Spędziła 11 lat w piekle. 5 razy zaszła w ciążę z oprawcą

Doświadczyła najgorszych okropności, jakie mogą spotkać człowieka. Była więziona, głodzona i bita przez 11 lat. Początek maja to dla Michelle Knight szczególny czas. Kolejny raz opowiada, jak przeżyła piekło.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Michelle zaginęła 23 sierpnia 2002 roku. Miała wtedy 21 lat
Michelle zaginęła 23 sierpnia 2002 roku. Miała wtedy 21 lat (Getty Images)

6 maja 2013 roku policja uratowała ją i dwie kobiety – Amandę Berry i Georginę DeJesus, które przetrzymywane były w domu Ariela Castro. Kilka lat później 6 maja Michelle Knight wyszła za mąż. 6 maja 2018 roku wyszła jej druga książka. W „Life After Darkness” opisuje, jak tragiczne wydarzenia wpłynęły na jej życie. Została porwana w 2002 roku. Przez 11 lat była gwałcona, torturowana, przetrzymywana w piwnicy i przykuta łańcuchami do ściany. To było piekło i nie jest to nadużycie. Żeby tego było mało, Castro porwał jeszcze dwie inne kobiety. Robił im to samo, co Michelle.
8 maja 2013 roku został aresztowany i skazany. Oskarżono go o popełnienie 937 przestępstw. Wyrok – 1 tys. lat za kratami (w USA wyroki się sumują – przyp. red.). Michelle po latach wraca do tej historii i w wywiadach promujących jej nową książkę podkreśla: to cud, że przeżyłam.

„Chcę tylko, żeby ktoś ze mną był”

Moja historia to przede wszystkim opowieść o nadziei. Chociaż ten potwór mnie więził, głodził i bił, nie zdołał całkowicie mnie złamać. Wciąż na nowo się podnosiłam i wybierałam życie. Teraz opowiem wam, jak to zrobiłam” – tak Michelle zaczęła swoją pierwszą książkę „Znajdź mnie. Opowieść o niezłomności i nadziei, które pozwoliły przetrwać piekło".

Michelle zaginęła 23 sierpnia 2002 roku. Miała wtedy 21 lat, a była już mamą. Tego dnia miała akurat stawić się w sądzie na rozprawie o odebranie jej praw rodzicielskich. Rodzina i prawnicy byli przekonani, że uciekła. Nikt jej nie szukał. Informacja o zaginięciu trafiła na policję dopiero po kilku tygodniach. Ed Tomba, szef policji w Cleveland, przyznał wtedy nawet, że nie ma sensu szukać dziewczyny, bo „nie ma przesłanek, że została porwana”. Po 15 miesiącach National Crime Information Center usunęło z bazy informację o zaginięciu Michelle.

23 sierpnia Michelle wracała od kuzynki. Po drodze spotkała ojca swojej koleżanki, który zaproponował, że podwiezie ją do domu. Nie podejrzewała, że Ariel Castro może coś jej zrobić – ani wtedy, gdy zamiast do jej domu pojechał pod swój, ani wtedy, gdy sąsiad Castro widział, jak razem wysiadają z samochodu. Była przerażona dopiero, gdy mężczyzna zaryglował za nią drzwi.

Castro w ciągu kilku minut obezwładnił ją i związał przedłużaczem.

„Kiedy leżałam skrępowana na podłodze, pomyślałam, że pewnie chce mnie przywiązać do jednego ze słupów. On jednak nagle rozpiął spodnie. - Żona z dziećmi mnie zostawiła. Chcę tylko, żeby ktoś ze mną był. Jesteś mi potrzebna” – pisała w książce.

„Kiedy skończył, wisiałam mniej więcej trzydzieści centymetrów nad ziemią, twarzą do okna. Miałam wrażenie, że wystawia mnie na pokaz, wiesza mnie jak trofeum na ścianie. Chwilę potem wetknął mi do buzi śmierdzącą szarą skarpetkę i zakleił mi usta mocną taśmą, którą obwiódł mi dookoła głowy. Przez knebel mogłam tylko jęczeć, mając nadzieję, że ktoś mnie usłyszy” - opisywała.

Noc - to wtedy robił jej najgorsze rzeczy. Pod koniec dnia, słysząc jego ciężkie buciory na schodach, próbowała przygotować się na kolejne cztery godziny męczarni, ale tak naprawdę nie da się przygotować na piekło. Żeby przetrwać, musiała udawać, że to się nie dzieje. I tak przez 11 lat.

Getty Images/ Jeden z pokoi, w którym przetrzymywana była Michelle. Zdjęcie opublikowała w książce
Podziel się

Castro przetrzymywał ją w piwnicy długie miesiące. "Próbowałam liczyć dni. Jeden dzień, siedem dni, trzynaście, trzydzieści trzy, sześćdziesiąt jeden, dziewięćdziesiąt. Na początku było bardzo gorąco, potem zrobiło się chłodno. Jadłam tylko raz albo dwa razy dziennie, więc bardzo schudłam, tak że on musiał co tydzień zacieśniać łańcuchy” – wspominała.

Przez cały ten czas w piwnicy ani razu nie mogłam się umyć ani wziąć prysznica. Kiedy dostawała okresu, rzucał jej na podłogę kilka papierowych serwetek. Castro, jak można się domyśleć, nie używał prezerwatyw. W ciągu tych 11 lat Michelle 5 razy zaszła w ciążę. W książce opisuje, że za pierwszym razem była przerażona. Próbowała ukrywać brzuch przed oprawcą. Gdy w końcu się zorientował, był wściekły. Zostawił ją na materacu, poszedł po ciężką sztangę, a potem uderzył ją metalowym prętem w brzuch. Poroniła od razu. Jak kolejne cztery ciąże. Bił, głodził. Potem miał pretensje, że poroniła.

Getty Images/ Jeden z pokoi, w którym przetrzymywana była Michelle. Zdjęcie opublikowała w książce
Podziel się

Nie była jedyna

W kwietniu 2003 roku Castro porwał 17-letnią Amandę Berry. Tego dnia obchodziła akurat urodziny. Zanim została uprowadzona, napisała do siostry wiadomość, że ktoś podwiezie ją do pracy. Funkcjonariusze FBI na początku uznali, że dziewczyna uciekła. Ale po tygodniu od zniknięcia jakiś mężczyzna zadzwonił do mamy 17-latki i powiedział jej, że Amanda jest cała i zdrowa, i że wróci do domu za kilka dni. Dziennikarze szybko dowiedzieli się o sprawie. Policja prowadziła zakrojone na wielką skalę poszukiwania nastolatki. Było głośno o tym we wszystkich mediach.

"Wczoraj, 21 kwietnia zgłoszono zaginięcie szesnastoletniej Amandy Berry - kiedy usłyszałam te słowa w wiadomościach, wstałam i nachyliłam się, żeby trochę pogłośnić telewizor. 'Dziewczynę widziano po raz ostatni, kiedy wychodziła z restauracji Burger King przy skrzyżowaniu Lorain Avenue i 110. Zachodniej w Cleveland, gdzie pracowała'" – wspominała w książce Michelle. Niedługo później Castro przyszedł do jej pokoju. Powiedział, że musi ją komuś przedstawić. Po chwili wrócił z Amandą.

W grudniu 2006 roku Amanda urodziła Castro dziecko. Dwa lata wcześniej do dwóch porwanych kobiet dołączyła trzecia – Georgina. Miała 14 lat. Ona też zaufała mężczyźnie, bo znała go wcześniej. Był ojcem jej koleżanki. Ta sprawa również odbijała się głośnym echem w mediach. O Georginie powstawały programy telewizyjne, jej zdjęcia drukowały wszystkie gazety.

6 maja 2013 roku dziewczynom udało się w końcu wydostać z piekła. W tym dniu Amanda zeszła na dół i zorientowała się, że Castro nie ma w domu. Zauważyła też, że nie zamknął frontowych drzwi na klucz. Zewnętrzne szklane drzwi były zamknięte na łańcuch, więc dało się je otworzyć tylko trochę. Ta szpara była jednak na tyle duża, że Amanda zdołała wystawić przez nią rękę. Castro zdarzało się już wcześniej nie zamykać drzwi. Robił to specjalnie. Mówił, że tak je testuje. Gdy tylko próbowały uciekać, zakuwał je z powrotem w łańcuchy i bił. Tym razem jednak się pomylił. Amandzie udało się zwrócić uwagę sąsiadów. Wywarzyli drzwi i zobaczyli dziecko Amandy. Powiedziała, że jest przetrzymywana wbrew swojej woli. Powiadomiono policję. Ci znaleźli Michelle i Georginę. Kobiety przewieziono od razu do szpitala. Castro trafił do aresztu jeszcze tego samego dnia.

Materiały prasowe/ ABC
Podziel się

Michelle wspomina, że przez następne dni zrobiono jej wszystkie badania, jakie tylko można sobie wyobrazić. "Przy większości z nich płakałam. W ramię wbili mi chyba z dziesięć różnych igieł. Nie dopuszczałam do siebie mężczyzn, lekarzy ani pielęgniarzy. Tolerowałam tylko kobiety. Jedna z pielęgniarek kazała mi wejść na wagę. Przed porwaniem ważyłam około sześćdziesięciu kilo. Waga w szpitalu pokazała niecałe trzydzieści osiem. Lista moich problemów zdrowotnych była długa. Miałam poważnie uszkodzoną szczękę, bo on ciągle uderzał mnie w twarz. Raz walnął mnie nawet sztangą. To dlatego tak dziwnie mówiłam. Mocno uszkodzone miałam też niektóre nerwy w ramionach - do dziś trzęsą mi się ręce. Najgorsza była jednak infekcja bakteryjna, która dosłownie zżerała mi żołądek. To był cud, że w ogóle jeszcze żyłam" - pisze.

„Spędziłam 11 lat w piekle”

9 czerwca 2013 roku Knight, Berry i DeJesus przerwały milczenie i nagrały wspólnie materiał wideo, w którym podziękowały mieszkańcom Cleveland za wsparcie. Prawnicy powtarzali dziennikarzom, że chcą zachować prywatność, że nie będą opowiadały o tym, co przeżyły. W sierpniu tego samego roku Castro powiesił się w więzieniu.

Ta historia była jednak tak nieprawdopodobna, że Michelle postanowiła opisać wszystko w debiutanckiej książce. Opublikowała nawet zdjęcia, które zrobiono po wszystkim w domu Castro. Ze szczegółami przedstawiła, co jej robił, gdzie przetrzymywał. Książka była bestsellerem w Stanach Zjednoczonych. Stacja Lifetime nakręciła nawet o porywaczu z Cleveland film telewizyjny. Rok później na tej fali Amanda i Georgina wydały swoje wspomnienia.

Ale to o Michelle było najgłośniej. I znów jest. W drugiej książce zdradza, co wydarzyło się po procesie i po tym, gdy wróciła do normalnego życia.

- Spędziłam 11 lat w piekle. Czułam się, jak gdyby czas stanął w miejscu. Wszystko tu było zamrożone, tylko świat na zewnątrz się zmieniał. Nie miałam nawet powodów, by się budzić. Czasem udawałam, że śpię. A on mnie szarpał i cały czas powtarzał, że nikt mnie nie szuka – opowiada teraz Michelle w rozmowie z dziennikarką „Guardiana”. – Castro wiedział, że jestem uczulona na musztardę. Były dni, kiedy specjalnie przynosił mi hot dogi pokryte grubą warstwą musztardy. Potem patrzył, jak moja twarz puchnie. Siedziałam i pytałam Boga: „dlaczego ja dalej żyję?”. Kiedyś nawet poprosiłam Ginę, żeby mnie zabiła. Żeby przyłożyła mi poduszkę do twarzy i udusiła. Wiesz, co odpowiedziała? Że nie może tego zrobić, bo jestem jej przyjaciółką – mówi.

Michelle przyznaje, że stała się w oczach wielu Amerykanów celebrytką. Pisali o niej wszyscy. Potem wszyscy chcieli wiedzieć, co dzieje się w jej życiu. W wywiadzie dla cleveland.com wspomina nawet, że niektórzy mężczyźni potrafili przechwalać się, że spotkali i rozmawiali z „tą Michelle Knight”. – Ludzie robili mi zdjęcia na ulicy, żeby wyglądało to tak, jakby stali tuż obok mnie. Ale to nie było najtrudniejsze. Najtrudniej było się uporać z traumą. Miałam problemy ze słuchem i ze wzrokiem. Nie widzę dziś na lewe oko. Miałam problemy z żołądkiem i z kręgosłupem od ciągłego bicia – przyznaje.

Dziś Michelle jest mężatką. Miguela poślubiła… 6 maja 2015 roku. W rocznicę uwolnienia się od oprawcy.

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.