Trwa ładowanie...
18-02-2015 14:27

Korpo-Indie

W 2013 r. nakładem Wydawnictwa Czarne ukazało się polskie tłumaczenie książki "Indie. Miliony zbuntowanych" V. S. Naipaula. Ten prozaik i noblista brytyjski hinduskiego pochodzenia wychował się w Trynidadzie i Tobago, po studiach w Oxfordzie osiadł na stałe w Anglii, a w 1962 r. po raz pierwszy przyjechał do kraju przodków. W przytoczonym zbiorze reportaży-esejów, opublikowanym 26 lat po inicjalnej podróży, autor skonfrontował dwa odmienne oblicza Indii - utrwalone we wspomnieniach i to współczesne. Nakreślił w ten sposób wizję cywilizacyjnej przemiany i duchowej „drogi naprzód”, doświadczanej przez młode pokolenie Hindusów. Echa przewodniej myśli Naipaula pobrzmiewają także w książce Joanny Irzabek "Indie Spółka z o. o." Mamy tu jednak do czynienia z innym typem przemiany, a co za tym idzie - zupełnie nową odsłoną hinduskiej duchowości.

Korpo-IndieŹródło:
d19glh1
d19glh1

W książce "Indie. Miliony zbuntowanych" V. S. Naipaula - noblista brytyjski hinduskiego pochodzenia - skonfrontował dwa odmienne oblicza Indii - utrwalone we wspomnieniach i to współczesne. Nakreślił w ten sposób wizję cywilizacyjnej przemiany i duchowej „drogi naprzód”, doświadczanej przez młode pokolenie Hindusów. Echa przewodniej myśli Naipaula pobrzmiewają także w książce Joanny Irzabek "Indie Spółka z o. o." Mamy tu jednak do czynienia z innym typem przemiany, a co za tym idzie - zupełnie nową odsłoną hinduskiej duchowości.

Gdańska dziennikarka i podróżniczka, autorka tekstów publikowanych w mediach branżowych i lokalnych oraz internetowym wydaniu „Polityki”, specjalizuje się w tematyce krajów Azji Południowej i Bliskiego Wschodu. W swoim zbiorze reportaży zamieszcza portret Hindusów odbiegający zarówno od stereotypowego wyobrażenia bollywoodzkiego blichtru, jak i forsowanej przez Naipaula budującej wizji społecznego „przebudzenia”. O współczesnych Indiach, targanych religijnymi, politycznymi i obyczajowymi rewolucjami, brytyjski autor pisał: „(...) może się wydawać, że początki samoświadomości, początki życia intelektualnego zostały zniweczone powrotem dawnej anarchii i chaosu. Ale dzisiaj w Indiach istnieje coś, czego nie było przed dwustu laty: wspólnota dążeń, wspólnota intelektu, idea narodowa. Indyjska republika federacyjna jest czymś więcej niż sumą jej części, a wiele tych buntowniczych ruchów przyczyniło się do umocnienia indyjskiego państwa jako źródła praworządności, życzliwości i rozsądku”. W wersji Joanny
Irzabek Indie są przede wszystkim - jak informuje okładkowa notka - „krajem wielkich ambicji i groźnych frustracji”. A „wielkie ambicje” i „groźne frustacje” niejako z założenia wykluczają klasyczną koncepcję wspólnotowości. W tekstach gdańskiej dziennikarki przybiera ona alternatywną postać, związaną z eksponowanym w książce wątkiem gospodarczej i technologicznej ekspansji państwa indyjskiego. To zjawisko zostaje zaprezentowane w dwóch równoległych odsłonach - Irzabek pisze o Indiach komercjalizowanych i Indiach komercjalizujących.

Robotnicy podczas przerwy na herbatę

(img|545662|center)

Pierwsze z wymienionych zjawisk dotyczy inwestowania w indyjskie rynki zbytu przez zachodnie koncerny. Na początku lat 90., wraz z wielkim „otwarciem” Indii na świat i handlowe relacje z Zachodem, Hindusi zaistnieli na mapie globalnego przepływu kapitału. Zaowocowało to przeobrażeniem krajowej gospodarki, a także społecznym zwrotem w stronę konsumpcji. Bieżące potrzeby indyjskich obywateli Irzabek podsumowuje zwięźle, acz treściwie: „Ludzie chcą się nachapać, dużo, szybko, teraz, zaraz, zanim ktoś im to sprzątnie sprzed nosa. To całkiem zrozumiałe - nie da się nie chcieć komórki, lodówki i skutera, cokolwiek na ten temat miał do powiedzenia Budda”. Merkantylny sposób myślenia dzisiejszych Hindusów znajduje odzwierciedlenie w niemal wszystkich aspektach życia - także tych z pozoru zastrzeżonych dla sfery obyczajowości i rytuału. Dobrym tego przykładem jest powielana w książce Irzabek wizja „matrymonialnego biznesu”, który w swej współczesnej postaci zdaje się przekraczać normy przyjęte w hinduskiej
tradycji zawierania małżeństw aranżowanych. Ewidentne talenty handlowe, ujawniane w toku negocjowania przyszłego zamążpójścia córek, zyskują często groteskową postać. W jednym z rozdziałów Irzabek opisuje dość zamożną rodzinę właściciela fabryki papieru. Jedna z trzech sióstr na wydaniu, w natłoku oferowanych absztyfikantów-petentów, prowadzi „książeczkę, taką jak od szczepień, w której zapisuje dane wybranych kandydatów: daty urodzenia, miejsca zamieszkania, wykształcenie, zarobki, wzrost, imiona sióstr i braci”. Ten poniekąd rozbrajający w swej prostocie życiowy pragmatyzm, prowadzący do owocnego dla obu stron „dobicia” targu, nieco przesłania sferę hinduskiej tradycji kulturowej. A tej w reportażach Irzabek znajdziemy podejrzanie mało.

Indyjska aktorka Pranitha Subhash na targach biżuterii

(img|545661|center)

d19glh1

W Indiach ludzie zapomnieli, skąd pochodzą. - Łatwiej nam wznieść toast, niż dotknąć stóp starszej osoby” - twierdzi Wanśi, opisana w książce studentka matematyki i finansów. Jej czternastoletnia siostra, ubrana w szorty i z torbą na ramieniu, za chwilę wyjdzie do galerii handlowej na spotkanie z koleżankami. Dla statystycznego Hindusa czerwona kropka na czole kobiety, tzw. bindi, jest dziś prostą ozdobą. Utraciła pierwotnie religijną symbolikę, zachowaną jedynie w co bardziej konserwatywnych kręgach. Na znaczeniu traci też hierarchia kastowa, która we wspomnianym zbiorze Naipaula stanowiła epicentrum indyjskich niepokojów społecznych. W "Indie Spółka z. o.o." autorka odnotowuje przejawy zaburzenia dotychczasowego, sztywnego podziału społeczeństwa na klasy (warny) i kasty (dźati). „Moja babka nie pozwoliłaby dalitowi czy muzułmaninowi wejść do domu. Ale teraz mniejszości żyją bliżej siebie”- mówi jeden z rozmówców Irzabek,
pan Randiwe z Mumbaju. Istotę tego zbliżenia wymownie obrazuje dalsza część opisu: „Z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem pan Randiwe rozpozna, kto jest kim i z jakiej klasy pochodzi. Ale nawet jeśli chciałby ludzi dyskryminować w taki przestarzały sposób, to jak ma to niby robić? Jego szef w dziale IT jest braminem, a chaiwalla [uliczny sprzedawca herbaty – przyp. K. F.] jest dalitem, niedotykalnym. Jego dzieci bawią się na podwórku z muzułmanami. Taka jest rzeczywistość”. Mowa o nowej, bo ukształtowanej przez wspomniane „otwarcie” Indii na świat, rzeczywistości wielkich inwestycji i rozwoju nowoczesnych technologii.

Indyjskie kobiety na wiecu wyborczym

(img|545664|center)

Za przeobrażenie indyjskiej demografii i marginalizację kastowych podziałów odpowiada m.in. biznesowa aktywizacja Hindusów - także tych z nizin społecznych - którzy w coraz większym stopniu górują nad zagranicznymi inwestorami i podejmują samodzielne inicjatywy gospodarcze. To druga, „komercjalizująca” odsłona współczesnych Indii. Irzabek rozpoczyna książkę tekstem dotyczącym slumsowej dzielnicy Mumbaju, której część przemysłową zamieszkują hinduscy biznesmeni - zwykle majętni. Osobny rozdział autorka poświęca zjawisku lawinowego powstawania w Indiach przedsiębiorstw typu start-up - młodych firm, których ambitni założyciele dynamicznie poszukują nowych rozwiązań biznesowych i dążą do maksymalnego wzbogacenia w krótkim czasie. Wielu z nich należy do kasty dalitów - niedotykalnych, niegdyś spychanych na margines społeczeństwa indyjskiego. Dziś skutecznie konkurują oni z innymi „rekinami” hinduskiego biznesu, działając w licznych branżach - od banków po agencje marketingowe - zrzeszając się we własnej
Indyjskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej Dalitów, podejmując studia inżynierskie na elitarnych uczelniach, a nade wszystko: osiągając krociowe zyski. Jeśli poszukiwać w książce Irzabek analogii z wizją „milionów zbuntowanych” Naipaula, właśnie wątek dalickich biznesmenów-milionerów wydaje się najwłaściwszym tropem. Rosnącą siłę niedotykalnych oraz ich sprzeciw wobec dotychczasowej marginalizacji dobitnie obrazują słowa jednego z bohaterów: „Kiedy ruszą do przodu, Indie będą świadkiem niespotykanego rozwoju […]. Nadeszła ich pora”. Reportaże gdańskiej dziennikarki demaskują jednak także negatywne aspekty tego procesu. Społeczeństwo zdominowane przez postępowych, materialistycznie nastawionych do życia Hindusów zaczyna bowiem przypominać korporacyjną komunę.

Transparent po demonstracji sprzeciwu wobec przemocy seksualnej

(img|545663|center)

d19glh1

Znajduje to odbicie w postępującej patologizacji i brutalizacji życia we współczesnych Indiach. Irzabek opisuje działalność indyjskiego ruchu Oburzonych - obywatelskiej inicjatywy skierowanej przeciwko wszechobecnej korupcji. Rewolucja zwykłych ludzi, zwalczających proceder kupowania wyborców przez partie polityczne czy defraudowania publicznych środków przez przedstawicieli rządu, to kolejny przejaw społecznej zmiany, którą zapowiadał Naipaul. W książce "Indie Spółka z o.o." antykorupcyjne protesty Hindusów są bodaj jedynym wątkiem pokrewnym idei „wspólnoty narodowej”, postulowanej w tekstach brytyjskiego noblisty. Nikną one jednak pod naporem kolejnych afer i społecznych patologii. Irzabek pisze o śmierci młodej studentki fizjoterapii - ofiary głośnego zbiorowego gwałtu w publicznym autobusie w Delhi - a także o psychicznej przemocy, jakiej młode hinduskie kobiety doświadczają ze strony krewnych nowo poślubionego męża.
Śledzi protesty ekologów, podejmujących heroiczną, lecz skazaną na porażkę walkę z wielkomiejskimi koncernami dewastującymi indyjski interior. Wspomina o zamieszkach między hinduistami i muzułmanami oraz archaicznym systemie sądownictwa, który legitymizuje nierówności społeczne. Wreszcie: opisuje zanik ludzkiej życzliwości i uczuć patriotycznych wśród obywateli, czego wyraźnym sygnałem stają się słowa wykształconego Hindusa z branży informatycznej: „Rząd nie dba o Indie, mnie też nie obchodzą takie Indie. Tak, jestem samolubem. Guzik mnie to wszystko obchodzi! Świat staje się dżunglą przy miliardzie ludzi”.

Muzułmański żebrak otrzymuje jałmużnę

(img|545665|center)

Tak skonstruowany pejzaż współczesnych Indii kłóci się z forsowaną przez Naipaula wizją „indyjskiego państwa jako źródła praworządności, życzliwości i rozsądku”. Lektura reportaży Joanny Irzabek sugeruje raczej, że wspomniane „przebudzenie” nowego pokolenia Hindusów zachodzi nie tyle w sferze duchowej, ile kapitalistyczno-marketingowej. Wspólnotę narodową zastępuje korpo-komuna, w której dominują kategorie zysku i mobilności.Paradoksem współczesnych Indii jest kontrast między tak rozumianą propagandą biznesowego sukcesu a rzeczywistymi realiami jego osiągania. Jak bowiem dowodzi autorka: „W tym nieprzewidywalnym, brudnym, fizycznym świecie trudno jest wprowadzać czyste wysokie technologie”.

Katarzyna Frukacz/książki.wp.pl

d19glh1
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d19glh1