Trwa ładowanie...
Materiał partnera

Wstrząsający reportaż – "Ocalała z chińskiego gułagu" obnaża chiński system obozów koncentracyjnych

Przez trzy lata Gulbahar Haitiwaji była poddawana przesłuchaniom, torturom, przemocy, praniu mózgu, cierpiała głód. Jej odważne wspomnienia, spisane przez francuską dziennikarkę Rozenn Morgat, to przerażający portret okrucieństw, jakich doświadczyła w chińskim obozie dla Ujgurów, i świadectwo traktowania mniejszości etnicznych żyjących w chińskich granicach.

Share
 Źródło: materiały partnera
d3rnzdf

Gulbahar Haitiwaji jest etniczną Ujgurką, która od 2006 roku mieszka we Francji z mężem i dwiema córkami. W 2016 r. została zwabiona do Chin pod pretekstem podpisania dokumentów emerytalnych i natychmiast po przybyciu aresztowana. Wkrótce po tym trafiła do obozu reedukacyjnego, skąd została zwolniona w 2019 r. Od 2017 roku do takich obozów deportowano ponad milion Ujgurów, tureckojęzycznaej muzułmańskiej grupy etnicznej zamieszkującej region Xinjiang. Świat grzmi o ludobójstwie, a Komunistyczna Partia Chin neguje, iż są to obozy koncentracyjne, i legitymizuje ich istnienie, mówiąc o "walce z islamskim terroryzmem, infiltracją i separatyzmem".

Tuż przed premierą polskiego tłumaczenia książki "Ocalała z chińskiego gułagu" (w księgarniach od 9 marca) – pierwszego wydanego po polsku reportażu o eksterminacji mniejszości narodowej w Chinach – prezentujemy fragment opowieści Gulbahar Haitiwaji.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

"Mój wzrok błądzi po nagich szarych ścianach pomieszczenia. Nawet najmniejsze obskurne detale rzucają się w oczy w jaskrawym blasku jarzeniówek, które nie przestają nas oświetlać dniem i nocą. Ale już słychać kroki strażników. Dziewczęta – jest ich dziewięć – wydobywają się spod szarych koców i patrząc pustym wzrokiem, siadają rzędem na brzegu łóżek, z dłońmi płasko leżącymi na udach. Dwie Ujgurki i siedem Chinek Han. Nie mamy tych samych rysów. Nie należymy do jednego narodu. Ujgurzy mają oliwkową, niemal ciemną skórę i kanciaste rysy, które zaokrąglają się z upływem lat. Chińczycy Han mają jasną cerę i szerokie twarze ludzi Wschodu. Kobiety są szczupłe, nie mają takich krągłości jak Ujgurki. Oni są pochodzenia azjatyckiego, a my – tureckiego.

d3rnzdf

Naśladuję swoje towarzyszki, gdy do pomieszczenia wchodzą trzy osoby: jakiś pracownik, najwyraźniej kucharz, eskortowany przez dwóch strażników. Dziewczyny chwytają miski. Idę w ich ślady. Ręce podają mi kawałek twardego chleba i słyszę obrzydliwy dźwięk płynu wlewanego do mojej miski. Szarobura zupa ryżowa. Robi mi się niedobrze, kręci mi się w głowie. Czy to się dzieje naprawdę?

Wśród dziewcząt rozpoznaję młodą brunetkę, Ayshem. To ona mnie tu powitała. Wczoraj wieczorem, pod koniec tego dnia pełnego przemocy i niesprawiedliwości, jej dobroć ujęła mnie za serce. Gdy szłam, chwiejąc się z powodu skrępowanych kostek, pokazała mi uśpione wnętrze celi: rozchybotany zlew, do którego cienkim strumieniem cieknie lodowata woda do "mycia", plastikowe wiadro do załatwiania się, rząd żelaznych łóżek przykrytych cienkimi kocami, w których musimy się gnieść każdej nocy.

– Chcesz, żebym pomogła ci się umyć? – zapytała.

Po omacku spłukała mi włosy. Rozśmieszyłam ją, potykając się o ciężkie łańcuchy. Wyglądałam jak jeden z tych idiotycznych klaunów, którzy udają, że plączą im się nogi w za długich spodniach. Też parsknęłam śmiechem, a ona zrobiła dla mnie miejsce wśród śpiących.

d3rnzdf

– Jak długo tu jesteś? – spytałam szeptem, owijając się ohydnym, syntetycznym kocem.

– Dwa miesiące – odpowiedziała.

Ayshem ma dwadzieścia dwa lata, niemal tyle samo co Gulnigar. Jedwabiste czarne włosy opadają jej aż do bioder. Została aresztowana, ponieważ jej teściowa wysłała pieniądze komuś, kogo znała, a kto wyjechał do Turcji. Prawdopodobnie jednemu ze swoich dzieci, ale Ayshem nie chce powiedzieć, o kogo chodzi. Przyszła do nich policja i zgarnęła wszystkich: teściową, męża Ayshem i ją. To było dwa miesiące temu. Potem dowiedziała się, że teściowa straciła w areszcie władzę w nogach. Na przesłuchania wożą ją na wózku inwalidzkim.

Zdaniem władz Ujgurzy, którzy mieszkali za granicą lub mieli kontakt z kimś, kto tam mieszka, są najbardziej niebezpieczni. Uważa się ich za szpiegów. Sądzi za "haniebną zdradę na rzecz Zachodu". Odkąd Ayshem znalazła się w celi, słyszy od innych, że trafiła do więzienia "z powodów politycznych". Dzięki temu mamy jedną wspólną cechę."

Powyższy fragment pochodzi z książki "Ocalała z chińskiego gułagu" autorstwa Gulbahar Haitiwaji i Rozenn Morgat w tłumaczeniu Beaty Łaskawskiej (Wydawnictwo W.A.B.).

Materiał partnera
d3rnzdf
d3rnzdf
d3rnzdf