RSS

Recenzje

recenzent
Grzegorz Kłos
Grzegorz Kłos

ocena

5/10

"Batman – Detective Comics, tom 7, Anarky. Nowe DC Comics": Jaka seria, takie zakończenie

  A A A

Wszystkich, dla których "Ikar" duetu Manapul-Buccellato okazał się miłym zaskoczeniem, muszę zmartwić. "Anarky", czyli siódmy i ostatni tom "Batman – Detective Comics", w porównaniu do poprzednika to przeciętniak, o którym natychmiast zapomnicie.

Zacznijmy od pozytywów, a z pewnością są nimi rysunki Francisa Manapula. Filipińsko-kanadyjski artysta nie schodzi tu poniżej poziomu, jaki zaprezentował w "Ikarze" czy skąd inąd świetnym "Flashu". Nadal jest kreskówkowo i drapieżnie, a kiedy przychodzi do kadrowania, artysta daje się ponieść fantazji, w kulminacyjnych scenach idąc na całość. Uzupełnieniem charakterystycznej kreski są akwarele Buccellato, ponownie niestroniącego od mocnych kontrastów, który raz za razem odważnie sięga po purpurę czy żarówiasty róż.

Na pewno na uznanie zasługuje też konsekwencja, z jaką duet forsuje tematy raczej rzadko goszczące na kartach mainstreamowego superhero. W tytułowej historii mamy więc i handel dziećmi, i makabryczny proceder w sierocińcu, i w końcu zwyrodnialca zamęczającego nieletnich w celu zaspokojenia chorych fantazji. W dodatku klimat niczym ze skandynawskiego kryminału sprawdza się w połączeniu z mitologią Mrocznego Rycerza, rzucając ponure światło na jednego z jego na najstarszych oponentów.

I na tym koniec. Bo o ile czterozeszytowe "Anarky" broni się jeszcze jako sztampowy, acz solidny kryminał z domieszką technothrillera, o tyle trzy pozostałe historie, które trafiły do tomu, to klasyczne zapchajdziury w najgorszym wydaniu. Na domiar złego żadna z nich nie została zilustrowana przez Manapula. "Ostateczna rozgrywka" i "Koniec przyszłości: rocznica" napisane przez Buccellato wypadają jak odrzuty z szuflady lub co najwyżej wprawki początkującego scenarzysty. Z kolei otwierający album "Terminal" Banjamina Percy'ego po intrygującym początku błyskawicznie wytraca tempo, okazując się kolejną sztampową opowiastką, na którą szkoda czasu.

Wszyscy, którzy po lekturze "Ikara" liczyli, że "Batman – Detective Comics", seria, umówmy się, nie najwyższych lotów, doczeka się przynajmniej przyzwoitego zakończenia, poczują niedosyt. Oczywiście "Anarky" to z pewnością nie najgorszy "Batman", jaki ukazał się na naszym rynku, jednak od twórców takiego kalibru, powinno wymagać się o wiele więcej. 




oceń
ocena: 5
głosów: 2
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!