17-03-2011 | Grzegorz Wysocki / Książki WP
Czy to prawda, że Donald Tusk uwielbia krwawe kryminały i historie o okrutnych tyranach? Który z ministrów nazywany jest przez swoich pracowników „papierojadem”, a którego żona namówiła do lektury Zmierzchu? Kiedy Marek Migalski postanowił zostać rewolucjonistą? Dlaczego była spikerka Radia Maryja czyta "biblię" współczesnych lewaków? Co czyta Bronisław Komorowski, Joachim Brudziński i Joanna Senyszyn? Jacy są ulubieni autorzy Jerzego Buzka, Włodzimierza Cimoszewicza i Czesława Bieleckiego? I wreszcie: co na temat czytania sądzi Ędward Ącki, polityk popularny, choć budzący liczne kontrowersje?
Postanowiliśmy sprawdzić, kim tak naprawdę są polscy politycy: ignorantami i wtórnymi analfabetami czy raczej molami książkowymi i intelektualistami? Rozmawialiśmy z wieloma polskimi politykami, Prezydentem, ministrami, posłami i senatorami. Na kolejnych stronach prezentujemy zaskakujące wyniki naszego „bibliofilskiego” śledztwa dziennikarskiego.
POLITYCY: CZYTAMY, DUŻO CZYTAMY!
Największym chyba zaskoczeniem naszego bibliofilskiego śledztwa jest fakt, że polscy politycy okazali się rasowymi molami książkowymi. Przynajmniej jeśli uwierzymy im na słowo. Poniżej kilka wybranych deklaracji miłości naszych polityków do literatury.
Prezydent Bronisław Komorowski: „Zawsze czytałem i wciąż czytam bardzo dużo. Jestem obecnie osobą niezwykle zajętą, ale nie zarzuciłem swojego zamiłowania do literatury”. Rafał Grupiński (poseł PO, były sekretarz stanu w kancelarii premiera): „Czy lubię czytać książki? Raczej powinienem odpowiedzieć: kocham czytanie książek i zawsze odkąd pamiętam świat literatury wciągał mnie bez reszty”. Grzegorz Napieralski (przewodniczący SLD): „Czytanie książek jest dla mnie ważne, mimo wielu obowiązków codziennie staram się znaleźć chwilę czasu na lekturę”. Jerzy Buzek (premier w latach 1997-2001, obecnie przewodniczący Parlamentu Europejskiego): „Sięgam po książkę, kiedy tylko mogę”. Joachim Brudziński (poseł PiS): „Obkładam się książkami, czytam zawsze kilka tytułów w tym samym czasie”. Jarosław Gowin (poseł PO): „Jestem od dzieciństwa nałogowym pożeraczem książek”. Artur Górski (poseł PiS): Czytam, dużo czytam. I piszę dużo, a żeby pisać, trzeba czytać. W zasadzie nie ma dnia, abym nie zajrzał do książki”. Joanna Mucha (posłanka PO): „Na czytanie muszę mieć czas i nie ma takiej możliwości, bym tego czasu nie znalazła”.
MINISTER-„PAPIEROJAD”
Rekordzistą w tym gronie zdaje się być jednak minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski, który wcześniej czytał nawet 2-3 książki dziennie, a obecnie konsumuje od 200 do 400 stron w ciągu doby. Trudno się więc dziwić, że pracownicy ministerstwa nazywają go żartobliwie "papierojadem”.
Godnymi pozazdroszczenia wynikami z dawnych lat chwali się także Włodzimierz Cimoszewicz (premier w latach 1996-1997, obecnie senator): „Jakimś cudem czytałem tak szybko, że czasami w ciągu niedzieli połykałem dwie, trzy książki (500-600 stron). Były to typowe lektury nastolatka, głównie powieści”. Z czasem preferencje lekturowe Włodzimierza Cimoszewicza zaczęły się zmieniać, ale liczba przeczytanych stron wciąż jest znacząca: „Nadal czytam bardzo dużo, z reguły kilka książek jednocześnie”. Wiemy skądinąd, że wielu innych polskich polityków czyta dużo i namiętnie (m.in. Jarosław Kaczyński, Ludwik Dorn czy Jan Maria Rokita), ale, niestety, póki co nie zdecydowali się oni odpowiedzieć na nasze pytania.
Tagi: bogdan zdrojewski, bronisław komorowski, CZYTANIE, KSIĄŻKI, literatura, politycy, poseł, posłowie
Papierojad chyba nadrabia zaległości, czyta 25 stron na godzinę non stop. Fajną ma robotę.
Szukam porzadnych wiadomości, a przebijam się przez SPAM -y i ploty
Polecam książkę w formie e'booka http://michalwrzecionek.poczytaj.to/ autor

