WP

Jej życie to pasmo tragedii. Nieznane fakty o życiu autorki "Frankensteina"

Mary Shelley żyła na przekór zasadom. Zamiast ślubu wolała w związek partnerski, a zamiast zajmować się domem, pisała książki. W tym słynnego "Frankensteina". Przeczytajcie fragment książki o jej życiu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Frankenstein" po raz pierwszy został nakręcony w 1931 r.
"Frankenstein" po raz pierwszy został nakręcony w 1931 r. (Materiały prasowe)
WP

Nagrodzone prestiżową National Book Critics Circle Award "Buntowniczki" przedstawiają porywającą historię dwóch niezwykłych kobiet: Mary Shelley, autorki kultowego "Frankensteina", oraz jej matki, Mary Wollstonecraft – angielskiej prekursorki feminizmu. Dzięki uprzejmości Wydawnicta Poznańskiego publikujemy fragment książki "Buntowniczki. Niezwykłe życie Mary Wollstonecraft i jej córki Mary Shelley" autorstwa Charlotte Gordon.

"Buntowniczki. Niezwykłe życie Mary Wollstonecraft i jej córki Mary Shelley", Charlotte Gordon, w przekładzie Pauliny Surniak (fragmenty).

Shelley znalazł dom dla siebie, Mary i Claire niedaleko centrum Bath, pod numerem pięć przy Abbey Churchyard. Z okna od frontu Mary widziała damy w czepkach spacerujące po ulicy, zaglądające do sklepów, składające wizyty sąsiadom – i ostentacyjnie ignorujące ich dom. Claire miała złamane serce, więc jej to nie dotykało. Siedziała przy biurku, gryzmoląc kolejne listy do Byrona, w których błagała, żeby do niej wrócił. Pisała: "Do końca życia będę kochać ciebie i tylko ciebie”.

WP

Jesień była dżdżysta, ale brzydka pogoda nie zniechęcała Mary i Percy’ego, którzy chodzili na długie spacery w deszczu. Spędzali miłe popołudnia w przytulnym otoczeniu. Shelley unieśmiertelnił je w liście do Byrona:

"Mary czyta przy kominku, kot i kociątko śpią pod kanapą, a mały Willy właśnie zasnął”. Kiedy jednak Shelley przebywał w Londynie, tocząc z ojcem spory o pieniądze, Mary czuła się osamotniona. Próbując o tym nie myśleć, chodziła na wykłady do siedziby Towarzystwa Literackiego i Filozoficznego, brała lekcje rysunku, uczyła się greckich czasowników i pracowała nad Frankensteinem.

Postanowiła, że przedłuży powieść, dodając nową postać – Roberta Waltona, podróżnika i badacza Arktyki, który szuka Bieguna Północnego. Walton zaprzyjaźnia się z doktorem Frankensteinem i opisuje jego historię w serii listów do swojej siostry, Margaret Walton Saville. Dzięki temu czytelnik poznaje kolejną wersję opowieści o młodym naukowcu. Walton, podobnie jak Frankenstein, obsesyjnie pragnie dowieść swojego geniuszu, ale doktor go przestrzega: "Szukaj szczęścia z rozwagą, wystrzegaj się ambicji nawet tak niewinnych jak chęć wyróżnienia się w odkryciach bądź nauce”.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

Siostra także nakazuje mu uważać na ambicję, a Walton ostatecznie decyduje się posłuchać tych rad. Dzięki temu ratuje życie swoje i swoich ludzi, w porę rezygnując z poszukiwań bieguna. Decyzja Waltona stanowi optymistyczną alternatywę dla katastrofalnych wyborów, jakich dokonują Frankenstein i jego stwór.

Chociaż Walton rozpatruje decyzję o rezygnacji z poszukiwań w kategoriach porażki, Mary przedstawia go jako bohatera, który uratował załogę i posłuchał siostry. W przeciwieństwie do Frankensteina Walton potrafi ochronić swoich bliskich. Przyczyna leży częściowo w jego znajomości historii doktora, ale źródłem jego przemiany jest Margaret, która od początku przestrzegała go przed tą wyprawą.

Co ciekawe, chociaż jej punkt widzenia jest tak istotny, Margaret pojawia się w powieści tylko pośrednio, jako adresatka listów brata. Funkcjonuje jako echo roli, którą większość kobiet odgrywała w życiu mężczyzn – przebywa w cieniu i nie bierze bezpośredniego udziału w wydarzeniach. Ale choć jest niewidoczna, jej ostrzeżenie staje się istotną przeciwwagą dla nieposkromionej ambicji bohaterów płci męskiej, zaś listy Waltona do niej są cennym komentarzem do głównego dramatu.

Za pośrednictwem Margaret Mary sugeruje, że wyprawa czy też dążenie do wiedzy i sprawiedliwości nie są najważniejsze. Liczą się relacje z tymi, których kochamy. Rolę Margaret podkreśla fakt, że Mary dała jej inicjały, którymi sama by się posługiwała, gdyby była żoną Shelleya – MWS.

WP

Trójstronna narracja przypominająca rosyjską matrioszkę osadza jedną opowieść wewnątrz drugiej i umożliwia czytelnikowi poznanie trzech wersji wydarzeń. Było to odważne odejście od moralizujących powieści poprzedniego pokolenia (do którego należeli Samuel Richardson, a także jej własny ojciec).

Mary zyskała w ten sposób szansę zbudowania złożonej opowieści, zmuszając czytelników do większego wysiłku, niż gdyby napisała prostą przypowieść o zagrożeniach związanych z wynalazkami. Mary starała się nie stawiać ani stwórcy, ani jego dzieła w lepszym świetle, budując w ten sposób rodzaj moralnego napięcia. Konwencjonalne pytania, takie jak: Kto jest bohaterem pozytywnym? Kto czarnym charakterem? Kto ma rację? Kto się myli? – nie miały tu zastosowania.

Stwór i Walton podważają wersję wydarzeń przedstawioną przez Frankensteina. Dzięki nim widzimy to, czego on nie pojmie – zawinił, ponieważ nie obdarzył stworzonej przez siebie istoty miłością, nie dał jej wykształcenia. Potwory są naszym dziełem – mówi Mary.

Mary zadedykowała "Frankensteina" ojcu, po raz kolejny próbując odzyskać jego uczucie. Książka jest także wyrazem tęsknoty za matką, która się nasiliła wskutek surowego zachowania Godwina. Mary była pewna, że gdyby Wollstonecraft żyła, nie zerwałaby z nią kontaktu, tak jak zrobili to Godwin i Frankenstein.

WP
Wikimedia Commons CC BY-SA
Podziel się

Sama była teraz matką i nie mogła sobie wyobrazić, że odcina się od swojego dziecka. Ojcowie potrafili jednak odrzucać swoje potomstwo bez chwili zastanowienia. Tak się przynajmniej wydawało Mary jesienią 1816 roku, ponieważ Godwin nadal milczał jak kamień. Przelała swój ból i gniew na papier, opisując skutki decyzji Frankensteina, który odtrącił syna. Tak jak Mary, stwór miał tylko ojca, a ten go zawiódł. W rezultacie monstrum krwawo się zemściło. Kiedy nie ma matek, światem rządzi chaos, a zło triumfuje.

Pisanie książki i chodzenie na wykłady było dla Mary jedyną pociechą. Nadal tęskniła za Shelleyem. Sytuacja Claire przypominała jej o tym, jak bezbronne są samotne matki. Bez przerwy martwiła się, że Shelley ją porzuci. Jedyną osobą z rodziny, z którą utrzymywała kontakt, była Fanny.

Siostra nigdy nie pisała radosnych listów, a teraz wkradało się w nie coraz więcej melancholii. Dwudziestego szóstego września napisała, że ciotki Wollstonecraft – Everina i Eliza, odmówiły zaproszenia jej do Irlandii. Te pruderyjne damy uznały, że związek Fanny z Mary i Shelleyem zagrozi ich reputacji. Po tygodniu Fanny napisała znowu, przekazując wiadomość od rozzłoszczonego Godwina – Mary powinna nacisnąć na Shelleya, żeby ten pomógł im finansowo.

WP

Jak Godwin miałby się skupić na pisaniu, skoro ciągle zmuszony jest wykonywać poślednie prace, żeby zarobić? Niestety odpowiedzi Mary na listy Fanny przepadły, ale z jej dziennika wiemy, że drażniły ją te prośby. Czwartego października zanotowała, że otrzymała "głupi list od F.”.

Biedna Fanny miała jednak dość tego, że nigdzie nie przynależy i że nikt jej nie chce. Każda rodzina ganiła ją za to, że jest związana z pozostałymi. Była ich bronią i posłańcem. Godwinowie, a zwłaszcza "Mamusia”, chcieli, żeby przekazywała Mary przykre wiadomości, a Mary odpowiadała w podobnym tonie.

W ostatnim desperackim apelu Fanny próbowała zmienić obóz. Shelley spotkał się z nią podczas wizyty w Londynie. Wygląda na to, że spytała go, czy może zamieszkać z nimi w Bath. Jeśli tak faktycznie było, Shelley odmówił. Nie chciał, żeby Godwinowie dowiedzieli się, że Claire jest w ciąży, a obie siostry uważały, że Fanny nie umie dochować tajemnicy. Kilka miesięcy później Percy napisał przejmujący i pełen żalu wiersz.

Zadrżał jej głos w chwili rozstania
Lecz nie wiedziałem, że jej serce
Złamałem w chwili pożegnania,
Nie bacząc na jej słowa wielce.

Fanny wyślizgnęła się z domu ósmego października w odświętnym ubraniu i opuściła Londyn. Wysłała dwie pożegnalne kartki z Bristolu, "bardzo niepokojący” list do Mary, który potem zaginął albo został zniszczony, i kolejny do Godwina, w którym oznajmiła ojczymowi, że chce "natychmiast wyjechać do miejsca, z którego nie ma zamiaru wracać”.

W obawie przed najgorszym Godwin pojechał do Bristolu, a stamtąd do Bath, szukając jej. Również Shelley natychmiast ruszył na poszukiwania. Jednak Fanny dobrze zacierała za sobą ślady i opuszczała dane miejsce, zanim dotarli tam szukający ją mężczyźni. Shelley nie miał zamiaru się poddać.

Pospieszył do Bristolu, gdzie dowiedział się, że Fanny pojechała do Swansea – nadmorskiego kurortu w Walii. Dotarł tam jedenastego października i odkrył, że "najgorsze” już się stało. Miejscowa gazeta "Cambrian” donosiła, że w gospodzie Mackworth Arms znaleziono ciało młodej kobiety. Miała na sobie gorset z inicjałami MW – jej matki. Po przesłuchaniu gości gospody Shelley poskładał w całość ciąg wydarzeń.

Fanny powiedziała pokojówce, że nie chce, żeby jej przeszkadzano, i zamknęła się w pokoju. Napisała krótki list samobójczy, wzięła dużą dawkę laudanum i położyła się na łóżku, czekając na śmierć. Napisała, że jej zamiarem było zakończenie życia "istoty, której narodziny były niefortunnym wydarzeniem i której życie przynosiło tylko ból tym, którzy nadwerężali zdrowie, dbając o jej dobrobyt”.

Materiały prasowe
Podziel się

W słowie "niefortunny” pobrzmiewało smutne echo jej matki, która użyła go kiedyś w odniesieniu do Fanny, pisząc notatkę, kiedy sama była pogrążona w rozpaczy. Próbując ukryć tożsamość Fanny, Shelley zniszczył podpis na jej liście samobójczym. Godwin wykonał tragiczny gest, pisząc do Mary po raz pierwszy od jej ucieczki: "Nie jedź do Swansea; nie zakłócaj spokoju zmarłej; nie rób niczego, co rozjaśniłoby tajemnicę, której tak pragnęła”.

Zarówno Shelley, jak i Godwin chcieli uchronić Fanny przed publicznym potępieniem. W roku 1816 samobójstwo było przestępstwem. Nikt nie chciał, żeby została pochowana na rozstaju dróg, a rodzinie niepotrzebne były kolejne skandale. Kiedy ktoś o nią pytał, Godwinowie mówili, że zaziębiła się w drodze do ciotek i zmarła.

Jeśli Fanny chciała ukarać rodzinę, odniosła sukces. Zamiast jednak przyznać się do popełnionych błędów, Godwin i Mary-Jane oznajmili, że Fanny zginęła z powodu nieszczęśliwej miłości do Shelleya, zaś Shelley i Mary obwiniali Mary-Jane za skupianie się na córce i zaniedbywanie Fanny.

Tylko Claire nie czuła się winna, nie była też specjalnie poruszona. Nie były sobie bliskie z Fanny. Skoro dziewczyna chciała się zabić, to jej sprawa. Claire wiedziała, że Wollstonecraft, podobnie jak wielu innych ludzi epoki Oświecenia, uważała samobójstwo za honorowe wyjście, więc decyzja Fanny była jej zdaniem słuszna. Jeśli masz dość bycia zależną od osób, które traktują cię jako ciężar, czemu nie miałabyś się zabić?

...

Kiedy Shelley był w domu, pokazywała mu tekst. Czytał go nocą i robił uwagi na marginesie, poprawiając gramatykę i za jej zgodą zmieniając niektóre zwroty na bardziej formalne. W pierwotnej wersji Walton stwierdza, że opowieść Frankensteina jest "osobliwie interesująca”, ale po sugestii Shelleya Mary zmieniła te słowa na "niemal tak wiarygodna i interesująca jak prawda”.

Majstrowali też przy pierwszym zdaniu powieści, które początkowo brzmiało: "Ujrzałem, że mój człowiek jest ukończony”, a później zostało przerobione na "Ujrzałem, jak zbliża się cel moich trudów”. Mary pozwoliła też Shelleyowi na uzupełnienie kilku ważnych rozdziałów o filozoficzne i polityczne uwagi. W rozdziale piątym tomu I wstawił krótki fragment o wyższości ustroju szwajcarskiego nad francuskim i angielskim, a w rozdziale drugim tomu I dodał cały akapit o wpływie Agryppy i Paracelsusa na naukę.

Aktywny udział Shelleya w redagowaniu książki doprowadził do podważania autorstwa Mary. Uczeni przeanalizowali jednak rękopis, na którym para pracowała, i policzyli, że Shelley w najlepszym razie dopisał około czterech tysięcy słów do liczącego sobie siedemdziesiąt dwa tysiące słów tekstu Mary. Bez wątpienia wniósł więc znaczący wkład do ostatecznego kształtu książki, która jednak została napisana przez Mary.

Materiały prasowe
Podziel się

Co więcej, długo po śmierci Shelleya to ona wprowadziła znaczące poprawki, tworząc wersję ostateczną, tę, po którą dzisiaj sięga większość studentów.

Niestety, wciąż zdarzają się krytycy przekonani, że Frankenstein jest przede wszystkim dziełem Shelleya, mimo że fakty mówią inaczej. Wielcy pisarze płci męskiej rzadko stają się obiektem takich ataków, chociaż istnieją znane utwory, chociażby "Ziemia jałowa" i "Wielki Gatsby", do których wprowadzono dużo więcej poprawek niż do "Frankensteina".

Oskarżenia te są tym bardziej absurdalne, że niektóre korekty Shelleya trudno uznać za zmiany na lepsze. W kilku przypadkach wskutek jego sugestii dane fragmenty są przegadane i mniej zrozumiałe.

Co więcej, zarówno Mary, jak i Shelley bardzo sobie cenili umiejętność współpracy. Miłość do literatury była jednym z powodów, dla których się w sobie zakochali. Sam Frankenstein jest zaś skazany na niepowodzenie, ponieważ odcina się od innych – od rodziny, przyjaciół i od istoty, którą stworzył. W każdym razie Mary nie musiała podkradać pomysłów Shelleyowi – sama miała ich mnóstwo.

Cierpienie potwora było odbiciem jej sytuacji życiowej, a nie Percy’ego. Społeczeństwo nienawidziło samotnych matek i nieślubnych dzieci. Monstrum także spotkało się z nienawiścią. Wollstonecraft była wyrzutkiem od narodzin Fanny.

Mary uważała, że to głęboko niesprawiedliwe traktowanie wynika ze ślepych uprzedzeń. Fanny była niewinnym dzieckiem. Jej matka nie zrobiła nic złego. Nie powinna spotykać się z ostracyzmem. Ona sama zresztą też nie. Jedynym jej występkiem była miłość do Shelleya.

Polub WP Książki
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP