29-06-2017 (14:21)

Japońska mafia mówi o niej: niemoralna

To nie jest prosta historia. Mamy jasnowidzącą babkę, pochodzącą z tajemniczego ludu zamieszkującego góry. Manyo, porzucona jako małe dziecko przez rodziców i przygarnięta przez obcą rodzinę, przez całe życie będzie inna. Kemaris, jej zbuntowaną córkę, która jako nastolatka została szefową gangu motocyklowego, by później stać się uznaną artystką rysującą mangę. I wreszcie Toko, najmłodszą bohaterkę pokoleniowej sagi. Babka wyzna jej na łożu śmierci, że jest morderczynią. Kogo zabiła, jak i dlaczego, tego właśnie Toko będzie się chciała dowiedzieć.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Japońska mafia mówi o niej: niemoralna
( )

To nie jest prosta historia. Mamy jasnowidzącą babkę, pochodzącą z tajemniczego ludu zamieszkującego góry. Manyo, porzucona jako małe dziecko przez rodziców i przygarnięta przez obcą rodzinę, przez całe życie będzie inna. Kemaris, jej zbuntowaną córkę, która jako nastolatka została szefową gangu motocyklowego, by później stać się uznaną artystką, rysującą mangę. I wreszcie Toko, najmłodszą bohaterkę pokoleniowej sagi. Babka wyzna jej na łożu śmierci, że jest morderczynią. Kogo zabiła, jak i dlaczego, tego właśnie Toko będzie się chciała dowiedzieć.

Rachela Berkowska: Ta podzielona na trzy części książka, pokazuje, jak się zmieniała rola kobiet na przestrzeni dziesięcioleci, ale też jest alegorią Japonii, od czasu II wojny światowej do dziś.
Kazuki Sakuraba: ”Czerwone dziewczyny” są wynikiem moich wieloletnich zainteresowań powojenną historią Japonii. Na długo zanim książka miała powstać, rozmawiałam z ekspertami, zbierałam materiały. A kiedy już przyszło do pisania, rzeczywiście myślałam o powieści, jakiej nie było na naszym rynku wydawniczym. Chciałam pokazać życie kobiet na przestrzeni dekad. Przyjrzeć im się właśnie przez pryzmat czasów.

Manyo, jest w książce tą ”inną”. Czytając miałam natychmiast skojarzenie z bardzo aktualnym w Europie tematem imigrantów. Jestem ciekawa, co w Japonii sądzi się o ich przyjmowaniu?
Problem etniczny pojawia się w powieści. Japonia jest krajem wyspiarskim. Tu uważa się, że Japonia jest dla Japończyków. To jest nasza wyspa. Taką narrację promują też japońskie mity dotyczące powstania świata - Kojiki i Nihongi. Pokazują Japonię, jako kraj czysty etnicznie. Okazuje się, że jeśli sprawdzić to historycznie, widać różne obce wpływy. Widzę to nawet w mojej własnej rodzinie. Ze strony ojca dostrzegam je z Azji południowo-wschodniej. Wietnamu albo Tajlandii. W rodzinie mamy, widać za to wpływy z półwyspu koreańskiego, być może z Mongolii. Mama ma bardzo białą skórę i wąskie oczy, tak te na posągach buddyjskich. Nie jest tak, że Japonia pojawiła się w wyniku jakiegoś nagłego wybuchu - czysta i jednorodna. Nie zawsze była zamkniętą społecznością. Ważne jest i dobrze by było przyjmować imigrantów, ale też bardzo silne jest myślenie, że nie powinno się tego robić. Trudny temat. To związane jest właśnie z tą naszą wyspiarskością, mitologią i nacechowaniem na więzy krwi.

Nihongi i Kojiki to zbiory baśni i mitów japońskich. Na rycinie legendarny cesarz Jinmu.

(img|742300|center)

Czy na wszystkich przybyszów spoza wysp, Japończycy patrzą jak na barbarzyńców?

Wydaje się, że nastąpiła pewna zmiana. Nie ma oczekiwania, że obcokrajowcy będą znali japońską etykietę. To powiedzenie - jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one - odeszło w przeszłość. Na rok 2020 zaplanowano Igrzyska Olimpijskie. Mieszkam koło dworca tokijskiego, który przyjmuje w większości obcokrajowców. Wkoło słuchać angielski, chiński. Widzę, że duży nacisk kładzie się na to, żeby Japończycy nie palili. To chęć odpowiedzenia na pewne tendencje, które są obecne w świecie i Europie. Chcemy, żeby ludzie, którzy przyjeżdżają do Japonii nie czuli się źle, otoczeni dymem z papierosów. Wygląda na to, że na różnych poziomach robione są wysiłki, żeby ciepło powitać obcokrajowców. Zmienia się też wiele w podejściu do kobiet. Dawniej, zgodnie z japońskimi standardami, powinna zachowywać się w uroczy sposób. Odchodzi się od tego.

Chcesz pojechać do Japonii, obejrzyj:

To prawda, że w Japonii cały czas wymaga się bycia keigo. Grzecznym ułożonym i nie wypada być ekspresyjnym?
Jeśli chodzi o uczucia, to sprawa jest złożona. Rzeczywiście w miejscach publicznych nie powinno się, nie jest dobrze widziane, żeby je okazywać. Z drugiej strony, w kulturę japońską wpisane jest takie powiedzenie - serce ważniejsze niż rozum. Głęboko ceni się uczucia. Stworzono sytuacje, dokładnie podczas picia alkoholu, kiedy okazywanie uczuć jest dopuszczalne. Pamiętam taki spektakl z udziałem aktorów z Francji. Ze sceny padała cała masa żartów. Widownia nie reagowała. Do momentu, kiedy bohater nie sięgnął po alkohol. Wtedy rozległy się wręcz salwy śmiechu, które z kolei zdziwiły francuską grupę. Skomplikowana sprawa z tymi uczuciami. W Japonii powstało nawet słowo ”nominication”. Komunikacja pod wpływem alkoholu. Od nomo - pić. I angielskiego słowa - communication, komunikacja. Młode pokolenie odcina się od tego, nie chce mówić o uczuciach wyłącznie pod wpływem alkoholu.

Jest w książce chłopiec, którego imię znaczy: Samotność. Słyszałam, że w Japonii problemem są hikikomori - ludzie wycofani społecznie, którzy na całe lata zamykają się w domach. Wypisują niejako z życia.
Hikikomori to wielki problem. Związany z moim pokoleniem, czterdziestolatków. Kiedy kończyliśmy szkoły, zaczął się kryzys ekonomiczny, pękła bańka mydlana, w której rośliśmy. Brak perspektyw pracy sprawiał, że ludzie zamykali się w domach. W mojej okolicy był taki chłopak. Nie wiem, co się z nim dzieje. Zdarza się, że hikikomori jest od 20 lat utrzymywany przez rodziców. Ale oni są już na emeryturze. Nie wiadomo, jak długo pożyją i co stanie się z tymi ludźmi, kiedy rodziców zabraknie. Zdarza się, że można spotkać ich w sieci i tam z nimi porozmawiać. To naprawdę problem.

Członkowie jakuzy, japońskich grup przestępczych, z charakterystycznymi tatuażami na ciele.

(img|742301|center)

Rozbudziła pani ”Czerwonymi dziewczynami’ mój apetyt. Chcę zapytać o książkę, która nie była jeszcze przetłumaczona na polski. ”My man” - mój mężczyzna. Czekam na nią bardzo. Porusza w niej pani temat tabu - związku ojca z córką.

Ta książka powstała z obserwacji najbliższych. Moja babcia nie ufała nikomu, tylko najbliższym, rodzinie. Chciałam powiedzieć, że zamknięcie w takich relacjach krwi może prowadzić do nieszczęścia.
Mo Yan, chiński pisarz, noblista, wygrał w Harukim Murakamim, co głośno na wyspach komentowano. Mo Yan mówił, że celem pisarza nie jest bezpośredni wpływ na rzeczywistość polityczną, czy społeczną. Tylko pokazanie perspektywy jednego człowieka w sposób jak najbardziej rzeczywisty. Osadzenie go w kontekście społeczno-historycznym. I właśnie przez to, pośrednio, ma się wpływ na społeczeństwo. Tak było w przypadku ”Nędzników” Wiktora Hugo. Moment przejścia z monarchii do republiki jest ukazany przez pryzmat postaci, którą odbieramy, jako realnie istniejącą.

Dostała pani za tę książkę najważniejszą w Japonii, nagrodę Naokiego.
W jury zasiadał pisarz, który w przeszłości należał do jakuzy. On właśnie uważał, że książki powinny promować moralne życie, a moja nie promuje. Był przeciw. Z jednej strony należał do japońskiej mafii, z drugiej pisał bardzo budujące opowieści. Taki lokalny smaczek.

Wygrała pani z mafią! To świetne hasło promocyjne. Co pani wtedy czuła?
Że przesunęłam horyzont.

”Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów”, Kazuki Sakuraba, przekład Łukasz Małecki, Wydawnictwo Literackie.

(img|742303|center)

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.