon niespodziewanie rozszyfrował kod Sauniere’a.

- Miano czorta - powiedział - li dolina na video to najprostszy kod, jaki można sobie wyobrazić!

Sophie stała kilka stopni poniżej i patrzyła na niego, nic nie rozumiejąc.

- Sama to pani powiedziała - w głosie Langdona słychać było podekscytowanie. - Liczby Fibonacciego mają znaczenie tylko wtedy, kiedy się je odpowiednio ułoży. W przeciwnym razie to matematyczny bełkot.

Sophie nie miała pojęcia, o czym on mówi.

- Ułożony losowo ciąg Fibonacciego jest wskazówką - powiedział Langdon, biorąc kartkę do ręki. - To sugestia, jak rozszyfrować resztę wiadomości. Zapisał ciąg liczbowy, nie trzymając się żadnego porządku, żeby nam powiedzieć, że to samo podejście trzeba zastosować do tekstu. Miano czorta li dolina na video. Te słowa nic nie znaczą. To po prostu litery wypisane w niewłaściwym porządku.

- Sądzi pan, że ta wiadomość to... une anagramme? - Wpatrywała się w niego.

Langdon bez słowa wyciągnął z kieszeni marynarki pióro i poprzestawiał litery w linijce.

Miano czorta li dolina na video to bezbłędny anagram słów:

To Leonardo da Vinci i Mona Liza.

derq9mf

Podziel się opinią

Share

derq9mf

derq9mf