Trwa ładowanie...
Materiał powstał przy współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału

"Pisanie było ze mną od zawsze" – wywiad z Przemysławem Borkowskim

Wciągająca opowieść, suspens towarzyszący od pierwszej do ostatniej strony i zakończenie, które wywraca nasze podejrzenia do góry nogami – to znaki charakterystyczne książek Przemysława Borkowskiego. Z okazji premiery najnowszego kryminału, "Śmierć nie ucieknie", rozmawiamy z autorem na temat pisarstwa i kabaretu (dwóch nałogów), o warsztacie pisarskim i o chęci zaskakiwania zarówno czytelnika, jak i samego siebie.

Share
Przemysław BorkowskiPrzemysław BorkowskiŹródło: materiały partnera, fot: Mikołaj Satrzyński
dezq1f6

Zacznijmy pytaniem ciężkiego kalibru: musi Pan zrezygnować albo z pisania książek, albo z kabaretu. Co Przemysław Borkowski by zrobił?

Odpowiedź: Całe szczęście nie muszę stawać przed takim wyborem. Pisanie i kabaret doskonale się ze sobą godzą. Występy mam zazwyczaj w weekendy, co powoduje, że pozostałą część tygodnia mam wolną i mogę ją poświęcić na pracę nad książkami. Trudno mi sobie wręcz wyobrazić, że mógłbym robić coś innego. Gdybym pracował powiedzmy w korporacji i chodził do pracy codziennie, nie wiem, czy byłbym w stanie zmobilizować się wieczorem do pisania. Rozumiem jednak, że jest to pytanie, co jest dla mnie ważniejsze. Ważniejsze są książki, ale występowanie w kabarecie bardzo lubię. To jedno z najfajniejszych zajęć, jakie znam. Scena jest bardzo silnym narkotykiem i trudno z niej zrezygnować, gdy już się raz jej posmakuje. Bardzo podobnie jest z pisaniem. Jeśli więc miałbym wybór, chciałbym pozostać uzależniony od obu tych używek.

Pan jest bardziej pisarzem czy autorem?

Odpowiedź: Od dłuższego już czasu myślę o sobie jako o pisarzu. Pisanie książek jest tym, co zawsze chciałem robić, było to moje marzenie w zasadzie od czasów liceum. Już wtedy zresztą zacząłem powoli się tym zajmować. Pisanie nie przytrafiło mi się więc na pewnym etapie życia, było ze mną od zawsze. To, że od dziesięciu lat piszę i wydaję powieści, to tylko zwieńczenie pewnej drogi.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Co jest trudniejsze – pisanie do kabaretu czy pisanie książek?

Odpowiedź: Nie wiem, od dłuższego już czasu nie piszę do kabaretu, wszystkie nasze skecze pisze Robert Górski. Kiedyś pisałem teksty piosenek, ale odkąd zauważyłem, że są to w zasadzie małe rymowane kryminały, postanowiłem skupić się na pisaniu prawdziwych powieści kryminalnych. Myślę jednak, że pisze się je równie łatwo i równie trudno. Oba z tych rodzajów literatury mają swoją specyfikę. To tak jakby spytać, co jest łatwiej napisać: dramat czy wiersz? Odpowiedź jest jedna: dobry wiersz i dobry dramat napisać jest równie trudno. Gdyby było inaczej, świat byłby pełen Miłoszów i Szekspirów.

dezq1f6

Gdyby Przemysław Borkowski nie mógł pisać – czym by się zajmował?

Odpowiedź: Zawsze pociągała mnie i interesowała psychologia. Może więc byłbym psychologiem albo psychoterapeutą? Z tym, że psycholog musi rozmawiać ze swoimi pacjentami, a ja zdecydowanie lepiej czuję się, pisząc niż konwersując. Jako dziecko chciałem być też dowódcą jakiejś dużej, zwycięskiej armii. Najlepiej takiej z czasów przed wynalezieniem broni palnej. Ale i tu też w zasadzie wolałbym to jednak opisywać niż brać w tym naprawdę udział. Tak że bardzo się cieszę, że jednak zostałem pisarzem.

Powiedział Pan kiedyś, że "pisanie jest rodzajem nałogu". W Pana przypadku to bardziej miłość czy bardziej nałóg?

Odpowiedź: Jedno drugiego nie wyklucza. Kocham i lubię to robić. Pisanie sprawia mi przyjemność i daje dużo satysfakcji, mimo że bywa nużące i są dni, gdy muszę się do niego zmuszać. Ale gdy przez dłuższy czas z jakichś powodów nie piszę, mam klasyczne syndromy odstawienia. Robię się nerwowy i jednocześnie apatyczny, zaczynam myśleć o sobie i o świecie w nie najlepszy sposób. Potrzebuję pisania, by zachować równowagę psychiczną.

W wywiadach zdradzał Pan sporo na temat swojej metodologii pisarskiej. Nie mogę nie zapytać: rozpoczynając nową historię zna Pan jej zakończenie, czy to wyjaśnia się w procesie pisania?

Odpowiedź: Od jakiegoś już czasu piszę bez tak zwanej "drabinki", czyli bez dokładnego rozpisania wydarzeń, które mają nastąpić w planowanej powieści. Mam jakiś ogólny obraz końca, wiem zatem mniej więcej, do czego będzie zmierzać moja opowieść, ale jest w nim często bardzo wiele bardzo istotnych dziur, które zapełniam dopiero w trakcie pisania. Czasami nie wiem nawet, kto okaże się mordercą. Taka metoda pracy to mój świadomy wybór. Pisze się tak o wiele trudniej, ale też jest to, mam wrażenie, o wiele bardziej ekscytujące. Gdy sam nie wiem, jak się zakończy historia, gdy sam jestem tego zakończenia ciekaw, to mam nadzieję, że czytelnik też będzie.

Podobno natchnienie to zaledwie ułamek działalności pisarza; pozostała część to żmudna i systematyczna praca. Jak dużo jest w Panu artysty, a jak dużo rzemieślnika?

Odpowiedź: W każdej działalności artystycznej sprawność rzemieślnicza jest bardzo ważna. Jeśli chce się zostać Michałem Aniołem, trzeba się najpierw nauczyć mieszać farby. Z pisaniem jest tak samo. Natchnienie jest niezbędne, ono odpowiada za początkową wizję, pomysł, ten pierwotny błysk, od którego wszystko się zaczyna. Ale żeby tę wizję i ten pomysł zamienić na pięćsetstronicową opowieść, trzeba już systematycznej pracy. Nie da się tego robić, czekając na kolejne błyskawice natchnienia. One oczywiście też potem się pojawiają, ale jak powiedział Pablo Picasso, muszą nas zastać przy pracy. Myślę, że artystę od rzemieślnika odróżnia więc ten błysk, bo warsztat powinni mieć tak samo dobrze opanowany. Mam też nadzieję, że trochę we mnie tego boskiego światła jest.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Przyznam, że w Pana twórczości fascynują mnie wyraziste kobiece postaci, których, nie umniejszając tych obecnych, w literaturze jest zdecydowana mniejszość. Jest w tym zaszyte przesłanie czy to po prostu efekt konstruowania opowieści?

Odpowiedź: Nie, to efekt pewnej ewolucji mojego pisania. Zauważyłem po prostu przy moich poprzednich powieściach, że wychodzą mi dobrze właśnie takie, wyraziste, kobiece postaci. Co więcej, czytelnicy bardzo dobrze je przyjmują. Pomyślałem więc sobie, czemu by w zasadzie nie uczynić takiej postaci główną bohaterką następnej książki? Tak narodziła się prokurator Gabriela Seredyńska. Mnie zresztą też spodobało się pisanie z perspektywy kobiecej. Na tym przecież chyba właśnie polega literatura – na możliwości wcielania się (i jako czytelnik, i jako pisarz) w ludzi, którymi się nie jest i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Możliwość wcielenia się w postać o odmiennej płci jest tym bardziej fascynująca.

dezq1f6

Czuje Pan czasem pokusę moralizatorstwa, wskazania: "to jest dobre, a to jest złe"?

Odpowiedź: Nie za bardzo. Od takiego wskazywania jest prawo, religia i uzus społeczny, które mimo wielokrotnych i czasami bardzo spektakularnych wpadek ogólnie dość dobrze sobie z tym radzą i są niewątpliwie potrzebne. Czuję za to wielką pokusę, by pytać, jak postępuje proces przechodzenia na stronę zła, czym jest spowodowany i jakie warunki muszą zostać spełnione, by nastąpił. Tak naprawdę to bardzo osobiste pytanie: co musiałoby się stać, by zwykły człowiek, nie psychopata czy zatwardziały przestępca, ale ktoś taki jak chociażby ja, został mordercą.

Pewnie słyszy Pan to często, ale sięgając po Pana książki za pierwszym razem spodziewałem się chyba bardziej książkowego odpowiednika slashera, a dostałem – jakkolwiek by to brzmiało – poważny kryminał. Lubi Pan zaskakiwać odbiorcę?

Odpowiedź: Lubię zaskakiwać, ciekawić i intrygować siebie. Staram się tak pisać, by samemu się nie nudzić i by poruszać tematy, które mnie samego w jakiś sposób fascynują. Zadawać pytania, na które sam chciałbym poznać odpowiedź. Mam nadzieję, że to w jakiś sposób przenosi się też na czytelnika.

Gdybym miał jednym obrazkiem scharakteryzować "Śmierć nie ucieknie", wybrałbym znak zapytania. Gdyby Pan miał to zrobić – co zobaczylibyśmy na obrazku?

Odpowiedź: Pisanie powieści, pomysł na nią, zawsze zaczyna się u mnie od takiego właśnie obrazka. Od pewnej sceny, wizji, czy jak by to nie nazwać. Jeśli ta scena mnie zafascynuje, wyobraźnia zaczyna obudowywać ją fabułą, zarysami postaci, intrygą kryminalną. W przypadku "Śmierć nie ucieknie" tą wizją był obraz wsiadającej do taksówki kobiety, która każe się wieźć nie na daleką ulicę, lecz do odległego miasta. Pytania: dlaczego to robi?, przed czym ucieka? i po co tam jedzie? stworzyły tę książkę.

Mówił Pan w wywiadach, że postaci konstruuje na podstawie kilku życiorysów, że czerpie Pan zarówno z własnych doświadczeń, jak i osób, które Pan zna. Nie jest tak, że dzięki temu każdy może się w nich trochę poprzeglądać?

Odpowiedź: Mam nadzieję, że tak. Lubię pisać o zwykłych, normalnych ludziach w nienormalnych, wyzwalających skrajne emocje sytuacjach. Chciałbym, by czytelnicy, czytając moje książki, mogli utożsamić się nie tylko ze ścigającymi morderców stróżami prawa, ale też i z tymi, którzy te zbrodnie popełnili.

dezq1f6

To jeszcze jedna podkręcona piłka: bardziej lubi Pan Zygmunta Rozłuckiego czy Gabrielę Seredyńską?

Odpowiedź: W tej chwili bardziej lubię panią prokurator. Pisarz jest trochę jak aktor: zawsze zakochuje się w swoim ostatnim partnerze. Ja aktualnie mam romans z prokurator Gabrielą Seredyńską.

O miejsca akcji Pana książek padają pytania w każdym wywiadzie, dlatego ja zapytam z innej strony: czy jest kategoria lokalizacji, w których przenigdy nie umieściłby Pan historii?

Odpowiedź: Lokalizacji takiej nie ma, a przynajmniej żadna nie przychodzi mi do głowy. Pewnie wolałbym nie umieszczać akcji swojej książki w miejscu, którego zupełnie nie znam i nie mam zielonego pojęcia o panujących tam warunkach. Z tego powodu kopalnia węgla kamiennego czy więzienie (to ostatnie Bogu dzięki) odpadają. Wiem natomiast, w jakich środowiskach nie chciałbym umieszczać akcji swoich powieści. Są to wszelkiego typu grupy przestępcze. Nie interesują mnie zbrodnie popełniane dla pieniędzy. Wolę, jak już mówiłem, zwykłych ludzi, którzy zabijają doprowadzeni do ostateczności.

Czy po wydaniu książki wraca Pan do niej? Czyta? Czy nachodzą Pana myśli – to i to mogłem zrobić inaczej?

Odpowiedź: Nie wracam w tym sensie, że nie czytam jej już ponownie po wydaniu. Ale czytam za to recenzje i wtedy owszem, pojawiają się czasami takie myśli.

"Trzeba dużo czytać, gdy chce się samemu pisać" – to również Pan. Ulubieni autorzy?

Odpowiedź: Zupełnie niekryminalni. I raczej klasyczni. Homer, Czechow, Dostojewski, Sienkiewicz, Gombrowicz, Bułhakow, Borges. Chociaż trzeba przyznać, że u większości z nich zbrodnia odgrywała znaczącą rolę. Zawsze zresztą uważałem, że największe dzieła literatury światowej – greckie tragedie, dramaty Szekspira czy powieści Dostojewskiego właśnie – to w zasadzie kryminały.

dezq1f6

Czemu akurat te nazwiska?

Odpowiedź: Nie wiem. Pisarze ci uwiedli mnie na różnych etapach mojego życia. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Na tym chyba zresztą polega magia literatury, że nie do końca to wiemy. Po prostu jakaś historia i sposób jej opowiedzenia oczarowuje nas. I tyle.

Jakie są dalsze plany i czego życzyć na przyszłość?

Odpowiedź: Tego samego, co wszystkim. Szczęścia, zdrowia, miłości i pieniędzy. Jedyna różnica tylko jest taka, że pieniądze mogą pochodzić z setek tysięcy sprzedanych egzemplarzy moich powieści.

Materiał powstał przy współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału
dezq1f6

Podziel się opinią

Share
dezq1f6
dezq1f6