Wywiad

Oliver Pötzsch o swojej debiutanckiej powieści

04-07-2011 | materiały prasowe wydawcy

  A A A
Oliver Pötzsch o swojej debiutanckiej powieści
Materiały wydawcy

Ścinanie głów i inne rodzinne tradycje

 

Oliver Pötzsch, lat 37, spełnił swoje marzenie. Napisał powieść pt. Córka kata. Nie każdy jednak, kto jest utalentowany i chciałby napisać książkę, potrafi narzucić sobie odpowiednią dyscyplinę. Nie każdy też ma w zanadrzu historię rodzinną, która sama w sobie jest materiałem na bestseller. Oliver Pötzsch posiada jedno i drugie: samodyscyplinę i przerażających przodków. Pochodzi z rodu katów.

 

 

Süddeutsche Zeitung: Bohater Pana powieści, Jakub Kuisl, istniał naprawdę?

Oliver Pötzsch: Tak, istniał. Moimi przodkami byli kaci z Schongau. Kuzyn mojej babci prześledził historię naszej rodziny do XVI stulecia wstecz. Jeżeli jego notatki się zgadzają, pochodzimy nawet od Jörga Abriela, słynnego kata, który w 1589 roku ściął w Schonau głowy ponad 60 kobietom. Jakub Kuisl był jego wnukiem.

 

SZ: Przyjemna rodzinka. Wierzy pan w dziedziczne piętno?

OP: Jest to ciekawsze, niż kiedy ma się przodków, którzy byli np. piekarzami. Jako dzieci stykaliśmy się z tymi historiami. Moja babcia ciągle dzieli nas, swoich wnuków, na Kuislów i nie-Kuislów.

 

SZ: I?

OP: Kiedy na Wielkanoc podarowałem jej tę książkę, powiedziała: ty jesteś prawdziwym Kuislem. Ja widzę to jednak trochę inaczej. Zgodnie z zachowanym opisem Kuislowie byli raczej niscy, bardzo owłosieni, mieli szponiaste palce i duże nosy. Mój nos można by w najlepszym wypadku określić jako, wydatny. Poza tym Kuislowie byli ponoć melancholikami, którzy chętnie zaglądali do kieliszka.

 

SZ: Pana Kuisl pije niemało. A swoją drogą, ile wspólnego ma Pana powieść historyczna z prawdziwą historią?

OP: Wiele postaci mojej książki rzeczywiście istniało. Kat, jego żona, trójka dzieci, radni miejscy. Pracując w bawarskiej telewizji, przez rok prowadziłem badania i gromadziłem detale, od jedzenia i ubioru czasów wczesnej nowożytności poczynając, a na warunkach w Schongau kończąc. Fabuła jest jednak tak samo zmyślona jak położna Marta Stechlin, której mój bohater z powodu podejrzenia o czary musi przyśrubować kciuki.

 

SZ: Co wie pan o Jakubie Kuislu?

OP: Niewiele poza tym, że kiedyś ustrzelił wilka. Ale wiem całkiem sporo o życiu kata. Kuzyn mojej babci zebrał wiele informacji.  Nie mogli żyć z samego wykonywania egzekucji i tortur, chyba że mieli do wykonania duże zlecenia jak Abriel. Zatem kaci musieli imać się dodatkowych zajęć. W istocie sami zajmowali się czarnoksięstwem, ponieważ handlowali preparatami, które miały znaczenie magiczne – nie tylko ziołami leczniczymi, ale np. nasieniem wisielców czy ludzkim tłuszczem. Zaopatrywali w nie aptekarzy, którzy sprzedawali je, jak dzisiaj sprzedaje się specyfiki Ayruvedy.

 

SZ: Jak udało się Panu opublikować książkę w tak znanym jak Ullstein wydawnictwie?

OP: Coś takiego załatwiają dziś tylko agenci. W czasach e-maili, kiedy autorzy nie muszą już sami powielać swoich rękopisów i zanosić ich na pocztę, wydawnictwa są dosłownie bombardowane propozycjami publikacji. Dzięki Bogu poznałem kilka lat temu dobrego agenta, kiedy napisałem sztukę dla dzieci.

 

SZ: O ścinaniu głów?

OP: Nie… Całkiem nieszkodliwą. Moja żona pilnuje, żeby dzieci nie wiedziały na razie za dużo o naszej rodzinnej przeszłości. Teraz mają siedem i cztery lata i wierzą, że Kuislowie byli policjantami. I niech tak na razie zostanie.

 

„Süddeutsche Zeitung”, 1.04.2008



Tagi: Córka kata, Oliver Pötzsch, wywiad

oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
~wwwwwwwwwwww [2011-07-14 09:05]

Polecam książkę w formie e'booka http://michalwrzecionek.poczytaj.to/ autor

odpowiedz

Szukaj w serwisie

Zakupy

O firmie| Dla prasy| Reklama| Biznes z WP| Skontaktuj się z WP| Praca| Prywatność| Polityka antyspamowa| Regulamin
Zobacz wszystkie serwisy| RSS
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska