Trwa ładowanie...
Informacja prasowa

Chirurgia dla dorosłych

Krew, krzyk, pot i łzy. Na korytarzach ciemno i gęsto od ludzi. Obolałych, cierpiących, wystraszonych. Chorych. Czekają. Wchodzą kolejno wyczytywani. Jeden za drugim. Krótka chwila – naprawiony, wysłany do diagnostyki lub wypisany. Następny. Przemiał jak w fabryce. Znikają ludzie zastępowani numerami i kolorami. Ustalono kolejność. Najpierw priorytety. Emocje? Mało jest dla nich miejsca za szpitalnymi murami. "Następny" okazuje się ważniejsze. Rachunek prawdopodobieństwa, ryzyko utraty życia, trwałego kalectwa. Zimne kalkulacje. Pacjenci bez twarzy stają się przypadkami. Od teraz choroba wyznacza dalsze losy. Decyduje o hierarchii oczekujących. Znieczulica lekarzy?

  Źródło: materiały partnera
db1svp6

Marzę, żeby było inaczej. Żeby pacjent nie ginął w systemie. Dla wszystkich wystarczyło lekarzy. Dostępność do badań medycznych i specjalistycznej opieki była dostępna zawsze i niezwłocznie w przypadku każdego ze wskazań. Pacjent nie stawał się jednym z wielu "przypadków" i nie ginął w systemie.

Czuję się bezsilna.

Ostatecznie praca to tylko praca. Zwłaszcza, kiedy jej warunki są ustalane wbrew woli. Oddanie wolności – to moja cena za specjalizację. Staję się częścią systemu pomimo ciągłych protestów. Pomimo, że czuję – tracę w tej pracy siebie. Czuję coraz mniej. Pacjenci kolejno tracą twarze. Godziny dłużą się. Kolejki ciągnące się krętymi meandrami czarnych punkcików. Falują powoli wraz z cząsteczkami tlenu napływającymi do płuc i wydychanym dwutlenkiem. Jest duszno. Śmierdzi. Są krzyki. Pretensje. "Jak to lekarz poszedł na obiad?!". Albo "my tutaj tyle godzin czekamy, a on poszedł jeść?". Czujące istoty. Ale jakieś obce. Krzyczą. "Boli!" Panie doktorze, pomocy!". Czasem też słyszę: "O! Jacku (lub dowolne imię), zobacz. Kobieta jest chirurgiem.". Tłumaczyłam, że tak, naprawdę jestem lekarzem i naprawdę operuję. Słyszałam również zarzut: "Pewnie, teraz wszyscy się rzucą jej pomagać, a my tu już cztery godziny czekamy!" odbijający się od zimnych kafelków podłogi i przykrywających je swoim ciałem lekarki. Straciła przytomność w drodze po herbatę, kilka sekund po opuszczeniu gabinetu. Protestowali nadal z powodu jej przerwy w pracy także po utracie przez nią przytomności. Ogromne kolejki do gabinetu to dla lekarza ogromna ilość, nieziemsko odpowiedzialnej pracy.

Praca rezydenta bywa ceną za specjalizację.

Chcę się uczyć i operować. Nie chcę być niewolnikiem. Nie chcę być zmuszana do pracy. Nie zgadzam się na rozporządzanie moim czasem tak, jak sobie nie życzę. Jestem kobietą, artystką, pisarzem. Dopiero w dalszej kolejności chirurgiem. Kiedy coś robię, robię to na 100%. Tyle wystarcza, by robić najlepiej jak się potrafi.

db1svp6

Poświęciłabym dla chirurgii wiele. Ale nie poświęcę siebie. Pozwolić by praca odbierała życie? Nie sądzę…

Znowu odchodzę.

Miłość, kiedy masz przesyt łatwo zamienić w nienawiść. Samotność wykańcza. Bez przerwy wędrować porzucając stada. Dla ocalenia świata. Zatracisz siebie. Zaczniesz umierać w momencie w którym się poddasz. Naginać karku? Dla papieru? Nawet się nie obejrzysz, a głowę będziesz mieć coraz niżej. Aż do ziemi. Tak się już utrze. Rób co pracodawca każe.

Nie ma szans by w grafiku było mniej niż 200 godzin. Wcale nieoczywiste jest też wolne po nocy. Prawo do wypoczynku? Starzy tak zapie*dalali, to i młody ma poznać co to życie.

Halo! Jestem pisarzem. Chcę operować, uwielbiam pomagać ludziom. Zwłaszcza malutkim. Nie za wszelką cenę. Całkiem nieźle się żywię pisaniem. Po prostu chcę. Jaram się rozwijając skilla w ręku.

db1svp6

Chciałabym zrobić wiele dla ludzi. Przeważnie z książką i w ciszy. Mam swoją wytrzymałość na ilość pacjentów dziennie. Jeśli każdego mam traktować indywidualnie nie przyjmę więcej. Chwilowo muszę. Potrzebne są realne działania by zmienić co stanowi dziś normę. Cały świat prze do przodu. W znanej appce kampanię prowadzi popularna marka wyprzedając sportowe hidżaby. Niezmiennie brakuje chirurgów. "Młodzi" mają zapychać dziury. Trzeba zasuwać. Zbrodnią jest chcieć czas na wypoczynek lub by się szkolić.

Chcę być ludzkim lekarzem. Samodzielnie zarządzać własnym czasem. I wg planu specjalizacji móc się szkolić. Czy system znajdzie mi miejsce? Czy połknie, a potem…

Przy okazji, szukam pracy.

W międzyczasie sprzedaję książki.

db1svp6

Kontakt i zamówienia przez stronę:

"Chirurgia dla dorosłych" jest to książka o drodze jaką przechodzi rezydentka by otrzymać tytuł chirurga. Opowiada o skrajnych emocjach, ludzkich instynktach i prawdziwej naturze wychodzących na jaw w krytycznych warunkach. O ciągłej walce, by nie stracić powołania. By wciąż dostrzegać w pacjentach ludzi. Wreszcie, by nie zatracić siebie i nie przestać kochać człowieka. Opowiada o ludziach, którzy stają się pacjentami na własną prośbę. O obojętności – nie tylko lekarzy, ale i chorych. Bierności. Przyjmowaniu życia takim, jakie jest bez jakiejkolwiek aktywności w kierunku zmiany.

Gatunek książki jest niejednoznaczny. Z pewnością nie jest to beletrystyka. Piękno zostało wyparte przez prawdę stanowiącą imperatyw w książce. Być może nie będzie lekko, ale do bólu prawdziwie.

db1svp6

To książka inna niż wszystkie. Jedna z tych, które warto przeczytać.

Fragment książki

"(…) Człowierze szli. Jeden za drugim. O wyznaczonych godzinach. Z pracy do pracy. Z pracy do domu. Z domu do fury. Byle zarobić na dom, w którym nie ma się czasu przebywać. Cudownie czysty. Czasem ma kto sprzątać. Zazwyczaj nie ma kto brudzić.

Ludzie wyzuci z emocji. Już nie ludzie. Człowierze. Każdy jest sobie człowie… rzem. Odizolowany od stada. Stado to ludzie. Odizolowany od ludzi. Plan, jak zmienić człowieka w maszynę. Wykończyć lud. Pozamykani w domach. Pourywane korzenie. Nie wolno nikogo zmieniać, bo to nie będzie już ten sam człowiek. Nie wolno do niczego zmuszać. Kto się zgodzi, w którymś momencie zapomni o sobie. Zatraci siebie. Stanie się robotem.

Śmieszne maszyny tłuką się między sobą. Pieprzą. Chleją. Tak samo ci w bramach i ci w garniturach, uniformach. Każdy jest niewolnikiem. To go najbardziej niewoli, a przynosi chwilową ulgę. Narkotyk. Powoli wlewany do żyły. Wtłaczany do płuc. Rozgryzany. Tłoczony. Lizany. Pieprzony. Oblepiany w lukrze. Ssany. Eksplozją smaków rozpływający się w jamie ustnej. Połykany. Przenikający. Wchłaniany porami skóry. Wszystko, co nas otacza.

Rzuć to. Przeciwstaw się systemowi. By zacząć być zdrowym. (…)"

Informacja prasowa
db1svp6
db1svp6