BOGDAN BORUSEWICZ:
"Ludzie dzwonili do Zarządu Regionu
"Solidarności" i donosili, że nasila sie koncentracja wojsk wokół
Gdańska, a drogi wyjazdowe są blokowane (...)
Około godziny 20 zadzwonił do Olka Halla nasz przyjaciel z SB
Adam Hodysz i ostrzegł, że szykuje się stan wojenny
i masowe aresztowania. Olek od razu pobiegł z tą
wiadomością do stoczni i przekazał ją Wałęsie.
Nikt jednak tych informacji nie analizował, ani też
nie zbierał "do kupy", bo nie bardzo nawet
było wiadomo, jak należało na nie zareagować."
TADEUSZ FISZBACH:
"4 listopada (pamiętam tę datę, bo to dzień moich urodzin) dowiedziałem
się, że mozolnie przygotowywane spotkanie prymasa
Glempa, gen. Jaruzelskiego i Lecha Wałęsy nie
odbędzie się. A to była jedna z niewielu już
szans. Zdesperowany przygotowałem zwięzły wywód
i poprosiłem o wywołanie Jaruzelskiego z posiedzenia
Biura Politycznego. Generał wysłuchał moich
argumentów i uznał je za słuszne. Spotkanie odbyło się, ale
nie dało żadnych efektów. Decyzje o stanie wojennym
musiały być już podjęte.(...) Później dowiedziałem
się (dziś informacja ta jest powszechnie znana),
że decyzja o przygotowaniu stanu wojennego zapadła niemal
jednocześnie z tą o podpisaniu Porozumień Sierpniowych."