Trwa ładowanie...

Brał udział w rekolekcjach ojca Bashobora. Opisał to, co zobaczył

58 tysięcy – tylu ludzi w 2013 roku wypełniło po brzegi Stadion Narodowy w Warszawie, by modlić się wraz z ojcem Johnem Baptistą Bashoborą. To nie był odosobniony przypadek. Na spotkania z nim od lat przyjeżdżają tłumy.

Share
Bashobora jeździ po świecie i wygłasza swoje naukiBashobora jeździ po świecie i wygłasza swoje naukiŹródło: EastNews
d2k72fp

Podobno Bóg otacza go niezwykłą opieką, a w jego życiu od dziecka dzieją się cuda. Podobno Bashobora rozumie język aniołów i potrafi przetłumaczyć, co mówią używający go ludzie. Podobno potrafi przywrócić do życia zmarłych. Podobno uzdrawia setki chorych. Podobno są to potwierdzone medycznie przypadki. Co z tego jest prawdą? Kim jest tajemniczy ksiądz o rzekomo niespotykanych zdolnościach? Czy w obecnych czasach rzeczywiście dzieją się rzeczy wymykające się naszemu rozumowi? Dziennikarskie śledztwo Marka Kęskrawca otwiera drzwi do zupełnie innego świata.  

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak prezentujemy fragment książki Marka Kęskrawca "Bashobora. Człowiek, który wskrzesza zmarłych". Premiera 24 lutego 2021 roku.

Drugiego dnia rekolekcji po południu uczestnicy są już zupełnie w rękach ojca Johna. Nikną wszelkie bariery wstydu. Do tego stopnia, że niektórzy nie obawiają się wystąpić na środek sali i przyznawać do własnych słabości, grzechów, uzależnień. Na tych ostatnich Bashoborze szczególnie zależy. W pewnym momencie prosi, by na środek wyszli ci, którzy chcieliby przysiąc przed Bogiem, że od zaraz rzucą palenie. Przed tłum ponad dwustu ludzi wychodzi dziewięć osób, w tym trzy kobiety. Ojciec John modli się nad każdą z nich, nakłada dłonie na ich głowy. Po chwili pyta, czy wśród obecnych są odważni, którzy potrafiliby stanąć przed ołtarzem i patrząc w wizerunek Chrystusa Miłosiernego, porzucić alkohol (Bashobora co roku odbywa też w Polsce specjalne rekolekcje dla ludzi uzależnionych). Po chwili na środek sali wychodzi pięciu mężczyzn i jedna kobieta. Nie wiem, czy ich postanowienie okazało się mocne i nie było tylko chwilowym uniesieniem.

d2k72fp

Mnie ujęło to, że ludzie mieli odwagę przyznać się przed tłumem nieznajomych, iż mają wstydliwy problem. Przecież alkoholicy są mistrzami samooszukiwania się i konfabulacji, potrafią w żywe oczy kłamać i zaprzeczać oczywistemu faktowi, że znajdują się w szponach nałogu. Przyznanie się do prawdy o uzależnieniu jest dla nich niezwykle trudnym wyzwaniem. Ta szóstka ludzi miała tę odwagę i choć był to tylko jeden mały krok, to jakże ważny. Jednak ojcu Johnowi wciąż mało. Podczas cichej rozmowy z jednym z alkoholików bierze nagle mikrofon i mówi: – Gdzie jest twoja żona? Niech tu natychmiast przyjdzie! To wobec niej musisz jeszcze przysiąc!

"Jezus na stadionie". Kim jest ojciec John Bashobora?

Kiedy ta swoista ceremonia się kończy, jesteśmy chyba w punkcie kulminacyjnym rekolekcji. Wtedy też father Bash prosi, byśmy kolejno, rzędami podchodzili przed ołtarz po błogosławieństwo. W tym czasie sala faluje, ludzie śpiewają z rękami uniesionymi wysoko, kołyszą się do pełnej pasji pieśni „Memu Bogu królowi będę śpiewał tę pieśń, Alleluja, na wieki, amen!”. Widzę, jak kilka osób po nałożeniu rąk przez ojca Johna musi sobie na chwilę przysiąść, ktoś osuwa się na ziemię, jedna z kobiet wręcz gwałtownie się przewraca, na szczęście za każdym z wiernych stoją ludzie z pabianickiej wspólnoty i chronią go przed uderzeniem się o twardą posadzkę. Po chwili podchodzi mężczyzna około pięćdziesiątki. Też się przewraca, ale robi to jakoś tak nienaturalnie, jakby zawstydzony uniesieniem religijnym poprzedniczki chciał zmusić swoje ciało do odłączenia świadomości. Wygląda to dość sztucznie, jakby myślał, że jeśli nie omdleje, to inni pomyślą, że za słabo wierzy i tym samym jest zbyt daleko od Boga. Podchodzę coraz bliżej. Na prawo od ołtarza jakby nigdy nic bawi się grupka małych dzieci, które przyjechały do Pabianic z rodzicami. Jedne zdrowe, inne z wyraźnymi objawami schorzeń fizycznych lub emocjonalnych. Koło nich rodzice, którzy wiele już przecierpieli i oczekują od ugandyjskiego kapłana może nie cudu uzdrowienia, ale chociaż jakiejś formy ulgi.

Odrywam wzrok od dzieci i widzę, że ktoś, kto za chwilę ma uklęknąć, szlocha z całego serca. Obracam się i kilka metrów dalej widzę z kolei rudowłosą dziewczynę jakby zupełnie odklejoną od rzeczywistości. Ma zamknięte oczy, wyraz błogiego szczęścia na twarzy, unosi wysoko ręce. Robi się mętlik, w końcu podchodzimy przed oblicze ojca Johna, klękamy. Bashobora kładzie mi dłonie na głowie i chwilę się modli. Czuję lekki dreszcz, ale nic więcej. Wciąż klęczę i nagle widzę kątem oka, że parę osób dalej kobieta w jasnej bluzce przechyla się w tył i pada pod dotykiem kapłana. To nie wygląda na upadek kontrolowany, ale nagłą utratę świadomości pod wpływem jakiejś realnej mocy. Potem usłyszę od niej, że ojciec John to dla niej najważniejszy kapłan od czasów dzieciństwa, gdy pod koniec podstawówki przygotowywała się do bierzmowania u księdza z rodzinnej miejscowości. Teraz czuje tę samą fascynację kapłanem.

"Wiele lat tego nie było, a teraz wróciło. Ojciec John to święty człowiek. To w ogóle jest niesamowite, że musiał przyjechać czarnoskóry ksiądz ze środka Afryki, bym przeżyła takie uniesienie. Nie, nigdy wcześniej się nie wywracałam. Tu jednak już w kolejce wiedziałam, że jestem na granicy omdlenia. Kiedy poczułam dotyk ojca Johna, zstąpił na mnie Duch."

d2k72fp

Sam nie mogę przyznać tego samego, choć gdy w sobotę podszedłem podczas przerwy do ojca Johna, by poprosić go o chwilę prywatnej rozmowy, a on – bardzo już zmęczony – odmówił i w zamian stanął na chwilę na wprost mnie, spojrzał mi w oczy i położył ręce na głowie. Wtedy dreszcz idący przez kręgosłup był dużo wyraźniejszy. Zrozumiałem, że gdybym był bardziej otwarty, gdybym miał do niego stosunek jak do najważniejszego nauczyciela duchowego, którego na dodatek pierwszy raz spotykam osobiście, to różnie mogłoby się stać. Wyraźnie bowiem czułem, że dla części wiernych, którzy przyjechali do Pabianic, takie spotkanie w bliskim kontakcie może być prawdziwym wstrząsem emocjonalnym. Nic dziwnego, że ludzie upadają, zwłaszcza gdy nie klęczą, ale stoją i nogi zaczynają im najpierw drżeć, a potem odmawiają posłuszeństwa.

Kiedy w trakcie kolejnej przerwy pytam ojca Johna o te upadki, zwane też „spoczynkiem w Duchu Świętym”, czuję wyraźnie, że choć ma do nich stosunek życzliwy, to jednak – jak to u niego – jest w tym również sporo dystansu. – Na niektórych rekolekcjach ci sami ludzie przychodzili po kilka razy, bym nakładał im dłonie na głowę. Pewnie myśleli, że jak nie upadają, to znaczy, że Duch Święty nie zadziałał – mówi ze śmiechem. Bashobora wyraźnie zaznacza, że nic, co dzieje się z wiernymi pod jego wpływem, nie jest dowodem na jego moc. – To nie ja używam Boga, to Bóg używa mnie – wyjaśnia tłumowi. – To nie ja działam, ja się tylko modlę. To działa Duch Święty, ja tylko jestem przekaźnikiem Jego woli. I przytacza anegdotę o tym, co przydarzyło mu się w Gdańsku. – Bardzo bolała mnie głowa, nie wiedziałem, czy w ogóle dam radę prowadzić modlitwę. Tak, tak, ja też miewam bóle głowy i ataki nadciśnienia. Wtedy przemówił do mnie Jezus: „Nie martw się, nie próbuj być numerem jeden, nie bierz zbyt wiele na siebie, ja ci pomogę”. I ból głowy stopniowo ustąpił. Widziałem wielu charyzmatycznych liderów wspólnot, ale rzadko było w nich tyle skromności co w ojcu Johnie. Nawet jeśli mówili, że to nie oni uzdrawiają, lecz czyni to przez nich Bóg, wyczuwałem w tym jakiś rodzaj pychy i poczucia wyjątkowości. Zwłaszcza gdy podczas swoich seansów wywoływali niemal na siłę ludzi na scenę, by wymuszać na nich potwierdzenie uzdrowienia, po czym podliczali wszystkie przypadki i ogłaszali je z triumfem, jak jacyś księgowi z korporacji.

Marek Kęskrawiec - dziennikarz związany z „Newsweek Polska”, TVN-em, „Tygodnikiem Powszechnym” i „Dziennikiem Polskim”. Pięciokrotnie nominowany w konkursie Grand Press, dwukrotnie w nim nagrodzony (2002 i 2003 rok). W 2010 roku za książkę „Czwarty pożar Teheranu” zdobył Nagrodę im. Beaty Pawlak przyznawaną najlepszym tekstom traktującym o innych religiach, kulturach i cywilizacjach. Mieszka w Krakowie.

Bashobora Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2k72fp
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2k72fp
d2k72fp