Trwa ładowanie...
d3a35ta

Ponętne i niebezpieczne. 10 najgorszych kobiet przedwojennej Polski

Nie chcielibyście spotkać ich po zmroku w ciemnej alejce. Tych 10 kobiet siało postrach w przedwojennej Polsce. Jednocześnie większość z nich stała się też rozchwytywanymi przez media gwiazdami. Celebrytkami na miarę swoich czasów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Małgorzata Genzlerowa, bohaterka afery pedofilskiej, która wstrząsnęła całą Polską
Małgorzata Genzlerowa, bohaterka afery pedofilskiej, która wstrząsnęła całą Polską (Domena publiczna)
d3a35ta

"We wszystkich kobietach tkwi pierwiastek zła" – zawyrokowała polska prasa sensacyjna na początku lat 30. XX wieku.

Dziennikarze, zwłaszcza z poczytnego magazynu kryminalnego "Tajny Detektyw", rozpoczęli prawdziwą nagonkę na morderczynie, malwersantki i burdelmamy. Każda z nich, o ile tylko jej zbrodnia była wystarczająco wyrafinowana, a twarz i sylwetka ponętne, miała szansę zdobyć ponurą sławę. A już szczególnie, jeśli była nie tylko zbrodniarką, ale też wielką i wpływową damą.

W przyszłości czekał ją poniżający proces. Teraz jednak mówiła o niej cała Polska. Od Gdyni po Stanisławów. I każdy chciał wiedzieć: dlaczego to zrobiła?

d3a35ta

1. Maria Lewandowska

W październiku 1931 r. zasypała Poznań listami szantażowymi. Wysyłała je do najbardziej szanowanych finansistów, przemysłowców i duchownych. Za każdym razem podawała się za dawną kochankę adresata i żądała pieniędzy w zamian za zachowanie milczenia. Nie wiadomo, ile zarobiła w ten sposób.

Według prasy mogło to być nawet kilkadziesiąt tys. zł. Świetny wynik, biorąc pod uwagę fakt, że Lewandowska nie była żadną panią do towarzystwa, ale znudzoną milionerką z jednej z najlepszych wielkopolskich rodzin. Czyżby wszystko to zrobiła wyłącznie dla zabawy?

Maria Lewandowska. Rentierka i szantażystka w jednej osobie Domena publiczna
Maria Lewandowska. Rentierka i szantażystka w jednej osobie (Domena publiczna)

2. Julia Kucharska

Też żyła wśród luksusów i była przyzwyczajona, że wszystko jej się należy. Kiedy wpadła w tarapaty finansowe, nie miała najmniejszych skrupułów.

d3a35ta

Z zimną krwią zabiła swojego brata Zbigniewa Gierszewskiego, znanego warszawskiego architekta i milionera. Wszystko przez Napoleona i jego kodeks. Francuz wymyślił bowiem system, w którym po zmarłym dziedziczą w pierwszej kolejności dzieci, a po nich rodzeństwo (z pominięciem małżonka i rodziców). Julia uwielbiała high life, na który nie było jej już stać.

W oczy zaświeciło jej widmo bankructwa, a zniecierpliwieni wierzyciele dobijali się do drzwi. Postanowiła więc działać. Zbrodnia była prostacka, ale niewiele brakowało, a nikt by jej nie zauważył.

Kucharska strzeliła bratu w głowę, ale kompetentni polscy policjanci w ogóle nie zauważyli rany postrzałowej i orzekli samobójstwo przez otrucie.

Dopiero czujny pracownik domu pogrzebowego zaalarmował władze o podejrzeniu morderstwa. W efekcie Kucharska stanęła przed sądem i wiosną 1939 r. usłyszała wyrok: 15 lat więzienia. Apelacji nie zdążyła złożyć. Przeszkodził jej Hitler i wybuch drugiej wojny światowej.

d3a35ta

Twierdzi, że zabił 500 kobiet. Historia seryjnego mordercy

3. Józefa Paśnik

O milionowych spadkach nawet nie marzyła. Ambicje miała skromne, ale metody – absolutnie bezwzględne.

d3a35ta

Mąż Józefy, Szczepan, czatował na ofiary na głównym dworcu kolejowym Warszawy. Zaczepiał bezrobotne, zdesperowane kobiety i wmawiał im, że jest zamożnym gospodarzem szukającym służącej. Potem wywoził ofiary pod miasto i mordował je w okolicach różnych stacji.

Żona przyglądała się jego czynom, trzymała mu nóż, a w razie potrzeby łapała wyrywające się kobiety. Na koniec zaś sprzedawała zdarte z nich ubrania na Kercelaku (nieistniejący plac w warszawskiej dzielnicy Wola i targowisko znajdujące się na placu w latach 1867–1947 - przyp. red.).

Zarabiała na tym grosze, a mimo to wciąż pomagała Szczepanowi zabijać. Schwytana w marcu 1922 r. była sądzona na równi z mężem. I poniosła karę, która nie spotkała w wolnej Polsce żadnej innej kobiety.

4. Wanda Parylewiczowa

Należała do ścisłej śmietanki towarzyskiej przedwojennej Polski. Jej mąż był drugim najwyżej postawionym sędzią w kraju. Jej brat – ministrem spraw wewnętrznych i czwartym najpotężniejszym człowiekiem w Polsce.

d3a35ta

Sama Wanda była jednak przede wszystkim patologiczną zakupoholiczką. Popadła w gigantyczne długi, o których bała się powiedzieć komukolwiek. Aby poprawić swoją sytuację założyła gang specjalizujący się w płatnej protekcji.

W zamian za pieniądze oferowała stanowiska w administracji publicznej, korzystne wyroki sądów, koncesje i zwolnienia z podatków. Do pomocy najęła obrotną żydowską przekupkę, a ta z kolei zwerbowała całą armię pośredników.

Kiedy sprawa wyszła na jaw, państwo polskie dosłownie zachwiało się w posadach. Nigdy w historii Rzeczpospolitej nie było większej afery korupcyjnej.

Karykatura Wandy Parylewiczowej opublikowana przez prawicowy dziennik "Orędownik" Domena publiczna
Karykatura Wandy Parylewiczowej opublikowana przez prawicowy dziennik "Orędownik" (Domena publiczna)

5. Zofia Zyta Woroniecka

Była nie tylko wielką damą, ale też najprawdziwszą księżniczką. Pochodziła z dumnego litewskiego rodu książąt Woronieckich herbu Korybut. Nie wiodła jednak życia jak z bajki. Związała się z przebiegłym bonvivantem Brunonem Boyem, którego jedynym celem było zagarnięcie majątku jej rodziny.

d3a35ta

Układało się między nimi doskonale. Przynajmniej do chwili, gdy Bruno odkrył, że żaden majątek nie istnieje. Woronieccy byli kiedyś prawdziwymi magnatami, ale zbankrutowali po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Na wieść o tym w idealnym narzeczonym zaszła gwałtowna zmiana. Z dnia na dzień stał się wyrachowanym sadystą.

Zyta nie wytrzymała wreszcie psychicznych tortur i w listopadzie 1931 r. odebrała mu życie siedmioma strzałami z pistoletu. Prasa okrzyknęła ją "nimfomanką, "wampirzycą" i "nową Katarzyną Wielką".

6. Maria Ciunkiewiczowa

Nie zasłużyła sobie na podobne epitety, jak Woroniecka. Mówiono o niej natomiast, że była największą malwersantką II Rzeczpospolitej. Chełpiła się tytułem hrabiny i arystokratycznym herbem. Prawda była jednak taka, że swój majątek zbiła dzięki korzystnym romansom, a nie dostojnemu pochodzeniu.

W młodości związała się z wpływowym radzieckim aparatczykiem. Później flirtowała z bankierami, politykami i baronami. Osiadła we Francji, wydając wyłudzoną od nich fortunę.

Gdy pieniądze wreszcie się skończyły, przyjechała do Krakowa i sfingowała kradzież swoich własnych – zapewne nigdy nie istniejących – klejnotów i futer.

Domagała się od towarzystwa ubezpieczeniowego wypłaty polisy. Kwota była astronomiczna: 12 mln w przeliczeniu na dzisiejsze złote. Zamiast pieniędzy Ciunkiewiczowa dostała jednak wyrok za oszustwo. 5 lat więzienia w zawieszeniu.

Twierdziła, że została wrobiona i że cała sprawa jest szyta grubymi nićmi. Jeśli nawet tak było, to Maria i tak nie musiała się przejmować. Dobry adwokat gwarantował, że pozostanie bezkarna. Podobnie jak każda, nawet najgorsza, przestępczyni z wysokich sfer.

Maria Ciunkiewiczowa podczas składania zeznań Domena publiczna
Maria Ciunkiewiczowa podczas składania zeznań (Domena publiczna)

7. Małgorzata Genzlerowa

Musiała być doskonałą aktorką! Przed małżonkiem grała idealną żonę i matkę. Jej drugie życie nigdy nie wyszłoby na jaw, gdyby nie wścibscy sąsiedzi, którzy zasiali w sercu jej męża Franciszka nutę zwątpienia. Kiedy swoje trzy grosze dorzuciła jego własna matka, czara się przelała.

Starsza kobieta widziała, że Małgorzata co dzień opuszcza dom niedługo po wyjściu męża i wraca tak, żeby nie zauważył jej nieobecności. Kiedy wreszcie Franciszek odkrył prawdę, nie potrafił w nią uwierzyć. Jego druga połówka okazała się stręczycielką i menedżerką pedofilskiej szajki!

Małgorzata w swym alternatywnym życiu zapewniała najbardziej prominentnym obywatelom Poznania intymne towarzystwo małych dziewczynek. Jakby tego było mało, ekskluzywny dom publiczny prowadziła razem z własną matką.

Kiedy sprawa wyszła na jaw, wybuchła bodaj największa afera obyczajowa przedwojennej Polski. Ława oskarżonych pełna była dostojników, którzy zabawiali się z odurzonymi dziećmi lub pomagali przy tym pedofilskim procederze. Trafił się nawet jeden z organizatorów powstania wielkopolskiego, Feliks Piekucki.

Oni mieli koneksje i zasługi, więc potraktowano ich łagodnie. Rzeczywistą karę poniosła tylko Genzlerowa. Jak argumentował sąd w wyroku wydanym w sierpniu 1932 r., "gdyby jej nie było, cała afera by nie zaistniała".

Małgorzata Genzlerowa na zdjęciu z okładki tygodnika "Tajny Detektyw" Materiały prasowe
Małgorzata Genzlerowa na zdjęciu z okładki tygodnika "Tajny Detektyw" (Materiały prasowe)

8. Marianna Laskowska

Nawet nie próbowała udawać i maskować swoich czynów. Sama twierdziła, że "całe życie zajmowała się wychowywaniem dzieci". Pod tym niewinnym określeniem krył się jeden z najstraszniejszych procederów dawnej Polski. Laskowska była fabrykantką aniołków – jak można sądzić najgorszą ze wszystkich.

Warszawianka za opłatą odbierała niemowlęta od zdesperowanych, zwykle niezamężnych matek i twierdziła, że znajdzie im lepszy dom. W rzeczywistości truła dzieci, dusiła je albo wyrzucała zimą bez ubranek do rynsztoków, by zamarzały na mrozie. Gdy policja wpadła na jej trop w 1922 r., zabijała średnio jedno dziecko dziennie.

Łącznie mogła mieć na sumieniu setki ofiar. Schwytaną ją tylko dlatego, bo była skrajnie bezczelna. Dla dodatkowego zysku wynajęła pokój w swoim mieszkaniu sublokatorom. I to mimo że w tym samym lokalu mordowała dzieci.

9. Maria Zajdlowa

Był rok 1938 i ktoś porwał jej dziecko, jej małą Zosię! Błagała o pomoc policję i odbierała listy od porywaczy. W rzeczywistości zaginiona dziewczynka już nie żyła. Z zimną krwią zabiła ją jej szlochająca matka. Zosia miała 12 lat, chodziła do szkoły, odrabiała lekcje i była dla Marii nieznośnym balastem.

Jak Zajdlowa miała sobie ułożyć na nowo życie z taką kulą u nogi? Jeszcze parę lat i straci swój kobiecy urok, a zamiast nią, jej gachowie zainteresują się dorastającą córką. Wmówiła sobie, że musi usunąć przeszkodę, by znowu być szczęśliwą.

Zabiła Zosię i po kryjomu pozbyła się ciała, topiąc je w sławojce. Tę makabryczną zagadkę kryminalną rozwikłał komendant łódzkiej policji Anatoliusz Elzesser-Niedzielski, a prasa rzuciła się na sprawę jak stado wygłodniałych sępów. Dziennikarze natychmiast wydali wyrok. Orzeczenie przez sędziego dożywocia było tylko formalnością.

10. Rita Fröhlich

Rita z Lwowa potrafiła doskonale udawać. Razem ze swoim wspólnikiem opracowała perfekcyjny sposób zdobywania hurtowych ilości narkotyków. Amerykańscy kokainowi kowboje mogą się schować! Mechanizm był prosty. Razem wchodzili do gabinetu lekarskiego, jako zakochana para, małżeństwo.

Ona udawała boleści i mdlała. Przestraszony lekarz pędził po wodę, żeby ocucić pacjentkę, a wspólnik Rity w tym czasie kradł recepty i odpowiednie pieczątki. Najpierw odwiedzali wszystkie prywatne przychodnie, gdzie "zaopatrywali się" w recepty, następnie pędzili do apteki. Za każdym razem innej, by nie wzbudzać podejrzeń.

Przed wojną morfina była legalnym lekiem sprzedawanym u każdego farmaceuty, choć rzecz jasna tylko na receptę. Czysty towar, z pewnego źródła i niedrogi. Swoje zdobycze "zakochana para" sprzedawała z dziesięciokrotnym przebiciem. Kiedy w 1932 r. wszystko się wydało, o sprawie pisały gazety w całej Polsce.

Rita na zdjęciu z okładki "Tajnego Detektywa" Materiały prasowe
Rita na zdjęciu z okładki "Tajnego Detektywa" (Materiały prasowe)

Była też przed wojną sprawa Rity Gorgonowej. Niesamowicie głośne morderstwo córki lwowskiego inżyniera. Kryminalnie była jednak historia nudna, płaska i oczywista.

Jeśli powyższa lista czegoś dowodzi, to tego, że w II Rzeczpospolitej nie brakowało dużo ciekawszych historii kobiecej zbrodni. I dużo bardziej barwnych sylwetek samych zbrodniarek.

Mroczną stronę przedwojennej Polski poznacie dzięki książce Kamila Janickiego "Seryjni mordercy II RP" (Wydawnictwo Literackie 2020) Materiały prasowe
Mroczną stronę przedwojennej Polski poznacie dzięki książce Kamila Janickiego "Seryjni mordercy II RP" (Wydawnictwo Literackie 2020) (Materiały prasowe)

Zainteresował Cię ten temat? Na łamach portalu WielkaHistoria.pl przeczytasz o seryjnym mordercy, który, zabił w Warszawie przynajmniej 7 kobiet. Dlaczego nikt nie zauważył, co się dzieje?

Aleksandra Zaprutko-Janicka - historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 r. wydała "Okupację od kuchni", a w 2017 r. "Dwudziestolecie od kuchni". Napisała też "Piękno bez konserwantów" (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Kamil Janicki – historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak "Damy polskiego imperium", "Pierwsze damy II Rzeczpospolitej", "Epoka milczenia" czy "Damy złotego wieku". Jego najnowsza pozycja to "Seryjni mordercy II RP".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3a35ta

Podziel się opinią

Share
d3a35ta
d3a35ta