wp
23-06-2017 (14:40)

Czy kiedyś wybaczymy Rosjanom te zbrodnie?

My, wychowani na ”Czterech pancernych”, miłości Marusi i Janka, karmieni słodką propagandą, która miała zaszczepić równie gorące uczucie do bratniego narodu - czas zmierzyć się z trudną historią. Dariusz Kaliński w swojej ”Czerwonej zarazie”, opisuje moment schyłku II Wojny Światowej, kiedy nastają nowe czasy, a władza ludowa w wolnej Polsce, z pomocą rosyjskich żołnierzy, zaprowadza swoje porządki. Pisze bez cenzury o tym, jak w rzeczywistości wyglądało wyzwolenie naszej ojczyzny.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czy kiedyś wybaczymy Rosjanom te zbrodnie?
(Facebook)

My, wychowani na ”Czterech pancernych”, miłości Marusi i Janka, karmieni słodką propagandą, która miała zaszczepić równie gorące uczucie do bratniego narodu - czas zmierzyć się z trudną historią.

Dariusz Kaliński w swojej ” Czerwonej zarazie ”, opisuje moment schyłku II Wojny Światowej, kiedy nastają nowe czasy, a władza ludowa w wolnej Polsce, z pomocą rosyjskich żołnierzy, zaprowadza swoje porządki. Pisze bez cenzury o tym, jak w rzeczywistości wyglądało wyzwolenie naszej ojczyzny.

wp

Rachela Berkowska: Napisał pan książkę burzącą spokój, bolesną. Myśli pan, że jesteśmy gotowi na prawdę?
Dariusz Kaliński: Od pamiętnego przełomu roku ’89 minęło sporo czasu, a ja mieszkam na ulicy noszącej imię sowieckiego bohatera, agenta, który działał w Warszawie podczas okupacji. I ta ulica sąsiaduje z inną, która z kolei nosi imię radzieckiego dysydenta. Powinniśmy sobie uporządkować pewne sprawy światopoglądowe. Tu jest jakieś duże zaniedbanie.

I dlaczego pana zdaniem ten sowiecki bohater, agent, wespół z radzieckim dysydentem nie znikają z naszych ulic?
Kiedy Armia Czerwona przyszła do Polski i nastały nowe władze, to one utworzyły też nową elitę, która pochodziła z określonych kręgów społecznych. I to się ciągnie za nami.

Pisze pan: ”Sowieckie służby bezpieczeństwa miały precyzyjnie wyznaczony cel. (…) Natychmiast po wyparciu Niemców należało przygotować grunt pod objęcie władzy w Polsce przez ”administratorów” wyselekcjonowanych przez Stalina”. Uważa pan, że wciąż jesteśmy z tamtym systemem splątani?
Jesteśmy. Mentalnie tkwimy jeszcze w socjalizmie, komunizmie. Pewne rzeczy wynosi się z domu. A w naszych domach niektórych tematów się wciąż nie podejmuje.

Propagandowe, zmanipulowane seriale - władza ludowa chciała, by Polacy widzieli w czerwonoarmiejcach zbawców. Na zdj. Marusia i Janek, zakochana, rosyjsko-polska para z ”Czterech pancernych i psa”.

wp

(img|740775|center)

W pana się podejmowało. To szczęście, że w Polsce po roku ’89 wiele tematów przestało być tabu. Można głośno mówić o Katyniu, państwie podziemnym, żołnierzach AK. A jednak pana książka była dla mnie szokiem.
Sowietów znam z opowieści babci. Chodziłem do szkoły w latach 80., nie mogłem się nadziwić, że na lekcjach opowiadali mi coś zupełnie innego, niż to co słyszałem w domu.

Co pan w nim słyszał?
Babcia była dzieckiem, kiedy czerwonoarmiści wyzwalali nasz kraj. Wspominała, jak mama smarowała jej twarz cuchnącym, krowim łajnem, żeby uchronić ją, razem z dwiema siostrami, przed gwałtem. Słuchałem tego i nie mogłem uwierzyć.

Kobiety gwałcono bez względu na wiek. Kilkuletnie dzieci i staruszki. Nie został pan historykiem, a jednak - ekonomista - napisał książkę. Opowieści babci nie dawały spokoju?
Piszę artykuły dla portalu ”Ciekawostki historyczne”. Temat wyzwalania Polski i tego, co się działo wówczas w kraju, zawsze wywoływał gorące komentarze. Widziałem, że nie jest jednoznaczny. Z jednej strony są wspomnienia Polaków, z którymi Rosjanie dzielili się posiłkami.

wp

Są w książce wzruszające fragmenty, jak ten: ”Weszli Rosjanie z kuchnią polową. Ruski żołnierz wyciągnął zza cholewy drewnianą łyżkę: „Na, grażdanka, pokuszaj” – a było to po trzech dniach, gdy gryźliśmy skórki od chleba, a w ustach brakowało nam śliny”.

Z drugiej dramatyczne relacje masowego rekwirowania żywności. Niektórym Armia Czerwona jawi się w glorii chwały. Inni mówią, że to byli bezlitośni bandyci, którzy na terenie Polski stworzyli sieć obozów, przez które przeszło nawet 100 tys. Polaków.

Armia Czerwona wkroczyła do Polski w nocy z 3 na 4 stycznia 1944 roku w okolicach Rokitna.

(img|740776|center)

wp

– Rozpasana sowiecka dzicz, odziana w mundury siała spustoszenie. (...) Rozszalałe żołdactwo, szczególnie azjatyckie, nie miało żadnej litości. Traktowali nas jak wrogów, według otrzymanych od swoich przełożonych rozkazów; Gorod nasz, szto w gorodie – wasze” – mówi Kazimierz Mróz, jeden z pana bohaterów.
Znajdowali się tam również ludzie wykształceni. Ale trzeba pamiętać, że w Armii Czerwonej było tylko około pięćdziesięciu procent Rosjan. Reszta to zbieranina ze wszystkich republik. Często niewykształceni, wręcz dzicy. I dla nich wszystko, co znajdowało się na zachód od Moskwy, to był wróg. Bali się ich nawet zwierzchnicy, oficerowie.

Mówi się, że idący do boju naziści dostawali czekoladę z amfetaminą i kokainą.
A Armia Czerwona gorzałę. Niemcy prosili o wodę, Rosjanie o wódkę. Żłopali bez opamiętania.

Porównuje pan Armię Czerwoną walczącą na terenie Polski w latach 1944–1945 do potężnego tsunami zmiatającego wszystko na swojej drodze.****Pisze o grabieży na ogromną skalę.****
Sowieci wywieźli z terenów powojennej Polski ponad tysiąc zakładów przemysłowych. Tysiące kilometrów linii kolejowych, elektrycznych, niezliczone ilości surowców… Komunistyczne władze Polski wyliczyły straty na przynajmniej 2,67 miliarda złotych. Ich wartość na dzień dzisiejszy to nawet 54 miliardy dolarów.

Czytałam o tak zwanych ”trofiejnych otriadach”, specjalnych oddziałach rabunkowych stalinowskiej armii. Służyło w nich aż 80 tysięcy żołnierzy. Przytacza pan masę danych. Ile czasu zbierał pan materiały do książki?
Ponad rok. Polecam Archiwum Historii Mówionej Powstania Warszawskiego i Fundację ”Moje Wojenne Dzieciństwo”. W ”Czerwonej zarazie” wiele jest cytatów, chciałem dać tym ludziom głos. Odchodzą świadkowie. W pewien sposób zwracamy im godność mówiąc o tym, co przeżyli. To rodzaj hołdu. W ich relacjach jest wielki ładunek emocji. Żyjemy w wolnym kraju, o pewnych rzeczach możemy, a nawet musimy mówić.

wp

”Czerwona zaraza”, Dariusz Kaliński, wydawnictwo Znak.

(img|740777|center)

Archiwa po stronie rosyjskiej są zamknięte. Ma pan nadzieję, że kiedyś dowiemy się, co stało się z setkami polskich obywateli, jakich sowieckie siły bezpieczeństwa uprowadziły w lipcu 1945 roku? Poznamy prawdę o ofiarach tak zwanej Obławy Augustowskiej.
Nadzieję trzeba mieć. Ale pewne osoby przestrzegały mnie, żebym nawet nie próbował podróżować do Rosji. Rozmawiałem kiedyś na forum z młodą, trzydziestoparoletnią Rosjanką. Zarzuciła mi stek bzdur, według niej Armia Czerwona nie była taka, jak ją opisuję. Poleciła czytać ich historyków, oni mówią prawdę. Wiele faktów mogła sprawdzić w internecie. Ale ona była przekonana, że wymyślam historię. Obawiam się, że z Rosjanami nie porozmawiamy o Obławie Augustowskiej. A to była największa pod względem zaangażowanych sił i środków operacja przeciwpartyzancka wymierzona w poakowskie podziemie niepodległościowe.

**I wszystko to działo się na terenie wolnego kraju, bez najmniejszego sprzeciwu ze strony naszych władz. Pisze pan o tym, że przechwytywano i cenzurowano prywatne listy. Utajniano raporty milicji i bezpieki. Kneblowano prasę. Mogła pisać o „osobnikach w mundurach armii sowieckiej”.**
Dziś mamy media społecznościowe, internet. Wtedy żelazna kurtyna skutecznie odcięła nas od świata. Władzy łatwiej było zadbać o to, by nie podgrzewać w społeczeństwie antysowieckich nastrojów. Ale nie ma ucieczki przed historią. Jeśli odważnie nie spojrzymy w przeszłość, nasza przyszłość będzie zakłamana. Budowana na niepewnych podstawach. Sześćdziesięciolatek w Polsce powinien uczyć się historii od nowa. Tak to widzę.

Co dalej? Będzimy umieli to sobie wybaczyć?
Można było pojednać się z Niemcami, można to zrobić i z Rosjanami. Tylko trzeba chęci obu stron. Trudno o to, jeśli jedna z nich wciąż tkwi w szaleństwie. Mam nadzieję, że książka otworzy niektórym oczy na to, co działo się w Polsce na przestrzeni tych lat końca wojny i późniejszych. Na początki istnienia Polski Ludowej.


Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak/Ciekawostki historyczne

Zdjęcie na otwarciu: Facebook/Aleksandr Petrosyan

Polub WP Książki
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.