Trwa ładowanie...

Nieświadomie zażartowali z syna Ibisza. Takiej reakcji znanych rodziców się nie spodziewali

Życie internetowych śmieszków bywa trudne, zwłaszcza gdy dotkną wrażliwych ego znanych celebrytów. Patryk Chilewicz i Madam, czyli duet znany w sieci jako Vogule Poland, na co dzień mierzą się z takimi sytuacjami. W ich najnowszej książce "Kuriozum" można przeczytać, jak "podpadli" Annie i Krzysztofowi Ibiszom.

Share
Anna i Krzysztof Ibiszowie byli źli na Vogule Poland za żart z ich synaAnna i Krzysztof Ibiszowie byli źli na Vogule Poland za żart z ich synaŹródło: AKPA, Instagram
dbmjugo

Poniżej publikujemy fragment książki "Kuriozum", będącej zapisem rozmów między Vogule Poland a Aleksandrą Pajewską-Klucznik. Publikacja ukaże się w drugiej połowie września.

Madam: Z Krzysztofem Ibiszem mieliśmy dosłownie kilka miesięcy wcześniej, bym rzekł, megadramę. Megakuriozalną megadramę.

To brzmi intrygująco, zwłaszcza że Krzysztof się wydaje takim niezbyt dramowym człowiekiem. Dla was, jak rozumiem, zrobił wyjątek, tak?

Madam: W sytuację była zamieszana cała rodzina. Słuchaj, my co tydzień oglądaliśmy "Taniec z Gwiazdami". Co tydzień też nagrywaliśmy fragmenty naszego telewizora i komentowaliśmy na bieżąco to, co działo się na ekranie. I nikt nas nawet za to nie pozwał. No i wiesz, znasz nas i nasze specyficzne poczucie humoru. Dogadywaliśmy tam nieraz totalne głupoty. Wiesz, na przykład było tak, że na scenie pojawiały się w niektórych momentach randomowe dzieci, które trzymały walizki pełne pieniędzy. Na tych walizkach było zawsze logo firmy, która produkuje parówki. Dla mnie to jest super zabawne i moim obowiązkiem jest to skomentować. No to mówiliśmy, że to są dzieci-parówki. Że te dzieci biegają tutaj, następnie się je mieli na parówki i tyle. Tak wygląda cykl życia dziecka.

dbmjugo

Patryk: Umówmy się: wszyscy wiemy, że parówki są z małych dzieci.

Madam: No i wszystkich to bawiło. Aż do momentu, kiedy podczas jednego z programów dzieckiem parówką był syn Krzysztofa Ibisza. My nawet nie mieliśmy pojęcia, że to jest jego dziecko. Nie biegało przecież podpisane jako "dziecko Ibisza". Ale napisała do nas jego matka, czyli Anna Ibisz.

Patryk: Anna Ibisz, jedna z Ann Ibisz.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Gwiazdy piszą książki. I to na potęgę

Pani Gadżet.

Madam: Słynna "Pani Gadżet". Oburzona absolutnie. Napisała do nas na Instagramie i wdaliśmy się z nią w jakąś taką dziwną dyskusję. Byliśmy w szoku, że to się dzieje naprawdę. W pewnym momencie doszło do tego już, że ona dawała nam jakieś takie dziwne sygnały, że my szczególnie nie powinniśmy mówić o jej dziecku per "parówka", ponieważ... jesteśmy homoseksualistami.

dbmjugo

Patryk: No, jakby, cokolwiek.

Madam: To było wyjątkowo niesmaczne i nie byliśmy w stanie jej przemówić do rozsądku i wytłumaczyć, co to jest poczucie humoru. Ja nie wiem, czy to nie był jedyny przypadek w naszej historii, kiedy po prostu kogoś zablokowaliśmy na Instagramie, bo pisała do nas już tak skrajne głupoty, że już po prostu nie mieliśmy siły tego ciągnąć.

Wy ją zablokowaliście, tak?

Madam: Zablokowaliśmy ją, słuchajcie, ja chcę jeszcze raz podkreślić, że to dotyczyło stories na Instagramie, 15-sekundowego filmiku, który po 24 godzinach znika na zawsze. A ta drama się na tym wcale nie skończyła. Pani Gadżet najwidoczniej musiała się poskarżyć temu swojemu byłemu mężowi, czyli Krzysztofowi Ibiszowi, który napisał do nas jakąś taką wiadomość w stylu, że on to się z nami policzy i powinniśmy mieć nadzieję, że nigdy na niego nie wpadniemy.

dbmjugo

Patryk: No i przed tym setnym odcinkiem "Tańca z Gwiazdami" byliśmy tacy trochę zesrani. Jak siedzieliśmy na widowni, to zauważyliśmy, że Krzysztof rzeczywiście na nas zerkał.

Madam: Bo Krzysztof Ibisz prowadzi "Taniec z Gwiazdami", jeżeli ktoś na przykład żył pod kamieniem i nie wie, to wyjaśniamy. Ale jeszcze dodam, że przy okazji parówkodramy on akurat tutaj zrobił szach-mat. Wyprzedził nas, to jest napisał wiadomość, a jak ją odczytaliśmy, to od razu nas zablokował.

Rozumiem, że to wszystko było wywołane tym, że w żartach nazwaliście syna Krzysztofa Ibisza, nie wiedząc, że to syn Krzysztofa Ibisza, dzieckiem-parówką, bo trzymało teczkę z logo sponsora, którym był producent parówek, tak?

Madam: Dokładnie tak.

I tyle? Pytam, bo próbuję zrozumieć, co ich mogło ich tak zaboleć.

Madam: Anna wydawała się strasznie nadopiekuńczą matką. Próbowała w pewnym momencie sugerować, że inne dzieci mogą się z powodu naszych żartów śmiać z syna. A najlepsze jest to, że równolegle napisał do nas wspomniany syn, który zareagował na to wszystko po prostu z pełnym dystansem i się obśmiał całkowicie. Może powinni, nie wiem, na przykład usiąść w rodzinie i to przegadać między sobą.

dbmjugo

Mam wrażenie, że tu zaszło jakieś absurdalne misanderstanding po prostu. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo już po prostu nie mogę uwierzyć w to, że ktoś z czegoś takiego by robił taką aferę.

Madam: Myślę, że jako medialni rodzice muszą się przygotować do tego i przyzwyczaić, że ludzie będą zabierać głos i komentować w różny sposób obecność ich dziecka przed kamerami. A warto zaznaczyć, że oni bardzo lubią pchać je przed kamery. On jeszcze wiele razy pojawiał się w obiektywie podczas "Tańca z Gwiazdami". Z jakiego powodu? Nie był uczestnikiem, nie był prowadzącym, więc jakby sorry kolego.

Ale rozumiem, że do czasu waszej wizyty w studio "Tańca z Gwiazdami" emocje musiały opaść, bo finalnie Krzysztof się z wami nie policzył.

Madam: Krzysztof się z nami nie policzył. My więcej też nie mówiliśmy nic o jego synu, ponieważ już wiedzieliśmy, które dziecko jest dzieckiem Ibiszowym. Już na zawsze to zapamiętamy chyba. Ale dla nas będzie też już zawsze dzieckiem-parówką.

dbmjugo

Bo wcześniej vogule nie zdawaliście sobie sprawy, że to jest ich syn.

Patryk: Absolutnie nie wiedzieliśmy, kim jest ten chłopiec. Tych chłopców było tam kilku, dziewczynek też kilka. Tam biegało sporo dzieci na parówki. To może, żeby nie pozostawiać żadnych niedomówień: chodzi ci o to, że dziecko zostaje parówką, a nie, że dziecko jest przerabiane na parówkę?

Madam: Nie no, zostaje przerobione.

Zostaje przerobione na parówkę.

dbmjugo

Madam: Tak. Tak się robi parówki. Z dziobów i dzieci. Nie wiedziałaś?

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
dbmjugo
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dbmjugo
dbmjugo