
Warto co pewien czas, dla zachowania równowagi lub choćby tylko z potrzeby chwili, sięgnąć po książkę taką jak ta. Mówiącą o naszym współczesnym polskim języku. Tym, którego używamy na co dzień, i tym, który towarzyszy nam od święta. Po książkę napisaną przez wielką osobowość jaką niewątpliwie jest profesor Jan Miodek. Przyznam, że oglądałem niektóre programy telewizyjne z cyklu "Ojczyzna Polszczyzna" fascynujące nie tylko treścią, ale i formą wypowiedzi samego autora. Profesor Miodek jest tym typem naukowca, który potrafi o swoich badaniach i zainteresowaniach zawodowych mówić z elegancją i zaangażowaniem, ciekawie i zrozumiale zarazem. Mówi po to, by inni mogli go zrozumieć, a nie po to by być znanym i podziwianym. Pomijając nawet samą treść wspomnianych audycji przyjemnie było po prostu spędzić czas w takim towarzystwie, choć doświadczanym nie bezpośrednio, a tylko poprzez odbiornik telewizyjny.
Jak sam autor pisze w posłowiu prezentowana książka jest wyborem jego tekstów z lat 1998-2006 pochodzących z czasopism i programów telewizyjnych. Jest kolejnym kompendium pana profesora, "wyborem publicystyki medialnej, tematycznie skomponowanym tak samo jak poprzednie edycje, czyli obejmującym swym zakresem zjawiska leksykalne, słowotwórcze, fleksyjne, składniowe, związane z nazwami osobowymi i miejscowymi oraz z wymową, pisownią i interpunkcją". Największy nacisk położony został na problematykę leksykalną, rzecz, która jest obiektem szczególnych zainteresowań pana profesora.
Wszyscy popełniamy błędy, nawet w epoce komputerów i elektronicznych słowników. Maszyny automatycznie nie poprawią naszego języka, nie sprawią, że będzie bardziej zrozumiały, elegancki, sensowny. Wydaje mi się, co potwierdza doświadczenie, że przy pisaniu w edytorze tekstu popełniam więcej błędów niż przy wykorzystaniu kartki papieru. Ale nie o takich prostych błędach, literówkach, jest ta książka. Jest tu raczej mowa o różnych zjawiskach językowych, które nie są proste w ocenie i jednoznaczne dla zwykłego Polaka. Jest o znakach naszych czasów, czyli słowach obcego pochodzenia, słowach rozpowszechnianych poprzez media, modnych i używanych bez ograniczeń. Warto się przyjrzeć im z bliska, czy wnoszą coś do naszego języka, czy są tylko jakąś formą językowego niechlujstwa. Podstawowym zadaniem języka jest bowiem wyrażanie myśli, komunikowanie się z innymi. Dobrze, gdy jest ono nie tylko szybkie, ale i przyzwoite. Niedbały, niechlujny, prymitywny język sprawia, że podobne stają się nasze myśli. Taki język jest pewną formą umysłowego ubóstwa.
NPB("005");
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

