Trwa ładowanie...
d22rhsx

Mija 20 lat od śmierci księdza Józefa Tischnera

Najbardziej popularny myśliciel i eseista katolicki w Polsce lat 90. Jego książki stały się bestsellerami, sam zaś autor postrzegany był jako jeden z niewielu autentycznych autorytetów moralnych i intelektualnych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ksiądz Józef Tischner zmarł 28 czerwca 2000 roku na raka krtani
Ksiądz Józef Tischner zmarł 28 czerwca 2000 roku na raka krtani (East News)
d22rhsx

Filozof, eseista, ksiądz katolicki i duszpasterz.

Ukończył krakowskie seminarium duchowne. W 1955 roku przyjął święcenia. Studiował między innymi na Uniwersytecie Jagiellońskim. Profesor w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, prezes Instytutu Nauki o Człowieku w Wiedniu. Członek redakcji "Tygodnika Powszechnego" i "Znaku". Autor ”Etyki Solidarności” i kapelan jej pierwszego zjazdu. Kawaler Orderu Orła Białego. W tym roku wypada 20 rocznica jego śmierci.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak publikujemy fragment książki Wojciecha Bonowicza "Tischner. Biografia".

d22rhsx

Po śmierci Tischnera zaczęło rosnąć zainteresowanie nim przede wszystkim jako myślicielem religijnym i kimś, kto reprezentuje „inne oblicze” Kościoła. Jego wpływ na polską religijność jest jednak raczej podskórny, ogranicza się do tych, których wiara „szuka rozumienia”, w niewielkim stopniu odcisnął się natomiast na Kościele jako instytucji. Zresztą on sam tak naprawdę instytucją mało się interesował. Piętnował pewne postawy – triumfalizm, „poczucie sytej cnoty” (by zacytować sformułowanie arcybiskupa Grzegorza Rysia), niechęć do autorefleksji, podatność na integrystyczne i nacjonalistyczne pokusy – ale rzadko krytykował struktury jako takie. „Nie usiłuję krytykować czegoś, na co nie mogę wpłynąć” – tłumaczył w jednym z wywiadów. „Ja usiłuję wpłynąć na chrześcijańską filozofię w Polsce i zrobić ją filozofią szerokich horyzontów, szerokiego serca, która rozumie niepokój człowieka. Bo rozumieć człowieka to podzielać jego niepokój”.

Z dzisiejszej perspektywy może się nam wydawać, że zrobił mało. Że nie dostrzegł problemów, o których zaczęto głośno mówić w ostatnich latach. Biorąc jednak pod uwagę kontekst, trzeba przyznać, że Tischner i tak miał więcej odwagi niż ktokolwiek. O swoich sporach z tomistami powiedział: „Z punktu widzenia tego, co działo się na Zachodzie, był to zaledwie pisk myszy w klatce lwów. Ale ta mysz żyła w Polsce”. Zwłaszcza w latach dziewięćdziesiątych zaczęło mu przybywać przeciwników. Choć, jak pisał Michał Bardel, „zasłużył na szacunek niewierzących i wielu z nich zdołał przyciągnąć przynajmniej na przedproże wiary, nie przebił się przez mur toruńskiej ideologii”. Wizja chrześcijaństwa wolności i dialogu, chrześcijaństwa, które nie boi się pytań, przegrała – twierdzi młody krakowski filozof – w starciu z „chrześcijaństwem zerojedynkowym”, odwracającym się od ludzi będących w pół drogi do Boga, dzielącym świat na „swoich” i wrogów. „W wymiarze myślenia o Kościele Tischner właściwie nie pozostawił następców” – zauważa Bardel; „to szczególnie bolesne, jeśli wspomnimy tłumy uczęszczające na jego wykłady. Kilka ważnych postaci krakowskiej filozofii i może dwie, trzy wyróżniające się figury w polskim Kościele to doprawdy niewiele”.

Trudno się z tym nie zgodzić. A z drugiej strony, można odnieść wrażenie, że wpływ Tischnera na świadomość religijną – i kościelną – polskich katolików jest jednak widoczny i szerszy, niżby się wydawało. Śmiałość dzisiejszych krytyków jest po trosze także owocem jego ówczesnej bezkompromisowości. Stał się znakiem sprzeciwu, symbolem kogoś, kto z wnętrza Kościoła nie boi się nazywać po imieniu zła, które się tam zalęgło. Charakterystyczne, że pisząc w 2010 roku słynny list do nuncjusza apostolskiego w Polsce, ojciec Ludwik Wiśniewski zaraz na początku przywołuje przykład Tischnera: „To prawda, z komunizmu Kościół polski wyszedł silny. Z biegiem jednak lat pojawiły się zjawiska, które powinny napełnić nas troską, a może nawet wstydem. I zabrakło nam refleksji. My, ludzie Kościoła, a zwłaszcza duchowni, uważaliśmy, że jesteśmy ciągle wspaniali, zwycięscy i że należą się nam oklaski, a nawet przywileje. Nieżyjący już ks. Józef Tischner próbował księży i biskupów sprowadzić na ziemię. Okrzyknięto go liberałem i odtąd słowo »liberał« stało się przekleństwem i synonimem »lewaka«, który tak naprawdę działa na szkodę Kościoła, nawet wtedy, kiedy jest gorliwym księdzem”.

d22rhsx

Wojciech Bonowicz, "Tischner. Biografia", wyd. Znak 2020 rok.

Prolog: jakie książki w prezencie?

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d22rhsx

Podziel się opinią

Share

d22rhsx

d22rhsx