RSS

"Nasza córka balansowała na ostrzu noża, a my nie umieliśmy jej pomóc"

24-01-2017

Wyznanie bezradnego ojca


Wyznanie bezradnego ojca

Adoptowana córka Johna Brooksa miała siedemnaście lat, gdy zdecydowała się odebrać sobie życie, skacząc z mostu Golden Gate. Takiej tragedii nic nie zapowiadało. Czy przyczyną jej samobójstwa były poważne zaburzenia emocjonalne, depresja, a może wewnętrzny przymus?

"Tak bardzo chcieliśmy ją kochać, a ona nie potrafiła wpuścić nas do środka. Na próby porozumienia trafiające obustronnie w próżnię reagowaliśmy wszyscy frustracją i dystansowaniem się od siebie. Był to tragiczny w skutkach błąd, ale nie mogliśmy o tym wiedzieć. Nie mieliśmy pojęcia, że Casey balansuje na ostrzu noża" - pisze Brooks w książce "Mogło być inaczej", która nie tylko jest poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie "dlaczego?", opowiada także o rodzicach, którzy robili wszystko, by pomóc swojemu dziecku.

oceń
112
71
Podziel się

Opinie

Ocena: -60 [100]
~ghf [2017-01-24 21:00]

ahaaa ..... kto dostał jej narząd ? Pobrano je w stanach czy w izraelu ?

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -6 [28]
~Ala [2017-01-25 09:38]

Ludzie przeciez ta dziewczyna byla adoptowana, a czyje dzieci trafiaja do domu dziecka? Tylko dzieci z PATOLOGII więc to dziecko juz bylo obciążone genetycznie. Na miejscu rodzicow adopcyjnych bym.sie nie obwiniala, bo przeciez to dziecko z pewnością mialo jakas chorobę psychiczną. Najbardziej szkoda, że zabrakło im do pomocy specjalistów typu psychiatra i innych, bo moze to wszystko by sie dobrze skonczylo. Na pewno to byli bardzo dobrzy ludzie

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -5 [11]
~Ewa [2017-01-25 22:11]

Myślę, że jak ktoś chce dziecko wytresować jak konia, to z góry skazany jest na porażkę. Niestety

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +5 [7]
~onn [2017-01-25 21:51]

moi znajomi też adoptowali dziewczynkę...prawdopodobnie z patologii .Nie mają z nią łatwo .

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~Stokrotka26 [2017-01-25 21:01]

FAS

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~x1 [2017-01-25 19:49]

nawet niewielka dawka milosci... ale now wiecie bezinteresoooooownej czyni nasze zycie sensownym, ale jesli ta milosc przytlacza to klatka bezradnosci...

odpowiedz

Ocena: +7 [9]
~ewa [2017-01-25 19:14]

sport i jeszcze raz sport to dla wielu dzieci może byc dobrym rozwiazaniem.

odpowiedz

Ocena: +6 [6]
~rozerwany ale żywy - unikat [2017-01-25 18:43]

życie jest jak marsz przez pole minowe

odpowiedz

Ocena: +32 [36]
~Doris [2017-01-25 11:50]

Niestety nie masz racji, moje dziecko leżało w inkubatorze dosyć długo i widziałam co się dzieje z dziećmi, których rodziców wypisano ze szpitala a ich domy były 100 km dalej i dojeżdżali raz co dwa-trzy dni na godzinkę do dziecka. Myślenie, że dziecko jest małe i zapomni to bzdura. Te dzieci zapadały się w siebie, dzieci w miarę dobrze funkcjonujące słabły stawały apatyczne. Im szybciej dziecko dostanie kochającego opiekuna tym lepiej, a pielęgniarki tylko nakarmią i przebiorą, dzieci leżą długie godziny same musi być to dla nich przerażające doznanie, podobnie jest w domach dziecka. Musi być stworzony system wolontariatu polagającego na tuleniu kochaniu i rozmowie, mówię o domach dziecka i temu podobnych placówkach bo sami wychowawcy tego nie ogarną, jest ich zbyt mało. Wyzywanie rodziców z USA czy innego kraju to ignorancja, zwłaszcza , że żyjemy w czasach gdzie nasze dzieci wychowują gry komputerowe ;-(

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +42 [56]
~emerytka [2017-01-25 02:01]

Choroba sieroca mówi sama za siebie. Ale ... Kobieta nie miała swojego dziecka i najprawdopodobniej nie mogła okazać tego co rodzona matka .. ale teraz w drugą stronę na własnym przykładzie ... gdy miałam 25 lat zostałam wdową z dwiema córeczkami, to były moje skarby ... czy popełniłam błąd nadopiekuńczości .. nie wiem .. nie mniej zdominowały mnie aż za nadto . Dopiero teraz przyznają , że rację to ja miałam , tylko w jednej osobie wykonywałam .. kochać jak matka i dyscyplinować jak ojciec ... więc to mi nie wyszło , bo wg nich zaprzeczałam swojej miłości, którą wtedy rozumiały ... pozwalanie na wszystko co nie było możliwe w ich wieku, bowiem to w okresie ich dojrzewania doszło do poważnego kryzysu. Nie chcę pisać w szczegółach , bo to ciągle dla mnie przykre .... trochę wyrównałam swój wpływ na ich wychowanie gdy jedna z nich miała już 25 lat , mąż z nią się rozwiódł i była finansowo trochę zdana na mnie. Wtedy pośrednio wymusiłam... że poszła zdać maturę, podjęła i ukończyła studia. Druga zaś owszem skończyła ogólniak, ale bez przystąpienia do egzaminu maturalnego i tak została. Też pierwsze małżeństwo jej nie wyszło, ale drugie już lepiej z tym, że niestety, ale zbankrutowali, a ona nie będzie miała żadnej emerytury, bo trochę pracuje na czarno / brak możliwości / . Teraz żałuje, że siostra jej nie zmobilizowała, aby razem iść na studia. Cóż, ale moje słowa się nie liczyły. To taki wstyd, gdy same powtarzały, ... śmiały się... mama magister, a my sprzątaczki ... było im to zabawne ... i nie miałam na to wpływu ... Rozdżwięk między nami jest do dziś .. tylko takie poprawne zachowania, aby nie wzbudzać sensacji ,, ale były sytuacje, że robiły sensacje a nawet gorzej ... Dziś mają po 50 lat , ja 70 lat i jesteśmy sobie PRAWIE OBCE , nawet w rodzinie podkreślają , że jeszcze za mało uczyniłam nie tylko dla nich , ale też dla rodzeństwa, bo póżniej dobrze zarabiałam , więc jakieś oczekiwania ..., ale gdy byłam bardzo biedna , niska renta dla dzieci tylko na wyżywienie dla nich dwie, to mi nikt nie ofiarował nawet 100 zł , nigdy. Dziś odzywam się tylko w ważnych sprawach w rodzinie / pogrzeby itp / i nie odwiedzamy się ... Owszem zgromadziłam pewne zasoby, ta córka bez emerytury też nie umrze z głodu ... ale już dawno chciała wyszarpać odemnie i gniewa się .. że nie wspomagam na bieżąco .. uważam, że nie cierpi głodu , tylko po prostu .. cienko .. Może bym zmieniła zdanie, ale jest jeszcze wnuczka, która ma dopiero 13 lat i najprawdopodobniej , jak będzie chciała studiować to dla niej będzie, bo rodzice to już biadolą, że nie mają siły pracować, owszem pracują fizycznie, ciężko, ale co? ja im takiej pracy nie wybierałam i nie dyskutujemy o tym ... zresztą prawie nie rozmawiamy ... Z tymi więziami uczuciowymi, relacjami rodzinnymi bywa różnie. Bywa tak, że są wymuszenia, pretensje, żądania, złości, krzyki, itp Takie sytuacje bywają nienaprawialne ... nawet mimo jakiś terapii rodzinnych ...

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +20 [24]
~ASSFD [2017-01-25 14:20]

FOTOGRAFIE TEJ DZIEWCZYNY WSKAZUJA NA FAZ (UZALEZNIENIE OD ALKOHOLU MATKI DZIECKA), TAKZE REAKCJE PSYCHICZNE DZIEWCZYNY TO POTWIERDZAJA - A NA FAZ NIE MA LEKARSTWA

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +9 [9]
~ada [2017-01-25 17:18]

ja uwazam ,ze nikt tu nie zawinil ani rodzice ani nastolatka poprostu tak mialobyc .nie oskarzajmy nikogo

odpowiedz

Ocena: +8 [8]
~daro1605 [2017-01-25 17:09]

Brak bruzdy podnosowej = FAS Urodziła się pewnie mając promile we krwi, a to bardzo degraduje psychikę i umysł. Dodatkowo brak możliwości zbudowania więzi z kochającym człowiekiem w krytycznym okresie po narodzinach... Przykre to

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
~Kwazar [2017-01-25 16:54]

Poczytajcie sobie artykuł o Adamie Griffith (Andrzej Dębowski) z domu dziecka w Stargardzie. Niesamowita historia. Chłopak został adoptowany w wieku 13 lat. Niektóre wypowiedzi na tym forum nijak mają się do tego artykułu. Jest też krótki dokument zrobiony przez telewizję amerykańską.

odpowiedz

Ocena: -3 [3]
~zolu [2017-01-25 16:36]

A może wcale nie skoczyła z mostu, lub dopłynęła do brzegu i teraz żyje gdzieś dostatnio z dala od "rodzinki"?

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~musli [2017-01-25 15:49]

ja uważam że kluczowe jest tutaj pierwsze 3 miesiące życia maleństwa, bo właśnie wtedy ono jest najbardziej bezbronne, wyrwane z ciepłego łona matki, nie przytulane i nielulane przez czuły głos mamy..

odpowiedz

Ocena: +1 [23]
~laura [2017-01-25 14:31]

Nie wiem, czy rodzice nie są winni?ciągle tylko piszą, że mieli już dość.... Nawet teraz chcą zarobić na swojej tragedii rodzinnej...

odpowiedz

Ocena: +17 [17]
~ala [2017-01-25 14:18]

Dziecko dziedziczy cechy dziadów i pradziadów z obu rodzin. Często nie mamy pojęcia jak ciężkie cechy mieli nasi przodkowie i wielkie wysilki rodziców czasem nic nie daja.

odpowiedz

Ocena: +5 [61]
~Agata [2017-01-25 07:57]

Czytałam wywiad z tymi rodzicami. To jest aż żałosne i chore kiedy o tym mówią. Ich kochana "adoptowana córeczka" miała problemy psychiczne i była trudnym dzieckiem, które nie potrafiło sobie poradzić z tym, że to oni są jej rodzicami. Oderwani od rzeczywistości i nie widzący choć minimum własnej winy w swoim postępowaniu! To jest ohydne do tego stopnia, że aż robi mi się niedobrze. Oni robili wszystko by każdy jej problem wsadzić pod dywan. Biedne dziecko. Mam nadzieje, że ci państwo nie mają żadnych innych dzieci pod opieką. Dlaczego urzędy adopcji oddają dzieci tylko pod warunkiem spełnienia wymogów pieniężnych?! Osoby skrajnie nieodpowiedzialne które nie mogą we własnym kraju dostać prawa adopcji przyjeżdżają do polski i raptem po rozmowie z psychologiem mają prawo adopcji. Nikt tych dzieci później nie widzi, nikt nie pyta i się nie interesuje. Masakra. Może jednak pis ma rację żeby zakazać adopcji za granicę.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +4 [8]
~Jest Problem [2017-01-25 13:44]

Niestety coś zawiodło.
Niestety coś zawiodło.

odpowiedz