
W tomie Nowe idzie zostały zebrane opowiadania science fiction, napisane przez młodych polskich autorów. Młodych oczywiście pisarskim stażem, a niekoniecznie wiekiem, choć w tym przypadku często się to pokrywa. Są to twórcy, którzy mają już za sobą pewien dorobek publikacji, ale jak zaznacza Michał Cetnarowski, redaktor antologii, żaden z nich przystępując do pracy nad swoim tekstem, nie mógł jeszcze pochwalić się samodzielną publikacją książkową. Wspólną cechą tych autorów jest używanie fantastyki jako języka wyrazu, umożliwiającego przekraczanie ograniczeń formalnych i dającego możliwość ukazywania bez cenzury realizmu wytworów nieskrępowanej wyobraźni. Ale to, co jest jedną z głównych zalet fantastyki – a więc ów brak ograniczeń twórczych – może stanowić także pewną pułapkę. W natłoku pomysłów, które chce się zaprezentować, może zabraknąć w opowiadanej historii podstawowych informacji o zasadach rządzących przedstawionym światem, dzięki którym czytelnik mógłby przewidywać rozwój akcji i konsekwencje opisywanych wydarzeń. Cierpi na tym spójność wizji, zaś czytający, zaskakiwany na każdym etapie opowieści kolejnymi pomysłami, które znacząco zmieniają punkty ciężkości w opisywanym świecie, czuje się wystrychnięty na dudka.
Inną cechą, łączącą sporą część tekstów antologii, jest to, że feeria zebranych w nich pomysłów pozostaje w dużym stopniu niewykorzystana fabularnie. Zauważają to także Kosik, Orbitowski i Guzek w dyskusji zamykającej tom. Pomysły te często pozostają bardziej w sferze potencjalności niż konkretu. W niektórych przypadkach nie idą one w parze z płynnością języka, atrakcyjnością fabularną, myślą przewodnią. To powoduje, że trudno wychwycić, „co poeta miał na myśli”. Na tym tle pozytywnie wyróżniają się cztery opowiadania – zarówno od strony formalnej (walory językowe), jak i merytorycznej – poruszanego problemu, dopracowanego pomysłu, puenty.
Piotr Rogoża (Więcej niż słowa) z autentycznymi emocjami opisuje przeżycia członków zespołu rockowego w schyłkowym, dystopijnym świecie. Zapewne przemyca tu jakieś wątki autobiograficzne, bo ponoć sam grał w kapeli. Robert M. Wegner (Najpiękniejsza historia wszystkich czasów) ukazuje epizod wojny amerykańsko-rosyjskiej, prowadzonej na polskiej ziemi. W przygodową formułę wpisuje akcenty poruszające i romantyczne, a przede wszystkim – doskonale wplata wątek mitu arturiańskiego. Cezary Zbierzchowski (Płonąc od środka) w ciekawy sposób przenosi odwieczną walkę z demonami do gabinetu psychiatrycznego. W końcu Jakub Małecki (Każdy umiera za siebie) czyni bohaterami swojego opowiadania marynarzy uwięzionych w tonącym „Kursku”. Ich wspomnienia, walka o przeżycie, ostatnie myśli – nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Jak można podsumować ten zróżnicowany zestaw zebranych w tomie tekstów? Nowe idzie, ale jeszcze jest w drodze. W tej drodze hartuje się oraz poddaje czytelniczej i rynkowej weryfikacji. Antologia Powergraphu jest świadectwem twórczych poszukiwań młodych wilków polskiej fantastyki, inicjatywą bardzo potrzebną, która – pozostaje mieć nadzieję – w jakiejś formie będzie kontynuowana. Zbierając w jednym miejscu przedstawicieli najmłodszego pokolenia rodzimych fantastów, pozwala bliżej im się przyjrzeć, by potem kibicować w dalszym rozwoju tym, których próbki twórcze do nas szczególnie przemówią. Oczywiście są też magazyny i antologie tematyczne, w których autorzy ci publikują. Ale tam zawodowcy występują wraz z debiutantami, którzy dopiero pretendują do miana profesjonalistów. W Nowe idzie mamy ludzi o podobnych biografiach twórczych, którzy razem startują, co pozwoli nam łatwiej obserwować ich wyścig na fantastyczny Parnas.
NPB("005");
książka jest świetna, a szczególnie opowiadania zbierzchowskiego, małeckiego i rogoży to naprawdę klasa, polecam gorąco!

