Recenzje
15-01-2013 (00:26)

Osobliwe przypadki Jacoba, wnuka Abrahama

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Osobliwe przypadki Jacoba, wnuka Abrahama
(Inne)

Lubicie słuchać opowieści starszych ludzi? O czasach, których nie pamiętacie, bo was jeszcze nie było na świecie? O miejscach i ludziach, którzy byli – ale już ich nie ma? A właśnie takich opowieści słuchał mały Jacob. Jego dziadek miał zawsze na podorędziu historie, a wśród nich tę najbardziej zadziwiającą: o swoim życiu podczas drugiej wojny światowej w walijskim sierocińcu. O osobliwym, zaczarowanym sierocińcu: tu nikt nie chorował, nie umierał, codziennie świeciło słońce. Do tego miejsca nie miały dostępu potwory, które polowały na ludzi – także na małego Abrahama, uciekiniera z Polski. Także dzieci, które tam mieszkały, były osobliwe. Miały niezwykły wygląd i umiejętności: umiały lewitować, podnosić ogromne ciężary, nosiły w sobie pszczoły.... Na poparcie swoich opowieści Abraham pokazywał Jacobowi fotografie, na których uwieczniono jego przyjaciół w chwili, gdy pokazywali, co potrafią. Małemu Jacobowi wszystko to wydaje się prawdopodobne; jednak kiedy dorasta, dochodzi do wniosku, że dziadek
większość swoich historii zmyślił, że opowiadał mu tylko bajki. Dopiero gdy staje się świadkiem śmierci dziadka i widzi jego mordercę, uświadamia sobie, że to, co słyszał, niekoniecznie było bajką... ale teraz jemu nikt nie wierzy, tak jak wcześniej nikt nie wierzył jego dziadkowi.

Punktem wyjścia fabuły i zarazem jej centrum stają się stare fotografie: takie, z którymi czasami można się zetknąć przeglądając zapomniane szuflady, wyglądające na nędzny fotomontaż. Dzieci „złapane” przez obiektyw przypominają czasami „freaks”, dziwolągi, którymi jeszcze nie tak dawno fascynował się świat. Mamy więc do czynienia z czymś, co wydaje się prawdopodobne i nieprawdopodobne zarazem – tym bardziej dla nastoletniego bohatera powieści. Autor sprawnie buduje akcję, konstruuje postaci, dobrze dawkuje napięcie (choć zakończenie jest raczej dość przewidywalne). Przygodom bohatera i zadziwiającym niekiedy zwrotom akcji towarzyszy nastrój grozy, tajemnicy. Nic nie jest do końca wiadome: wraz z bohaterem poruszamy się po jakieś onirycznej krainie, nie wiadomo, czy istniejącej w rzeczywistości, czy też wyłącznie w jego głowie. W końcu przecież miał cierpieć na depresję po gwałtownej śmierci dziadka, a wyjazd do miejsca, o którym dziadek opowiadał, miał być sposobem na poradzenie sobie z traumą. Być może
nastolatek wymyśla sobie historie, tak jak wymyślił je jego dziadek, który również musiał sobie poradzić z traumą – utratą całej rodziny zamordowanej przez hitlerowców, osamotnieniem, życiem w obcym kraju i przede wszystkim ze swoją odmiennością, osobliwością.

Książka Riggsa wymyka się łatwym klasyfikacjom. Napisać, że to fantastyka grozy z elementami thrillera – to trochę za mało. Przenika ją bowiem atmosfera pewnej niesamowitości, funkcjonowania w świecie z pogranicza snu i jawy. Gdyby szukać literackich odpowiedników dla Osobliwego domu pani Peregrine(notabene nie jest to chyba najszczęśliwszy przekład tytułu, który w oryginale brzmi Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children), to może najbliżej by jej było, w pewnym sensie, do **Krainy Chichów** Jonathana Carrolla . Kto zatem lubi taką atmosferę, kto lubi niedopowiedzenia i tajemnice – powinien po książkę Riggsa sięgnąć. Można się trochę przestraszyć, nieco zabawić, a na pewno – nie znudzić.

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.