Trwa ładowanie...
Materiał partnera

"Świeccy", czyli współczesna baśń o lepszym skrawku Polski. "To powieść o Polsce i o Polakach" – mówi Marcel Andino Velez

W pewnym małym miasteczku drzemie wielka siła. To siła Świeckich, czyli bohaterów debiutanckiej powieści Marcela Andino Veleza. W tej współczesnej, chociaż alternatywnej sadze rodzinnej etnograf, dziennikarz i menedżer kultury łączy swoje kompetencje, by sprytnie bawić się historią i błyskotliwie portretować Polskę. O "Świeckich" i powiecie świeckim – zarówno tym z kart książki, jak i rzeczywistym – rozmawiamy z autorem powieści.

Share
Marcel Andino Velez, autor „Świeckich” Marcel Andino Velez, autor „Świeckich” Źródło: Materiał Partnera, fot: Albert Zawada
d11rq6f

Na początek pytanie może oczywiste, ale pewnie każdy, kto sięgnął lub sięgnie po "Świeckich" chciałby to wiedzieć. Dlaczego na miejsce akcji wybrał Pan właśnie Świecie, niewielką miejscowość w województwie kujawsko-pomorskim?

Marcel Andino Velez: Oświeciło mnie, że w tym mieście wszystko jest świeckie. Jechałem w Bory Tucholskie odebrać mojego brata i jego córkę ze spływu kajakowego i wybrałem trasę przez zabytkowe Chełmno i mniej znane, ale także ciekawe i pięknie położone nadwiślańskie Świecie. Przydrożny witacz "Powiat świecki – Twoja przyszłość" mnie najpierw rozśmieszył, a potem... uruchomił wyobraźnię. A żeby wszystko było jasne, w herbie miasta jest świeca. Miasto oświecenia. Czegóż pragnąć więcej? (śmiech)

Czy powieściowe Świecie bardzo różni się od tego prawdziwego?

Powieść jest baśnią o skrawku Polski, który jest lepszy niż cała reszta. Więc i miasto jest nieco ubaśniowione. Jest też większe i ma nieco zmienioną historię, ale bardzo dużo detali jest zachowanych, no i na kartach książki pomieściłem prawie całe realne dzieje miasta, bo to swego rodzaju saga. Mam nadzieję, że mieszkańcy miasta wybaczą mi przeniesienie zamku znad Wdy na skarpę wiślaną. Powieściowy zamek świecki znajduje się w miejscu, w którym archeologowie i historycy lokalizowali obronny gród słowiański. Odgrywał on ważną rolę w historii Pomorza. Jest o nim sporo w powieści.

Świeccy, bo pochodzący ze Świecia, ale już w tytule pojawia się zabawa tym słowem i w istocie rodzinie Świeckich świeckość jest bardzo bliska. Skąd pomysł na taką właśnie rodzinę i na wyposażenie jej w bogactwo oraz wpływy?

Bogoojczyźniane polskie mity mnie osobiście bardzo męczą. Chodziło mi o opowiedzenie historii miejsca i ludzi, którzy są Polakami, przez stulecia angażują się w poprawianie Rzeczpospolitej, ale mit o wiecznym związku Polski z Kościołem katolickim jest im obcy. Chciałem pokazać, że my, Polacy, możemy też mieć inne mity. Mity, jak wiemy, mają to do siebie, że nie są prawdziwe, ale mimo to ich potrzebujemy, by w naszym codziennym życiu utożsamiać się ze społecznością, której jesteśmy częścią. Wymyśliłem więc mit o Świeckich, ludziach, z których historią i współczesnością mogę się utożsamić. I mam nadzieję, że wiele osób w Polsce ich polubi. Że uznają taki nowy mit za przyjemniejszy od tego, czym karmi nas szkoła.

„Świeccy” - Marcel Andino Velez Materiał Partnera
„Świeccy” - Marcel Andino VelezŹródło: Materiał Partnera

W opisie czytamy "Robienie takich rzeczy w Polsce? Co ludzie powiedzą? Co powie Episkopat? Co powie Prezes?". No właśnie – jak Pan sądzi, co ludzie powiedzą?

Mam nadzieję, że czytając książkę, będą się przede wszystkim dobrze bawić, bo jest ona podobno chwilami bardzo śmieszna. I że pomyślą: "kurczę, fajnie by było wyprowadzić się do takiego Świecia". Albo, szerzej: "fajnie by było, gdyby cała Polska stała się taka". Pisałem książkę po śmierci mojego taty, w pierwszym roku pandemii, bardzo potrzebowałem jakiejś odskoczni od rzeczywistości, pozytywnej opowieści, która pomoże mi przetrwać ciężki czas. Wymyśliłem Świeckich, a oni wciągnęli mnie do swojego świata. Oczywiście, mam świadomość, że tam jest wiele bulwersujących rzeczy. Na przykład przybliżam czytelnikom postać fundatora Jasnej Góry, księcia Władysława Opolczyka, który był pierwszym pomysłodawcą rozbioru Polski. W XIV wieku. Świeccy mieli z nim na pieńku. Trudno się więc dziwić, że potem przez setki lat nie modlili się do jasnogórskiego obrazu.

d11rq6f

Spółdzielcze mieszkania dla wszystkich, rozdział kościoła i państwa, czarne marsze. Niby ma to być Polska alternatywna, a jednak brzmi aktualnie. A przez to "Świeccy" mogą niektórych "pouwierać", poirytować, zmieszać. Czy pisał Pan tę powieść właśnie z takim zamiarem?

Pisałem "ku pokrzepieniu serc", tylko z pozycji nie całkiem takich, jak Sieniewicz (śmiech). Ale by pozostać przy nawiązaniach do historii polskiej literatury, to wyszło mi bardziej "o poprawie Rzeczpospolitej". To powieść o Polsce i o Polakach. Na pewno wielu się obrazi.

Chciałby Pan mieszkać w takim miejscu? W takiej świeckiej rzeczywistości?

Gdyby tylko był w Polsce taki "powiat świecki", jaki jest w mojej książce, wyprowadziłbym się tam od razu. I zabrał ze sobą miliony Polaków, którzy marzą o takim miejscu do życia. A okolice Świecia są piękne, zachęcam wszystkich, by pojechać tam na wycieczkę i puścić wodze wyobraźni.

Materiał partnera
d11rq6f
d11rq6f
d11rq6f