RSS

Często muszę łagodzić okrucieństwo świata, żeby czytelnik mi uwierzył

11-08-2017 | Rachela Berkowska/WP Książki

  A A A

Emma się boi. Odizolowała się od ludzi. Nie wychodzi z domu. Aż do dnia, gdy przyjmuje przesyłkę zaadresowaną do sąsiada, którego nie zna i którego nigdy nie spotkała, choć mieszka na tej ulicy od lat. Wystarczy tyle, żeby po plecach przebiegł dreszcz. Sebastian Fitzek po raz kolejny zaprasza do pefekcyjnie wykreowanego, mrocznego świata. Jest mistrzem budowania napięcia. A teraz ma dla nas ”Przesyłkę”.


Pytany o to, kiedy zaczął pisać, odpowiada ze śmiechem, że od momentu, kiedy sam zaczął wymyślać sobie usprawiedliwienia do szkoły. Wykazywał się przy tym niezłą inwencją. Wyobraźni nie brakowało mu od najmłodszych lat. I uwielbiał czytać, tak często wypożyczał jedną z książek angielskiej pisarki Enid Blython, że bibliotekarka dała mu ją w prezencie.

Ale na swój książkowy debiut kazał czekać. Inspiracja przyszła nieoczekiwanie. Nudził się odliczając minuty na twardym krzesełku przed gabinetem lekarza, za którego drzwiami zniknęła jego ówczesna dziewczyna. Siedział tak, czas płynął, aż w końcu zaczął się zastanawiać: A co jeśli ona stamtąd nigdy nie wyjdzie? Złapał trop. 35 latek napisał swój pierwszy thriller psychologiczny.

”Terapia” miała świetną narrację, sprzedała się lepiej niż "Kod Leonarda da Vinci”. Od tamtej chwili Fitzek wydał kilkanaście książek (w milionowych nakładach) i awansował do roli megagwiazdy niemieckiej literatury. To już reguła, że każdy z jego tytułów - ”Odcięci”, ”Pasażer 23”, ”Odprysk”, ”Ostatnie dziecko” i oczywiście ostatnia ”Przesyłka” – przez wiele miesięcy po premierze utrzymuje się na 1. miejscu list bestsellerów ”Der Spiegel”. Kilka książek zekranizowano.

Nic dziwnego, bo Fitzek pisze obrazami, przyznawał, że chce, żeby w głowie czytelnika wyświetlał się cały film. I to mu się udaje. Bywa przerażający, seryjni mordercy, psychopaci to jego bohaterowie.

– Thrillery są zwierciadłem społeczeństwa. Pokazują zwykłych ludzi zaatakowanych przez niezwykłe sytuacje. Często muszę wręcz łagodzić okrucieństwo świata, żeby czytelnik mi uwierzył – mówił w wywiadzie.

O ile swoją debiutancką powieść pisał w biegu, w pociągu podczas podróży, w hotelowym lobby i dosłownie w każdym miejscu w swoim domu. Nie rozstawał się z laptopem, stukał w klawiaturę siedząc na sofie, w łóżku, przy biurku. Dziś lubi zamknąć się w swoim pokoiku z widokiem na ogród i niewielki staw, po którym pływają kaczki. Zauważył, że im bardziej traumatyczne sceny opisuje, tym więcej potrzebuje wokół siebie spokoju. Ma też pewien rytuał, zawsze zanim zabierze się za nowy rozdział, zabiera swojego psiaka na przejażdżkę nad jezioro pod Poczdam. Krąży po okolicy i obmyśla ostatnie detale intrygi. Rozbrajająco przyznaje, że bywa przy tym tak mocno zatopiony w myślach, że zapomina o biegającej luzem Molly. Ile razy musiał po nią wracać, tego nie zdradził.

Obejrzyj też:#dziejesiewkulturze


Utrzymuje się z pisania, a przecież chciał zostać weterynarzem. Kierunek porzucił nie kończąc semestru i przeniósł się na studia prawnicze. Skończył z doktoratem z prawa autorskiego. Jeszcze podczas nauki trafił na staż do rozgłośni radiowej 104,6 RTL w Berlinie. Podobał mu się ten świat. Został szefem sekcji rozrywkowej, potem redaktorem naczelnym w stacji radiowej Berliner Rundfunk, żeby w końcu wejść do zarządu.  Pracuje w domu tworząc powieści, ale w rozgłośni wciąż czeka na niego biurko. Lubi tam wpadać. Przyznaje, że w rozgłośni spotyka ludzi, którzy stają się inspiracją dla książkowych postaci. Czy jest nią któryś z uznanych autorów? ”Blython w dzieciństwie, King w młodości, Grisham i Chrichton w czasie moich studiów prawniczych, teraz Deaver, Coben i Lehane” – można przeczytać na stronie, którą prowadzi. Dla wielu liczy się tylko Fitzek. ”The Times” nazwał go ”mistrzem psychologicznej gry”.

O czym jest najnowsza książka mistrza - ”Przesyłka”? Na stronie wydawnictwa można przeczytać: ”Doktor Emma Stein, znana psychiatra i szczęśliwa mężatka, została zgwałcona przez ”Fryzjera” – seryjnego mordercę, który – zanim zabije – goli kobietom głowy. Tyle że Emma przeżyła… Ona jedna…
Nie widziała twarzy swojego oprawcy, ale rozpoznaje go w każdym mężczyźnie. Nie pamięta, co naprawdę stało się tamtej nocy w hotelu, w którym nie ma pokoju, jaki opisała. Boi się. Odizolowała się od ludzi. Nie wychodzi z domu. Aż do dnia, gdy przyjmuje przesyłkę… Zaadresowaną do sąsiada, którego nie zna i którego nigdy nie spotkała, choć mieszka na tej samej ulicy od lat…”

Czas na ”Przesyłkę”, a już niedługo w WP Książki recenzja. Czy i tym razem Sebastian Fitzek zaglądający w najcimniejsze zakamarki ludzkiej psychiki zostawi nas bez tchu?

Piszą materiał korzystałam ze strony autora: sebastianfitzek.de

 

”Przesyłka”, Sebastian Fitzek, Wydawnictwo Amber


 

oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ocena: 0 [0]
~szajs [2017-08-13 15:44]

komercyjny szajs....
komercyjny szajs....

odpowiedz