wp
fragment
15-04-2010 (10:39)

W kole stań, dziewczyno

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W kole stań, dziewczyno
(Inne)

PROLOG

Dajcie Diabłu dziecko na obiad, Jedną, drugą i trzecią dziecinę!
Derek Walcott, Ti-Jean i jego bracia

wp

Kiedy tylko wkroczył do pokoju, Baines od razu rzekł:
- Chcemy, żebyś nam znalazł zdolne do życia ludzkie serce, i to szybko.
- Ognie piekielne! - zaklął zaskoczony Rudy. - Co ty wygadujesz? - Wbił wzrok w przestraszonego mężczyznę ze szpitala transplantacyjnego Anioła Miłosierdzia niedaleko Burn. Douglas Baines najwidoczniej nigdy przedtem nie zapuszczał się w okolice siedliska Rudy'ego. Pękaty człowieczek zjawił się tutaj w tanim, seryjnie produkowanym płaszczu kuloodpornym, który wlókł się za nim po podłodze, podczas gdy przypominająca beczułkę pierś wyzierała przez rozchodzące się w miejscu zapięcia poły. Wyglądał idiotycznie i raczej zdawał sobie z tego sprawę.

Rudy przyglądał się,jak Baines oddaje Melbie swój kuloodporny płaszcz. Oprócz płaszcza miał na sobie kiepsko skrojone ubranie i tanią białą koslulę. Rudy strzepnął nie istniejący pyłek z rękawa szytego na miarę wełnianego garnituru. Ostentacyjny brak zabezpieczeń przed ewentualnym atakiem sam w sobie stanowił groźne przesłanie. Rudy strzegł się na inne sposoby.

- Siadaj, chłopie - rzucił, wskazując podbródkiem twarde, plastikowe krzesło po drugiej stronie biurka. Sam zasiadał w szykownym skórzanym fotelu koloru mahoniu.
Baines usiadł i nerwowo zaczął się bawić plastikową kasetką swego elektronicznego notesu.
- Potrzebujemy serca - powtórzył. - Do... no... do eksperymentu. Mamy nadzieję, że twoi ludzie pomogą namje zlokalizować.
Rudy'emu coś tu wyraźnie nie pasowało.
- A czemu nie można wziąć świńskiego serca? Czy nie po to macie farmy pełne świń?
- No cóż, rzecz jasna, program pozyski wania świńskich organów zrewolucjonizował technologię ludzkich przeszczepów...

"He he. Wygłasza mi tu oficjalną mowę. Używa słów po dziesięć dolarów każde, czyli to będzie duża sprawa". Rudy złożył dłonie czubkami palców, błyskając przy tym złotym sygnetem na kciuku.
- No, słucham, słucham.
- No... i obawiam się, że tym razem świński narząd po prostu nie wchodzi w grę. Wiesz, etyka.

wp

Kiedy usłyszał owo okraszone śliną słowo "etyka", Rudy nagle zyskał pewność, że wie, o co tu chodzi. Facet rzuca mu czyjeś partyjne hasła. Rudy posłał Bainesowi tryumfujący uśmiech.
- To dla Uttley, no nie? To dla niej potrzeba serca do przeszczepu, a ona nie pozwoli wstawić sobie trenton.
- Trenton?
- Świni.

Baines przybrał zatroskany wyraz twarzy, potem z rezygnacją wzruszył ramionami i rzekł:
- Kurwa mać, jak ja tego nie znoszę. Chcę tylko robić to, co do mnie należy, rozumiesz?
Rudy milcząc, nie spuszczał z niego oczu. Tak jak się spodziewał, jego milczenie jeszcze bardziej wytrąciło Bainesa z równowagi.

Mężczyzna wybąkał:
- Ale to wszystko tylko tak między nami, rozumiesz?
- Mhm.
- No cóż, rzeczywiście chodzi o premier Uttley. Zażądała ludzkiego dawcy. Mówi, że farmy produkujące świńskie organy są niemoralne. Znasz tę śpiewkę: w przeszczepach organów chodzi o to, żeby ludzie pomagali ludziom, a nie żerowali na bezbronnych zwierzętach, ble ble ble. Twierdzi, że jeśli ma otrzymać nowe serce, powinno pochodzić od społeczności ludzkiej. Ma wielkie szanse, skoro nigdzie na całym świecie nie prowadzi się już programów dla dobrowolnych dawców organów. Ale taka postawa przyciąga do niej wyborców. Jej notowania wyraźnie idą w górę, odkąd wzięła w obronę "stworzenia boże". Kto wie, mogą ją nawet ponownie wybrać w przyszłym roku. - Baines przygryzł wargi i potrząsnął głową. - A wygląda na to, że ona ani myśli zdać się w tej sprawie na łaskę losu. - Znacznie już ciszej dodał: - Ktoś po cichu zadaje sobie wiele trudu, żeby szpitale sprokurowały dla niej ludzkie serce. Anioł Miłosierdzia może mieć z tego wielkie korzyści, jeśli to nam uda się je załatwić. Dzięki temu moglibyśmy z powrotem znaleźć
się na mapach.

Na twarzy Rudy'ego odmalowało się znudzenie.
- Ale co to ma wspólnego z nami? Posse* nie ma nic do polityki. Teraz my tu rządzimy. - To prawda. Rząd już dawno machnął rękę na centrum miasta stołecznego Toronto, a Rudy nie miał nic przeciwko temu.

wp

Wyobraźcie sobie koło od wozu, na wpół zatopione w błotnistej wodzie, tak że jego oś ledwie wystaje nad powierzchnię. Szprychy tego koła to miasta-satelity, które obecnie składają się na miasto stołeczne Toronto: Etobicoke i York na zachodzie, North York na północy, Scarborough i East York na wschodzie. Centrum miasta Toronto to właśnie jego oś. Natomiast błotnista kałuża to wielkie jezioro Ontario, które zamyka południowe granice Toronto.

Prawdę mówiąc, kiedy założono to obfitujące w wodę miasto, przezwano je Błotnistym Yorkiem, w aluzji do stanu jego niebrukowanych ulic wiosną. A teraz wyobraźcie sobie, że ta oś jest do cna przeżarta rdzą.
Kiedy padło ekonomiczne zaplecze Toronto, inwestorzy, handlowcy i władze wycofały się na przedmieścia, spisując na straty zniszczone centrum. Pozostali tylko ci, którzy nie mogli albo nie chcieli stąd odejść. Biedni. Ci, którzy nie widzieli znaków na murze, albo ci, co byli zbyt uparci, by porzucić własne domy. Jak też ci, którzy upadek władzy postrzegali jako okoliczność sprzyjającą. Kiedy wycofały się ostatki sił policyjnych, w centrum miasta błyskawicznie rozpętał się całkowity chaos - Zamieszki.
Satelickie miasteczka natychmiast wzniosły blokady, które miały skutecznie odgrodzić je od Toronto.

Jedyną niestrzeżoną granicę miasta stanowiła obecnie woda - można było przebyć ją łódką lub poduszkowcem, który startował z niewielkiego lotniska na Toronto Island i przelatywał na amerykańską stronę wodospadu Niagara. W ciągu dwunastu lat, jakie minęły od Zamieszek, każda kolejna próba odzyskania i modernizacji centrum miasta kończyła się niepowodzeniem: strach przed wandalizmem i przemocą sprawiał, że mieszkańcy przedmieść woleli trzymać się odeń z daleka.
Teraz rządził tutaj Rudy ze swoją posse, a nikomu chyba nie mogło zależeć mniej na płaszczyźnie reelekcyjnej dla premier Uttley.


wp
  • Posse (franc.) - siła, moc; grupa ludzi zjednoczonych wokół wspólnego ineteresu, zorganizowany motłoch. (Przypisy pochodzą od tłumaczki)
Polub WP Książki
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.