Trwa ładowanie...
Informacja prasowa: Grupa ZPR

Janusz Szostak : jeszcze zaskoczę tematyką, której nikt się po mnie nie spodziewa

"Widziadła – świadectwa zza światów” to reporterska podróż do nawiedzonych miejsc oraz domów, które zasiedliły zjawy. To relacje świadków o pojawiających się tam widmach, widziadłach, duchach oraz demonach. Janusz Szostak odwiedził kilkadziesiąt takich miejsc, zmierzając śladem niewyjaśnionych zdarzeń oraz zjawisk paranormalnych. Rozmawiał z osobami, które zetknęły się ze zjawami bądź były świadkami zdarzeń, które nie sposób wyjaśnić. Odwiedził ludzi, w których domach zadomowiły się zjawy, z którymi przyszło im walczyć. Opowiada też o klątwach, które stały się przyczynami tragedii.
Share
Janusz Szostak
Janusz SzostakŹródło: Materiały prasowe
d1gjokp

„Słowik. Skazany za bycie gangsterem”, „Komando śmierci”, „Dziewczyna mafii”… Do tej pory w swoich książkach poruszał Pan tematy związane z szeroko pojętą przestępczością zorganizowaną. Co zainspirowało Pana do zajęcia się zjawiskami paranormalnymi?

Zainspirowało mnie moje dzieciństwo. Będąc dzieckiem, często wydawało mi się, że mam kontakt z duchami, z niejasnymi dla mnie zjawiskami. Ale to jest regułą, że dzieci widzą więcej, dostrzegają to, co zwykle jest nieuchwytne dla dorosłych. Dlaczego tak się dzieje, to także wyjaśniam w tej książce. Tak się złożyło, że w dzieciństwie taka tematyka mocno mnie pociągała. Później mi to przeszło. Jednak, jako dziennikarz od czasu od czasu zajmowałem się zjawiskami, które ogólnie można nazwać niewyjaśnionymi, tajemniczymi. To wszystko było gdzieś na marginesie mojej działalności dziennikarskiej. Jednak taka tematyka pojawiała się niekiedy w moich reportażach. Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zebrania tego w jedną całość i tak się stało.

Nie obawia się Pan, że „Widziadła” zaskoczą czytelników Pana książek? Poważny reporter śledczy, a tu nagle duchy, zjawy, nawiedzone miejsca?

Myślę że jeśli „Widziadła” zaskoczą czytelników, to pozytywnie. Nie widzę w tej tematyce niczego niepoważnego, bo to nadal są reportaże, tylko na inny temat. Niepoważne to są horrory. W mojej książce nie ma opowieści o wilkołakach, wampirach, strzygach, legend o białych damach i rycerzach bez głów. Poza jedną historią, potraktowaną z przymrużeniem oka. Są natomiast relacje z miejsc, w których występują niewytłumaczalne zjawiska, o ludziach, którzy mają kontakt z innym wymiarem świata. I to są fakty, przekazy ludzi, których dotknęły dane wydarzenia. Nie ma miejsc na zmyślone historie, bo życie dostarcza nadmiar prawdziwych. Podam jeden przykład. Zapewne każdy czytał powieść Stephena Kinga „Carrie”, lub oglądał film nią inspirowany. To zmyślona historia. Ja opowiadam prawdziwą, o 14-letniej Joasi z Sochaczewa, wokół której działy się rzeczy równie, a może bardziej przerażajcie niż te, które przytrafiły się bohaterce powieści Kinga. Z tym, że to, o czym piszę, wydarzyło się realnie, a nie jedynie na kartach książki.

d1gjokp

Uważa się Pan za sceptyka?

Podchodzę do tego racjonalnie, ale nie jestem sceptykiem. Taka postawa blokuje bowiem rozwój. Mimo że do pewnych spraw mam dystans, to uważam, że aby cokolwiek negować, odrzucać czy krytykować, należy najpierw to poznać. Zawsze staram się dociec prawdy. Znam krytyków, którzy nie czytają książek, a wypowiadają się na ich temat na podstawie nazwiska autora, albo tego, co wyczytają na okładce. Ze zjawiskami paranormalnymi jest podobnie. Ocenia się je powierzchownie, bez jakiegokolwiek wgłębiania, bo to przecież jest niepoważne. A to są bardzo poważne tematy, gdyż mówimy o życiu, śmierci i o tym, co jest po niej. Co nie zawsze rozumiemy i czego się boimy.

Przeżył Pan wydarzenie, które można zaliczyć do zjawisk paranormalnych?

Tak jak wspomniałem, zdarzało mi się to od dzieciństwa. Także w dorosłym życiu wielokrotnie były sytuacje, które mocno mnie zastanawiały, budziły moje wątpliwości. O kilku z nich piszę w tej książce. Praktycznie codziennie ocieram się o świat, który nie dla wszystkich jest zrozumiały. Dzieje się tak głównie ze względu na poszukiwanie osób zaginionych, czym zajmuję się od wielu lat. Wielokrotnie byłem świadkiem kontaktów z zaginionymi osobami, które już nie żyją. Dysponuję zdjęciami i nagraniami, które nie pozostawiają wątpliwości, że zmarli są w stanie kontaktować się z nami. Nie chciałbym jednak robić z tego sensacji, bo dla mnie jest to oczywiste, to nic nadzwyczajnego. Jednak nie wszyscy to rozumieją i dostrzegają. Podobnie, jak nie wszyscy mamy słuch muzyczny, czy zdolności plastyczne. Także dusze nie pokazują się wszystkim. Jeśli to robią, to mają jakiś cel, chcą nam zwykle coś przekazać. Kierują to do osób które są dla nich istotne, które mogą im pomóc. Pomocą może być modlitwa, czy odnalezienie ciała. To nie jest tak, że byty kogokolwiek „straszą” bez powodu.

Janusz Szostak Materiały prasowe
Janusz Szostak Źródło: Materiały prasowe

Co było najtrudniejsze w pracy nad tą książką?

Jako że książka powstawała w czasie pandemii, najtrudniejsze były kwestie logistyczne. Były trudności z przemieszczaniem się po Polsce, zwłaszcza z noclegami w hotelach i korzystaniem z restauracji. To sprawy przyziemne, ale pisarz, czy dziennikarz też musi gdzieś spać i coś jeść. Co nie było w tym okresie proste. Natomiast z kwestii warsztatowych, najważniejsze było opowiedzenie zebranych historii w taki sposób, aby czytelnik nie uznał ich za niepoważne. Chciałem przekazać wiedzę, która pokaże ten inny świat tak, aby nie popaść w groteskę. Dlatego wybrałem przekaz reporterski. Myślę, że ta formuła broni się i książka przekona czytelników, że warto bliżej przyjrzeć się sprawom, które pozornie mogą wydawać się niewiarygodne.

d1gjokp

Jak weryfikował Pan zdobyte informacje i opowiedziane historie?

Głównie rozmawiając z ludźmi. To najlepsze źródło informacji. Zwykle o danej historii opowiada mi kilka osób. Mam łatwość nawiązywania kontaktów i moi rozmówcy otwierali się przede mną, opowiadając o zdarzeniach niekiedy dla nich wstydliwych. Korzystałem też z dokumentów, niekiedy z akt policyjnych, a w kilku przypadkach ze źródeł historycznych. Brałem też udział w wydarzeniach, które największego sceptyka zmusiłyby zapewne do rewizji poglądów na temat zjawisk paranormalnych.

Kim są ludzie, bohaterowie Pana książki, którzy doświadczyli niewyobrażalnego?

Przeprowadziłem dziesiątki rozmów z ludźmi, których spotkały niewytłumaczalne zjawiska, którzy mają kontakt z duszami zmarłych, żyją wśród zjawisk nie dla wszystkich zrozumiałych, dla nich niekiedy również. Rozmawiam także z osobami, które niejako „zawodowo” zajmują się kontaktami z światem zmarłych: egzorcystami, mediami, jasnowidzami, czy hipnotyzerem. Osoby, z którymi rozmawiam w tej książce, uzmysławiają, że istnieje inny wymiar poza znanym nam światem. Moi rozmówcy obrazują nam, jak wygląda ten nieznany świat. Dzielą się z nami zadziwiającymi spostrzeżeniami i niesamowitymi historiami, dotyczącymi drugiej strony życia. Oprowadzają nas po niej.

d1gjokp

W czasie pracy nad „Widziadłami” odwiedził Pan wiele uważanych za nawiedzone miejsc w Polsce. Jakie to uczucie?

Tych miejsc było znacznie więcej niż te, które opisałem w książce. Nie wszystkie historie się w niej znalazły. Tak było w przypadku opuszczonego domu pod Gietrzwałdem, z którego ponoć w środku nocy uciekła przed laty telewizyjna ekipa „Nie do wiary”. Byliśmy tam z żoną latem, niemal w samo południe, a zła energia biła z tego domu na kilkadziesiąt metrów. Podobnie było na zamku w Morągu. Ale tych historii, z różnych powodów, nie ma w książce. Natomiast miejsca, o których piszę i które odwiedziłem, emanują tajemniczością, czuć w nich obecność bytów nie z tego świata. Jak chociażby w różnych miejscach Puszczy Kampinoskiej – w Bromierzyku, na Duchnej Drodze czy w Karolinowie. I to w ciągu dnia. Często za nawiedzone uważa się cmentarze. Co nie do końca jest prawdą. Dusz nic tam nie trzyma, wracają raczej do miejsc związanych z ich życiem, a nie z pochówkiem. Z tego powodu większość domów jest nawiedzona. Chociaż ich mieszkańcy nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. O tym, co robić w takich sytuacjach, opowiadają również bohaterowie mojej książki.

W Internecie jest sporo profili społecznościowych, forów, stron poświęconych zjawiskom paranormalnym, które mają wiernych, aktywnych czytelników. Jak Pan sądzi, skąd to zainteresowanie światem, którego nie da się zbadać przez przysłowiowe szkiełko?

Były swego czasy badania „Zjawiska nadprzyrodzone oczami Polaków” – przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research. Okazało się, że 37 procent Polaków wierzy w to, co niezbadane. Pozostali z nas są skłonni przyznać, że nauka nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić pewnych zdarzeń, natomiast 75 procent Polaków przyznaje, że niewykluczone, że „coś w tym jest”. Niemal wszyscy deklarowali, iż mieli w życiu co najmniej jeden dziwny incydent, i opisali go szczegółowo.

d1gjokp

O tym, że dusza nie umiera, lecz powraca do wszechświata, mówi wielu fizyków zajmujących się mechaniką kwantową, to są coraz częstsze koncepcję. Pracują nad tymi zjawiskami także matematycy, medycy, biolodzy, psycholodzy i parapsycholodzy. W najlepszych, szanujących się uniwersytetach na świecie są wydziały parapsychologii i tam zjawiska takie, jak dusza są badane. Bo skoro coś się dzieje, jest obserwowane, to znaczy że musi być jakaś tego przyczyna, że istnieje życie po śmierci. Niestety niekiedy wmawia się nam, że nauka i wiara nie mogą współistnieć. Bo jeśli ktoś kieruje się rozumem, to powinien odrzucić wiarę i odwrotnie. Moim zdaniem jedno powinno uzupełnić drugie. Nie da się tego oddzielić.

Ale wielu ludzi podchodzi z dużym dystansem do historii podobnych do tych, które Pan w książce opisuje…

Nie wiem, czy tak jest, trzeba o to zapytać osoby, które przeczytały książkę. Ocenienie po okładce to za mało. Poza tym, jeśli czegoś nie rozumiemy, to nie znaczy, że tego nie ma. Brak wiedzy nie wyklucza istnienia zjawisk, o których na ogół nie mamy pojęcia. Zamiast z góry negować, warto bliżej zgłębić temat. Człowiek jest jednak tak skonstruowany, że jeżeli czegoś nie doświadczy lub nie zobaczy, to w to nie uwierzy. Jednak nie każdy z nas może mieć kontakt ze światem równoległym. W „Widziadłach” dostarczam świadectwa jego istnienia.

Reportaże dotyczące polskiej mafii, sprawa Iwony Wieczorek, powieść „Otchłań grzechu”, a teraz duchy, zjawy, nawiedzone miejsca. Nie unika Pan żadnego tematu. Jaki będzie Pana kolejny literacki projekt?

Myślę, że w przyszłości jeszcze zaskoczę tematyką, której nikt się po mnie nie spodziewa. Oczywiście jeśli będzie zainteresowanie czytelników i wydawców tym, co piszę. W planach mam kilka książek, w tym dwie bardzo dla mnie istotne. Pierwsza z nich, to druga powieść z cyklu „Reporter”. Pierwszą była „Otchłań grzechu”. Tym razem akcja dzieje się w Warszawie na przełomie lat 80. i 90. Zatem w czasie, gdy w Polsce rodzi się przestępczość zorganizowana. Michał Rajski jest reporterem kryminalnym i tropi seryjnego mordercę. W tle Warszawa tamtych lat, także ta gangsterska i nieco erotyki. To będzie ostry warszawski thriller, który odda klimat stolicy tego okresu. Gwarantuję, że emocji nie zabraknie.

d1gjokp

Przygotowuję także powieść obyczajową, której akcja dzieje się w małym miasteczku w czasach PRL. To świat widziany oczami nastolatka, opis przechodzenie z dzieciństwa do dorosłości w realiach tamtej rzeczywistości, młodzieńczych marzeń, fascynacji artystycznych, miłości, ale i tragedii, a nawet zbrodni. To także obraz przemian zachodzących w Polsce na przełomie lat 70. i 80. W zamyśle ma to być wizerunek pokolenia, które nie doczekało się swojego literackiego portretu.

Informacja prasowa: Grupa ZPR

d1gjokp

Podziel się opinią

Share
d1gjokp
d1gjokp