Trwa ładowanie...
Materiał powstał przy współpracy z Wydawnictwem Słowne

"Lubię zaglądać tam, gdzie nie wolno wchodzić" – wywiad WP z Joanną Opiat-Bojarską

"Oni" to najnowsza powieść Joanny Opiat–Bojarskiej – dynamiczny kryminał z wyjątkowym bohaterem i wciągającą, pełną mylnych tropów fabułą. Z autorką rozmawiamy o sztuce zwodzenia czytelników i pełnej wyzwań pracy pisarskiej, która nierzadko wymaga niełatwych wycieczek w głąb siebie. "To pisanie wybrało mnie" – mówi sama. I trudno wyobrazić sobie lepszy wybór.

Share
Joanna Opiat-Bojarska
Joanna Opiat-Bojarska Źródło: materiały partnera, fot: Marcin Klaban
d3kvh63

Przeczytałem kiedyś o Pani, że "wyborowo zwodzi Pani czytelników". Co jest dla Pani esencją pracy pisarskiej?

Odpowiedź:

Esencja pracy pisarskiej? Kosma, bohater mojej najnowszej powieści, słysząc takie pytanie, zastanawiałby się, co ma mocny napar z liści herbaty do pracy pisarskiej? Kosma jest synem mordercy, dorosłym autystą i ma problem z wychwytywaniem ukrytego sensu wypowiedzi. Jeśli ktoś mówi do niego: "rzuć wszystko i pojedź w Bieszczady", rzuca to, co trzyma w ręku i rusza… Wracając do pytania, najważniejsze dla mnie jest zwodzenie czytelników, sprowadzanie ich na różne, nie zawsze dobre, kryminalne tropy oraz sprawianie, że odrywają się od swojej codzienności i zatapiają w zupełnie innym świecie.

Joanna Opiat-Bojarska materiały partnera
Joanna Opiat-Bojarska Źródło: materiały partnera, fot: Marcin Klaban

W biografii pojawia się także określenie "mistrzyni researchu". Jak dużo w pisaniu jest zbierania faktów, a jak dużo ich wymyślania? Bo chyba nie wszystko da radę wymyślić…

Odpowiedź:

d3kvh63

Nie jestem typem ściemniacza, dlatego moje wymyślanie związane jest przede wszystkim z koniecznością modyfikowania prawdziwych historii, prawdziwych miejsc czy sytuacji, by połączyć wszystko w jedną historię. Weźmy na warsztat najnowszy thriller "Oni" – akcja toczy się w Witkowie (w którym spędziłam parę lat dzieciństwa), intryga kryminalna wygląda podobnie do historii kanibali z Łaska, czaszkę wyjętą z jeziora widziałam, model łodzi, którą były przewożone zwłoki, wskazany został mi przez specjalistę, a dźwięki pojawiające się w scenie finałowej słyszałam podczas nocnej wyprawy nad jezioro. Jeśli dodać do tego, że czytałam akta sprawy kryminalnej, w której zabójca został zatrzymany po ponad dwudziestu latach od popełnienia czynu, że spędziłam trochę czasu na rozmowach w policyjnym Archiwum X oraz że poruszył mnie telewizyjny wywiad z kobietą, której ojciec został zatrzymany za morderstwo dokonane w młodości – to wynik dodawania pokazuje, że na wymyślanie pozostało bardzo mało miejsca.

Trudno tworzyło się postać Kosmy w książce "Oni"? Kosma standardową postacią nie jest, a jednak temat osób nie-neurotypowych przebija się w kulturze coraz mocniej, przez co wśród odbiorców pokutują, prawdziwe czy nie, wyobrażenia…

Odpowiedź:

Kosma jest osobą z zespołem Aspergera, a bycie osobą w spektrum autyzmu oznacza, że jest inny. Co ważne, nie jest inny w sposób stereotypowy, zgodny z pokutującymi wyobrażeniami. Podczas pierwszej rozmowy z autystyczną Idą, moją konsultantką, usłyszałam, że filmy z autystycznymi bohaterami prezentują jedynie mylne wyobrażenie reżysera o tym, jak wygląda życie dorosłego autysty. Podczas tworzenia postaci odcięłam się więc od wyobrażeń, a skupiłam na zrozumieniu Idy. Przyznaję, że to było bardzo wymagające i trudne zadanie. Wymagało ono ode mnie znalezienia w sobie cech autystycznych. To była wyboista droga, która prowadziła przez odnalezienie odpowiedzi na nurtujące mnie prywatnie pytanie, dlaczego niektórzy uwielbiają small talk, a ja nie widzę najmniejszego sensu w prowadzeniu rozmów o niczym, a zakończyła dotarciem do wniosku, że być może to nie oni, ale my – neurotypowi jesteśmy inni. Dziwni.

d3kvh63

Wcześniej zapytałem o esencję pracy pisarskiej – a co w Pani słowniku jest jej celem?

Odpowiedź:

Znowu wracamy do silnego naparu z liści? Za każdym razem, kiedy zabieram się za opowiadanie nowej kryminalnej historii, czy w formie pisanej, czy przygotowując się do udziału w programie telewizyjnym "Opowiem Ci o zbrodni" emitowanym w Polsat Crime&Investigation (a ostatnio także na WP Pilot), mam jeden cel – chcę, żeby ta opowieść była jeszcze lepsza od poprzedniej. Jeszcze bardziej wciągająca, dynamiczna, wstrząsająca, bardziej prawdziwa, odsłaniająca niewidzialne i dosadna. "Oni" to moja dziewiętnasta powieść, a czytelnicy po jej przeczytaniu donoszą, że nigdzie nie znajdziecie podobnej książki.

„Oni”  najnowsza powieść Joanny Opiat–Bojarskiej materiały partnera
„Oni” najnowsza powieść Joanny Opiat–Bojarskiej Źródło: materiały partnera

Powiedziała Pani kiedyś w wywiadzie, że "kryminał rozpoczyna się od pomysłu dotyczącego ważnego tematu, który w książce w pełni objawia się pod koniec, pokazując drugie dno całej powieści". Ma Pani w sobie żyłkę nauczyciela, edukatora, moralizatora?

Odpowiedź:

Mam w sobie żyłkę eksploratora. Znajduję zapomniany, niewidoczny lub zakurzony problem społeczny, eksploruję go, a następnie splatam z kryminalną zagadką i serwuję czytelnikowi. Jak na niego spojrzy, jak oceni, to jego sprawa. Nigdy nie mówię: to jest dobre, a to złe.

d3kvh63

Często zadaję to pytanie autorom, z którymi mam przyjemność rozmawiać – czy rozpoczynając pracę nad historią, wie Pani, jaki będzie jej finał? Czy, parafrazując lekko słowa jednego z autorów, "idzie Pani tam, gdzie opowieść Panią zaprowadzi"?

Odpowiedź:

Nie daję się prowadzić, zawsze chadzam swoimi ścieżkami (śmiech) i jestem bardzo wymagająca, jeśli chodzi o zakończenia. Jeśli chcę dostarczyć czytelnikowi emocje, zwroty akcji, fałszywe tropy i zakończenie, które będzie logiczne i realne – muszę wiedzieć, jak skończy się historia, którą zaraz zacznę wypełniać tekstem. Zawsze wkurzam się, gdy czytam świetnie zapowiadający się kryminał, w którym zakończenie jest beznadziejne (zbyt bajkowe, niedopracowane albo niesklejające się z resztą historii). W takich sytuacjach myślę: ooo, kolejny dał się prowadzić powieści i dotarł w ślepą uliczkę. Boli świadomość, że wystarczyłoby, żeby pisarz wiedział, dokąd idzie, bo wtedy zaserwowałby mi smakowite zakończenie zwieńczające czytelniczą ucztę.

Co sprawiło, że wybrała Pani pisarstwo? Czemu pisarstwo a nie, na przykład, dziennikarstwo?

Odpowiedź:

d3kvh63

To pisanie wybrało mnie. Świadomie wybrałam zarządzanie nieruchomościami i inwestycjami, taki kierunek na poznańskiej Akademii Ekonomicznej, a po jej ukończeniu specjalizowałam się w pisaniu… planów zarządzania.

Zerknijmy do alternatywnej rzeczywistości: nie jest pani pisarką, tylko…?

Odpowiedź:

Jestem zarządcą nieruchomości, małym przedsiębiorcą i pracodawcą. Chociaż zaraz, to nie alternatywna rzeczywistość, a przeszłość. Tym byłam zanim zaczęłam pisać. Pisać zaczęłam przez przypadek. Był to skutek uboczny choroby, z którą udało mi się wygrać. Dziś już wiem, że bez możliwości pisemnego opowiadania kolejnych wstrząsających historii kryminalnych nie byłabym w pełni szczęśliwa.

d3kvh63

Czy serie książek, łączone wspólnymi bohaterami, tworzy się łatwiej czy trudniej niż pojedyncze opowieści?

Odpowiedź:

Łatwiej. Podczas tworzenia alternatywnego świata powieści, robię notatki. Kiedy więc siadam do pisania kolejnego tomu, wracam do notatek i właściwie wiem już bardzo dużo. Wymyślanie wszystkiego od nowa zabiera dużo czasu, a ja… cenię sobie swój czas oraz nie przepadam, jak już Państwo wiecie, za zmyślaniem (śmiech).

Gdyby miała Pani wybrać jedną, ulubioną postać (a jest z czego wybierać) – kto by to był i dlaczego?

Odpowiedź:

d3kvh63

Uwielbiam Drivera z serii "Kryształowi", to jedyny w swoim rodzaju policjant, który jest psem na psy. Płacą mu za znajdowanie dowodów łamania prawa przez innych policjantów. Po tym, jak zakończyłam pisać serię "Kryształowi", wydawało mi się, że nie stworzę nic równie mocnego i dobrego. Tymczasem docierają do mnie głosy czytelników, że "Oni" są lepsi niż "Kryształowi", że postać Kosmy wzrusza, a makabra zbrodni, którą miał popełnić jego ojciec w przeszłości, porusza.

Thriller, sensacja, kryminał, książki obyczajowe – czy któryś z gatunków w Pani dorobku jest bliższy niż inne?

Odpowiedź:

Od dziesięciu lat moje książki docierają do czytelników. Pisanie zaczynałam od sarkastycznej autobiografii, potem stworzyłam dwie powieści obyczajowe i uznałam, że obyczaj nie jest dla mnie. Lubię konkretnie i mocno. I lubię zaglądać tam, gdzie nie wolno wchodzić – dlatego mocny kryminał i thriller to zdecydowanie moje klimaty.

Pisarze zgodnie podkreślają, że aby dobrze pisać, trzeba dużo czytać. Zgodziłaby się z tym Pani?

Odpowiedź:

To twierdzenie równie prawdziwe jak to, że żeby kucharz był dobry, to musi być gruby. Żeby dobrze pisać, trzeba być uważnym i ciekawym świata (by mieć co opowiadać), trzeba umieć pracować na różnych stopniach skupienia i być krytycznym wobec swoich tekstów. Na tym zamknęłabym listę "trzeba". Czytać warto. Zawsze. W ilości, jaką uzna się za stosowną.

Ulubiony autor lub autorka?

Odpowiedź:

"W odpowiedniej temperaturze pali się wszystko. Drewno. Ubranie. Ludzie." Tak rozpoczyna się książka Simona Becketta. Kiedy przeczytałam te słowa, poczułam najpierw ukłucie zazdrości, że to on na nie wpadł, a potem zapadłam się w powieści, która w stu procentach spełniła moje oczekiwania. Uwielbiam konkrety i minimalizm Becketta – czy mogę uznać go za ulubionego autora?

Prowadzi Pani, między innymi, warsztaty pisarskie. Każdy może nauczyć się i napisać dobrą książkę? A właśnie – co w Pani słowniku oznacza "dobra książka"?

Odpowiedź:

Dobra książka sprawia, że kiedy się po nią sięgnie, to nie można jej odłożyć, a kiedy nawet się ją skończy – i odłoży, w głowie nadal wybrzmiewają struny, które w nas poruszyła. Każdy podczas dobrych warsztatów pisarskich dostaje narzędzia, by pracować nad swoim tekstem, pokonywać swoje ograniczenia i oddziaływać na czytelników. Nie każdy ma wystarczająco dużo cierpliwości i determinacji, by usiąść na czterech literach przed komputerem i miesiącami wypełniać swoją opowieść tekstem. Pisanie, w sensie produkowania liter, słów i zdań jest żmudnym i nudnym zajęciem. Kilkoro moich "warsztatowiczów" może się pochwalić wydanymi książkami, są też takie osoby, które staram się motywować do pisania, bo noszą w sobie historie, o których świat powinien usłyszeć. Jest wśród nich dziewczyna, która sama siebie nazywa "mistrzynią świetnych początków" i to jest częsta przypadłość wśród osób, które chciałby coś napisać. Zapalają się do pomysłów, opowiadają o nich innym, a gdy podzielą się ze światem swoją energią – gasną. Pisanie książek to praca, która polega na mozolnym i samotnym dążeniu do celu, jakim jest postawienie ostatniej kropki.

Patrząc z perspektywy czasu: czy jest w Pani dorobku książka, którą chciałaby Pani napisać od nowa, inaczej?

Odpowiedź:

Ludzie, których spotykam, zło, które obserwuję, rozmowy, które prowadzę, sprawiają, że się zmieniam. Nie zmieniłabym jednak żadnej z napisanych przeze mnie książek. Każda jest gruntownie przemyślana, każda oferuje zagadkę kryminalną na wysokim poziomie i każda zawiera cząstkę mnie. Pisanie książki od nowa oznaczałoby w moim odczuciu chęć modyfikowania siebie sprzed lat. Nie mam takiej potrzeby.

Czy na koniec zdradzi Pani, czy i jakie są wydawnicze plany na przyszłość?

Odpowiedź:

Nie zdradzę. Nie lubię tracić energii na snucie opowieści o projektach, których jeszcze nie ukończyłam. Wolę poświęcić ją na doprowadzanie spraw do końca. Ale dziękuję bardzo za rozmowę.

Materiał powstał przy współpracy z Wydawnictwem Słowne
d3kvh63

Podziel się opinią

Share
d3kvh63
d3kvh63