Trwa ładowanie...
d2n2l10

Potęga wyobraźni pornograficznej

Apollinaire naprawdę się postarał, by trafić na wszelkie możliwe indeksy i rankingi lektur zakazanych, bezbożnych i obrzydliwych. Czego tutaj nie ma? Są „klasyczne” opisy seksu, jest pornografia homoseksualna i heteroseksualna, seks grupowy, seks z dorożkarzem i seks z popem, nadziewanie jeńca na żelazny pal, a także koprofagia, nekrofilia, zoofilia, kazirodztwo, sadyzm, masochizm i pedofilia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Potęga wyobraźni pornograficznej
("__wlasne)
d2n2l10

Apollinaire naprawdę się postarał, by trafić na wszelkie możliwe indeksy i rankingi lektur zakazanych, bezbożnych i obrzydliwych. Czego tutaj nie ma? Są „klasyczne” opisy seksu, jest pornografia homoseksualna i heteroseksualna, seks grupowy, seks z dorożkarzem i seks z popem, nadziewanie jeńca na żelazny pal, a także koprofagia, nekrofilia, zoofilia, kazirodztwo, sadyzm, masochizm i pedofilia.

Nie tylko twórcy reklam telewizyjnych, okładek kolorowych magazynów czy reżyserzy filmowi doskonale znają i co rusz wcielają w życie maksymę, zgodnie z którą „seks sprzedaje”(ang. sex sells). Doskonałymi „sprzedawcami seksu” są także pisarze oraz – w jeszcze większym stopniu – wydawcy. Nawet książka, w której znajdziemy dwa subtelne opisy zbliżenia bohaterów (dajmy na to, szczegółowo opisany pocałunek i częściowo opisany akt seksualny), na okładce automatycznie staje się „powieścią pełną seksu i przemocy”. Poradniki pisane przez seksuologów obiecują dzisiaj czytelnikom wielokrotne orgazmy, których „nie potrafisz sobie nawet wyobrazić” lub „takie, jakich przez całe życie nie przeżyła twoja babcia”. Coraz częściej także najmłodsi odbiorcy zaczynają być uświadamiani i seksualnie edukowani przez autorów przeznaczonych dla nich książeczek (najlepszym przykładem głośna i dla wielu kontrowersyjna seria „Bez Tabu” Wydawnictwa Czarna Owca z Wielką księgą cipek i Wielką księgą siusiaków na czele). Krótko mówiąc: seks sprzedaje, bo chcemy seks kupować.

Nikogo więc już nie przerażają rzekome „ostrzeżenia” wydawcy, który grzecznie zapowiada, że w środku przezornie zafoliowanego i „przeznaczonego wyłącznie dla dorosłych czytelników” tomu znajdują się „drastyczne sceny erotyczne”. Doskonały chwyt marketingowy, który nie znudzi się dopóty, dopóki będzie skuteczny, a nic nie wskazuje na to, by w ciągu najbliższych kilkuset lat coś miało się w tej kwestii zmienić. Okazuje się jednak, że zdarzają się pojedyncze sytuacje, w których zacytowane wyżej ostrzeżenia – ograniczenie wiekowe plus informacja o drastyczności scen erotycznych – są jak najbardziej szczere i uzasadnione, a tak jest właśnie w przypadku Jedenastu tysięcy pałek, czyli miłostek pewnego hospodara Apollinaire’a . Co oczywiście nie zmienia faktu, że dzięki ostrzegawczej naklejce na okładce wydawca ma
szansę na znaczący wzrost sprzedaży książki, a więc – jak to się mówi – „osiąga efekt odwrotny od zamierzonego” (cudzysłów stąd, że efektem zamierzonym wydawcy jest w istocie jak najwyższa sprzedaż, a nie umoralnianie odbiorcy…).

Nieczyste zagrywki czy moralność wydawców interesują mnie jednak w dużo mniejszym stopniu niż głośna i naprawdę kontrowersyjna powieść autorstwa „tego Apollinaire’a ”. „Tego”, czyli klasyka literatury francuskiej, wybitnego poety, jednego z najważniejszych przedstawicieli francuskiej awangardy, entuzjasty kubizmu i prekursora surrealizmu (to zresztą Apollinaire stworzył słowo „surrealizm”). W liceach nie wspomina się zapewne o Jedenastu tysiącach pałek… , gdyż do powyższego wyliczenia należałoby dodać jeszcze informację, że jest autorem jednej z najbardziej brutalnych, odważnych, odstręczających, ale zarazem oryginalnych i fascynujących powieści pornograficznych w historii literatury, a takim – niebłahym w końcu – osiągnięciem nie
warto się przecież dzielić z młodymi i niedojrzałymi osobnikami, bo jeszcze, nie daj Boże, by się zainteresowali i sięgnęli w domu po tę zakazaną lekturę.

Z drugiej strony, wyjątkowo mógłbym się z takim świętoszkowatym belfrem zgodzić, bo Apollinaire naprawdę się postarał, by trafić na wszelkie możliwe indeksy i rankingi lektur zakazanych, bezbożnych i obrzydliwych. Czego tutaj nie ma? Są „klasyczne” opisy seksu, jest pornografia homoseksualna i heteroseksualna, seks grupowy, seks z dorożkarzem i seks z popem, nadziewanie jeńca na żelazny pal, a także koprofagia, nekrofilia, zoofilia, kazirodztwo, sadyzm, masochizm i pedofilia. A wszystko to zaledwie na 120 stronach. To jedna z tych lektur, które czytamy i z każdą kolejną stroną zastanawiamy się: Co będzie dalej? Czym jeszcze autor nas zaskoczy? Której z seksualnych obsesji, preferencji i pozycji nie zdążył jeszcze opisać? I przede wszystkim: czy to, że w dalszym ciągu czytam tę książkę, że brnę dalej przez kolejne rozdziały, oznacza, że jestem najzwyczajniej w świecie ciekawy i zainteresowany seksualno-literacką
inwencją klasyka francuskiej poezji (eleganckie wyjaśnienie, nieprawdaż?), czy też, że coś jest ze mną nie tak? Jak powinien reagować czytelnik powieści Apollinaire’a ? Czy powinien być wstrząśnięty i oburzony lekturą? A może co kilka stron powinien zmuszać się do wymiotów i odkładać książkę ze wstrętem, obiecując sobie solennie, że „ani linijki więcej”, a następnego dnia udać się do konfesjonału, by wyspowiadać z pochłoniętych bluźnierstw i bezeceństw?

A co powiedzieć o czytelniku, który co rusz przy Jedenastu tysiącach pałek… będzie wybuchał śmiechem? Przyznaję, że sam zaliczam się do kategorii odbiorców roześmianych, choć nieustannie zapytujących samego siebie: „Czy aby na pewno wszystko jest ze mną w porządku?”. Marek Puszczewicz , autor kongenialnego spolszczenia dzieła Apollinaire’a , pociesza mnie, że raczej tak: „Jest to książka niepowtarzalna dzięki przyjętej konstrukcji. Na dobrą sprawę to pastisz powieści erotycznej, dość modnej w początkach naszego stulecia. Wszystkie opisy są tak przesadne – zwłaszcza jeśli chodzi o kombinacje cielesne, a także o ilość przedstawionego okrucieństwa – że już po kilku stronach odnosi się wrażenie, iż jest to jakaś surrealistyczna
łamigłówka. Również specyficzny humor ukazujący się na kartach tej książki każe nam podchodzić do tekstu z pewnym dystansem. Podobne uczucia mamy, czytając o rozmiarach rozporka Gargantui w książce Rabelais’go ”. Jeden z francuskich krytyków słusznie zauważył, że „mamy tu do czynienia z powieścią napisaną w duchu boskiego markiza, lecz przyprawioną sosem rabelaisowskiego humoru”.

d2n2l10

Powiedzieć, że jest to książka perwersyjna, to nic nie powiedzieć, a żeby było jeszcze zabawniej, powieść ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B. w niedawno uruchomionej Zmysłowej Serii .Jeśli seksualne przygody ze wszystkimi szczegółami opisane przez Apollinaire’a rzeczywiście są „zmysłowe”, to widocznie nie do końca rozumiem, co oznacza ten przymiotnik. Z drugiej strony – jako człowiek z natury tolerancyjny – nie chciałbym nikomu odbierać prawa do zmysłowości takiej, jaką sobie tylko wymarzy, nawet jeśli miałoby to być wymazywanie całego ciała ekskrementami czy pragnienie wybatożenia przez rozwścieczonego dorożkarza.

Pisanie na temat fabuły powieści Apollinaire’a mijałoby się z celem, bo – tak jak w przypadku filmów pornograficznych – jest ona raczej pretekstowa (Mony Valkutascu, rumuński arystokrata, wyrusza do Paryża, by tam zaspokajać swe niekończące seksualne żądze i przeżywać inne, nie mniej ekscytujące, przygody, chociażby na tyłach frontu wojny rosyjsko-japońskiej) , choć w przeciwieństwie do przywołanych dzieł sztuki filmowej obfituje w różnego rodzaju rozbrajające dialogi, błyskotliwe riposty i zabawne detale, które zdecydowanie przyczyniły się do tego, że obecnie Jedenaście tysięcy pałek… należy do europejskiego kanonu literackiego (twierdzi tak chociażby Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, o czym piszę dalej). Przede wszystkim jest to jednak powieść doskonale, żywo i żarliwie napisana.Opisy, choć
niejednokrotnie obsceniczne, a nawet obrzydliwe (przykładem sceny nekrofilskie czy pedofilskie), są sugestywne, barwne, a przez zamierzoną przesadę również szaleńczo zabawne. Z nie mniejszym talentem książka została przetłumaczona przez Marka Puszczewicza , któremu udało się wycisnąć chyba wszystkie seksualne soki z raczej zachowawczej i prymitywnej „w tych sprawach” polszczyzny.

Jednym z minusów publikacji jest brak wyczerpującego posłowia. W przypadku utworu zgoła legendarnego, kontrowersyjnego i budzącego tak wielkie emocje, chciałoby się na jego temat przeczytać nieco więcej niż kilkanaście zdań. Brakuje bardziej szczegółowych informacji na temat genezy i kontekstu historycznoliterackiego, a przede wszystkim o dalszej „karierze” oraz recepcji dzieła dawniej i dzisiaj. Szkoda też, że nie przeczytamy więcej o różnego rodzaju problemach prawnych (np. czy w Polsce można w ogóle wydawać utwory pornograficzne z opisami aktów pedofilskich czy nekrofilskich? czy jest to w jakikolwiek regulowane prawnie? itd.), kłopotach utworu z cenzurą i nadgorliwymi moralistami, protestach czytelników, księgarzy i księży etc. Jako formę pocieszenia możemy jedynie potraktować przytoczonego przez tłumacza newsa z lutego 2010 roku, z którego dowiadujemy się o wyroku Trybunału w Strasburgu, który uznał, że „Turcja uniemożliwiła dostęp do dziedzictwa literatury europejskiej i naruszyła wolność
ekspresji”.

Mowa o zarekwirowaniu i zniszczeniu nakładu oraz ukaraniu grzywną wydawcy przekładu powieści Apollinaire’a , którą sąd w Stambule uznał za „obsceniczną, niemoralną i podniecającą”. Swoją drogą, uznanie przez sąd Jedenastu tysięcy pałek… za utwór podniecający jest zastanawiające i sporo mówiące o upodobaniach łóżkowych wydających wyrok. Niemniej, wydawca książki odwołał się do Trybunału w Strasburgu, który orzekł, że „państwa mogą w ochronie moralności ingerować legalnie, jeśli jest po temu nagląca potrzeba społeczna, a taka nie występowała w sprawie Akdasa”.

Długo można by cytować najbardziej frapujące, zabawne, nieprzyzwoite czy kampowe ustępy książki Apollinaire’a , ale po pierwsze, nie chciałbym czytelnikom odbierać (dla niektórych zapewne wątpliwej lub zgoła żadnej) przyjemności z przyszłej lektury, a po drugie, trudno byłoby wybrać fragmenty na tyle cenzuralne i grzeczne, by nadawały się do przywoływania w tym miejscu. Wspomnę jedynie o pociesznej scence, w której Mony Valkutascu spotyka na froncie w ambulatorium przepiękną polską szlachciankę, córkę Jana Moreńskiego, która okazuje się być sanitariuszką-sadystką: „Aby się zemścić i pomścić Polskę, moją ojczyznę, uśmiercam rosyjskich żołnierzy. […] Ów patriotyczny zapał wpłynął na me zmysły i szlachetniejsze uczucia ustąpiły przed okrucieństwem”.Patriotyczna przemowa oczywiście wpłynęła także na zmysły Mony’ego: „Za wszelką cenę zapragnął wylizać jej tyłek, by złożyć tym sposobem hołd Polsce”. Dalej Mony przyznaje
jednak, że gdyby sam był carem, zniszczyłby wszystkich Polaków. Dlaczego? „Te nieudolne pijaki w kółko fabrykują bomby i sprawiają, że cała nasza planeta nie nadaje się do zamieszkiwania”.Co ciekawe, piękna sanitariuszka miast bronić honoru swej ojczyzny, zgadza się, że jej ziomkowie są „ludźmi nieco swawolnymi, lecz niech im oddadzą ojczyznę, niech im pozwolą mówić ich własnym językiem, a Polska znów stanie się krajem rycerskiego honoru, luksusu i pięknych kobiet”.

„Drogi Czytelniku, dostałeś chyba prosto między oczy, takiej książki w Polsce nie było i… nie będzie. Żeby się ktokolwiek nie wiem jak starał, to już nic nowego w tym temacie nie wymyśli” – pisze w posłowiu Puszczewicz i jednocześnie dodaje, że książkę tę powinno się traktować jak czystą fantazję, która bez wątpienia jest obsceniczna (ale nie wulgarna!) i z tego powodu „nie powinna trafić do rąk młodzieży”. Powtórzę więc raz jeszcze, że nie jest to lektura dla każdego, gdyż Apollinaire napisał po prostu ostrą i bezpośrednią powieść pornograficzną, prawdziwie perwersyjną i przekraczającą wszelkie możliwe tabu. Pasuje do niej określenie „wyłącznie dla miłośników mocnych wrażeń”, ale w tym wypadku należy je potraktować poważnie i dosłownie (tak jak ostrzegawczą naklejkę na okładce). Zdecydowanie nie jest to powieść dla obyczajowych konserwatystów
czy osób o słabych nerwach, krytycznych wobec wszelkiej twardej pornografii, pozbawionych dystansu do samych siebie i czytanych „obrzydliwości”.

d2n2l10

Chciałoby się jeszcze zapytać: a sam Apollinaire ? Czy wykorzystał w powieści własne doświadczenia? Jak pisze Jan Gondowicz , o jego pożyciu rozpowiadano dziwne plotki: „Że mianowicie wykazuje możność tylko w pełnym ubraniu i kapeluszu, że sprawdza się wyłącznie a caudam i że jest, generalnie, niemrawy. Stąd może dziewice św. Urszuli poruszyły w nim tajemne struny kompensacji. Oto potęga wyobraźni. Pornograficznej, rzecz jasna”.

Grzegorz Wysocki , ksiazki.wp.pl

d2n2l10

Podziel się opinią

Share

d2n2l10

d2n2l10