Trwa ładowanie...

Co jeść, by być szczęśliwym? Odpowiedzi szukaj w książce "Depresja. Jedzenie, które leczy"

"Depresja. Jedzenie, które leczy" - to właśnie z tej książki dowiesz się co jeść, by lepiej funkcjonować. Zarówno jeśli chodzi o zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Autorzy pozycji, która ukazała się 22 sierpnia - Karolina i Maciej Szaciłło - zawarli w książce mnóstwo przepisów i pięknych zdjęć. Opisali również swoje doświadczenia.

Share
Co jeść, by być szczęśliwym? Odpowiedzi szukaj w książce "Depresja. Jedzenie, które leczy"Źródło: East News
dxirut7

Gdy Maciej Szaciłło poznał dziennikarkę, Karolinę Kopocz, nie myślał, że się zakocha. Umówił się z nią na wywiad, a na spotkaniu postawił sobie za cel odchudzenie dziewczyny. Karolina pod jego okiem zrzuciła 20 kilogramów.

Na samym początku wyglądaliśmy trochę jak Flip i Flap. Był to proces. Ja ważyłam 83 kg, Maciek 64. Maćka umysł zawiesił się na mojej tuszy - powiedziała Karolina w programie śniadaniowym.

Dziś prezentujemy fragment książki autorstwa Szaciłłów, w której piszą, że żywność bio i usunięcie z diety glutenu niezawsze może prowadzić do zdrowia. Przeczytajcie!

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

(...) K: Pobudka o 5:30 rano, następnie 1,2 km wpław i ekologiczna owsianka z niesiarkowanymi owocami i tahiną. Później gotowanie bio kaszy jaglanej i podsmażanie warzyw kupionych na bazarku. Skrupulatne układanie w pudełeczku składników sałaty. Chwilę później pakowanie lunchu do pracy do termosu obiadowego. Praca, uważne spożywania posiłku i planowanie zakupów. Gdzieś pomiędzy kilka kartoników astronomicznie drogiej i wychładzającej wody kokosowej (niestety nawet jesienią i zimą!). Po pracy joga, wspomniane zakupy, kino z przyjaciółmi i przyrządzenie doskonale zbilansowanej kolacji. Zero kawy, dużo czystka, „morze” naturalnych suplementów i całkowite wykluczenie glutenu. Mnóstwo bodźców i coraz wyżej postawiona poprzeczka. Przede wszystkim brak czasu na relaks, na autorefleksję, na spojrzenie do środka.

dxirut7

Efekt: znaczny przyrost masy ciała, okresy euforii przeplatane kompletnym brakiem siły do działania i chęci do życia! Ilość energii, którą wkładałam przed poznaniem Maćka w zakupy, przygotowania posiłków, słowem w dbanie o swoje ciało, była niewspółmierna do mojego samopoczucia (i wagi!). Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że na pewnym etapie swojego życia dieta mi nie służyła. To ja służyłam diecie… Mój fokus na zawartość lodówki, talerza i wypełniony po brzegi różnymi aktywnościami kalendarz, miał dawać mi spełnienie i dobre samopoczucie. Tak naprawdę pomagał mi się oszukiwać. Im kompulsywniej kontrolowałam swoje ciało, tym bardziej mój umysł wymykał się spod kontroli. Małymi krokami, zupełnie niepostrzeżenie pogrążałam się w depresji… Już w tym momencie chciałabym zaznaczyć, że dieta, joga, pływanie, bieganie lub pielenie ogródka mogą być ważnym elementem naszego powrotu do równowagi (a tym samym zdrowia i szczęścia). Mało tego wyżej wymienione aktywności mogą nastrajać nas pozytywnie. Jednak wykonywane kompulsywnie, oddalają nas od celu. Zabierają energię. Skupiając się wyłącznie na tym co na zewnątrz, a nie zaglądając do środka, zaleczamy objawy. Nie docieramy do przyczyny. Praca na poziomie ciała jest tylko jednym z elementów tej „drogi”! Jest jej doskonałym początkiem.

Jednak na pewnym etapie (im wcześniej tym lepiej) dobrze jest zajrzeć głębiej. Z pozbawionego energii ciała przenieść uwagę na umysł, emocje. Zaangażować w nasz powrót do zdrowia świadomy oddech. Przyjrzeć się też naszym relacjom z najbliższymi, naszym relacjom w pracy. Zobaczyć jakie wywołują w nas emocje. Krok po kroku nauczyć się nimi zarządzać. Słowem przenieść swoją uwagę na wszystkie 4 poziomy zdrowia (i równowagi), o których mówi ajurweda. A gdzieś pomiędzy obserwowaniem siebie, karmieniem się z miłością, wyjść na długi spacer. Biegać na bosaka bo trawie i przyglądać się gwiazdom. Stawiać sobie małe cele, małe wyzwania, które powoli będą pomagały wrócić nam do teraźniejszości. Cieszyć się z rzeczy pozornie niewielkich. Uśmiechać się na widok kwitnących bzów lub wspomnianych kropli wiosennego deszczu leniwie osuwających się po szybie. Tymi wszystkimi metodami, które mogą wspomóc i przyśpieszyć wasz powrót do równowagi pragniemy się z wami podzielić w tym rozdziale. Nim to jednak nastąpi, krótka historia…

- Mam wrażenie, że pogrążam się w otchłani… Nie mam już nawet siły wstawać z łóżka - żaliłam się przed laty współpracującemu z nami konsultantowi ajurwedyjskiemu.
- Codziennie chodź do lasu (najlepiej rano). Minimum 30 minut spaceruj, głęboko oddychaj i przytulaj drzewa. Niech obok sesji pranajam i medytacji to będzie Twoja codzienna praktyka - doradził. Choć słuchając go nie byłam przekonana, zastosowałam się do jego zaleceń. Las, szum drzew, zapach pędów młodej sosny i promienie słońca przedzierające się przez liście, uratowały mi życie. Codziennie więc przed pracą niczym „narkomanka na głodzie” zaciągałam się lasem. Chłonęłam go każdą komórką swojego wyczerpanego i pozbawionego chęci do życia jestestwa. Czasami nawet ściągałam buty i biegałam na boso po wilgotnej trawie. Przytulałam się do drzew. Nasycałam oczy kolorem zielony.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

JAK POZA DIETĄ MOŻESZ DĄŻYĆ DO SZCZĘŚCIA?
Na widok poniższej listy dostajesz nieprzyjemnych dreszczy na całym ciele? Nie obawiaj się. Nie musisz (jak już pisaliśmy niczego właściwie nie musisz) „odhaczać” wszystkich wymienionych pozycji. Wybierz te, które poczujesz, a następnie wdroż je w życie. Zmiany wprowadzaj małymi krokami. Na zasadach ewolucji, a nie rewolucji. Praktykuj je jednak regularnie. Czerp radość i energię z „rzeczy małych”. Z rzeczy powtarzalnych. Niech staną się częścią „energetyzującej rutyny”. Jednocześnie zaobserwuj jak zmienia się twoje samopoczucie kiedy zaczynasz dzień np. od sesji pranajam i medytacji.

dxirut7

Spacery i kontakt z naturą - najlepiej poranne i optymalnie z dużą ilością otaczającej nas zieleni. Przemek zaleca, aby na spacer wychodzić świeżo po przebudzeniu (nawet przed kubkiem ciepłej wody z cytryną i imbirem). Masz ogród? W ciepłe wiosenne i letnie poranki możesz po nim chodzić na bosaka. Nic tak nie uziemia jak bezpośredni kontakt z Matką Naturą (i ziemią). Doskonałym sposobem na powrót do równowagi jest również praca w ogrodzie i uwaga: wspomniane przytulanie drzew. Szczególnie korzystnie działają na nas brzozy. To jedne z najsilniejszych drzew. Na zakończenie warto dodać, że badania dowodzą, że 30 minut spaceru dziennie pomaga w redukcji leków antydepresyjnych!

Automasaż olejem sezamowym - po porannym spacerze czas na masaż. O mocy jaką kryje w sobie masaż (szczególnie ten, który możemy zrobić sobie sami) przekonałam się wielokrotnie. Obok spacerów po lesie, pranajam, medytacji i przytulania drzew był stałym elementem mojej antydepresyjnej praktyki. Taką auto abhiyangę (tak nazywa się najbardziej popularny masaż olejowy w ajurwedzie) możesz wykonywać codziennie rano. Najlepiej przy użyciu niewielkiej ilości ciepłego (ale nie gorącego) zimnotłoczonego oleju sezamowego. Jak podpowiada Przemek Wardejn: „ciało odczuje na poziomie fizycznym, że się o nie troszczymy, że je lubimy, że jesteśmy dla siebie dobrzy. A kiedy to odczuje to nie będzie chorować. Dotyczy to zwłaszcza chorób związanych z układem nerwowym i autoimmunologicznych”. Teraz przejdźmy do konkretów. Jak wykonać taki automasaż?

Na początku wmasuj ciepły olej w całe ciało. Kiedy olej rozpocznie już swoje działanie, rozpocznij masaż głowy i twarzy. Skorzystają również na nim Twoje włosy, ponieważ olej pełni funkcję świetnej odżywki. Po głowie przejdź do szyi, klatki piersiowej i dalej do brzucha, pośladków, ud. Po nogach wymasuj również stopy. Zasada jest prosta. Masuj wzdłuż na długich kościach, a okrężnie na brzuchu czy stawach. Po około 10-15 minutach umyj włosy i umyj całe ciało pod prysznicem. Pozbędziesz się w ten sposób toksyn, ponieważ wiele z nich rozpuszcza się tylko w tłuszczach. (...)

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Oddech na stres - nim przejdziemy do kolejnej części naszej porannej praktyki, wyjaśnijmy czym jest stres? Jest naturalną i oczywistą (w pewien sposób również nieuniknioną) częścią naszej codzienności. Częścią naszego życia. Jest reakcją zarówno biologiczną, jak i psychologiczną na zmieniające się warunki otoczenia. Gdyby nie stres (a konkretniej działanie tzw. stresora - czynnika go wywołującego) w sytuacjach zagrożenia nie bylibyśmy w stanie szybko się mobilizować, działać, bronić i uciekać. To on odpowiada za tzw. mechanizm walki i ucieczki. Wydzielanie się adrenaliny i kortyzolu (nazywanego hormonem stresu) przygotowuje organizm do zwiększonego wysiłku. To jego pozytywny aspekt. Jednak stres coraz częściej ukazuje swoje drugie oblicze. My ludzie współcześni rzadko jesteśmy stawiani w sytuacji w której dosłownie musimy walczyć o przetrwanie. Jednak to w jaki sposób żyjemy, tempo naszego życia sprawia, że często przez długie dni, miesiące, a nawet lata pozostajemy pod wpływem umiarkowanego, ale chronicznego stresu. To trochę tak jakbyśmy codziennie wychodząc do pracy lub do szkoły szli na wojnę. Skutki takiego działania mogą być tragiczne. Długotrwały stres destabilizuje nas. Niszczy nasze relacje z otoczeniem, powoli wyniszcza nasz organizm. Prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych i do tej ostatnio coraz powszechniejszej - depresji. Jak mu przeciwdziałać? Jednym ze sposobów jest właśnie oddech. Po pierwsze, jak zostało udowodnione, techniki oddechowe i medytacja obniżają poziom kortyzolu.

dxirut7

Po drugie oddech pomaga nam sprowadzić umysł do chwili obecnej. A bycie tu i teraz jest najlepszym sposobem na uporanie się z negatywnym aspektem stresu. Dlaczego? Jak wyjaśnia filozofia wschodu stres to nic innego jak umysł, który nie jest w teraźniejszości. Wyobraź sobie sytuację, że jedziesz taksówką na lotnisko. Stoisz w korku. Choć nie masz żadnego wpływu na zaistniałą sytuację, stresujesz się. Czym? Przyszłością, a konkretnie konsekwencją - spóźnisz się na samolot. Nasz umysł trwa w nieustannej „gonitwie” między przeszłością i przyszłością. Stresujemy się następstwami tego co było lub obawiamy się tego co się wydarzy. Zatracamy się w tej podróży. Odczuwamy lęk, złość, żal, poczucie winy, a nawet frustrację. Doskonałym sposobem na powiedzenie sobie: stop! Na zatrzymanie tego „błędnego koła” jest wielokrotnie wspominane przenoszenie uwagi na oddech.

W tym tygodniu za każdym razem gdy poczujesz, że wpadłeś w sidła stresu, dosłownie „złap oddech”. W pracy możesz wyjść na krótki, ale spokojny spacer lub usiąść na ławce pod budynkiem. Pozwól oddechowi się uspokoić. Oddychaj spokojnie, ale naturalnie. Weź głęboki, ale naturalny wdech, a następnie spokojny wydech. Na kilka chwil zamknij oczy i przenieś uwagę na oddech. Poczuj jak z każdym kolejnym, głębokim wdechem i następującym po nim wydechem, twój umysł wycisza się. Ty zaczynasz czuć spokój… (...)

UWAGA: w przypadku poważnych schorzeń (jak depresja) wszystkie proponowane przez nas metody, zioła, medytacje etc. należy skonsultować z lekarzem prowadzącym (lub terapeutą). Pomoże on wybrać również optymalna dietę. Jeśli zauważymy u siebie niepokojące objawy (sugerujące depresję) zachęcamy do skontaktowania się z poleconym terapeutą (lub psychiatrą), diagnozy i rozpoczęcia terapii specjalistycznej. Przestrzegamy przed samodzielnym zmniejszaniem dawek lub co gorsza odstawianiem leków.

Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe
dxirut7
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dxirut7
dxirut7