Trwa ładowanie...

Joanna Jędrzejczyk: "nawet jeśli prawda będzie najgorsza, najlepiej ją wyznać"

- W moim słowniku słowo "zdrada" nie istnieje. Czy to w związku, czy w biznesie ma tę samą, ohydną wartość - mówi Joanna Jędrzejczyk w rozmowie z WP o jej drugiej, biograficznej książce. W "Czarno na białym" ujawnia wstrząsające historie ze swojego życia.
Share
Joanna Jędrzejczyk opowiada o zdradzie, prześladowcy i hejterskich komentarzach
Joanna Jędrzejczyk opowiada o zdradzie, prześladowcy i hejterskich komentarzachŹródło: East News
d4j5e2m

Łatwo było opuścić gardę i opowiedzieć szczegółowo o tym, jak naprawdę wygląda twoje życie?

Myślę, że to była dla mnie forma terapii. Wszystko jest czarno na białym. Mam nadzieję, że nikt nie uzna, że próbuję w nowej książce kogoś oskarżać, czy że się na coś żalę. To jest moja prawda, moje doświadczenia. Gdy wychodziła moja pierwsza książka, ludzie pisali: "co za próżność". A ja mówię: kiedy, jak nie teraz? "Czarno na białym" zaczyna się od przegranej, przez co mogę pokazać wszystkim, że nie jestem maszyną.

Tacy ludzie jak ja konsumują zawodowy sport przed ekranem komputera albo telewizora. Widzimy finałową scenę, czyli w twoim przypadku walkę w oktagonie. Zdecydowałaś się ze szczegółami pokazać, jak wyglądają kulisy. Dość graficznie…

Dużo kosztował mnie powrót do tych drastycznych momentów, które opisujemy ze współautorem książki, Hubertem Kęską. Wiem doskonale, że ludzie potrzebują igrzysk i chleba. Sport stał się bardzo komercyjny, ale trzeba pamiętać, że widzimy tylko tę wisienkę na torcie. O tym, co dzieje się przed walką, wiedzą sportowcy, nasza rodzina, bliscy. "Przeciętny" Kowalski nie ma często pojęcia.

d4j5e2m

Zobacz: Jędrzejczyk. "Kiedy zbijam wagę do 52 kilogramów nazywam siebie suszonym kabanosem"

Na przykład o tym, jak "zbija się wagę", czyli dobija do wskazanego limitu wagowego przed walką. Pokazujesz, że może to wyglądać drastycznie. Tak było przed pojedynkiem z Rose Namajunas przed kilkoma laty, gdy w 14 godzin musiałaś stracić aż 7 kg. Bałaś się wtedy o swoje zdrowie? O życie?

Najgorsze jest to, że w ogóle o tym nie myślałam. Przyświecało mi jedno: wyjść z twarzą. Jestem bardzo rzetelna i obowiązkowa. Moim obowiązkiem było zrobienie wagi, bo inaczej walki nie można byłoby nazwać walką o tytuł, straciłabym gażę, wieszano by na mnie psy. Ja zawsze staram się zrobić wszystko co tylko mogę, żeby nie zawieść fanów, teamu, organizacji, kraju, ludzi, którzy we mnie wierzą. Ta sytuacja przed walką z Namajunas była drogą przez ciernie. Dopiero potem zrozumiałam, że mogłam stracić życie. Były takie przypadki w sporcie. Wtedy w ogóle nie powinnam wyjść do walki. Powinnam była jechać do szpitala.

d4j5e2m

Walkę przegrałaś, potem opowiedziałaś, co się stało i wielu ci nie wierzyło.

Mówili, że to zmyśliłam, że to taka wymówka. Ale ja naprawdę potrafię przegrywać. Jestem w sporcie od 17 lat. To było bardzo bolesne, ale fakt był taki, że zostałam znokautowana. Drastyczne zbijanie wagi miało kluczowy wpływ na walkę. Jeżeli ktoś mi mówi, że to moja wymówka, to pytam: jak się czujesz, kiedy cały dzień nie pijesz wody? Miałam 14 godzin, żeby pozbyć się 7 kilogramów. Zrobiłam to. Mało kto zadawał pytanie: "jak ona mogła się czuć?".

Duma i rzetelność potrafią przysłonić zdrowy rozsądek?

Bardzo mocno. Jesteśmy skrajni. My, ludzie, sami się wyniszczamy. Sukces to bardzo duże poświęcenie. I samotność.

  ONS
Źródło: ONS

To też strach. Piszesz w książce, że miałaś prześladowcę.

Myślę, że ceną popularności jest to, że jesteśmy atakowani nie tylko wirtualnie, ale też tak fizycznie. 2020 rok pod tym względem wiele mnie kosztował emocji i strachu. Okazuje się, że są tak szaleni fani, którzy mogą chcieć odebrać ci życie.

d4j5e2m

Jeden z takich fanów pisał ci, że "budzi się i zasypia z myślą o tobie". Piszesz o człowieku, którego spotkałaś po walce. Był blisko.

Gdy zobaczyłam tego człowieka wychodząc z gali, byłam przerażona. Była ze mną ochrona, bliscy, cały zespół, ale i tak bałam się, że może się coś stać. Sprawę zgłoszono UFC. Na szczęście ta osoba odpuściła, ale przez jakiś czas pod drzwiami mojego pokoju hotelowego stała ochrona. Człowiek ogląda filmy fabularne, gdzie dzieją się takie sceny i w życiu nie pomyśli, że to może kiedyś jego dotyczyć. Ale niestety ludzie są skrajni. Moim zdaniem to cena popularności. Ciemna strona sukcesu. Zawsze powtarzam, że płacimy nie tylko za złe wybory, ale za te dobre również. To jest moja cena popularności.

Skoro mowa o popularności… Czujesz się doceniana?

Bardzo. Największe wsparcie poczułam po pierwszej przegranej, którą opisuję w książce, ale też po całej sytuacji z walką z Zhang Weili. Z takiego wsparcia jestem bardzo dumna. Właśnie dlatego chcę się z ludźmi dzielić moim życiem. Dawać im coś od siebie. Dawać miłość.

  East News
Źródło: East News

A jak "dawać miłość", gdy ktoś pisze komentarz: "rasistowska świnia"? To po walce z Zhang Weili właśnie.

Po mnie to spływa. Nie przejmuję się. To są skrajne zachowania, komentarze, które wynikają z nieświadomości znaczenia słów. Przed walką z Weili pojawiła się grafika zapowiadająca starcie. I ja na tej grafice miałam założoną maskę gazową. To był sam początek pandemii koronawirusa. Ja, nikogo nie obrażając, udostępniłam tę grafikę. Opatrzyłam ją emotką, która miała znaczyć: "co też ludzie robią?", że internet nie ma ograniczeń. Nic więcej nie padło. Przeprosiłam nawet za to. Nie mogłam uwierzyć, że posypały się tak negatywne komentarze. Rasistka? To jest całkowicie sprzeczne z tym, jaka jestem. Absurdalne. Nie przejmuję się tym, bo wiem, kim jestem i co sobą reprezentuję.

d4j5e2m

Trzeba wiele pracy nad sobą, żeby takie komentarze nie dotykały, nie rozbijały psychiki.

Kamil, mój fizjoterapeuta, mówi, że jest dumny i zdziwiony jednocześnie, że bez pomocy psychologa przepracowałam tak wiele trudnych zdarzeń w życiu. Taki komentarz jest dla mnie najcenniejszy. Zależy mi na tym, żeby całą pracę zaczynać od siebie. Czy to w życiu prywatnym, czy w biznesie.

Nie korzystałaś z pomocy psychologa sportowego?

Nigdy. Po tej ostatniej głośnej przegranej z Weili odezwali się do mnie wszyscy najsłynniejsi, najdrożsi psychoterapeuci, mentorzy, coache ze świata. Co oni mi powiedzą? Ja chcę sama w sobie znajdować siłę do działania. Ale też uważam, że każdy z nas jest w jakimś stopniu skrzywdzony przez los, czy przez innych ludzi i każdy powinien skorzystać z terapii dla samego siebie.

d4j5e2m

Coraz więcej moich bliskich i znajomych korzysta i efekty są zadowalające. Ja jestem w takiej sytuacji, że sama rozumiem wiele rzeczy i dobrze mi się w tym życiu żyje. Mam wspaniałą rodzinę, która jest dla mnie jak najlepsza terapia. Pojawiło się też w moim życiu wiele osób spoza rodziny, które są mi teraz bardzo bliskie. Mam wiarę w ludzi – to ten pozytywny owoc sukcesu.

Masz taką umiejętność przekuwania bardzo negatywnych sytuacji w coś pozytywnego. Piszesz o swoim związku, który zmienił się w dość toksyczną relację. Zostałaś zdradzona. A mimo wszystko punktujesz, że nie żałujesz, bo to cię wiele nauczyło.

To były piękne lata. Gdy podpisywałam pierwszą książkę, pisałam czytelnikom w dedykacjach: "goń za marzeniami do upadłego, aż do momentu ich realizacji". Tę podpisuję: "niech prawda cię prowadzi". Prawda zawsze zwycięża. Jeżeli pada pytanie: "jest ktoś między nami?". To nawet, jeśli ta prawda będzie najgorsza, najlepiej ją wyznać. W moim słowniku słowo "zdrada" nie istnieje. Czy to w związku, czy w biznesie ma tę samą, ohydną wartość.

  East News
Źródło: East News

Może ona dotyczyć największych wojowników.

Dlatego tą moją książką chcę udowodnić, że świat nie jest idealny. Ludzie piszą mi pod zdjęciami: "jesteś perfekcyjna". Bzdura. Nie ma perfekcyjnych ludzi. Każdy dzień jest możliwością dążenia do osobistej perfekcji.

d4j5e2m

Chcę pokazać, że jesteśmy wszyscy wojownikami i wojowniczkami, i że możemy podnieść się z najcięższych sytuacji. Nie wolno pozwolić losowi i ludziom rozdawać karty naszego życia. Zawsze jest wyjście z patowej sytuacji. Jasne, są osoby z większymi tragediami. Znam je, znałam… Ale ja swoim życiem chcę udowodnić, że da się przepracować trudy.

Ile ci zajęło przepracowanie nieudanego związku?

Długo nie zdawałam sobie sprawy, ile mnie to kosztowało psychicznie, jaki to miało wpływ na moją głowę jako sportowca. Bo przecież ja jestem wojowniczką, petardą w życiu i na macie. A teraz potrafię odpuścić. Powiedzieć: f..ck that. Dzisiaj wiem, że nawet, jeśli przegram, jestem wartościowa.

Kiedyś nie było mnie stać na buty. Dzisiaj dzielę się tym, co mam. Kilka dni przed naszą rozmową kupiłam komputery dla jednego z domów rodzinnych. Jestem dumna, że mogę tak pomagać. Żyję amerykańskim snem. Moja twarz wisi na Times Square. Mój Boże, a kiedyś po prostu miałam marzenie i wiedziałam, że chcę je osiągnąć. I co? To jest możliwe! Tylko trzeba z siebie wiele dać. Ciężka praca? Tak, ale też dyscyplina i zawalczenie o siebie.

Książka "Czarno na białym" współtworzona przez Huberta Kęskę, ukaże się 27 stycznia nakładem wydawnictwa Burda Media Polska.

Joanna Jędrzejczyk, "Czarno na białym" Materiały prasowe
Joanna Jędrzejczyk, "Czarno na białym" Źródło: Materiały prasowe
d4j5e2m

Podziel się opinią

Share
d4j5e2m
d4j5e2m