ycipk-1oxizt

Guy N. Smith. W latach 90. Polacy kupowali jego książki kontenerami

Sprzedał w Polsce setki tys. egzemplarzy swoich powieści. Jego nazwisko było synonimem literackiego horroru w czasach, gdy o Stephenie Kingu nad Wisłą nikt nie słyszał. Pamiętacie go? Guy N. Smith, autor ponad 100 powieści, skończył 80 lat. I choć etap szczytowej popularności dawno za nim, wciąż pracuje, pisząc po trzy książki rocznie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W latach 90. Guy N. Smith zawładnął masową wyobraźnią Polaków
W latach 90. Guy N. Smith zawładnął masową wyobraźnią Polaków (Materiały prasowe)
ycipk-1oxizt

Wielu dzisiejszych 40-latków z sentymentem wspomina czasy tuż po transformacji, kiedy półki księgarń zalały dziesiątki groszowych powieści na zachodnich licencjach. Szczególną popularnością cieszyły się horrory: przemycane w tornistrach, czytane po nocach w tajemnicy przed rodzicami, z wypiekami na twarzach streszczane kolegom na szkolnych przerwach.

ZOBACZ TEŻ: Rosyjski wędkarz wyławia podwodne potwory

ycipk-1oxizt

Wśród autorów niekwestionowany prym wiódł pewien niepozorny pasjonat fajki z Walii, którego twórczość – zwłaszcza 6-tomowy cykl o przerośniętych krabach – bezczelnie zbałamuciła wyobraźnię tysięcy nieletnich.

Z banku w kleszcze krabów

Guy Newman Smith urodził się 21 listopada 1939 r. we wsi Hopwas w hrabstwie Staffordshire. Spokojne dzieciństwo w otoczeniu przyrody wpłynęło na jego zainteresowanie dziką naturą, która (zwykle pod postacią drapieżnych zwierząt) będzie w przyszłości zagrażała bohaterom wielu jego powieści.

ycipk-1oxizt

Ojciec od najmłodszych lat zarażał chłopca pasją do łowiectwa. Zajęcia, które pomagało mieszkańcom wsi przeżyć trudne lata wojny. Natomiast żyłkę do literatury zaszczepiła w Guyu matka, która własną pisarską karierę (w latach 30. opublikowała trzy powieści historyczne) musiała porzucić na skutek nacisków męża.

Już jako dziecko Guy tworzył opowiadania i komiksy marząc, by swe zawodowe życie związać z pisaniem. Jednak zatrudniony w finansach ojciec był zdania, że kariera w bankowości lepiej zabezpieczy przyszłość syna.

Chłopak musiał zacisnąć zęby i oddać się pracy w instytucjach finansowych. Po latach, w powieści "Pragnienie", nakreślił portret młodego pracownika banku, obmyślającego okrutną zemstę na opresyjnym ojcu-bankierze.

ycipk-1oxizt

Począwszy od roku 1956, Guy przepracował w bankowości 20 lat, po godzinach parając się pisaniem.

Opublikowane w 1972 r. opowiadanie "The Mummy" Smith oparł na autentycznym zdarzeniu z annałów rodziny. Dziadek Guya, XIX-wieczny fotograf, utrwalił na kliszy dwie mumie, które z archeologicznej wyprawy przywiózł do Anglii pewien pastor z Tamworth. Niestety, w angielskim klimacie zmumifikowane ciała zaczęły się rozkładać i cuchnąć, w związku z czym duchowny pochował je na chrześcijańskim cmentarzu. Po latach Smith powrócił do tego incydentu w powieści "Przeklęci" (1983, polskie wydanie: Phantom Books, 2017).

W 1974 r. ukazała się pierwsza powieść, "Werewolf by Moonlight". Ale dopiero czwarta, "Noc krabów" (1976) odniosła sukces, który pozwolił Smithowi na porzucenie nudnej pracy w banku i całkowite poświęcenie się karierze pisarskiej. Dobrą nowinę obwieścił pisarzowi jego najstarszy syn, Gavin. Podczas spaceru po Barmouth – ulubionym wakacyjnym kurorcie rodziny i zarazem miejscu akcji "Nocy krabów" – miał krzyknąć na cały głos: "Tato, tutaj jest pełno twoich książek!".

"Kraby były wszędzie – wspomina Smith w autobiografii – w kioskach z gazetami, w sklepach z pamiątkami, na witrynach i stojakach obrotowych".

ycipk-1oxizt

W narkotycznym widzie

Jednak praca "wolnego strzelca" początkowo nie była łatwa. By zarobić na utrzymanie rodziny, nie mógł ograniczać się tylko do tworzenia powieści. Brał się dosłownie za wszystko – od opowiadań erotycznych po książeczki dla dzieci. Jako znawca broni, łowiectwa i tytoniu pisał artykuły do branżowych czasopism związanych z tą tematyką. Przez pewien czas pracował nawet jako… prywatny detektyw.

Wraz kolejnymi powieściami rosła wszakże jego popularność autora horrorów, w czym pomagały mu nieraz dziwne zbiegi okoliczności. Zafascynowany dzikimi kotami napisał w 1980 r. powieść "Caracal". W tym samym czasie media donosiły o wielkim kocie widzianym rzekomo w walijskich lasach. Książka idealnie wstrzeliła się w chwilowe zainteresowanie drapieżnikami, sprzedając się w ilości 100 tys. egzemplarzy.

ycipk-1oxizt

Do dnia dzisiejszego Smith napisał ponad 100 książek, z czego większość to oczywiście najprzeróżniejsze powieści grozy, wśród których każdy miłośnik gatunku znajdzie coś dla siebie. Od pisanej jakby w narkotycznym zwidzie "pulpy" po kameralne i twardo osadzone w rzeczywistości thrillery.

Książki Smitha były tłumaczone na różne języki. Nigdzie jednak nie odniosły takiego sukcesu i nie obrosły takim kultem, jak w naszym kraju.

Szaleństwo nad Wisłą

W pierwszych latach transformacji ustrojowej pękł monopol dużych państwowych wydawnictw.

Nowo powstały niezwykle chłonny rynek zaczęły zdobywać prywatne oficyny wydawnicze, zapełniające księgarskie półki wszystkim, czego w PRL-u nie znano, a na co mógł się połasić spragniony powiewu Zachodu polski czytelnik.

Literatura masowa – zwłaszcza powieści sensacyjne, fantastyka i horror – idealnie korespondowała z gustami ukształtowanymi na filmach wideo, których oglądanie od lat 80. ubiegłego wieku stało się ulubioną rozrywką Polaków.

Wśród oficyn wydających horrory rząd dusz dzierżyły zwłaszcza dwa wydawnictwa: Amber i Phantom Press. Pierwsze istnieje do dziś. Drugie – to, które nas interesuje – zakończyło swój żywot w połowie lat 90. Właśnie tej gdańskiej oficynie, równie często ganionej za fatalne przekłady, co chwalonej za bogaty repertuar wydawniczy (obejmujący m.in. pełen cykl "Diuny" Franka Herberta, "Ziemiomorza" Ursuli Le Guin czy "Szatańskie wersety" Salmana Rushdiego), zawdzięczamy wydanie 34 powieści Guya N. Smitha. W 1994 r. doszły do nich jeszcze dwie, opublikowane przez wydawnictwo Varia-APD.

Przez 4 lata czytelnicy masowo pochłaniali prozę mistrza niewybrednego, b-klasowego horroru. Zmutowane krwiożercze kraby, toczące śluz potwory z kosmosu, zbiegłe z zoo aligatory i węże, przygody byłego księdza-komandosa Marka Sabata i dziesiątki innych płodów szalonej wyobraźni walijskiego autora, zadomowiły się w głowach spragnionej mocnych wrażeń gawiedzi.

Smith był dosłownie wszędzie, a znakomite okładki rodzimych grafików, takich jak Marcin Konczakowski, Radosław i Maria Dylisowie, Janusz Obłucki, Marek Górnisiewicz czy Artur Kawiński przyciągały wzrok bywalców księgarń, obiecując niewyszukaną, za to absolutnie bezkompromisową rozrywkę.

Mimo wielkiego sukcesu wydawniczego książki Smitha – nieskomplikowane, pełne bezpruderyjnej przemocy i seksu – nie cieszyły się poważaniem wśród miłośników literackiej grozy.

Jeden z czytelników w liście do Phantom Pressu wręcz prosił redakcję o zaprzestanie wydawania autora Nocy krabów. "Lubię horror i z przykrością patrzę, jak go zabijacie. Czy ktoś z was ma jakiś gust? Czy naprawdę już nie potraficie rozróżnić gniotów od książek naprawdę dobrych?" - żalił się.

Ówczesna redaktor naczelna Phantom Pressu, Ewa Penksyk-Kluczkowska, przyznaje, że mimo swej osobliwej popularności Smith nie był hołubiony w redakcji wydawnictwa:

- Był przez nas traktowany jak takie niechciane dziecko. Raczej z niego żartowaliśmy – na przykład, że kraby umrą na raka, a one naprawdę umarły na raka (w ostatnim tomie cyklu pt. "Poświęcenie" zmutowane skorupiaki giną na skutek kontaktu z substancją rakotwórczą – przyp. autora). My chcieliśmy wydawać wielką fantastykę i wielkich pisarzy.

Dobra passa Smitha trwała do czasu pełnego zadomowienia się na naszym rynku takich mistrzów horroru, jak Stephen King czy Dean Koontz. Popularność twórcy "Kajmanów" była zatem krótka, choć niewątpliwie spektakularna. Zaskoczyła nawet samego autora, bowiem Polska okazała się największym nieanglojęzycznym rynkiem zbytu dla jego książek.

Jak wspomina krytyk i tłumacz Bartosz Czartoryski, który korespondował z pisarzem w 2010 r.:

- Smith był wniebowzięty, że napisał do niego fan z Polski. Ucieszył się, że jest pamiętany po tylu latach i wyraził nadzieję powrotu na nasz rynek, co w ówczesnych realiach było już niemożliwe.

Wydawnictwo Dom Horroru
Podziel się

Co dalej?

Choć na powtórkę sukcesu z lat 90. raczej nie ma co liczyć, Smith przeżywa dziś w Polsce swoisty renesans.

Kilka z jego niewydanych dotąd książek znalazło się w ofercie niezależnych wydawnictw: Phantom Books i Domu Horroru. O ile pierwsze z nich kontynuuje tradycję kieszonkowych wydań Phantom Pressu, drugie pokusiło się nawet o wydanie Smitha w twardej oprawie (powieść "Pogrzebani").

Spośród dawnych czytelników wyłoniła się grupa oddanych fanów, dostrzegających dotąd niedoceniane zalety jego prozy, takie jak wszechstronność, czarny humor i ironiczny stosunek do angielskiej rzeczywistości.

Mimo 80 lat na karku (i namiętnej miłości do fajki), zamieszkały w posiadłości pośród walijskich lasów Smith trzyma się dobrze i nie zamierza osiąść na laurach. W samym tylko 2019 r. opublikował aż 3 powieści, w tym nowe tomy serii "Sabat" i "Kraby". Utrzymuje też ciągły kontakt z czytelnikami.

Każdego roku we wrześniu organizuje we własnym domu otwarty konwent, w którym może wziąć udział każdy, kto miałby ochotę osobiście spotkać się z pisarzem. Wreszcie – na ile może, na tyle wspiera młodych twórców horrorów. Również polskich: napisał m.in. wstępy do książek "Wataha" Tomasza Siwca i "Wije" Adama Deki.

0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-1oxizt

ycipk-1oxizt
ycipk-1oxizt