Trwa ładowanie...
Materiał partnera

Człowiek, który odkrył wrak Titanica. Naukowiec, wojskowy, pasjonat

Robert D. Ballard jest znany z pionierskiego wykorzystania łodzi podwodnych, które położyły podwaliny pod archeologię głębinową. Legendarny oceanograf, który niedawno skończył 79 lat, przeprowadził dotychczas 157 ekspedycji naukowych. I nie ma jeszcze zamiaru odwiesić swojego sprzętu do nurkowania.

Share
Robert D. Ballard podczas wizyty w Office of Naval Research (ONR) Robert D. Ballard podczas wizyty w Office of Naval Research (ONR) Źródło: materiały partnera
dzqw050

I choć Ballard ma koncie mnóstwo spektakularnych odkryć, to jest kojarzony głownie z niezwykłym znaleziskiem sprzed 36 lat. 1 września 1985 roku znalazł leżący na dnie wrak Titanica, który przeleżał tam 73 lata.

Na tropie Titanica

Wielu go szukało, a jemu się udało! Odkrył najbardziej znany liniowiec oceaniczny świata o wadze 46 000 ton, około 13 000 stóp pod powierzchnią wód Oceanu Atlantyckiego, używając bezzałogowego robota podwodnego o nazwie Argo.

Teraz, po latach ujawnia szczegóły: natrafił na szczątki Titanica podczas ściśle tajnej misji wojskowej. Celem jej było zbadanie dwóch zatopionych amerykańskich atomowych okrętów podwodnych, Scorpiona i Threshera. Jakim tropem poszedł? "Nie miałem wtedy sonarów, więc wymyśliłem sposób, aby to zrobić, szukając linii szczątków, którego nauczyłem się mapując Scorpiona".

dzqw050

I.. udało się. W efekcie Ballard został jednym z konsultantów Jamesa Camerona, gdy ten przygotowywał się do realizacji filmu "Titanic". Jak się okazuje słynny reżyser przywiązywał duże znaczenie do tego, by jak najwierniej odtworzyć sam statek i życie jego pasażerów.

Podwodne muzeum

Robert Ballard jest wielkim entuzjastą podwodnej eksploracji. Opowiada o tym w wywiadach: "Ekscytuje mnie możliwość pokazania, że głębiny morskie są największym muzeum na Ziemi — jest w nim więcej historii niż we wszystkich muzeach świata razem wziętych. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że w oceanie znajduje się od 3 do 4 milionów wraków statków. Więc myślę o nich jako o kapsułach czasu historii ludzkości. Znalazłem nawet wrak statku z 250 roku p.n.e., na którym wciąż znajdowały się ludzkie szczątki". (Lekcje życia od legendarnego odkrywcy, który odnalazł zatopionego Titanica, entertainment.inquirer.net)

Wyprawa na Morze Czarne

O poszukiwaniach takich właśnie statków pisze Ballard w swojej książce, przetłumaczonej i wydanej ostatnio w Polsce:

"Odnalezienie Titanica, a potem Bismarcka i Yorktown dostarczyły mi wiele radości. Nie uważałem ich jednak za odkrycia w czysto naukowym rozumieniu tego słowa. Nie przyniosły ludzkości nowej wiedzy, były raczej tym, co nazywam "relokacjami".

dzqw050

Wykorzystywaliśmy zaawansowane technologie do szukania statków, które zostały pochłonięte przez fale w niedawnej przeszłości. Nie wiedzieliśmy, gdzie dokładnie się znajdują, ale mieliśmy pewność, że tam są. Za to w przypadku starożytnych wraków odkrywaliśmy statki, o których istnieniu nikt nie miał pojęcia, a przy okazji dowiadywaliśmy się więcej o dawnych cywilizacjach, których dzieje spowijała tajemnica.

„W głębinach. Wspomnienia człowieka, który odkrył wrak Titanica” Wydawnictwo Słowne, 2021 materiały partnera
„W głębinach. Wspomnienia człowieka, który odkrył wrak Titanica” Wydawnictwo Słowne, 2021 Źródło: materiały partnera

Kruche skarby

Z pozostałości rzymskich okrętów i fenickiej jednostki wydobyliśmy nienaruszone amfory – artefakty znajdowane na wykopaliskach zazwyczaj w postaci okruchów. Nasze odkrycie dostarczyło nowych informacji, pozwalających nam dowiedzieć się więcej o starożytnych żeglarzach – skąd pochodzili i dokąd płynęli.

Najpierw jednak musieliśmy dostarczyć znaleziska na ląd. Jazon [jeden z podwodnych robotów skonstruowanych przez Ballarda, przyp. red.] znajdował się na głębokości prawie czterystu metrów. Najpierw za pomocą jego kamer zarejestrowaliśmy około ośmiuset obrazów, z których później mieliśmy stworzyć fotomozaikę wraku. Następnie zamierzaliśmy podnieść z dna jeden z garnków przy użyciu nowego ramienia Jazona, nad którym pracowaliśmy po wyprawie do rzymskich wraków w 1997 roku. Ramię przypominało skrzyżowanie rękawicy kuchennej z zabawkowym zestawem konstrukcyjnym.

dzqw050

Byliśmy przekonani, że nowy chwytak będzie w stanie ostrożnie i bez trudu podnieść kruchy przedmiot, taki jak gliniany garnek. Musieliśmy uważać na delikatne uchwyty znajdujące się pod obrzeżem garnka i bezpiecznie przenieść go do podnośnika zaprojektowanego specjalnie do powolnego transportu artefaktów na powierzchnię. Kiedy jednak pilot spróbował zacisnąć chwytak, garnek wyśliznął się i wylądował na boku.

Cała załoga wstrzymała oddechy. Musieliśmy zaczekać, aż piasek opadnie na dno, żeby sprawdzić, czy naczynie nie uległo uszkodzeniu. Poświęciliśmy wiele czasu oraz wysiłku na zidentyfikowanie obiektów zarejestrowanych na niewyraźnym filmie marynarki wojennej i w żadnym razie nie chcieliśmy ich niszczyć.

Na szczęście garnek był cały, ale straciłem zaufanie do nowego chwytaka. Wciągnęliśmy Jazona na pokład i wróciliśmy do wypróbowanego narzędzia przypominającego kolejowy pług z siatką rozpiętą między prętami.

Ponownie opuściliśmy Jazona na dno i podjęliśmy drugą, tym razem udaną próbę wydobycia garnka. Przy okazji zebraliśmy też drugi garnek i powoli przetransportowaliśmy oba na powierzchnię.

dzqw050

– To się nazywa archeologia – skomentował Larry, patrząc na monitor.

– Szybko i sprawnie. Łowy pierwsza klasa.

Staliśmy razem na pokładzie, opierając się o reling i czekając niecierpliwie, aż z wody wynurzą się żółte kule na podnośniku i będziemy mogli wyciągnąć nasz łup na pokład. Wysyłaliśmy podnośnik na dno kilkukrotnie, zbierając stamtąd łącznie szesnaście amfor. Larry, uzbrojony w aparat fotograficzny, roześmiał się na cały głos, gdy skarby, które po raz pierwszy zobaczyliśmy na ziarnistym filmie z kamer NR-1, ujrzały światło dzienne po raz pierwszy od niemal trzech tysięcy lat.

Zespół ekspertów uczestniczących w ekspedycji od razu zajął się konserwacją wyłowionych przedmiotów. Amfory zostały umieszczone w kadziach ze słodką wodą, aby wypłukać słoną wodę, którą nasiąkły na dnie morza. Dopiero wtedy można było rozpocząć skomplikowany proces ich suszenia. Ponieważ nasze znaleziska znajdowały się już w bezpiecznych rękach konserwatorów, mogliśmy z Larrym wyjść na pokład. Był piękny wieczór. Świętowaliśmy sukces, pijąc wino z plastikowych kubków.

dzqw050

Niespodziewane bonusy

W trzecim miejscu zidentyfikowanym przez sonar znaleźliśmy pozostałości niemal identycznego statku fenickiego.

– To w ramach bonusu – powiedziałem Larry’emu. Wydobyliśmy stamtąd elegancki dzbanek na wino, który potwierdził tożsamość żeglarzy i wpasował się w nastrój świętowania.

Pod koniec ekspedycji trafiliśmy na jeszcze jeden bonus, choć innego rodzaju – dla naszych gospodarzy z izraelskiego rządu. Powiedziałem operatorom sonaru, żeby kontynuowali poszukiwanie wraków, ponieważ nie ulegało wątpliwości, że znaleźliśmy starożytny szlak handlowy. Sam zamierzałem w tym czasie nieco odespać. Obudzili mnie jednak, jak tylko przymknąłem oczy, informując o licznych kontaktach.

"Co to może być?" – zastanawiałem się. Fenicjanie byli znakomitymi żeglarzami. Mało prawdopodobne, żeby utracili aż tyle statków na tym szlaku.

dzqw050

Kontakty sonaru okazały się bąblami gazu ziemnego wydobywającymi się spod dna i układającymi jeden na drugim w kształt amfor. W rezultacie w miejscu, które w starożytności przemierzali feniccy żeglarze, Izrael zyskał pokaźne złoże ropy i gazu".

Materiał opracowano na podstawie książki Roberta D. Ballarda i Christophera Drew "W głębinach. Wspomnienia człowieka, który odkrył wrak Titanica" Wydawnictwo

Materiał partnera
dzqw050

Podziel się opinią

Share
dzqw050
dzqw050