RSS

Wywiad

Japońska mafia mówi o niej: niemoralna

26-06-2017 | Rachela Berkowska/WP Książki

  A A A
Japońska mafia mówi o niej: niemoralna
To nie jest prosta historia. Mamy jasnowidzącą babkę, pochodzącą z tajemniczego ludu zamieszkującego góry. Manyo, porzucona jako małe dziecko przez rodziców i przygarnięta przez obcą rodzinę, przez całe życie będzie inna. Kemaris, jej zbuntowaną córkę, która jako nastolatka została szefową gangu motocyklowego, by później stać się uznaną artystką, rysującą mangę. I wreszcie Toko, najmłodszą bohaterkę pokoleniowej sagi. Babka wyzna jej na łożu śmierci, że jest morderczynią. Kogo zabiła, jak i dlaczego, tego właśnie Toko będzie się chciała dowiedzieć.


Rachela Berkowska: Ta podzielona na trzy części książka, pokazuje, jak się zmieniała rola kobiet na przestrzeni dziesięcioleci, ale też jest alegorią Japonii, od czasu II wojny światowej do dziś.
Kazuki Sakuraba: ”Czerwone dziewczyny” są wynikiem moich wieloletnich zainteresowań powojenną historią Japonii. Na długo zanim książka miała powstać, rozmawiałam z ekspertami, zbierałam materiały. A kiedy już przyszło do pisania, rzeczywiście myślałam o powieści, jakiej nie było na naszym rynku wydawniczym. Chciałam pokazać życie kobiet na przestrzeni dekad. Przyjrzeć im się właśnie przez pryzmat czasów.
                                                                               
Manyo, jest w książce tą ”inną”. Czytając miałam natychmiast skojarzenie z bardzo aktualnym w Europie tematem imigrantów. Jestem ciekawa, co w Japonii sądzi się o ich przyjmowaniu?
Problem etniczny pojawia się w powieści. Japonia jest krajem wyspiarskim. Tu uważa się, że Japonia jest dla Japończyków. To jest nasza wyspa. Taką narrację promują też japońskie mity dotyczące powstania świata - Kojiki i Nihongi. Pokazują Japonię, jako kraj czysty etnicznie. Okazuje się, że jeśli sprawdzić to historycznie, widać różne obce wpływy. Widzę to nawet w mojej  własnej rodzinie. Ze strony ojca dostrzegam je z Azji południowo-wschodniej. Wietnamu albo Tajlandii. W rodzinie mamy, widać za to wpływy z półwyspu koreańskiego, być może z Mongolii. Mama ma bardzo białą skórę i wąskie oczy, tak te na posągach buddyjskich. Nie jest tak, że Japonia pojawiła się w wyniku jakiegoś nagłego wybuchu - czysta i jednorodna. Nie zawsze była zamkniętą społecznością. Ważne jest i dobrze by było przyjmować imigrantów, ale też bardzo silne jest myślenie, że nie powinno się tego robić. Trudny temat. To związane jest właśnie z tą naszą wyspiarskością, mitologią i nacechowaniem na więzy krwi.

Nihongi i Kojiki to zbiory baśni i mitów japońskich. Na rycinie legendarny cesarz Jinmu.


Wikipedia

Czy na wszystkich przybyszów spoza wysp, Japończycy patrzą jak na barbarzyńców?

Wydaje się, że nastąpiła pewna zmiana. Nie ma oczekiwania, że obcokrajowcy będą znali japońską etykietę. To powiedzenie - jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one - odeszło w przeszłość. Na rok 2020 zaplanowano Igrzyska Olimpijskie. Mieszkam koło dworca tokijskiego, który przyjmuje w większości obcokrajowców. Wkoło słuchać angielski, chiński. Widzę, że duży nacisk kładzie się na to, żeby Japończycy nie palili. To chęć odpowiedzenia na pewne tendencje, które są obecne w świecie i Europie. Chcemy, żeby ludzie, którzy przyjeżdżają do Japonii nie czuli się źle, otoczeni dymem z papierosów. Wygląda na to, że na różnych poziomach robione są wysiłki, żeby ciepło powitać obcokrajowców. Zmienia się też wiele w podejściu do kobiet. Dawniej, zgodnie z japońskimi standardami, powinna zachowywać się w uroczy sposób. Odchodzi się od tego.

Chcesz pojechać do Japonii, obejrzyj:

To prawda, że w Japonii cały czas wymaga się bycia keigo. Grzecznym ułożonym i nie wypada być ekspresyjnym?
Jeśli chodzi o uczucia, to sprawa jest złożona. Rzeczywiście w miejscach publicznych nie powinno się, nie jest dobrze widziane, żeby je okazywać. Z drugiej strony, w kulturę japońską wpisane jest takie powiedzenie - serce ważniejsze niż rozum. Głęboko ceni się uczucia. Stworzono sytuacje, dokładnie podczas picia alkoholu, kiedy okazywanie uczuć jest dopuszczalne. Pamiętam taki spektakl z udziałem aktorów z Francji. Ze sceny padała cała masa żartów. Widownia nie reagowała. Do momentu, kiedy bohater nie sięgnął po alkohol. Wtedy rozległy się wręcz salwy śmiechu, które z kolei zdziwiły francuską grupę. Skomplikowana sprawa z tymi uczuciami. W Japonii powstało nawet słowo ”nominication”. Komunikacja pod wpływem alkoholu. Od nomo - pić. I angielskiego słowa - communication, komunikacja. Młode pokolenie odcina się od tego, nie chce mówić o uczuciach wyłącznie pod wpływem alkoholu.

Jest w książce chłopiec, którego imię znaczy: Samotność. Słyszałam, że w Japonii problemem są hikikomori - ludzie wycofani społecznie, którzy na całe lata zamykają się w domach. Wypisują niejako z życia.
Hikikomori to wielki problem. Związany z moim pokoleniem, czterdziestolatków. Kiedy kończyliśmy szkoły, zaczął się kryzys ekonomiczny, pękła bańka mydlana, w której rośliśmy. Brak perspektyw pracy sprawiał, że ludzie zamykali się w domach. W mojej okolicy był taki chłopak. Nie wiem, co się z nim dzieje. Zdarza się, że hikikomori jest od 20 lat utrzymywany przez rodziców. Ale oni są już na emeryturze. Nie wiadomo, jak długo pożyją i co stanie się z tymi ludźmi, kiedy rodziców zabraknie. Zdarza się, że można spotkać ich w sieci i tam z nimi porozmawiać. To naprawdę problem.

Członkowie jakuzy, japońskich grup przestępczych, z charakterystycznymi tatuażami na ciele.


Wikipedia

Rozbudziła pani ”Czerwonymi dziewczynami’ mój apetyt. Chcę zapytać o książkę, która nie była jeszcze przetłumaczona na polski. ”My man” - mój mężczyzna. Czekam na nią bardzo. Porusza w niej pani temat tabu - związku ojca z córką.

Ta książka powstała z obserwacji najbliższych. Moja babcia nie ufała nikomu, tylko najbliższym, rodzinie. Chciałam powiedzieć, że zamknięcie w takich relacjach krwi może prowadzić do nieszczęścia.
Mo Yan, chiński pisarz, noblista, wygrał w Harukim Murakamim, co głośno na wyspach komentowano. Mo Yan mówił, że celem pisarza nie jest bezpośredni wpływ na rzeczywistość polityczną, czy społeczną. Tylko pokazanie perspektywy jednego człowieka w sposób jak najbardziej rzeczywisty. Osadzenie go w kontekście społeczno-historycznym. I właśnie przez to, pośrednio, ma się wpływ na społeczeństwo. Tak było w przypadku ”Nędzników” Wiktora Hugo. Moment przejścia z monarchii do republiki jest ukazany przez pryzmat postaci, którą odbieramy, jako realnie istniejącą.

Dostała pani za tę książkę najważniejszą w Japonii, nagrodę Naokiego.
W jury zasiadał pisarz, który w przeszłości należał do jakuzy. On właśnie uważał, że książki powinny promować moralne życie, a moja nie promuje. Był przeciw. Z jednej strony należał do japońskiej mafii,  z drugiej pisał bardzo budujące opowieści. Taki lokalny smaczek.

Wygrała pani z mafią! To świetne hasło promocyjne. Co pani wtedy czuła?
Że przesunęłam horyzont. 

”Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów”, Kazuki Sakuraba, przekład Łukasz Małecki, Wydawnictwo Literackie.



 

oceń
12
4
Podziel się

Opinie

Ocena: +2 [2]
~Yetti [2017-06-28 13:23]

Już wolę Japonię niż polskie chłopczęta i mężczyżnięta w czerwonych buciętach stylizowane na końcipę wurst powracającą z parady równości.Idąc po polskich ulicach coraz bardziej odnodze wrażenie,że polska mężczyzna potrzebuje silnej męskiej ręki dlatego kobiety przejmują rolę faceta.Szczególnie podatne na zniewieścienie są chłopczęta w wieku 15-20 lat.Straszne czasy ale no cóż Aaaaa masz ty wstrętny wrogu:)

odpowiedz

Ocena: -3 [5]
~Geisza - sza - sza [2017-06-28 07:03]

Japonia - to kraj wąchaczy damskich majteczek !

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +2 [2]
~Iiiiiiicha [2017-06-28 06:00]

Historyczny Upadek Japonii

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~..... [2017-06-27 18:15]

Ciekawa rozmowa, zainteresowała mnie ksiażką, tylko zgrzyt na samym poczatku:" rysującą komiksy z mangą"-manga to komiks, więc powinno byc "rysujacą mangi-japonską forme komiksu".

odpowiedz