Trwa ładowanie...
d1puckp
francja

Do Państwa Islamskiego z 4-letnim synem – wywiad z Sophie Kasiki

Sophie Kasiki pochodzi z katolickiej rodziny. Gdy była jeszcze małą dziewczynką, jej rodzina wyprowadziła się z Kamerunu i zamieszkała w Paryżu. Tutaj skończyła studia, wyszła za mąż za Juliena (francuskiego ateistę z katolickiej rodziny), urodziła synka. Przeszła na islam. Uważała się za feministkę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Do Państwa Islamskiego z 4-letnim synem – wywiad z Sophie Kasiki
( )
d1puckp

Sophie Kasiki pochodzi z katolickiej rodziny. Gdy była jeszcze małą dziewczynką, jej rodzina wyprowadziła się z Kamerunu i zamieszkała w Paryżu. Tutaj skończyła studia, wyszła za mąż za Juliena (francuskiego ateistę z katolickiej rodziny), urodziła synka. Przeszła na islam. Uważała się za feministkę.

Do dziś nie do końca potrafi wytłumaczyć, dlaczego dała się namówić na wyjazd do Rakki – miasta na terenie przedwojennej Syrii, obecnie stolicy Daesh (inaczej: Państwa Islamskiego). Zaprosili ją tam jej trzej przyjaciele. „Chłopcy”, jak zwykła o nich mówić, byli podopiecznymi Sophie z ośrodka dla rodzin mających kłopoty adaptacyjne. Wyjechali do Syrii i wstąpili w szeregi ISIS. A następnie namówili Sophie do niewinnych odwiedzin.

Kobieta w tajemnicy przed rodziną wyjechała do Turcji, a następnie przedostała się do Syrii. Zabrała ze sobą czteroletniego synka. Z początku chciała spędzić na terenach okupowanych przez Daesh miesiąc, szybko jednak przekonała się, że wyjazd nie będzie prosty. „Chłopcy” zmienili się w strażników, a Sophie w niewolnicę. Nie mogła opuszczać mieszkania, a z czasem przeniesiono ją do „domu kobiet”, w którym starsza islamistka pilnowała, by podopieczne dobrze się prowadziły.

d1puckp

Po ponad 2 miesiącach, Sophie udało się w końcu uciec. Dzięki mężowi. Julien z Francji sfinansował i skoordynował operację syryjskich bojowników walczących z ISIS, którzy zgodzili się przechwycić kobietę i dostarczyć ją na granicę z Syrią. Ale to nie koniec jej przygód. Po powrocie do Francji Sophie zainteresowały się służby specjalne. Za „uprowadzenie syna” i narażenie jego życia skazano ją na 2 miesiące aresztu. Po wyjściu na wolność wróciła do rodziny.

O swoich doświadczeniach opowiada w napisanej wraz z Pauline Gueną książce „Piekło ISIS” . My zaś rozmawiamy z nią o tym, dlaczego Daesh jest atrakcyjne dla młodych muzułmanów i jak naprawdę wygląda życie w Państwie Islamskim.

Tomasz Pstrągowski: Piszesz w pewnym momencie, że uważasz się za feministkę. Jak godzisz feminizm i islam?

Sophie Kasiki: Odwrócę twoje pytanie – w której z wielkich religii monoteistycznych kobiety zajmują jakąś pozycję godną pozazdroszczenia?

d1puckp

Bycie feministką oznacza możliwość wyboru swego stylu życia, zawodu, osiągnięcia niezależności finansowej. I nigdy nie zrezygnowałam z tych celów. Podobnie całkowicie niezależnie, a nie w wyniku nacisku jakiegoś mężczyzny, zdecydowałam się na zmianę religii na islam, który również praktykowałam na swój sposób.

W Europie coraz popularniejsze jest przekonanie, że nie ma znaczącej różnicy pomiędzy islamem a radykalnym islamem. Jak walczyć z radykalnym islamem nie walcząc jednocześnie z jego umiarkowaną wersją?

Sprzeciwiając się wrzucaniu wszystkich do jednego worka i starając się patrzeć całościowo. Należy pamiętać, że większość muzułmanów praktykuje swoją wiarę w poszanowaniu świeckich praw obowiązujących w krajach ich zamieszkania i nie narzuca swoich zwyczajów innym. Jedynie niewielka mniejszość wierzących należy do ekstremistów.

(img|662618|center)

d1puckp

Zwykli muzułmanie popierają choć w części ideały ISIS?

Większość muzułmanów, zarówno kobiet jak mężczyzn, w żadnym przypadku nie popiera ISIS.

To dlaczego sprzeciw europejskich muzułmanów wobec ISIS jest tak słabo słyszalny?

Nie wiem. Nie jestem rzeczniczką żadnej grupy ani nie należę do żadnej organizacji. Nie mam odpowiedzi na takie pytanie. Być może po prostu nie rozumieją takiej potrzeby protestu przeciwko ISIS, albowiem ISIS i islam są dwoma różnymi pojęciami.

d1puckp

Jak duży wpływ na kształtowanie się radykałów ma antyimigrancki klimat panujący w ostatnich latach w Europie? Nasza niechęć wpycha muzułmanów w ręce islamistów?

Nie sądzę, by nasza ksenofobia była główną przyczyną. Tutaj sumuje się wiele spraw. Najważniejsze są problemy społeczne, ekonomiczne i osobiste. Wielu młodych rekrutów jest manipulowanych. Narażone są na to zwłaszcza te dzieciaki, które nie potrafią znaleźć swojego miejsca w życiu, albo którym odmawia się takiego miejsca i czują się wykluczeni lub źle oceniani. Wtedy łatwo wpaść w zastawione sidła...

Z drugiej jednak strony: Europa dała tym ludziom (islamistom wyjeżdżającym do Daesh) pracę, dobre warunki życia, poszanowanie dla ich kultury. Dlaczego odpłacają się jej zamachami i nienawiścią?

Pamiętaj, że to są terroryści. To znaczy osoby, które chcą siać terror. Niewątpliwie jest w tym jakaś chęć zemsty na krajach, w których czuli się niedoceniani. Uważam jednak, że głównie chodzi im o to, by o nich mówiono. Żeby zaistnieli w środkach masowego przekazu, żeby zaistnieli w ogóle. A oni czują, że mogą zaistnieć dopiero, kiedy wszystko wokół eksploduje.

d1puckp

Dlaczego akurat ISIS jest dla młodych muzułmanów kuszący? Nie zdają sobie sprawy, co to za organizacja i jak działa?

Myślę, ze ci nieliczni młodzi ludzie - pochodzący z biednych rodzin lub niepotrafiący się odnaleźć w życiu - którzy ulegają ideologii ISIS, nie zdają sobie sprawy z prawdziwego oblicza ISIS. Nie wiedzą, co ich tam w rzeczywistości czeka. Są przekonani, że informacje przekazywane w prasie europejskiej są przynajmniej częściowo propagandą. ISIS natomiast oferuje im taką wersję islamu, która stanowi dla młodych ludzi coś w rodzaju kręgosłupa moralnego. Łudzą się, że są oczekiwani, że wszyscy im dogodzą, że wszystkie drzwi staną przed nimi otworem. Bo mają wrażenie, że w swoich rodzinnych krajach są niechciani. Ich niewiedzę można łatwo zauważyć obserwując liczbę dezercji. Młodzi gniewni przyłączają się do ISIS, ale w końcu uciekają widząc, że przyłączyli się do żądnych krwi szaleńców.

Sama przyznajesz, że Twój wyjazd do Syrii był skrajnie naiwny. Jakim cudem wykształcona, nieźle sytuowana dziewczyna z Francji dała się przekonać, by pojechać do regionu ogarniętego wojną? Przemawiały do Ciebie ideały głoszone przez ISIS? Pociągał Cię kiedykolwiek radykalny islam?

Gdyby pociągały mnie ideały ISIS czy radykalny islam, to starałabym się najpierw wciągnąć do tego moich bliskich, syna i męża. Dla mnie (nawrócenie na islam – przyp. tłum.) było sprawą bardzo osobistą. Przez dwa lata praktykowałam w samotności, nie próbując nikogo w to wciągać. Na przykład cały czas karmiłam synka szynką. Jadąc do Syrii, pomijałam lub może oddzieliłam, cały aspekt polityczny tego przedsięwzięcia. Byłam zaślepiona duchowym i humanitarnym aspektem tego pomysłu.

d1puckp

(img|633366|center)

Wyjeżdżając nie wiedziałaś, jak traktuje się kobiety w Państwie Islamskim?

Wiedziałam, że kobiety chodzą całkowicie zakryte. Wiedziałam, że kobiety nie mają żadnych praw w Państwie Islamskim. Widziałam, że będę się kontaktowała jedynie z „chłopcami” , którzy będą moimi opiekunami (chodzi o trzech mężczyzn, znajomych Sofii, których poznała jeszcze we Francji, a którzy wyjechali do Daesh i namówili do tego Sofię – przyp. T.P.). Miało to trwać jednak krótko, bo przecież zamierzałam tam być jedynie przez miesiąc. Nie obawiałam się złego traktowania, ani ryzyka przemocy czy zmuszania do małżeństwa, bo sądziłam, że będę pod opieką ludzi, którym ufałam i których znałam od lat.

Mówisz w pewnym momencie, że byłaś zniesmaczona swoim życiem. Na czym to zniesmaczenie polegało? Co jest takiego zniesmaczającego w życiu w bogatych krajach Zachodu, że uznałaś, że lepiej pojechać do Syrii i przekonać się, jak wygląda Państwo Islamskie?

Zniesmaczenie to nie najlepsze słowo. Chodzi raczej o pogoń za jakimś ideałem. Miałam wrażenie, że moje życie toczy się w zamkniętym kręgu. Przechodziłam w tamtym czasie trudny okres w swoim życiu, zbliżony do depresji. Chociaż wtedy nie użyłabym takiego określenia. Nie doceniałam powagi stanu w jakim się znajdowałam.

Piszesz o tym, że cudzoziemcy są traktowani w Państwie Islamskim o wiele lepiej niż Syryjczycy. Dlaczego? Jak wygląda struktura władzy w Daesh?

ISIS przedstawia siebie i swoją strategię rozwoju w taki sposób, żeby przyciągać bojowników z państw zachodnich. Oprócz tych trzech młodych ludzi, których znałam wcześniej, nie stykałam się z żadnymi innymi bojownikami. Nie odkryłam żadnych arkanów tamtejszej władzy. Zauważyłam jedynie, że cudzoziemcy grupowali się według klucza językowego. Chłopcy pokazali mi tego słynnego Nicolasa, który był jednym z pierwszych Francuzów przybyłych do Syrii, a którego bardzo podziwiali. Cudzoziemscy bojownicy uważają się za osoby biorące udział w Hidżra (wędrówka proroka Mahometa i jego zwolenników z Mekki, gdzie byli prześladowani, do Medyny – przyp. T.P.) i przez to uważają się za lepszych od innych. Nie jest to jednak żadna oficjalna funkcja zapisana w schemacie organizacyjnym ISIS.

Bojownicy ISIS walczą w ogóle o Syrię, czy zależy im tylko na utrzymaniu swojego własnego Kalifatu?

W żadnym wypadku nie walczą za Syrię czy za Syryjczyków. Biją się wyłącznie o swój Kalifat. To zwykli kolonialiści.

Z tego, co opisujesz, ISIS wydaje się być rajem dla patriarchalnych samców. Chłopcy, mogący sobie brać żony. Kobiety sprowadzone do ról więźniów lub niewolników. Jak można to pogodzić z islamem?

Nie można. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z religią. To wypaczona wizja tej religii.

Jak traktowali cię twoi „przyjaciele”, gdy byłaś już w Państwie Islamskim i zaczynałaś się buntować?

Krzywdzili mnie moralnie: straszyli, grozili, zamykali w mieszkaniu… Jedynym fizycznym aktem przemocy było spoliczkowanie mnie.

W pewnym momencie trafiłaś do domu pełnego kobiet. Kierowała nim „opiekunka”, starsza kobieta, która, według twojego opisu, popierała Daesh i bardzo konsekwentnie pilnowała, byście dobrze się prowadziły i przestrzegały wszystkich zakazów i nakazów. Co kieruje kobietami, które żyją w Państwie Islamskim, choć nie są do tego zmuszone?

Nie wiem. Nie mogłam porozmawiać z nimi szczerze. W większości przypadków, z tego co zauważyłam, były to kobiety, które przybyły tam razem ze swoimi mężami. Co do samej „opiekunki” – była to Francuzka, starej daty bojowniczka, która walczyła jeszcze w Afganistanie. Takie przypadki należały jednak do rzadkości. Sądzę, że większość kobiet nie bierze udziału w walkach.

(img|662619|center)

Najbardziej kontrowersyjną częścią twojej historii jest oczywiście fakt, że zabrałaś ze sobą dziecko. Dlaczego podjęłaś tę decyzję? Masz wyrzuty sumienia z tego powodu?

Miałam wielkie wyrzuty sumienia. I będę je miała do końca życia. Jest to coś, czego sobie nigdy nie wybaczę. Próbowałam sama to zrozumieć, żebym pewnego dnia potrafiła mu to jakość wytłumaczyć. Nigdy jednak nie będą potrafiła sobie tego wybaczyć. Mój synek nie wspomina o tym przeżyciu. Może rozmawiał o tym ze swoim ojcem, kiedy byłam w więzieniu. Ja rozmawiałam z nim o tym tylko raz, kiedy się dowiedziałam, że „chłopcy” zginęli. Powiedziałam mu wtedy, że już ich nigdy nie zobaczy i że nie musi się ich bać. Trzeba jednak pamiętać, że poznał ich wcześniej, jeszcze przed naszym wyjazdem. Zmienili się dopiero w Syrii. Stali się dla niego złymi ludźmi, którzy nie chcieli, żeby się ponownie spotkał ze swoim tatą. Myślę, że ta rozmowa pomogła mu. Po naszym powrocie badał go psychiatra dziecięcy. Lekarka stwierdziła, że mieliśmy szczęście będąc zamknięci w mieszkaniu, ponieważ dzięki temu nie miał styczności z okropieństwami świata zewnętrznego. Nie licząc krótkiego okresu spędzonego w Madafie, kiedy w telewizji
puszczano w kółko okropności. W naszym mieszkaniu byliśmy tylko my dwoje i starałam się robić wszystko, co było w mojej mocy, żeby zapewnić mu jego dziecięcy światek.

Po twoim powrocie z Państwa Islamskiego zostałaś aresztowana i wylądowałaś w więzieniu. Jak dalej potoczyły się twoje losy?

Służby francuskie traktowały mnie jak wszystkich, którzy wrócili z tej strefy. Od czasu zatrzymania nie miałam z nimi żadnej styczności. Do więzienia trafiłam dlatego, że zabrałam w tę podróż swojego syna.

A twoi bliscy?

Nie opuścili mnie i dalej mi ufają, otaczają opieką i zapewniają wsparcie. Mąż dalej jest u mego boku.

Wywiad przeprowadzony drogą mailową. Tłumaczenie: Tadeusz Markowski

d1puckp

Podziel się opinią

Share

d1puckp

d1puckp