Trwa ładowanie...
Materiał partnera

A życie toczy się dalej. Katarzyna Kalicińska daje nadzieję

– Chciałabym, aby ta książka choć na chwilę pozwoliła czytelnikom i czytelniczkom zapomnieć o tym, co się dzieje. By przeniosła ich do innego wymiaru – mówi Katarzyna Kalicińska. Jej najnowsza powieść, czwarty tom przygód przebojowej i energicznej Dominiki, jest już w księgarniach.

Share
"A życie toczy się dalej" - Katarzyna Kalicińska "A życie toczy się dalej" - Katarzyna Kalicińska Źródło: Materiał Partnera
djfho92

Dominika, producentka filmowa z powieści "A miało być tak pięknie!", "Abonent czasowo niedostępny" oraz "A miał być happy end" powraca. Jak zwykle w wybuchowym stylu. Życie z Jeremim nie układa się tak, jak powinno. Czy bohaterka po raz kolejny jest gotowa zacząć wszystko od nowa? Czy wyjazd do Australii pozwoli jej odnaleźć tak upragniony spokój i szczęście? Odpowiedzi czytelnicy i czytelniczki mogą już szukać na kartach powieści.

Monika Rosmanowska: Czy jest w życiu coś, co jest nam dane raz na zawsze?

Katarzyna Kalicińska*: Niestety nie. Szczególnie widoczne jest to dziś, gdy sytuacja za naszą wschodnią granicą jest tak dramatyczna. To, z czym obecnie mamy do czynienia, mocno wyostrzyło myślenie o świecie. I uzmysłowiło niezwykle dobitnie, że nie ma niczego pewnego. Dziś wielu z nas zdaje sobie sprawę, że trzeba cieszyć się każdą chwilą i tym, co mamy. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co zdarzy się jutro. Najpierw pandemia, a teraz ta straszna wojna pokazują, że nie ma czegoś takiego jak stała, a poczucie bezpieczeństwa jest niezwykle kruche. Strach, który obecnie nam towarzyszy, przez ostatnie lata był nam obcy. Wiedliśmy komfortowe życie, a wojna była bardzo odległym i nieprawdopodobnym doświadczeniem.

W tym kontekście tytuł pani ostatniej książki, "A życie toczy się dalej", nabiera nowego znaczenia.

Tytuł powieści wymyśliłam w wakacje i nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że tych kilka słów nabierze innego sensu niż ten, który miałam na myśli, a który miał dawać nadzieję. Uzmysławiać, że niezależnie od tego, co nas spotyka, życie toczy się dalej i nie znosi próżni. Natomiast dziś te słowa odczytuję już inaczej. Pomimo obrazów, które codziennie dostarczają nam media, staram się jednak normalnie żyć. Nie daję się sparaliżować przerażeniu. Nie zatruwam myśli, bo to osłabia. Muszę mieć energię, by pomagać innym. I by pokazywać tym, którzy uciekają z Ukrainy, że w Polsce mogą znaleźć namiastkę normalności.

djfho92

W czwartym już tomie przygód Dominiki pojawia się wątek śmierci. Jak mówić o tak trudnym doświadczeniu? Jak ubrać w słowa odejście kogoś bliskiego?

W momencie, gdy bliska nam osoba umiera na chorobę nowotworową, gdy jesteśmy świadkami jej cierpienia i cała rodzina jest – przynajmniej w pewnym stopniu – przygotowana na to, co nieuniknione, to śmierć – jakkolwiek strasznie to brzmi – jest w pewnym sensie wyzwoleniem. Cały proces odchodzenia jest trudniejszy niż śmierć. Niestety nie bardzo umiemy o tym wszystkim rozmawiać. Co więcej, nie bardzo radzimy sobie także z samą chorobą. Najpierw na raka zmarła moja mama, a pół roku później tata. Nie byłam na to przygotowana, nie potrafiłam zaakceptować tego stanu rzeczy. Ból po stracie jest nie do zniesienia. I to po prostu trzeba przeżyć. Mam rodziców cały czas w sercu. Bardzo mi ich brakuje. Staram się też pamiętać tylko to, co było dobre. Takie jest życie.

Katarzyna Kalicińska Archiwum prywatne
Katarzyna Kalicińska Źródło: Archiwum prywatne

A czy literatura może odegrać ważną rolę w oswajaniu tematu śmierci?

Ze śmiercią nie da się oswoić. Sama nie za bardzo sobie z tym radzę. Podobnie jak moja bohaterka, która ucieka od wszystkiego, co ją spotyka. I choć jedzie na drugi koniec świata, to okazuje się, że od samej siebie, swoich bliskich i problemów nie może uciec. Nie ma znaczenia, gdzie w danym momencie jesteśmy, to są tylko pozorne ucieczki. Nie da się – wbrew temu, co wydaje się Dominice – zaczarować świata.

Taka ucieczka, nawet jeśli tylko pozorna, to szansa, by bardziej wnikliwie zajrzeć w głąb siebie.

Tą książką staram się powiedzieć moim czytelniczkom i czytelnikom, że mimo codziennych dramatów, mimo kolejnego upadku, jest nadzieja. Podnosimy się, bo – jak już wspominałam – życie toczy się dalej. Nie ma też takich problemów, z których nie da się wyjść. Jestem przekonana, że Dominice – jak to w życiu – przydarzy się jeszcze wiele pięknych momentów. Zresztą – nie zdradzając szczegółów – ta historia także kończy się happy endem.

djfho92

Dziś wszyscy potrzebujemy nadziei.

Dziennikarka Miłka Skalska po przeczytaniu "A życie toczy się dalej" powiedziała, że dobrym pomysłem byłoby przetłumaczenie książki na język ukraiński. Do Polski przyjechały przede wszystkim kobiety z dziećmi, którym tego rodzaju literatura mogłaby dać chwilę wytchnienia, zapomnienia. Mimo tego, co się dzieje, każdy z nas stara się normalnie żyć. Uciekamy od tych strasznych obrazów w teatr, kino czy właśnie książki. W zaczarowany świat, który pozwala nam nie zwariować.

Doskonale pasują tu słowa Dominiki, która pyta: "czy można się jeszcze prawdziwie śmiać"?

Jakkolwiek to zabrzmi, to czas leczy rany. Nawet, gdy po śmierci bliskiej osoby czujemy się tak bardzo samotni, to zostają nam piękne wspomnienia. Miałam cudownych rodziców, nowoczesnych, młodych duchem. Ich brak spowodował wyrwę w moim życiu. Jeszcze mogliśmy się poprzytulać i porozmawiać, ale nie zdążyliśmy. Dziś chcę ich pamiętać uśmiechniętych i szczęśliwych.

A czy Dominika, po tym wszystkim, co ją w życiu spotyka, nadal wierzy w ludzi?

Zawsze! Niezwykle istotną rolę w naszym życiu odgrywają bliscy. To nasza moc. Powtarzam to w każdym wywiadzie: też jestem przyjaciółką, koleżanką i wiem, jak ważne jest dbanie o relacje. Szczególnie, gdy ma się już dorosłe dzieci, które mają własne życie. Wtedy zostają przyjaciółki, są jak rodzina. Spędzamy ze sobą dużo czasu i z tych spotkań czerpiemy ogromną siłę do tego, by stawiać czoła wszelkim przeciwnościom. Przyjaźń jest nie tylko na dobre, ale i na złe czasy.

Czego nowego Dominika dowiedziała się o sobie?

Myślę, że siły dodaje jej ogromna wiara w przyjaciół. Ani ja, ani moja bohaterka nigdy nie zwątpimy w ludzi. Co więcej, myślę, że dziś wszyscy bardzo doceniamy to, co mamy i z dystansem patrzymy na niedawne rozterki czy problemy. To, co nas dotyka, nie jest prawdziwym dramatem, a najwyżej przeszkodą, codziennością, z którą czasem przychodzi nam się mierzyć. Szarpaniny czy te wszystkie historie, które nas spotykają, wcale nie są aż tak ważne, jak mogłoby nam się wydawać. Życie ostatnio dobitnie nam pokazało, jak szybko może się zmienić perspektywa.

djfho92

Od codzienności Dominika ucieka do Australii. Skąd ten wybór? To miejsce jest pani bliskie?

Nigdy tam nie byłam. Wybrałam Australię, bo zależało mi na pewnej symbolice. Chciałam, by Dominika dosłownie uciekła na drugi koniec świata.

Jak pisze się o miejscu, którego się nie zna?

W Sydney mieszka moja przyjaciółka, wiele kwestii z nią konsultowałam. Dużo mi opowiadała i ciągle uczulała na to, bym pamiętała o czymś ważnym. Pisanie o Australii było ciekawym doświadczeniem. Całkowicie zanurzyłam się w tym zupełnie sobie obcym kraju. Wyszłam też poza swoje życie i zaczęłam wymyślać historie. To wszystko, co spotka Dominikę i Piotra, powstało w mojej głowie.

Patrząc na zakończenie książki, możemy się chyba spodziewać kontynuacji przygód Dominiki? Czy kolejne pomysły już kiełkują w pani głowie?

Jeśli tylko książka się spodoba i ludzie będą chcieli ją czytać, to na pewno pomyślę o kontynuacji. Pisanie pozwala mi oderwać się od rzeczywistości, jestem wtedy jak w transie, z dala od wszystkiego. Mogę obiecać, że w życiu Dominiki jeszcze dużo będzie się działo.

Czego mogę dziś pani życzyć?

Sobie i wszystkim życzę dziś jednego – powrotu do normalności, spokoju. Chciałabym, aby ta książka choć na chwilę pozwoliła moim czytelnikom i czytelniczkom zapomnieć o tym, co się dzieje. By przeniosła ich do innego wymiaru.

djfho92

Przyłączam się do tych życzeń.

* Katarzyna Kalicińska – producentka telewizyjna, m.in. popularnego serialu "Życie nad rozlewiskiem" na podstawie książki Małgorzaty Kalicińskiej. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Już w trakcie studiów rozpoczęła pracę w Telewizji Polskiej, gdzie odpowiadała za realizację wielu filmów dokumentalnych i reportaży. Współtworzyła również scenariusze do programów o charakterze rozrywkowym i artystycznym. Prywatnie mama dwóch synów.

Materiał partnera
djfho92
djfho92
djfho92