wp
29-06-2017 (17:40)

Kochanków poznawał w łaźniach, potem opisywał orgie

Dokąd zabierzesz swoją babcię? Do greckiego sympozjonu czy raczej na rzymską orgię? Pytanie zdradliwe, bo to właśnie sympozjony starożytnych Greków cechowały pijaństwo i rozpustna seksualność. Tymczasem rzymska orgia służyła przede wszystkim zaspokajaniu ekstrawaganckich rozkoszy podniebienia. Co nie znaczy, że Rzymianie nie świętowali. Ależ tak. Robili to na potęgę. Biesiady z alkoholem, narkotykami, szalonym seksem nie są wymysłem naszych czasów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kochanków poznawał w łaźniach, potem opisywał orgie
( )

Dokąd zabierzesz swoją babcię? Do greckiego sympozjonu czy raczej na rzymską orgię?
Pytanie zdradliwe, bo to właśnie sympozjony starożytnych Greków cechowały pijaństwo i rozpustna seksualność. Tymczasem rzymska orgia służyła przede wszystkim zaspokajaniu ekstrawaganckich rozkoszy podniebienia. Co nie znaczy, że Rzymianie nie świętowali. Ależ tak. Robili to na potęgę. Biesiady z alkoholem, narkotykami, szalonym seksem nie są wymysłem naszych czasów.

Rzymianie nie mieli dnia wolnego od pracy w ciągu całego tygodnia. Nie pracowano co prawda jak dziś, po osiem godzin dziennie - zwykle były to trzy, cztery godziny. Ale jednak bez dnia odpoczynku. Może stąd taka liczba świąt w rzymskim kalendarzu. We wczesnym cesarstwie było ich aż 159. Święto znaczyło czas wolny, w którym można było pójść do świątyni i złożyć ofiarę bogom. Bo pierwotnie wszystkie święta służyły celom religijnym. Gdzie te sławetne orgie?

wp

Termin początkowo odnosił się do rytuałów w kultach religijnych antyku, które nie były częścią oficjalnej religii państwowej, lecz wykonywano je w ukryciu i były dostępne tylko dla wtajemniczonych. Szczególnie ważny był kult Bachusa - boga wina i rytualnej ekstazy, którego wyznawcy świętowali dzikie bachanalie. By wywołać religijno-rytualną euforię, posługiwano się alkoholem, konopiami i innymi narkotykami. Podziękujmy Bachusowi, bo to tu należy upatrywać współczesnego znaczenia terminu orgia.
Wyuzdanie towarzyszące bachanaliom nie podobało się wielu Rzymianom. W 186 r. p.n.e. aresztowano setki (niektórzy podają, że nawet tysiące) wyznawców Bachusa. To chyba pierwszy zanany przypadek prześladowrnia mniejszości religijnej przez państwo. Mimo zakazów, kult wraz z rozpustnymi rytuałami, utrzymał się przez stulecia na południu Włoch.
Ale nawet jeśli nie rozpustnie, to Rzym dziko się bawił.

Bachus w otoczeniu bachantek na obrazie Massima Stanzione, XVII w.

(img|740083|center)

fot. materiały prasowe wydawnictwa Bellona

wp

Najwyższym militarnym wyróżnieniem i zarazem świętem ludowym był pochód triumfalny. Kiedy to wódz wróciwszy z udanej wyprawy, defilował razem ze swoimi oddziałami ulicami miasta. Prawo do triumfu przyznawał senat. Triumfator w purpurowej tunice jechał na rydwanie zaprzężonym w siwki. Z tyłu stał niewolnik, trzymający nad głową triumfatora wieniec z wawrzynu. Za nim zaś niesiono obrazy przedstawiające wydarzenia z wojny, pędzono niewolników, ciągnięto wozy z wojennymi łupami. Na końcu maszerowało (nieuzbrojone) wojsko.

Kiedy w 46 r. p.n.e. Juliusz Cezar wracał po zwycięstwie odniesionym w Afryce. Appian z Aleksandrii tak pisał o tym dniu: ”Urządził rozmaite widowiska z wyścigami konnymi i popisami muzycznymi, widowisko walki tysiąca pieszych z drugim tysiącem i widowisko walki konnicy, w której po obu stronach udział brało dwustu jeźdźców(...), walki 20 słoni i w końcu bitwy morskiej z czterema tysiącami wioślarzy (...)”.
Lud patrzył z rozdziawionymi gębami. Ale te gęby trzeba też było nakarmić. Triumfator sponsorował hojnie swoje święto, organizowano poczęstunek dla mas. Marek Fluwiusz Nobilior, konsul z 189 r.p.n.e. po swoim zwycięstwie nad Związkiem Etolskim sfinansował igrzyska, które trwały całe dziesięć dni. Jeszcze huczniej obchodzono święta jubileuszowe cesarzy rzymskich. Ile to kosztowało? Bajońskie sumy, ale Rzym nie skąpił środków na zabawę.

Była praca i były igrzyska. Finansowane przez państwo, albo prywatnych sponsorów. Szukano okazji, by urządzać karnawałowe pochody z walkami gladiatorów i wyścigami rydwanów.
W czasach cesarstwa stajniom nadawano nazwy kolorów. Byli zatem czerwoni, niebiescy, zieloni i biali. Woźnice z reguły należeli do plebsu. Ci, którzy wygrywali z miejsca zajmowali pozycje półbogów. Wyścigi rydwanów były spektakularne. Pojazdy usiłowały wzajemnie odciąć sobie drogę, jeden najeżdżał na drugi. Najsławniejszym i najbogatszym woźnicą Rzymu był Gajusz Apulejusz Diokles (II w.n.e.) Zaczął się ścigać jako 18 latek, wycofał się w statecznym wieku lat 42. Miał w tym czasie zarobić 36 milionów sestrecji. Ktoś pokusił się o przeliczenie jego majątku, przyjmując za punkt odniesienia roczny żołd żołnierza rzymskiego i współczesnego. Według tego szacunku nieustraszony woźnica zarobił jedenaście miliardów euro. Tym samym Gajusz Diokles uchodzi za najlepiej opłacanego sportowca wszech czasów.
Woźnice cieszyli się sławą, ale wyścigi uwielbiano także z innego powodu. Hazard. Rzymianie z lubością prowadzili zakłady o ich wynik. Nie zalegalizowano tego nigdy oficjalnie, ale też nie piętnowano.

wp

Uczta w starożytnym Rzymie - pędzla Roberta Bompianiego.

(img|740081|center)

fot. materiały prasowe wydawnictwa Bellona

wp

Przy kolacji toczyło się życie społeczne. Kolacja, czyli ”cena”, jest jednym z najczęściej, w starożytnej literaturze, opisywanych szczegółów rzymskiej codzienności. Niewolnicy podający dania, leżanki, na których układali się biesiadujący. Znamy te obrazy. Leżanka była wyznacznikiem statusu. Początkowo zajmowali je wyłącznie mężczyźni. Kobiety wywalczyły należne im miejsce, dopiero w okresie cesarstwa. Jedzenie na siedząco uchodziło za nieeleganckie. Jedzono nożem i kilkoma łyżkami różnej wielkości. Każdy z gości miał też wykałaczkę, która z jednej strony zakończona była maleńką łyżeczką - ta zaś służyła...do czyszczenia uszu. Robiono to między jednym daniem, a drugim. Obrzydliwe? Obrzydliwe przed nami. Prawdą jest, że pomiędzy daniami często podawano środki wymiotne, albo duże ptasie pióra ułatwiające dyskretne zwrócenie posiłku, który ciągnął się godzinami. W trakcie nie brakowało rozrywki, recytowano wiersze, grano na flecie i lirze, oklaskiwano występy połykaczy ognia i egzotycznych tancerek. Wino - pito
oczywiście.
W rzymskich elitach uregulowano nawet to jak się należy upijać. Krytykował te zasady Horacy: ”U mnie niech każdy gość pije z kielicha dowolnej wielkości, wolny od nonsensu zasad picia! Przecież być może silniejszy znosi więcej, a słabszy upija się powoli” – pisał w swoich ”Satyrach”. Seneka w ” Listach moralnych do Lucyliusza” – postulował, by nie upijać się do nieprzytomności. Czy go słuchano, o tym cisza.

Wizerunki roznegliżowanych kobiet i mężczyzn zdobiące fontannę w domu w Pompejach.

(img|740089|center)

fot. materiały prasowe wydawnictwa Bellona

wp

Pasa popuszczano, za to moralność seksualna podlegała surowym normom. Seks przynależał bowiem do małżeństwa. Wyjąwszy stosunki mężczyzn z niewolnicami i niewolnikami. To nie gorszyło, co innego seks w lustrze. Seneka Młodszy opisał styl życia i zachowanie Hostiusza Quadry, którego praktyki seksualne były dla jego niewolników tak wstrętne, że w końcu go zamordowali. ”Kazał sobie zrobić lustra (…), które wszystko pokazują większe, niż w rzeczywistości, w których palec jest duży i gruby jak ręka. Kazał je powiesić tak, że będąc z mężczyzną, mógł widzieć wszystkie ruchy ogiera z jego tyłu i mógł się cieszyć fałszywą wielkością przyrodzenia swojego partnera tak, jak gdyby było rzeczywiście tak wielkie. Faworytów rekrutował w publicznych termach…” Oburzony filozof donosił, że Hostiusz otoczył się lustrami ze wszystkich stron i nie wstydził mówić: ”W nierządzie biorą udział wszystkie moje organy. Także oczy muszą mieć swój udział w rozpuście, być jej świadkiem i nadzorcą”. Seneka Młodszy w swoich ” Zagadnieniach
przyrodniczych” – przyznawał, że wielu robi podobnie, ale o tym po prostu nie mówi. Hostiuszowi w końcu zamknięto usta. Tego nawet na Rzym było nazbyt wiele. A przecież zgorszyć Rzym nie było prosto. Wizerunki roznegliżowanych kobiet i mężczyzn powszechnie zdobiły ówczesne domy.

[ test ](

)

”Rozpustne świętowanie, nadużywanie alkoholu, seks grupowy znano w każdej kulturze i każdym czasie - w dawnym Babilonie, Egipcie, w Grecji i Rzymie, w średniowieczu, w szalonych latach XX w., a także w okresie nazizmu. Nie inaczej jest dziś” - pisze Cornelius Hartz w swojej książce. Ciekawie pisze.

(img|740085|center)

My chcemy orgii!!! Jak świętowali starożytni Rzymianie, Cornelius Hartz, Wydawnictwo Bellona

Polub WP Książki
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.