Recenzje
17-12-2010 (10:37)

Fantastyczne kocie sprawy

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Fantastyczne kocie sprawy
(Inne)

Jak głosi ludowa mądrość, najlepszym przyjacielem człowieka jest pies. A co z kotem, który również towarzyszy ludziom do zarania dziejów? Czy i on nie zasłużył na jakieś wysokie miejsce w rankingu człowieczych przyjaciół? I tak i nie, bowiem – jak się okazuje – relacje pomiędzy naszymi gatunkami są mocno skomplikowane. Z jednej strony traktujemy koty jako przyjazne, futrzaste stworzenia domowe, umilające nam swoim mruczeniem wieczory przy kominku i łaskawie pozwalające się głaskać naszym dzieciom, co wyzwala w tych ostatnich opiekuńczość, wrażliwość i łagodność. Z drugiej strony jednak te same koty uznajemy za element moralnie niepewny, za zwiastun, a nierzadko i przyczynę spotykających nas nieszczęść, czynimy z nich kozła ofiarnego ludzkich frustracji, łatwo dostępny i bezbronny obiekt okrutnych i bezmyślnych prześladowań.

Zamieszczone w antologii Jedenaście pazurów utwory są tej ambiwalencji lustrzanym odbiciem. U jednych autorów koty występują jako obrońcy czy dobroczyńcy ludzkości ( Patykiewicz , Wełnicki ), u innych – jako wysłannicy piekieł ( Orbitowski , Sędzikowska ), a nawet sprawcy krwawych zbrodni ( Jabłoński , Kempczyński ). Co do jednego polscy pisarze-fantaści są jednak zgodni – według nich charakterne czworonogi są żywymi łącznikami pomiędzy światem rzeczywistym a metafizycznymi zaświatami, pośrednikami pomiędzy królującą za dnia racjonalnością intelektu a
nocnymi koszmarami zrodzonymi z bolesnych emocji, skrywanych głęboko w naszych sercach.

Dla zilustrowania wpływów kotów na losy gatunku homo sapiens, niektórzy z autorów obsadzili je w rolach pierwszoplanowych ( Rydzewska , Orbitowski , Patykiewicz , Wełnicki ). Inni główne role przydzielili wyłącznie ludzkim (albo nie końca ludzkim, ale też zupełnie nie kocim) bohaterom, traktując wszelkie dachowce i persy marginalnie ( Sędzikowska , Ciećwierz , Baniewicz , Szyller ). W opowiadaniach dosyć licznie
reprezentowane są też kocio-ludzkie mutanty, które mogą funkcjonować albo w dwóch różnych postaciach, albo łączą w sobie cechy obu gatunków
( Jabłoński , Przybyłek , Kempczyński ). Wśród zróżnicowanych tematycznie i gatunkowo utworów kilka zasługuje na szczególną uwagę – ze względu na intrygujące rozwiązania fabularne, doniosłość przesłania i ładunek emocji, które ze sobą niosą.

W „Kocie Szrekingera” Rydzewska przejmującą historię rodzinną opisuje z perspektywy dziecka o paranormalnych zdolnościach. Nieoczekiwane zderzenie człowieczej wrażliwości z groźnym Nieznanym okazuje się bolesne i brzemienne w skutki, obnażając skrywane przez bohaterów namiętności. „Nietak” Sędzikowskiej przenosi nas do środowiska współczesnych polskich emigrantów na angielskiej ziemi. Nękany przez kociego ducha bohater nie podejrzewa, że stał się ofiarą klątwy rzuconej przez zawistnego rodaka. Autorka z wyczuciem i humorem portretuje pokolenie dzisiejszych dwudziestokilkulatków, ukazując ich motywacje i postawy w konfrontacji z metafizycznym zagrożeniem. Główny bohater „Kociarki” Patykiewicza dowiaduje się o swojej ciężkiej chorobie. Oczekując na rychłą śmierć, postanawia
wyjaśnić intrygującą go od dzieciństwa tajemnicę kobiety, która opiekuje się osiedlowymi kotami. Autor wiedzie nas przez sięgający głęboko w ludzką duszę labirynt tajemnych ludowych wierzeń, dociekając równocześnie istoty dobra i zła.

Jedenaście pazurów to druga „kocia” antologia, która ukazuje się na naszym rynku (pierwszą było przed laty Trzynaście kotów ). Jej pomysłodawcom przyświecał cel zaprezentowania, jak kolejne pokolenie polskich twórców postrzega możliwość przeniknięcia tajników kociej natury oraz niejednoznaczne związki pomiędzy ludźmi a kotami. Lektura kolejnych tekstów budzi uśmiech lub grozę, lecz nieodmiennie przynosi też sporo czytelniczej satysfakcji. Idealnie byłoby, gdyby te wrażenia przełożyły się na łagodniejsze traktowanie przez nas sympatycznych, miauczących zwierzaków na co dzień.

Polub WP Książki
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.