Trwa ładowanie...
Materiał partnera

"Obłędy"

Fragment książki

Share
 Źródło: Materiał Partnera
d33xlwt

– Witamy na pokładzie Singapore Airlines, panie Blake.

– Dzięki – odpowiadam chłodno, chociaż stewardesa zapewne liczyła na nutkę podniety w moim głosie. W końcu mam przyjemność lecieć jako pierwszy ich nowym samolotem A380 w biznes class. Zawsze latam w pierwszej klasie, ponieważ lubię intymność i nie cierpię tłoku.

A może dlatego, że lubisz gwiazdorzyć?

d33xlwt

Nie. Nie jestem typem gwiazdora, nie udzielam wywiadów dla kolorowych szmatławców i nie pozuję na ściankach. Cenię wygodę, ale nie jestem hipokrytą. Jeśli ktoś mówi, że pieniądze w życiu nie załatwią wszystkiego, to widocznie nigdy nie miał ich wystarczająco dużo. Uczcijmy tę myśl Dom Pérignon z dwa tysiące czwartego.

Zarozumiały sukinkot.

Stewardesa zaczyna się wić pomiędzy mną a Jimmym, ale nie jestem w nastroju do pieprzenia nikogo swoim wygłodniałym wzrokiem. W tym momencie nie czuję się jak typowy samiec alfa, ponieważ gdybym tylko mógł, wyjebałbym ją za fraki.

Z samolotu.

d33xlwt

Daję jej za to znać swoją wpienioną gębą, że nie jestem nią zainteresowany, co najwyraźniej działa, ponieważ opuszcza pole mojego widzenia już z mniejszą gracją. To jednak ani trochę nie zmniejsza mojego wkurwienia, gdy patrzę na kumpla przyklejonego do telefonu. Chrząkam, ale facet jest kompletnie oderwany od rzeczywistości.

Tęsknie za tobą, Cherry…

Tak kurewsko mi jej brakuje, ale muszę ochłonąć. I muszę dać jej czas, żeby zrobiła to samo.

– Coś mówiłeś?

d33xlwt

– Wieki temu. Whisky? W złotej szklance? – pytam rozbawiony. Jeśli ktoś zapytałby, co nas łączy, to na pewno dystans do tych wszystkich wyrafinowanych pierdół.

– Poproszę. Zapytaj, czy mają złote chrupki, bo dawno nie jadłem.

Jimmy wyciąga się na rozsuwanym podgrzewanym fotelu i upija łyk mocnego jak diabli trunku. Na myśl od razu przychodzi mi mój ojciec. Lubi mocny alkohol, pod warunkiem że ten nie jest od niego młodszy mniej niż dziesięć lat. Prycham w myślach. To samo można powiedzieć o jego kobietach.

Z głośnika dobiega głos pilota informujący o tym, że zaraz startujemy. Ostatni raz sprawdzam telefon, katując swoje stęsknione serce. Pusto. Nie odezwała się. Nie pożegnała się. Nie życzyła mi bezpiecznego lotu. Być może nawet nie chce, żebym bezpiecznie wylądował. Oddycham ciężko i zasuwam okno.

d33xlwt

Chcę mieć już za sobą ten projekt.

Chcę mieć już to wszystko za sobą.

Chcę mieć je znowu blisko siebie.

I chcę znów być szczęśliwy.

Zamawiam przez tablet coś na ząb, ciesząc się, że nie muszę w tym celu nikogo oglądać. Tu wszystko odbywa się z zachowaniem najwyższej dyskrecji. Kładę się na łóżko, opieram o poduszkę Givenchy i zamykam oczy. Czuję się jak w podniebnym luksusowym hotelu. Jedenaście patyków to bardzo dobra cena za ten przywilej. Włączam trzydziestodwucalowy telewizor i przerzucam kanały, żeby wyciszyć myśli i ugasić tęsknotę za swoją dziecinką.

d33xlwt

Same bzdury. Szklany cycek nigdy nie należał do moich hobby, ale odkąd obejrzałem kilka bajek i filmów z moimi dziewczynami… Kurwa. Nie ma szans, żebym przestał o nich myśleć. Musiałbym umrzeć. Wgapiam się w ekran i maluję na nim jej twarz. Jest piękna, seksowna, zmysłowa. Nie ma takiej drugiej. Słyszę jej aksamitny głos. Gdybym ją dorwał… wrr. Na samą myśl kutas mi staje.

"Ważniejsze od pokazywania piersi jest ich badanie. Nazywam się Andrea Cherry i badam się regularnie. A ty?"

Co, do chuja? Przecieram oczy. To chyba, kurwa, jakiś żart? Siadam i otwieram gębę najszerzej, jak potrafię.

– Twoja ptaszyna jest w…

d33xlwt

– Jest goła.

– Kampanii…

– Ma gołe cycki.

– W szczytnym celu.

– Wszyscy to widzą.

– Jestem pod wrażeniem.

– Ja też.

A mój wacek jeszcze bardziej.

Niezawodna pamięć od razu podpowiada mi, kiedy do tego doszło. Wtedy gdy dzwoniłem do niej, a ona jak zwykle nie odbierała. Wtedy gdy Gary po raz pierwszy w życiu był zakłopotany moimi pytaniami. To wtedy okłamała mnie, że była tam w sprawie pracy. Już wtedy byłem idiotą.

Nie. Byłem nim, odkąd ją tylko zobaczyłem. Ta mała, krucha istotka w gruncie rzeczy ma niezłe jaja i wbrew temu, co o sobie myśli, jest sprytna i bardzo inteligentna. Tym bardziej nie rozumiem, co robiła w takim miejscu jak ta rudera u Grace. Całe szczęście, że nie musi więcej tam tyrać.

– Gratuluję, stary. Znalazłeś prawdziwy diament. Miejmy tylko nadzieję, że ktoś inny nie będzie próbował go oszlifować.

– Nie wkurwiaj mnie – syczę.

Jimmy ma jedną wadę. Nie. Ma wad od zajebania, ale ta jedna zawsze sprawia, że mam ochotę przywalić mu w tą fircykowatą gębę. Chłopak zawsze mówi to, co myśli, jednak wyłącznie do mnie. I o mnie. Oprócz mojej matki i mojej upartej kobiety, byłej kobiety, nikt nie ma do tego wystarczających jaj.

Kładę się z powrotem na łóżko. Wbijam w przeglądarkę imię i nazwisko mojej gorącej laski, a raczej jej idealnych, błyszczących cycków. Oczywiście, kurwa, wszyscy o tym trąbią.

Szczerzę się. I trąbią też o tym, że to moja dziewczynka zagrała w tej reklamie, nie biorąc za nią ani jednego funta.

– Whisky? W złotej szklance? Trzeba to opić. Wiedziałem, że jest dobrym człowiekiem, ale to…

– A ty co? Chyba zapomniałeś, że w domu czeka na ciebie Barbie?

Mam ochotę wybuchnąć śmiechem. Znalazłem jego słaby punkt i uwielbiam go wykorzystywać przy każdej możliwej okazji. Przyznam, że Liz nie jest brzydką kobietą, ale w ogóle nie jest w moim typie. Lubię ją, wiem, że moje dziewczyny będą z nią bezpieczne, jednak na wszelki wypadek wysłałem tam swojego zaufanego człowieka.

– Jeśli dowie się o tym, jak ją nazywasz, nie chcę być w twojej ogorzałej skórze. Poza tym może i wygląda jak Barbie, ale z charakteru nie ma z nią nic wspólnego.

– Dobra, dobra. Nie spinaj się tak. Księżniczko. – Parskam śmiechem, a Jimmy wlepia wzrok w telefon i uśmiecha się z rozmarzeniem.

Po raz pierwszy w życiu czegoś komuś zazdroszczę. Nie tego, że jest zakochany, bo podejrzewam, że sam odleciałem bardziej niż on, tylko tego, że oboje potrafili do siebie dotrzeć w tak krótkim czasie. Gdyby mi jeszcze było mało, mój przyjaciel nosi się z zamiarem oświadczyn. Ślub nigdy nie był na liście moich marzeń, tak samo jak dzieci, ale…

– Andrea za to jest wilkiem w owczej skórze. Nic dziwnego, że straciłeś dla niej głowę. I nic dziwnego, że nie potraficie się dogadać.

Czy mógłby chociaż na mnie patrzeć, kiedy mi ciśnie?

– Potrafimy się dogadać. Odseparowaliśmy się z innego powodu niż bak porozumienia.

Powiedzmy.

– Zawsze myślałem, że separacja jest wtedy, gdy dwie osoby podejmują taką decyzję.

– Dobra. Rzuciłem ją. Lepiej? – Chociaż w moim łbie ona nawet przez sekundę nie jest wolna.

– Nie. Nie rzuciłeś jej. Podjąłeś tę decyzję pod wpływem emocji, a nie dlatego, że nie chcesz z nią być.

– Do sedna, stary.

– Wyrzuciłeś ją ze swojego gabinetu, ale to ona od ciebie odeszła.

Czuję się tak, jakby ktoś zapalił pochodnie w moim żołądku.

– Odeszła. Ode mnie – majaczę jak potłuczony, starając się poukładać to w swojej głowie.

– Tym razem to twoja dupa została skopana. – Jim kładzie się wygodnie i zamyka oczy. – Nareszcie.

Mogą mnie wyruchać dzikie świnie, ale niech to nie będzie prawdą. Nie od dziś wiadomo, że skrzywdzona kobieta jest gorsza od rozwścieczonego słonia. Kobiety kochają się mścić. Kochają nie zapominać. I nie dopuszczą, żebyś przypadkiem ty zapomniał, jaką wielką krzywdę im wyrządziłeś.

Chuj, że są najbardziej kłamliwym i przebiegłym gatunkiem na tej ziemi. Ważne jest wyłącznie to, że ty nie masz prawa się na nie wkurwiać. A jeśli już dopuścisz się tej zbrodni, pamiętaj, żebyś długo je za to przepraszał.

Problem w tym, że moja kobieta ma w dupie przeprosiny. Nie mówię, że próbowałem, ale chciałem z nią o tym porozmawiać. Starałem się do niej dodzwonić każdego jebanego dnia po kilka razy. Najpierw po prostu nie odbierała, później mnie odrzucała, aż w końcu wyłączyła telefon albo mnie zablokowała. To ja próbowałem, pomimo że to ona mnie oszukała. I to ona czuje się największą ofiarą. Jednak prawda jest bardziej okrutna, niż wszystkim nam się wydaje. Największą krzywdę wyrządziliśmy Lily. Oboje.

Zamykam oczy i zapadam się w otchłań, gdzie sam mogę wykreować to, co chcę zobaczyć.

*

Miami zawsze pachnie seksem, fortuną i seksem. Tym razem jednak obejdzie się bez seksu, za to z większą fortuną. Mój klient to gruba ryba, a ja mam zamiar wycisnąć go jak cytrynę. Zasada jest prosta: zawsze podwajaj swoją stawkę, żebyś miał z czego zjechać. Obie strony wychodzą z tego zadowolone, ale tylko jedna jest frajerem.

I to nigdy nie jestem ja.

 Materiał Partnera
Źródło: Materiał Partnera
Materiał partnera
d33xlwt
d33xlwt
d33xlwt