RSS

Tego nie wiesz o Władysławie Bartoszewskim

02-08-2017 | Rachela Berkowska/WP Książki

  A A A
Tego nie wiesz o Władysławie Bartoszewskim

Wypominają mu. Że nie był profesorem. No nie był. Że nosił kurtkę Wehrmachtu. Zdarzyło się. Ile razy słyszał, że został zwolniony z Auschwitz, bo poszedł na współpracę z gestapo. Ktoś nawet zamówił w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau trzy fotografie obozowe Władysława Bartoszewskiego, więźnia numer 4427. Na potwierdzenie, że ten służył w Wehrmachcie. No cóż, więźniowie obozu często nie dostawali pasiaków, ale zużyte mundury z frontu. W książce ”Warto być przyzwoitym” pisał: ’Kurtka należała zapewne do rannego albo zabitego żołnierza niemieckiego, bo miała na sobie jeszcze ślady krwi. Przeleciało mi przez głowę: żołnierz zginął, a jego kurtka posłuży za opakowanie dla żyjącego trupa. To nieźle’.
A, że profesor. Sam nigdy się tak nie tytułował. Ale odkąd w latach 80. otrzymał w Bawarii tak zwaną profesurę gościnną zaczęto się do niego zwracać właśnie per Profesorze. Zasłużył na to swoją wiedzą, mądrością, drogą jaką konsekwentnie szedł przez życie. Zawsze z Polską przed oczami i w sercu. Nigdy dość wspomnień o Nim. Wyszły właśnie dwie książki. Najlepiej nie zastanawiać się, którą wybrać, ale sięgnąć po obie.

 

”W latach siedemdziesiątych mieliśmy bardzo mało pieniędzy. Niektórzy przyjaciele doradzali: ’Macie przecież bogaty księgozbiór, dlaczego nie uruchomicie czegoś w rodzaju biblioteki, gdzie ludzie za opłatą przychodziliby czytać?’. Przez pewien czas tak właśnie postępowaliśmy, aby nieco zarobić. Do piwnicznej biblioteki Bartoszewskich przychodziło wiele osób. Wnosili też do domu mnóstwo brudu i błota. W końcu zdecydowaliśmy się położyć temu kres i zamknęliśmy bibliotekę.” opowiada Bettinie Schaefer Zofia Bartoszewska, żona Władysława Bartoszewskiego.

 



Niemiecka dziennikarka w książce Walczyć o wolność, żyć niezależnie, zebrała wspomnienia o profesorze. Wysłuchała bliskich, współpracowników, tych, z którymi przecinały się ścieżki Władysława Bartoszewskiego, polityków i dyplomatów. Schaefer rozmawia z Jerzym Buzkiem, Różą Thun, Lechem Wałęsą, wieloletnim asystentem profesora Marcinem Barczem, czy Markiem Zającem, sekretarzem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Bywa, że zdradzają  jej profesorskie tajemnice, jak Ulrike Kind (osobista asystentka w latach 1998 - 2000): ”Wyznał mi kiedyś, że wielką przyjemność sprawia mu wieczorne czytanie kryminałów i jedzenie czekolady”.
Drobiazgi, ale jakże dziś cenne. Dopełniają obraz. W tych wspomnieniach jest bliski, a nie odlany ze spiżu.

Profesor Bartoszewski ocalały z Auschwitz, spędził lata w komunistycznych więzieniach. Zdarzało się, że celę dzielił z wysokimi nazistowskimi oficjelami. Nie odcinał się od nich. Rozmawiał. Chciał ich zrozumieć. Dla niego nienawiść do całego narodu była zbyt prostym rozwiązaniem. Pragnął pojednania Polski z Niemcami.

”Z okazji dziewięćdziesiątych urodzin Władysława Bartoszewskiego prezydent Niemiec Joachim Gauck zaprosił pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt osób na uroczystą kolację do swojej rezydencji w zamku Bellevue. Poi wystąpieniu prezydenta do pulpitu podszedł Bartoszewski - bez pomocy laski, którą z racji wielu zwykle przy sobie nosił. Zajął miejsce, podziękował i powiedział:”Moi wrogowie zasłużyli na to, abym żył jak najdłużej”. Był wtedy rok 2012”. Wspomina Hans-Gert Pöttering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2007-2009


”Czego w nim nie lubiłam. Nie wiem, czy wypada zdradzać. Miałam wrażenie, że im był starszy, tym więcej mówił o sobie. Czasem nawet zbyt wiele. (…) Pewnego razu prezydent Kwaśniewski zaproponował mu stanowisko ministra spraw zagranicznych, argumentując, że Polska go potrzebuje. Bartoszewski opowiadał mi później o tej propozycji i o swojej odpowiedzi: ’Polska przede wszystkim nie potrzebuje pana jako prezydenta. Jak z takim nastawieniem miałbym pracować w roli pańskiego ministra?’.
Taki był Bartoszewski - zawsze uczciwy i szczery wobec siebie, gotów zrezygnować z wysokiego stanowiska. Nie poruszał się w świecie cieni. W jego przypadku zawsze wszystko było jasne”. Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego

Niespożytą energię i charakter przywołuje Marcin Barcz, osobisty asystent Władysława Bartoszewskiego w latach 2002- 2015: ”Fascynował się nową techniką wiadomości e-mailowych. Podobało mu się, że wszystko szło tak szybko. Napisać, wysłać i zaraz dostać odpowiedź - to idealnie pasowało do jego tempa pracy. Czasem próbowałem poskromić nieco jego zapędy i gdy chodziło na przykład o list do prezydenta, zwracałem uwagę, czy nie byłoby stosowniej wysłać go tradycyjną drogą. Odpowiadał: ’Wykluczone, będę czekał do śmierci, a odpowiedź muszę mieć jeszcze dzisiaj’.

Marek Zając, dziennikarz, sekretarz Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, biograf Władysława Bartoszewskiego podkreśla format swojego rozmówcy:  ”Podczas wspólnych prac nad kolejnymi książkami widziałem, jak wykreśla negatywne informacje o opisywanych osobach. Próbowałem go powstrzymać, lecz on mówił: ’Jego dzieci jeszcze żyją. Moje milczenie o tym człowieku całkowicie wystarczy’. Na nikogo jednak publicznie nie wydawał wyroków”.

Marek Zając wydał własną książkę w hołdzie Bartoszewskiemu. Pędzę jak dziki tapir,, to zbiór  93  anegdot,  co  w jasny sposób  odnosi  się  do  93  lat  życia  Władysława  Bartoszewskiego. I są tam prawdziwe perełki, jeśli nie same. Chciałoby się zacytować całą książkę - a można fragment. Ten pokazuje cudowne poczucie humoru, Bartoszewski zjednywał nim ludzi:

”W lutym 2001 roku Władysław Bartoszewski jako minister spraw zagranicznych czekał na spotkanie w cztery oczy z Janem Pawłem II. Czekał, bo Papież rozmawiał z rosyjskim szefem rządu Michaiłem Kasjanowem. Gdy wreszcie tamta audiencja dobiegła końca, Profesor z szacunkiem ucałował pierścień Rybaka i oświadczył:

– Ojcze Święty, Ruscy wyszli, zostaliśmy sami!”

 

Obejrzyj też: Niemieckie media milczą o rocznicy Powstania Warszawskiego

 

Był tak szczery, że pozostawiał swoich rozmówców, bezradnych w ciszy: ”Młoda dziennikarka radiowa z Niemiec prowadzi wywiad z Profesorem. Cała zaaferowana mówi:

– Pan przecież wybaczył sprawcom...

Profesor stanowczo:
– Nie!

Dziewczyna odskakuje jak oparzona, z szeroko otwartymi z niedowierzania oczyma mówi:

– No jak to? To znaczy, że pan nadal uważa wszystkich Niemców za winnych?

Bartoszewski z całkowitym spokojem odpowiada:

– Nie, ja tego nigdy nie powiedziałem. Ale są tacy, którzy byli winni. I co ja mam z tym zrobić? Stanąć na najruchliwszym skrzyżowaniu Frankfurtu albo Monachium i krzyczeć przez megafon: ’Jeśli ktokolwiek tego pragnie, to mu wybaczam?’. Wie Pani, kilka lat wykładałem w Niemczech i nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś przyszedł i powiedział mi, że w czasie wojny trafił do SS, że służył w obozie i że na stare lata jest mu z tym ciężko... To komu ja mam wybaczyć?

Marek Zając zaczyna swoją książkę od zagadki. Ile miał  lat  Władysław  Bartoszewski,  gdy to pisał i cytuje:

”Zwalczaj atomizację naszego społeczeństwa. Zrozum sam i wpajaj innym przekonanie, że Polska  to  nie  kilkadziesiąt  milionów  ’sobiepanów’,  ale  wielki  Naród,  mający  wspólne  cele  i  wspólne  obowiązki wobec historii, że dolą i niedolą jesteśmy związani na śmierć i życie, że zbrodnią jest reagować na nieszczęście dopiero wtedy, gdy się samemu zostanie zagrożonym.


Zwalczaj fałszywe społecznictwo, manię wiecowania, dysput, rozszczepiania włosa na czworo, ’liberum veto’, nie poddawaj się wilkom w owczej skórze: chorym psychicznie histerykom, ’wodzom’.  Broń  w  życiu  społecznym  praw  rozumu,  z  zasady  bądź  nieufny  wobec  wszelkich  prądów  antyintelektualnych (…). Bądź czynnikiem zgody, czynnikiem dobrze pojętego  kompromisu.  Całkowitej  nieustępliwości,  izolacjonizmu,  niechęci  do  współpracy  i  porozumienia  z  przeciwnikiem  nie  uważaj  za  cnotę  stałości. Dopatruj się w tym raczej ciasnoty umysłowej  i  zbadaj,  czy  nie  kryje  się  tam  na  dnie  zła  wola.  Ale  nim  tej  pewności  nie  nabierzesz  –  nie  rzucaj oskarżeń na wiatr, bo postąpisz niegodziwie, będziesz śmieszny i mały”.


Miał lat 21. Onieśmielająca dojrzałość. Zając publikuje fragmenty tekstu, który ukazał się w konspiracyjnym piśmie ”Prawda Młodych” w listopadzie 1943 roku. Profesor Władysław Bartoszewski dawał potem świadectwo tych słów przez całe swoje długie życie.

”Nie ukrywam, byłoby dla mnie czymś wielkim, gdybym za sto lat w polskiej encyklopedii miał dwuwierszową wzmiankę. Ale jeszcze więcej znaczyłoby dla mnie, gdybym mógł z jakiegoś innego świata dojrzeć, że moje wartości, moje poglądy na współżycie ludzi i społeczności zaowocowały praktycznie” czytamy jego słowa w ”Pędzę jak dziki tapir”.

I niech to będzie dla nas dobra wróżba.

Walczyć o wolność, żyć niezależnie, Bettina Schaefer, Prószyńki i S-ka


 

Pędzę jak dziki tapir, Marek Zając, wydawnictwo WAM


 

 

 

oceń
72
110
Podziel się

Opinie

Ocena: +2 [2]
~Byk [2017-08-14 22:37]

Ale on był za po

odpowiedz

Ocena: +12 [30]
~mim [2017-08-14 13:24]

Skoro nie był profesorem, to dlaczego się go tak tytułuje ? A średnie chociaż miał ?

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -20 [40]
~Polak [2017-08-14 10:38]

WARA wam pisowskie kundle od profesora Bartoszewskiego

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -13 [45]
~zegarek [2017-08-14 09:54]

JAK MOŻNA SZYDZIĆ Z TAK MĄDREGO POLAKA KTÓRY TYLE PRZECIERPIAŁ WIDOCZNIE CI KTÓRZY GO OPLUWAJĄ WPILI MLEKO MATKI Z JADEM !!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz

Ocena: -6 [30]
~janusz fischer [2017-08-14 10:42]

uważam że Tak Wielkich Ludzi zaczyna nam brakować-Panie Profesorze zawsze będzie Pan w moim sercu-Wielki prawy człowiek ,Wielki polityk

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +110 [276]
~DON [2017-08-13 19:26]

TO TEN CO WYSZEDŁ Z OBOZU NA L4????????

odpowiedz

pokaż 12 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -15 [59]
~Zbyszek [2017-08-14 10:56]

Tak przyzwoitego człowieka którym był Władysław Bartoszewski nie mogą obrazić, głupawe komentarze zakompleksionych narodowców czy pisowców.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +4 [4]
~Zofia [2017-08-14 18:18]

Czytając to, czułam się zażenowana. Nie lubię Bartoszewskiego, a już więcej niż zażenowanie, wywołuje we mnie wmawianie ludziom, że ze względu na stan zdrowia wypuszczono go z Auschwitz. Innymi słowy, kłamstwo na kłamstwie. Zakłamanie, i jakby wszystkiego było mało, miał czelność mienić się specem od przyzwoitości!!!

odpowiedz

Ocena: +14 [24]
~bvcxz ./ [2017-08-14 15:22]

Zadnej przyzwoitości ani autorytetu nie dopatrzylem

odpowiedz

Ocena: +11 [25]
~Sorry [2017-08-14 15:10]

Jego zachowania, wypowiedzi nie pozwalają mi żywić do niego zaufanie i poważanie. Przykro mi, ale nie mówi się tak, jak on to niejednokrotnie mówił. Taki styl pasowałby do pętaka.

odpowiedz

Ocena: +12 [50]
~ana [2017-08-14 10:03]

przyczynił się do zagłady Witolda Pileckiego- Wielkiego Patrioty

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +24 [38]
~Krakus [2017-08-14 13:05]

Osobiście nie mam poważania dla ś.p.Bartoszewskiego. Człowiek był zbyt dwuznaczny o niezbyt czystej przeszłości. Nadzbyt gloryfikowany.

odpowiedz

Ocena: -7 [31]
~zdz [2017-08-14 12:46]

cieszysz się jeden z drugim opluwaczu że możesz pisać o takim człowieku takie świństwa ale gdyby nie tacy ludzie to byś teraz po niemiecku to pisał

odpowiedz

Ocena: +54 [114]
~polak [2017-08-14 07:21]

Wypuścili go z Auschwitz ze względu na zły stan zdrowia bramą i żywego. Resztę więźniów ,,wypuszczono" przez komin. Pięknie pluł na Polaków - a teraz niby Polak i Patriota. Dość tej obłudy!

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +5 [25]
~Raven [2017-08-14 12:07]

Jak czubek nosa jest na wysokosci polowy ucha, to ja juz wiem do jakiej nacji on nalezy.

odpowiedz

Ocena: +7 [23]
warszawiak238 [2017-08-14 10:50]

Byłem dziennikarzem i każdego, kogo przedstawia się w mediach, pyta się, jak go tytułować. Jedni chcą, żeby wpisać tylko "prof.", inni , żeby był tytuł ze stopniami "prof. dr hab.", ci którzy nie mają stopni są opisywani pod nazwiskiem, np. "dyrektor taki a taki" itp. Wszystko za zgodą lub na życzenie rozmówcy. Słaba ta obrona p. Bartoszewskiego. O opary absurdu ociera się twierdzenie, że miał taką wiedzę i doświadczenie, że w gruncie rzeczy, należało mu się tytułowanie profesorem.

odpowiedz

Ocena: +12 [34]
~Jan Kos [2017-08-14 09:58]

No pewnie że był przyzwoity. Niemcy z Auchzwitz za przyzwoitość go przecież wypuścili. :) Po czym z tego co kojarze rozstrzelali 27 oficerów AK w obozie.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [32]
~Kazimierz Wielki [2017-08-14 10:32]

To jeden z przedstawicieli niewdzięcznej i podłej nacji, której Polacy od wieków udzielają gościnności !!!

odpowiedz

Ocena: -1 [25]
~trybunal [2017-08-14 10:26]

Kaczor przyjal prostacka postawe - opluwac wszystkie polskie autorytety jakie by nie byly i wtedy moj brat wyrosnie na bohatera -zenujace , czekamy na nastepne wiesci ze jan pawel drugi byl agentem

odpowiedz

Ocena: +8 [32]
~artur [2017-08-14 09:46]

Hmmmm, kto o nim pisze i mówi? Niemka rozmawia z Buzkiem, Thun i Wałęsą - żadne z nicjh nie jest polskim patriotą. Artykuł pisze Rachela...... O czym mowa, ten człowiek za życia nie zasłużył na tak pozytywne opinie.

odpowiedz