Trwa ładowanie...
Artykuł sponsorowany
nowości książkowe
Artykuł sponsorowany

Gliniane golemy ożywiane mową nienawiści

W Outpoście ma niczego fantastycznego – wystarczy spojrzeć na Rosję po aneksji Krymu, albo na Amerykę Donalda Trumpa, na populistyczne reżimy w Europie Wschodniej, aby się przekonać, że ta zaraza jest realna i zagraża nie tylko bohaterom mojej książki. Politycy w różnych krajach zdają się bardzo troszczyć o to, żeby znów zalegalizować język wrogości i nienawiści…

Share
Glukhovsky Dmitry
Glukhovsky Dmitry Źródło: materiały partnera
d1n0fh4

OUTPOST to kolejna w pana dorobku literackim dystopijna powieść poruszająca temat zagłady i walki o życie tam, gdzie go już nie ma. Skąd u pana zainteresowanie motywem postapokalipsy?

Fascynowałem się postapokalipsą od czasu, gdy byłem nastolatkiem, podobnie jak wielu moich rówieśników, i myślę, że to metaforyczny, literacki wyraz tego, co czuliśmy na początku lat dziewięćdziesiątych, podczas upadku Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego. O ile osobiście, w przeciwieństwie do Putina, nie uważam rozpadu ZSRR za "największą katastrofę geopolityczną XX stulecia", o tyle doświadczenie życia w Rosji w pierwszej dekadzie po upadku Związku Radzieckiego – rozkład systemu opieki społecznej, konfiskata depozytów bankowych, zubożenie ludności, degradacja miast, bankructwo ideologii, korozja historii, całkowita niepewność jutra – wszystko to przypominało koniec świata. Oto suma doświadczeń, które popchnęły mnie do napisania Metra 2033. Ale Outpost jest o czymś innym. Tylko się zdaje – z początku – że jego akcja toczy się w tym samym świecie, co Metro 2033. Zarówno świat, jak i temat są całkiem inne.

Pracował pan jako korespondent wojenny. Czy doświadczenia zdobyte w tym czasie wpłynęły na tematykę pana książek?

d1n0fh4

Tak naprawdę byłem tylko parę razy w punktach zapalnych, dlatego nigdy nie mówię o sobie jako o korespondencie wojennym. Mam kolegę, który nie wychodzi z piekła – pracuje jako dziennikarz a to w Syrii, a to w Libii, i to on jest prawdziwym reporterem wojennym. Znacznie mocniej wpłynęła na mnie praca dziennikarza politycznego, komentatora, moje obserwacje władzy, wykształcenie w dziedzinie zarządzania i psychologii mass-mediów, mój krąg towarzyski, w którym nie brakuje spin doktorów i działaczy politycznych; właśnie to w dużym stopniu mnie ukształtowało, określiło zakres moich zainteresowań – relacje między ludźmi a władzą, manipulowanie opinią publiczną i propaganda, kłamstwo i przemoc jako instrumenty polityczne, przyczyny i skutki dogmatycznego myślenia, powrót archaicznych idei, problemy wolnego wyboru, przyczyny akceptacji dyktatury i mechanizmy jej powstawania. Bardzo dobrze jest teraz żyć w Rosji, wystarczy oddychać, rozglądać się dookoła i rozmawiać z ludźmi – i wszystkie te kwestie odsłaniają się na twoich oczach.

W OUTPOST kreśli pan ponury obraz całkowitej zagłady Rosji, na który wpłynęła nie tylko wojna, ale tajemnicza zaraza. Bardzo przerażająca wizja – szczególnie teraz, w dobie szalejącej pandemii koronawirusa…

Zaraza, której boją się wszyscy w Outpost, ma nieco inne pochodzenie, niebiologiczne. To obłęd, którym ludzie zarażają się nawzajem poprzez mowę, słowa, coś w rodzaju neurolingwistycznego programowania. I uwierzcie mi, w tej historii też nie ma niczego fantastycznego – wystarczy spojrzeć na Rosję po aneksji Krymu, albo na Amerykę Donalda Trumpa, na populistyczne reżimy w Europie Wschodniej, aby się przekonać, że ta zaraza jest realna i zagraża nie tylko bohaterom mojej książki. Politycy w różnych krajach zdają się bardzo troszczyć o to, żeby znów zalegalizować język wrogości i nienawiści, sam mentalny potencjał nienawiści do innego – a przecież ludzie są szczególnie narażeni na nienawistną propagandę w czasach lęków i niepokojów społecznych, w czasach głodu i zarazy.

Choć akcja książki toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości, nowoczesność i postęp zderza się wróżbami i wiarą w ludowe przesądy. Co chciał pan pokazać czytelnikom, zderzając ze sobą tak kontrastujące płaszczyzny?

d1n0fh4

Zadziwiająco ciekawie jest obserwować, jak postęp nie tylko nie eliminuje anachronizmów – w wierzeniach, w myśleniu, w praktykach religijnych – ale je wzmacnia. Zdawałoby się, że już Jurij Gagarin osobiście przekonał się, że niebiosa są puste, ale im jaśniej świeci kaganek nauki, tym ciemniejszy i bardziej kontrastowy jest cień rzucany przez ludzi. Tak, powrót do tego, co archaiczne – do fundamentalizmu religijnego, konserwatywnych wartości, do tradycji, korzeni, do przesądów i zabobonów – od zakazu aborcji po sprzeciw wobec szczepień przeciwko koronawirusowi pod najbardziej niedorzecznymi pretekstami – jest również rezultatem politycznych machinacji, kampanii dezinformacyjnych prowadzonych przez radykalnych populistów – ale dlaczego w takim razie te brednie mają taki oddźwięk w ludzkich sercach? Dlaczego ludzie odrzucają racjonalne myślenie, wyciąganie oczywistych, zdawałoby się, wniosków – i wolą wierzyć w jakieś średniowieczne, przestarzałe, pozbawione podstaw dogmaty? I wszystko to dzieje się teraz, w Europie, w USA, nie mówiąc o Rosji. Czy to nie jest zadziwiające, wręcz niesamowite? Obserwuję to z niezwykłym zainteresowaniem, bardzo chciałbym to zrozumieć. A więc dzieje się to również w świecie Outpost – w końcu nie różni się on tak bardzo od naszego.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Jedną z kluczowych, czarnych bohaterów w tej historii jest tajemniczy duchowny, który niespodziewanie pojawia się wśród lokalnej społeczności i niemal od razu przejmuje władzę nad umysłami ocalałych ludzi. Czy uważa pan, że fanatyzm religijny oraz ingerowanie duchownych w politykę to realne problemy, które mogą mieć wpływ na przyszłość świata?

Wpływ duchownych na politykę jest różny w zależności od kraju; w niektórych – takich jak Hiszpania, Włochy, Portugalia – udało się ograniczyć wpływ religii na sferę polityki i kościół wycofał się do obszarów, w których jego zaangażowanie jest odbierane z większym zrozumieniem – jak dobroczynność, opieka społeczna, walka z biedą. Wydaje mi się, że w Polsce zachodzi odwrotny proces – trwa rewanż sił konserwatywnych i religijnych za dekady represji i prześladowań, do których dochodziło pod rządami komunistów. Ale zabawnie się obserwuje, jak wczorajsi prześladowani zamieniają się w prześladowców, jak, monopolizując władzę i radykalizując się, zarówno prawica jak i lewica zaczynają stosować te same metody, szykanować oponentów i pozbawiać ich prawa głosu, tworzyć społeczeństwo oparte na dyskryminacji i ucisku, jak czerpią legitymację do rządzenia z podsycania nietolerancji i wrogości… I to oczywiście nieuchronnie prowadzi do tego, że wcześniej czy później wahadło wychyli się w drugą stronę. Mój stosunek do samej wiary jest taki: każdy człowiek potrzebuje jej tak samo, jak potrzebuje miłości, to niezbędny element równowagi duchowej, który ludzie przeciwstawiają lękowi przed śmiercią i egzystencjalnemu przerażeniu własną kosmiczną samotnością. Czy można osądzać ludzi za to, że chcą w coś wierzyć? Bóg zaoferował nam psychoterapię na długo przed Freudem. Pytanie o cenę, jakiej kościół czy cerkiew – a szczególnie związani z nimi politycy – żądają za to, że uwalniają nas od naszych egzystencjalnych lęków.

d1n0fh4

W powieści wspomina pan o zagładzie Rosji, jednak czytelnik nie dowiaduje się, jak tajemnicza zaraza wpłynęła na losy reszty świata.

W Outpost opowiadam o szaleństwie, które jest zaraźliwe i atakuje ludzi poprzez słowa, poprzez mowę – a nosiciele mówią po rosyjsku. Katastrofa dosięga przede wszystkim "ruski mir" – Rosję i rosyjskojęzyczne diaspory za granicą, czyli wszystkich tych, którzy znajdują się w strefie oddziaływania rosyjskiej kultury i jej polu informacyjnym. To dlatego że jestem jednak pisarzem rosyjskim i to, co dzieje się w mojej ojczyźnie, martwi mnie bardziej niż wydarzenia w innych częściach świata.

W OUTPOST prym wiodą młodzi, którzy przeciwstawiają się religijnym zabobonom i tendencjom imperialnym starszych pokoleń. Morał tej książki brzmi jak wiele mówiąca przepowiednia – nie tylko dla Rosji, ale także dla innych państw.

Ale oczywiście znacznie ciekawiej jest badać te zjawiska rosyjskiego życia – i rosyjskiej śmierci – które rezonują z wydarzeniami na świecie. Sto lat temu Rosja była w światowej awangardzie, jako pierwsza przyjmując radykalnie lewicowy, futurystyczny, komunistyczny chrzest. Dziś Rosja utknęła w ariergardzie i próbuje ciągnąć świat w przeciwną stronę, w kierunku feudalizmu, ultrakonserwatywnych wartości, przywrócenia granic, murów, wieżyczek strażniczych i jeśli tak dalej pójdzie – być może obozów. I, co zadziwiające, w świecie, który niby to wygląda już futurystycznie, okazuje się, że istnieje mnóstwo ludzi, którzy boją się tego, co będzie i zawracają w stronę przeszłości – ludożerczej, ale przytulnej.

d1n0fh4

OUTPOST to kolejna – po przejmującej powieści TEKST – książka w pana dorobku, w której ważną rolę odgrywa telefon. I choć tym razem nie działa, to mimo jest przyczyną wielu ważnych wydarzeń, które wpływają na bieg tej historii.

Telefon to po prostu nieodłączny atrybut współczesnego życia. To nie zwykły gadżet, ale zdalna kopia naszej duszy, archiwum naszej pamięci, urządzenie, które czyni nas wszechwiedzącymi, które pozwala nam błyskawicznie komunikować się z ludźmi w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej; kiedy byłem dzieckiem – a byłem nim bardzo niedawno – niemal każda z tych cech byłaby tematem osobnej powieści science fiction. Teraz wszystkie skupiają się w jednym maleńkim urządzonku (byłbym zapomniał – jest tam jeszcze latarka!) – i nie jesteśmy już w stanie zrezygnować z tych supermocy. Pamiętamy to, co sfotografował nasz telefon, wiemy to, co znajduje nam Google, a komunikatory to zielnik wszystkich naszych relacji z ludźmi: nienawiść, miłość, zazdrość, zawiść, przyjaźń, lojalność i zdrada – to wszystko tam jest. Nie da się napisać powieści o dniu dzisiejszym, nie mówiąc przy tym o telefonie. Proszę spojrzeć na opcję "Czas przed ekranem" w swoim iPhonie: jaka to część doby? – tyle właśnie powinno być telefonu w literaturze, bo niby dlaczego nie?

Często jest pan określany mianem współczesnego Dostojewskiego. To dla pana komplement?

Oczywiście, że komplement! Tyle że niezasłużony.

d1n0fh4

W swoich książkach porusza pan trudne, często kontrowersyjne tematy. Nie boi się pan cenzury?

Spotykam się z nią coraz częściej – chociaż na razie nie przy okazji książek, a jedynie publicystyki i filmu. Liczba tematów tabu w Rosji rośnie z dnia na dzień: w miarę jak autorytarny reżim zaostrza się, przeradzając się w dyktaturę, coraz to nowe tematy stają się polityczne – i zakazane. A to nie wolno dyskutować o roli Związku Radzieckiego w II wojnie światowej, a to przestają publikować wyniki notowań Putina, a to cenzuruje się dane o liczbie rosyjskich ofiar koronawirusa – nie mówiąc nawet o śledztwach korupcyjnych przeciwko osobom z otoczenia Putina! Ale póki można mówić, trzeba starać się mówić. Dyktatury rodzą się właśnie przy bierności i konformizmie społeczeństwa. Każdy, kto milczy, jest współodpowiedzialny za pojawienie się dyktatora.

Glukhovsky Dmitry materiały partnera
Glukhovsky Dmitry Źródło: materiały partnera

Choć w światowej literaturze współczesnej pojawiło się już bardzo wiele dzieł traktujących o apokalipsie, temat zagłady wciąż przyciąga kolejne pokolenia czytelników z tą samą siłą. Jak pan sądzi, dlaczego koniec świata tak bardzo nas fascynuje?

d1n0fh4

Apokalipsa jest fascynująca. W ogóle śmierć jest fascynująca. Lęk przed śmiercią to najważniejszy z naszych lęków, dążenie do jej uniknięcia jest naszym najważniejszym instynktem. Patrzenie na czyjąś śmierć to dla nas zarówno lekcja jak i celebracja tego, że sami wciąż żyjemy. Śmierć ma niewiarygodnie silną, hipnotyczną energię. Opierają się na niej wszystkie tragedie i wszystkie dramaty. Energia składania ofiary napędzała wszystkie dawne religie. Publiczne egzekucje w prymitywnych społeczeństwach potrafiły tchnąć życie w niezgrabne gliniane golemy państw. Apokalipsa to zagłada wszystkiego i wszystkich, śmierć świata. Jak to może nie fascynować? Strach przed końcem świata leżał u podstaw chyba wszystkich religii. Zresztą sam piszę o apokalipsie nie dlatego, że chcę zainteresować czytelników swoimi książkami, ale dlatego że apokalipsa hipnotyzuje i mnie. Wyobrażacie sobie, jak ciekawie mi się żyje w czasach koronawirusa?

Pana bestsellerowa powieść METRO 2033 w krótkim czasie stała się trylogią. Czy możemy się spodziewać kontynuacji powieści OPUTPOST?

Powieść Outpost składa się z dwóch części, druga ukaże się drukiem w Rosji na początku września. Ciągu dalszego nie będzie, te dwie połówki tworzą zamkniętą całość, która nie potrzebuje kontynuacji. Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy jest dobry czas, by się zatrzymać.

Artykuł sponsorowany
d1n0fh4

Podziel się opinią

Share
d1n0fh4
d1n0fh4