Trwa ładowanie...
Informacja prasowa

Tajna historia oddziałów paramilitarnych, funkcjonariuszy operacyjnych i zabójców z CIA.

Ważna i trudna książka. W 2019 roku, gdy ukazało się jej oryginalne wydanie, nikomu nie przyszłaby na myśl kompromitacja Ameryki w Afganistanie w sierpniu dwa lata później.

Share
"Zaskocz, Zabij, Zniknij - Historia tajnej armii i zabójców z CIA" Annie Jacobsen
"Zaskocz, Zabij, Zniknij - Historia tajnej armii i zabójców z CIA" Annie JacobsenŹródło: materiały partnera
d2mklcd

W ciągu kilku dni runęła cała wieloletnia praca tajnych służb, polityków, nie zawsze czystych działań, koncepcja postępowania wobec tego azjatyckiego państwa, które od XIX wieku jest możliwe do militarnego podboju, ale nie do opanowania. Annie Jacobsen analizuje główne kierunki polityki amerykańskiej i pracy tajnych służb Waszyngtonu od czasów zimnej wojny, Korei, Kuby, Wietnamu, przez Libię, Irak, walkę z talibami, terroryzmem, ISIS – aż po afgańskie realia.

Korzystając z odtajnionych archiwów Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) autorka podaje konkretne fakty, nazwiska. Mamy tu opisy dotąd znane głównie z niektórych powieści i filmów – niekiedy jest sensacja, są emocje i zaskoczenie. Lawina szczegółów, nazwisk, dotąd skrzętnie skrywanych i ściśle tajnych, a przy tym podanych w znakomitym stylu, zadziwia. Pojawiają się też oczywiście, choć rzadko, wątki rosyjskie.

Atak na World Trade Center we wrześniu 2001 roku dokonał przełomu w organizacji amerykańskich tajnych służb, nasilił legalne i zakamuflowane akcje wycelowane w konkretne organizacje i ludzi, w Al Kaidę, ISIS – i nie tylko. W tej wojnie nie ma świętych i zasad, jest cel. Do dziś zresztą nie wiemy wszystkiego i większa część informacji wciąż jest utajniona. Jeżeli chcemy poznać (niekiedy ponure) realia tajnej wojny w oparciu o konkretne dane, fakty i nazwiska, powinniśmy ją przeczytać. Co ważne, dawni wrogowie sprzed kilkudziesięciu lat, spokojnie dziś ze sobą rozmawiają. Wojenny dramat jest tragedią chwili.

Wiele dotychczasowych opinii i haseł propagandowych, podawanych do wierzenia (tę wiarę niekiedy wręcz wymuszano), możemy wrzucić do kosza. A jest co czytać. Ponad sześćset stron…No i czekamy na podobne opracowania, z rosyjskiej strony. Ale chyba się nie doczekamy. W tej wojnie bowiem, powtórzmy, nie ma świętych.

Marek Rezler, historyk

Informacja prasowa
d2mklcd

Podziel się opinią

Share
d2mklcd
d2mklcd