Trwa ładowanie...
d4m0vry

"Pawiak pomścimy". Co się działo za murami owianego grozą największego więzienia śledczego w okupowanej Warszawie?

Na Pawiak trafiały całe rodziny, również kobiety w ciąży, dzieci i młodzież zaangażowana w działalność konspiracyjną. Poruszające historie ocalałych opisuje Sylwia Winnik w nowej książce "Dzieci z Pawiaka".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Więźniowie funkcyjni szpitala na dziedzińcu kobiecego oddziału Pawiaka
Więźniowie funkcyjni szpitala na dziedzińcu kobiecego oddziału Pawiaka
d4m0vry

Jan spędził dwa pierwsze lata swojego dzieciństwa w celi. Nie znał innego świata. Więzienie było dla niego jedynym domem.

Emilię zgarnęli w szóstym miesiącu ciąży. Jako pierwszy na Pawiak trafił jej mąż. Lilii, ich córka urodzona w więzieniu, do dziś nie potrafi spokojnie czytać wspomnień katowanego tam ojca.

Janina, pseudonim Mirka, już w wieku dziesięciu lat postanowiła pomagać mamie w działalności konspiracyjnej. Jako dwunastolatka została zaprzysiężona na samodzielną łączniczkę. Gdy miała czternaście lat, aresztowało ją gestapo. Trafiła prosto do piekła Pawiaka.

d4m0vry

Szacuje się, że w latach 1939–1944 do największego niemieckiego więzienia politycznego na terenie okupowanej Polski trafiło ponad 100 000 osób. 37 000 z nich zginęło w egzekucjach lub w trakcie przesłuchań, a 60 000 wywieziono do obozów koncentracyjnych. Na Pawiak trafiały całe rodziny, również kobiety w ciąży, dzieci i młodzież zaangażowana w działalność konspiracyjną.

23 lipca 1944 roku zaczęto ewakuację Pawiaka. 30 lipca wysłano ostatnie transporty ewakuacyjne, ale jeden z wagonów, pełen ludzi, został ostrzelany i podpalony.

Poruszające historie ocalałych opisuje Sylwia Winnik w nowej książce "Dzieci z Pawiaka".

d4m0vry

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak publikujemy fragment książki.

PRZYSTANEK DO ŚMIERCI

"Pawiak pomścimy" – to hasło pojawiało się na murach, słupach ogłoszeniowych i chodnikach Warszawy w czasie II wojny światowej aż do wybuchu Powstania Warszawskiego. Warszawiacy mieli ostrą świadomość tego, co się dzieje za murami owianego grozą największego więzienia śledczego w Generalnym Gubernatorstwie. Pawiak był i wciąż jest symbolem okrucieństwa, bestialstwa i hańby.

"Pawiak pomścimy" – te słowa polskie podziemie przekształcało w czyny: angażowało się w pomoc więźniom, pomagało w spektakularnych ucieczkach, wydawało i wykonywało wyroki na oprawcach i mordercach z gestapo i SS.

d4m0vry

"Pawiak pomścimy" – dziś hasło to nabiera nowego znaczenia. Może oznaczać troskę o świadectwa historii. Muzeum Pawiaka to miejsce, które na co dzień pielęgnuje pamięć o czarnej karcie w dziejach Polski, a "Pawiak pomścimy" może oznaczać, że nie zapomnimy o tym, co się wydarzyło podczas II wojny światowej. Nie po to, by mieć żal, lecz by wyciągać wnioski. (...)

Najokrutniejszy czas na Pawiaku to okres od 2 października 1939 do 21 sierpnia 1944 roku. W jego murach więziono wówczas blisko sto tysięcy osób, z czego trzydzieści siedem tysięcy zamordowano, a pozostałą część wywieziono w dziewięćdziesięciu pięciu transportach do obozów koncentracyjnych, pracy i zagłady, między innymi do Auschwitz-Birkenau, na Majdanek, do Treblinki czy Ravensbrück, a także do wielu innych miejsc pracy przymusowej na terenie Niemiec. Niewielu odzyskało wolność.

Na Pawiaku osadzano niejednokrotnie całe rodziny, w tym małe dzieci i kobiety w ciąży. Za więźniów politycznych uważano już kilkunastoletnie dziewczynki i chłopców. Można było tu trafić za działanie w konspiracji, nieprzestrzeganie licznych zakazów gestapo, podejrzenie o przeciwstawienie się ideologii III Rzeszy, po łapance na ulicy, aresztowaniu w pracy czy w domu. W więzieniu można było spotkać ludzi z różnych warstw społecznych i najróżniejszych wyznań religijnych. Od literatów i wykształconych profesorów, przez duchownych, po działaczy politycznych. Przed „sprawiedliwością” okupanta nie było ratunku.

d4m0vry

Z Pawiakiem ściśle łączyła się siedziba gestapo mieszcząca się w gmachu Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego przy alei Szucha 25. W podziemiach tego budynku Niemcy urządzili areszt śledczy; zabierano tam osoby z nakazem aresztowania, można było tam również trafić na przesłuchanie wprost z łapanki lub jako więzień przewożony w tym celu z Pawiaka.

Dzięki relacjom świadków nawet po ponad siedemdziesięciu latach od zakończenia wojny wiemy, jak katowani i torturowani byli więźniowie. Bicie kolbą karabinu po głowie czy żebrach to najmniejsze przejawy okrucieństwa. Gestapo sięgało po znacznie gorsze metody: wyrywanie żywcem paznokci, przypalanie papierosami, szczucie psami, bicie pejczem, łamanie kości, duszenie uszkodzoną maską gazową. Niejednokrotnie torturowano w ten sposób osoby w podeszłym wieku, nastolatków i kobiety w zaawansowanej ciąży.

Ci, którzy chcieli walczyć o wolną Polskę, nie pozostawali bierni nawet po osadzeniu w więzieniu. Liczne działania ruchu oporu dodawały ludziom siły i nadziei, że z okupantem można wygrać. Prym wiodła siatka konspiracyjna polskiego personelu medycznego na Pawiaku, Patronat, ale działały również siatki innych więźniów funkcyjnych. Nie brakowało oczywiście zdrajców, toteż należało rozsądnie wybierać ludzi do współpracy. (...)

d4m0vry

Przygotowania do ewakuacji Pawiaka rozpoczęły się 23 lipca 1944 roku. Likwidowano poszczególne pomieszczenia i dowody zbrodni, a 30 lipca Niemcy wysłali dwa ostatnie transporty ewakuacyjne: około tysiąca czterystu mężczyzn do Gross Rosen i czterysta kobiet do Ravensbrück. Jeden z wagonów – pełen ludzi, został ostrzelany, a potem podpalony na bocznicy kolejowej w Skierniewicach.

31 lipca zwolniono około dwustu osób. Byli wśród nich lekarze, a także niektóre matki z dziećmi. 13 sierpnia w ruinach getta rozstrzelano prawie wszystkich pozostałych na Pawiaku stu siedmiu więźniów. Wśród nich dwie kobiety w połogu i ich świeżo narodzone dzieci. 18 sierpnia zabito Halinę Tulińską, będącą w siódmym miesiącu ciąży.

21 sierpnia 1944 roku Niemcy wysadzili kompleks więzienny w powietrze. Zachowały się tylko nieliczne fragmenty murów, w tym filar bramy wjazdowej od strony ulicy Dzielnej, oraz słynny wiąz – żywy pomnik ku czci pomordowanych ofiar.

d4m0vry

W tej książce czytelnicy odnajdą wspomnienia byłych więźniów Pawiaka, którzy trafili tam jako dzieci albo urodzili się w nim w trakcie osadzenia ich matek. Relacje te, wzbogacone wspomnieniami ich rodziców, obrazują, jak wojna wpłynęła na losy ich rodzin, a także na sposób, w jaki do dziś postrzegają świat. We wspomnieniach nie brakuje wzruszających pożegnań, niepewności, brutalnych przesłuchań, odwagi i heroizmu.

Dla wielu Pawiak stał się przystankiem do Auschwitz-Birkenau, Treblinki i innych miejsc odosobnienia. Przystankiem do śmierci.

W pojedynkę nikt nie wygra wojny. To oczywiste. Ale wygrana wojna to też uratowane życie pojedynczego człowieka, to ukryta przed gestapo żydowska rodzina, to kawałek chleba podzielony na dwie części, to list pożegnalny przekazany rodzinie. Bo kiedy nic nie sprzyja wygranej i wolności, liczą się proste słowa i czyny. Przeżyło dzięki nim wielu świadków historii, o których dziś w tej książce piszę. Powie ktoś, że to oczywistość.

Tak – odpowiem. Ale czy nie zapominamy coraz częściej o oczywistościach, które czynią nasz świat bardziej ludzkim?

Sylwia Winnik, "Dzieci Pawiaka".

63 dni chwały. Powstanie Warszawskie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4m0vry

Podziel się opinią

Share

d4m0vry

d4m0vry