Trwa ładowanie...

Były działacz PiS: "Uległem zbiorowej schizofrenii"

Marek Zagrobelny, były radny PiS i były szef Klubu Gazety Polskiej, zdecydował się opowiedzieć, co go spotkało w PiS przez 12 lat. - Partia dała mi pracę, a Kościół mnie promował. Ale wypaliła mnie wiara w kolejne spiski i zamach smoleński - mówi WP Zagrobelny.

Share
Jarosław Kaczyński na kongresie PiS w MarkachJarosław Kaczyński na kongresie PiS w MarkachŹródło: Licencjodawca, fot: Zbyszek Kaczmarek/REPORTER
d44ch0d

Marek Zagrobelny wstąpił do PiS w 2003 roku, w wieku 23 lat. Był wtedy studentem administracji publicznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Wystąpił z partii w 2015, akurat w momencie gdy PiS triumfalnie wracał do władzy i rozdawał stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. To, co się wydarzyło w ciągu tych 12 lat, Zagrobelny opisał w książce "Pokochać PiS".

Sebastian Łupak: Wysoko pan zaszedł w partii?

Marek Zagrobelny: To była regionalna kariera. Jak na dwudziestoparolatka chyba dość duża. Byłem radnym rady powiatu górowskiego na Dolnym Śląsku (w latach 2010 - 2015); asystentem społecznym posłanki PiS Aleksandry Natalii-Świat (lata 2008 - 2010); przewodniczącym Klubu Gazety Polskiej w Górze Śląskiej (lata 2010 - 2015). Byłem też naczelnym finansowanej przez PiS powiatowej gazetki propagandowej "Fakty Górowskie" (2008-2014).

d44ch0d

Partia finansowała tę moją hejterską gazetę z budżetu biur poselskich, w rozliczeniu na promocję takiego biura. Robili to posłowie i posłanki PiS z Dolnego Śląska. Kasa szła do ręki lub na prywatne konto. W związku z tym wymagali wywiadów ze sobą czy danych tematów, więc mieliśmy na to specjalne miejsce. Szczególnie przed wyborami musiały się ukazywać wywiady z politykami. Poza tym – jechaliśmy na granicy wolności słowa. Raz dostałem nawet wyrok sądowy, bo pozwał mnie starosta powiatu górowskiego. Przegrałem ten proces. 

Dalsza część wywiadu pod materiałem wideo.

Kaczyński oskarża deweloperów. Ekspert nie wytrzymał: tylko w Orlenie są uczciwe marże?"

Do PiS-u wstąpił pan z przekonania czy dla kariery?

Nasiąknąłem tym w domu. Mój ojczym miał skrajnie prawicowe poglądy: wierzył w spisek okrągłostołowy; zdradę w Magdalence, w to, że Wałęsa dogadał się z komunistami. A ja, jak on, nie wierzyłem w wolne wybory w czerwcu 1989 roku. Myślałem, że kraj przejęli komuniści i esbecy i trzeba to wyczyścić. I chciałem to czyścić.

d44ch0d

Później, na Uniwersytecie Wrocławskim, spotkałem wykładowcę, młodego doktoranta, który utwierdził mnie w moich przekonaniach. Wierzyłem więc w te wszystkie spiski, układy, włącznie z zamachem smoleńskim. Był moment, że uległem tej zbiorowej schizofrenii. Nie dało się w to nie wierzyć. PiS jest mistrzem w rozsiewaniu teorii spiskowych, a ja to wszystko łykałem.

Czyli nie dla kariery?

No trochę też. Wiadomo, że liczyłem jako młody, że będę się piął po szczeblach kariery. W wieku 25 lat zrozumiałem, że może mi to pomóc w życiu. A byłem ambitny.

a Licencjodawca
Zagrobelny był naczelnym "Faktów Górowskich"Źródło: Licencjodawca

Ale nie zaszedł pan specjalnie wysoko..

Dzięki PiS-owi dostałem dwie prace. Pierwszą – inspektora w biurze powiatowym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w moim powiecie. Drugą – jako specjalista ds. kontaktów z mediami w Komunikacji Miejskiej w Głogowie. To była całkiem wygodna posada. Miałem też pieniądze jako radny przez pięć lat. Więc partia mnie zagospodarowała.

d44ch0d

No i w momencie, kiedy PiS dochodzi ponownie do władzy w 2015 roku, pan odchodzi?! A to był przecież czas rozdawana najlepszych fruktów – najtłustszych posad dla swoich…

Po pierwsze – poczułem się zmęczony. Przez lata dużo pracy było nieodpłatnej – lokalna gazetka propagandowa, kluby "Gazety Polskiej", sekretarz komitetu powiatowego partii, non stop zebrania, dużo wyjazdów.

Czułem też, że jestem zablokowany, że władzę w partii mają non stop ci sami starzy działacze. Nie dopuszczają nas, młodych, wyżej.

Ale było coś jeszcze gorszego: szaleństwo, w które popadała partia. Wiara w spisek smoleński, w zamach. I inne spiski. W wieku 32 lat dojrzałem i zacząłem dostrzegać absurdy tego typu myślenia. Wypalałem się. To jest jednak męczące cały czas wierzyć, że za wszystkim stoi układ, że wszyscy są twoimi wrogami. Uznałem, że nie mogę tak dłużej żyć, że nie chcę tego powielać.

a Licencjodawca
Zagrobelny z prezesem PiS na Dolnym Śląsku w 2013 rokuŹródło: Licencjodawca

Podobno wiara w teorie spiskowe porządkuje umysł, bo pozwala uprościć wszelkie komplikacje, ogarnąć chaos życia, odciąć nadmiar wiadomości…

Nie w moim przypadku. Zacząłem czytać raport Macieja Laska, byłego przewodniczącego Państwowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych i porównywać go z rewelacjami Antoniego Macierewicza. I uznałem, że to Lasek ma rację. Nie było żadnego zamachu. Zestawiłem te dwa światy ze sobą i w wieku 35 lat uznałem, że wychodzę z partii.

d44ch0d

Poza tym wyjechałem w 2008 roku po raz pierwszy na dłużej do Norwegii…

To pana zmieniło?

Ten kraj mnie po prostu zauroczył. I jego przyroda, i ludzie, i to jak wyglądała tam polityka. Zobaczyłem, że może być normalnie, bez niedorzeczności, bez szczucia, bez teorii spiskowych, bez tej ciągłej polaryzacji. Odpocząłem tam i zrozumiałem, że istnieje inny świat. To przychodziło stopniowo przez kilka lat. W końcu na tyle wyczyściłem głowę, że dałem sobie spokój z polityką i wyjechałem do Norwegii na stałe w 2015 roku.

Partia nie chciała, żeby pan został?

Partia robiła wszystko, aby mnie zatrzymać. Dzwonili nawet wrocławscy posłowie, ale nie odbierałem. Były różne propozycje, obietnice, zachęty. Może zaszedłbym bardzo wysoko w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa? Ale już nie chciałem.

d44ch0d

Ktoś z PiS powie: no tak, nie doszedł do żadnych stołków, beton partyjny go zablokował, to teraz się mści, pisze książki i chodzi po mediach, bo jest sfrustrowany...

Nie można mi zarzucić, że się mszczę, bo propozycje pracy od PiS jednak w 2015 roku były. Na pewno by mnie wkręcili. Być może zrobiłbym na szybko kurs na członka rady nadzorczej i wskoczył do jakiejś spółki Skarbu Państwa na Dolnym Śląsku. Tu parę tysięcy złotych, tam parę i jakoś bym funkcjonował. Ominąłbym w końcu te skostniałe struktury lokalne, bo miałem swoje dojścia. Widziałem, że oni jednak mogą wygrać wybory parlamentarne jesienią, bo wcześniej wygrał je Andrzej Duda. Byli na fali. Ale i tak odszedłem, bo byłem już wypalony. Zrezygnowałem z bycia radnym, zlikwidowałem konto na Facebooku i numer telefonu. Zamknąłem ostatecznie w cztery miesiące rozdział pod tytułem Polska i wyjechałem do Norwegii.

Dodam na marginesie, że moja książka została wydana najpierw jesienią 2021 w Norwegii pod tytułem "Prawo i Sprawiedliwość - jak nauczyłem się kochać autorytaryzm". To Norwegowie pierwsi zauważyli, że warto ją opublikować. Tutejsza opinia publiczna i media są zaniepokojone tym, co się dzieje w Polsce. Ja się z nimi zgadzam.

Opisał pan, jak PiS współpracował z Kościołem tuż przed wyborami…

Solidarność czy PiS zamawia msze w kościele. Działacze przynoszą kwiaty, dekorują ołtarz na biało-czerwono, płacą księdzu, to są uroczyste "msze z darami". A ksiądz w zamian zaprasza tych polityków na mównicę i daje im czytać z Pisma Świętego. Wiele razy zdarzyło mi się czytać na mszy przed wyborami. Lud w kościele zapamiętuje te twarze, te nazwiska. Takich mszy było bardzo dużo.

d44ch0d

Wtedy to mi się podobało, a dziś widzę, że to była manipulacja wiernymi. Jeśli polityk z księdzem mają sojusz zawarty pod stołem, a ludzie siedzący w kościele o tym nie wiedzą, jest to co najmniej niestosowne.

a Licencjodawca
Marek Zagrobelny Źródło: Licencjodawca

PiS cały czas ma w sondażach pierwsze miejsce, osiągając około 37 procent poparcia. Wyborcy, w przeciwieństwie do pana, wciąż tej partii wierzą i ufają. Dlaczego?

Polska nie jest Norwegią. W Norwegii są wolne media, ludzie są dobrze wykształceni, nie ma wielkich nierówności społecznych oraz obowiązuje zasada neutralności politycznej służby cywilnej. W Norwegii nie powiela się teorii, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Taki polityk by tam przegrał.

My wyszliśmy z komunizmu; są duże nierówności społeczne, demokracja jest słaba. Poza tym proszę spojrzeć na media publiczne, włączyć chociaż w tej chwili TVP Info - przecież to propaganda, a nie wiadomości. Polacy czują się poszkodowani i szukają winnych. A winnych łopatologicznie podstawia im PiS: to Berlin, Bruksela, liberalna demokracja, Tusk, osoby LGBT.

Czyli ci ludzie nie odejdą od PiS mimo drożyny, inflacji i płacenia przez Polskę gigantycznych kar za niewykonane wyroki TSUE?

Raczej nie, chyba, że chleb będzie po 50 zł. Ale i tak trzeba by wtedy w prosty, łopatologiczny sposób udowodnić, że to wina PiS. Bo skoro Morawiecki mówi, że to wina Putina, bo jest wojna, to mu wierzą. Łatwo łączą dwie kropki.

PiS wszedł - jak żadna inna dotąd partia - w każdy obszar życia Polaków i wykreował im nową rzeczywistość. To już nie jest tylko partia polityczna, ale coś, co zawładnęło Polakami poprzez przemodelowanie codzienności. To stan umysłu, który wdarł się nie tylko do polityki, ale ma wpływ na różne sfery życia. Dlatego dotyka dziś nie tylko tych, którzy interesują się polityką, ale też tych, którzy nigdy nie głosowali.

Myśli pan, że opozycja ma szansę w kolejnych wyborach?

Jest wiele osób wciąż niezdecydowanych oraz tych, którzy nigdy nie głosują. Uważam, że to oni są ogromnym potencjałem w najbliższych wyborach.

Czuje się pan współwinny? W końcu przez lata powielał pan tę propagandę na szczeblu lokalnym…

Rzeczywiście pisałem takie artykuły. Szkalowałem np. Lecha Wałęsę. Przedstawiałem Tuska jako żądnego władzy i chciwego. Pisałem, że poprzedni Trybunał Konstytucyjny wydaje niesprawiedliwe i stronnicze wyroki, bo jest "obsadzony przez komunistycznych aparatczyków". Pisałem, że "PO chce zgładzić w Polsce wiarę katolicką".

Ale czy ja byłem winien? Raczej byłem od dziecka podatny na otoczenie, a PiS - poprzez politykę ojczyma - wszedł do mojego domu. A potem jeszcze bardziej zradykalizowało mnie to, że moja mama popełniła samobójstwo w 2006 roku.

Byłem przez lata fanatykiem z wypranym mózgiem; cynikiem i karierowiczem. Długo uważałem, że robię to dla dobra kraju, bo trzeba go oczyścić z okrągłostołowych układów. PiS to było szaleństwo, które pokochałem. I przed którym chcę teraz ostrzec innych.

Marek Zagrobelny jest obecnie stypendystą Norweskiego Towarzystwa Pisarzy i Tłumaczy Literatury Faktu (NFFO); felietonistą w norweskich mediach, m.in. VG, Dagbladet, Minerva, Utrop.

a Licencjodawca
Marek Zagrobelny "Pokochać PiS", wyd. ArbitorŹródło: Licencjodawca
d44ch0d
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d44ch0d
d44ch0d