Trwa ładowanie...
Artykuł sponsorowany

Moja misja wojenna. Wywiad z Krzysztofem Mańkowskim

Niezwykła historia Klementyny Mańkowskiej - polskiej arystokratki, jednej z najlepszych agentek alianckich w czasie II wojny światowej

Share
 Źródło: materiały partnera
d3mv127

Książka ta na pierwszy rzut oka przypomina dobrą historię szpiegowską osadzoną w realiach drugiej wojny światowej. Ale jeszcze większe wrażenie robi fakt, że to prawdziwe wspomnienia Klementyny Mańkowskiej, polskiej arystokratki, która była jedną z najlepszych agentek alianckich. Jak udało jej się uchronić przed nazistowskim reżimem i skąd czerpała siłę? A może dopisało jej szczęście? Rozmawiamy z synem autorki.

"Moja misja wojenna" - Klementyna Mańkowska materiały partnera
"Moja misja wojenna" - Klementyna Mańkowska Źródło: materiały partnera

Wspomnienia Klementyny Mańkowskiej po raz pierwszy opublikowano po polsku w roku 2003. Dlaczego zdecydował się pan odświeżyć je w formie nowego wydania?

- Zaproponowała to, a właściwie zmusiła mnie do tego moja kuzynka Kasia. Zajęła się również adaptacją książki na potrzeby scenariusza filmowego. Bardzo chciałbym się doczekać filmu o mojej matce.

d3mv127

Odwaga i siła to jedno, ale bohaterce często dopisywało też szczęście.

- Tak, moja matka była urodzona pod "szczęśliwą gwiazdą" – sama tak twierdziła, tym bardziej, że urodziła się w niedzielę, a to oznacza dużo szczęścia w życiu.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Klementyna Mańkowska dbała nie tylko o rodzinę, ale także o losy państw. To dzięki niej polski wywiad zdobył informacje o planowanym przez Niemcy ataku na Francję, a także na ZSRR. Co sprawiło, że pana mama postanowiła spisać swoje wojenne wspomnienia?

- Moja matka uważała, że to, co przeżyła w czasie wojny, może zainteresować przyszłe pokolenia i przestrzec przed tym, co niesie ze sobą okrutna wojna.

d3mv127

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że umiała bronić swoich racji z wielką klasą, a czasami nawet z humorem. Czy taka była też w życiu prywatnym?

- Była wyjątkowo sympatyczną osobą z ogromnym poczuciem humoru, w towarzystwie zawsze brylowała, była podziwiana i adorowana.

Klementyna Mańkowska zawsze odnosiła się do ludzi z szacunkiem. Również do niemieckich żołnierzy. Jak pan ocenia taką postawę?

- Cóż… była hrabiną z nienagannymi manierami, zwracała się z szacunkiem do wszystkich.

d3mv127

Scena, gdy pana mama rozmawia z nazistą i mówi wprost, że nie przyjmie niemieckiego obywatelstwa, mrozi krew żyłach. Spodziewamy się najgorszego, a tymczasem Klementyna okazuje się w tym dialogu mistrzynią psychomanipulacji. Zawsze była taka opanowana?

- Tak, zawsze. Przytoczę krótki przykład. Podczas jej pierwszego przesłuchania przez Gestapo na avenue Foch w Paryżu oficerowie zachowywali się skandalicznie. Moja matka wstała i oznajmiła im, że złoży meldunek do ich przełożonych. Byli tak zaskoczeni jej postawą, że natychmiast zmienili zachowanie.

 materiały partnera
Źródło: materiały partnera

W książce Klementyny Mańkowskiej znajdujemy również zdjęcia listów, dokumentów i miejsc, takich jak pałac w Winnogórze czy dom na plaży Noirmoutier, w którym mieszkaliście. Czy pochodzą wyłącznie z prywatnego archiwum?

- Tak, wszystkie pamiątki, zdjęcia, listy pochodzą z mojego prywatnego archiwum.

Trudno uwierzyć, że dziś historia się powtarza. Sądzi pan, że te wspomnienia mogą nieść nadzieję tym, którzy być może znajdują się w podobnej sytuacji?

- Wierzę, że historia mojej mamy niesie nadzieję na lepsze jutro i jest przykładem, że nigdy nie należy się poddawać i trzeba walczyć w słusznej sprawie do końca.

Artykuł sponsorowany
d3mv127
d3mv127
d3mv127