
13-12-2011 | Grzegorz Wysocki / Książki WP

Grzegorz Wysocki: Wspomnieliście o tym, że od pół roku mówicie właściwie bez przerwy o Gruzji, promujecie ją w mediach, na spotkaniach i gdzie tylko się da. I tak się zastanawiam, czy nie jest czasami tak, że macie już tego nieustannego gadania o Gruzji, a może i samej Gruzji, trochę dość? Każdy, ja także, pyta Was: „dlaczego Gruzja?”, „opowiedzcie, jak to wszystko się zaczęło” itd. Nie macie tego powyżej uszu? Może czas na napisanie książki o jakimś zupełnie innym miejscu, żeby już Wam wszyscy dali spokój z tą Gruzją?
Anna Dziewit-Meller: Jasne, że czasami tak jest. Że nie ma się już siły, przede wszystkim na jeżdżenie po Polsce, bo to jest uciążliwe. Jak wiemy, Polska jest w budowie, więc przemieszczanie się po niej to prawdziwy koszmar logistyczny. Ale ta Gruzja w naszym wypadku to jest naprawdę totalne zaczadzenie i miłość, więc jak się ma takiego świra, nawet jak się mówi o czymś setny raz, robi się to z jakąś pasją. Poza tym mamy wspaniały feedback od ludzi, którzy naprawdę chcą się z nami spotkać i posłuchać tego, co mamy im do powiedzenia, że ciężko się tym znudzić. Każde spotkanie jest inne i za to jesteśmy wdzięczni naszym czytelnikom.
Grzegorz Wysocki: Jak się domyślam, zajmowanie się Gruzją bardzo często koliduje z Waszymi codziennymi zajęciami?
Marcin Meller: (śmiech) Prosiłbym o następny zestaw pytań.
Anna Dziewit-Meller: Prawda jest taka, że bardzo często bierzemy urlopy, chociażby na tę trasę promocyjną po Polsce. To nie jest tak, że jesteśmy pisarzami żyjącymi z pisania. Ten rok z Gaumardżos! jest jednym z najbardziej intensywnych w naszym życiu zawodowym.
Grzegorz Wysocki: Być może doczekacie się za jakiś czas od Gruzinów medalu za poświęcenie albo w Tbilisi stanie upamiętniający Was pomnik?
Anna Dziewit-Meller: (śmiech) Nie wydaje mi się. To poświęcenie jest bardzo miłe i nie oczekujemy żadnego medalu. Poza tym Gruzini są bardzo przekonani, że są najlepszym narodem na świecie, o którym wszyscy powinni pisać książki, więc nasz gest wobec nich, czyli napisanie Gaumardżos! jest dla nich oczywistą oczywistością, by zacytować klasyka (śmiech).
Marcin Meller: Tak, o czym tu w ogóle mówić, no, wiadomo, że Gruzja jest najlepszym krajem na świecie, w związku z czym to normalne, że książka o tym kraju jest tak popularna w Polsce. Autorzy zrobili po prostu to, co do nich należało. Oczywiście, to jest pół żartem, pół serio, ale trochę tak jest.
Anna Dziewit Meller: Gruzini naprawdę kochają swój kraj i są przekonani, że nie ma lepszego. Kiedy prawi się im komplementy na temat ich ojczyzny, a to zdarza się dość regularnie z ust zakochanych w ich kraju turystów, przyjmują te informacje tak, jak każdą inną oczywistość – jak to, że Ziemia krąży dookoła Słońca, bo przecież każdy wie, że Gruzja jest najpiękniejsza na świecie, wiadomo (śmiech).
Grzegorz Wysocki: Mimo wszystko zamierzacie w dalszym ciągu mówić i pisać o Gruzji? Myślicie o następnej wspólnej książce, kontynuacji Gaumardżos!? Innymi słowy, pytam o Wasze pisarskie plany.
Anna Dziewit-Meller: Mamy dość rozbudowane plany. Marcin zaczyna pisać kolejną książkę o Gruzji, ja kończę rzecz zupełnie inną i w związku z tym nie mam, niestety, czasu na Gruzję. A kolejną wspólną książkę, myślę, że jesteśmy w stanie zrobić za 2-3 lata.
Marcin Meller: A ja przedwczoraj wróciłem z Gruzji po wstępnym rozpoznaniu. To będzie już książka bardziej klasycznie reporterska, chociaż coraz bardziej się boję, że moja doba musiałaby liczyć 48 godzin, żebym dał radę pogodzić pisanie ze wszelkimi zobowiązaniami.
Grzegorz Wysocki: Czyli teraz już weźmiesz udział w takiej bardziej bezpośredniej konkurencji z Wojciechem Góreckim?
Marcin Meller: Nie, nic z tych rzeczy. Jedną z pierwszych osób, do których poszedłem z moim pomysłem był właśnie Wojtek. Wiem, o czym on teraz pisze i to się zupełnie nie kłóci z moimi planami. On zresztą sam mi dawał namiary na niektórych ludzi w Tbilisi.
Anna Dziewit-Meller: Muszę też przyznać, że relacje wszystkich „gruzinofilów”, nasze z Wojtkiem, czy z Przemkiem Nocuniem z UJ i stowarzyszenia Most do Gruzji, który tutaj na Targach Książki prowadził spotkanie z nami, a także z wszystkimi, którzy interesują się i zajmują Gruzją, są bardzo gruzińskie, czyli bardzo serdeczne. Wszyscy się nawzajem wspieramy i to jest bardzo fajne.
Grzegorz Wysocki: To może na zakończenie pogadamy chwilę o jeszcze innej lekturze o Gruzji, a mianowicie o Adibasie Zazy Burczuladzego (Wyd. Claroscuro), skandalizującej, pełnej przekleństw i ostrych opisów seksu, powieści współczesnego gruzińskiego prozaika.
Anna Dziewit-Meller: Cieszę się, że ta książka się u nas ukazała. To też jest jakiś wycinek Gruzji, którego za bardzo nie ma w naszej książce. To jest Gruzja młodych ludzi, klubów, narkotyków itd. Gdyby chcieć to porównać z polskim gruntem, kojarzy mi się to bardzo z filmem Mariusza Trelińskiego, Egoiści. To jest jakby świat „warszawki”, tylko że tbiliskiej. Mnie najbardziej cieszy to, że w ogóle gruzińskie książki zaczynają się ukazywać w Polsce.
Marcin Meller: Natomiast, jak przeczytałem w jakimś artykule, że „to jest prawdziwa Gruzja”, to świadczy to o tym, że ktoś nie zna Gruzji… To jest margines marginesu, chociaż takie coś istnieje. Sami widzieliśmy, że tak powiem, klimaty odbiegające od mainstreamu gruzińskiego, czyli po prostu gruzińską ostrą alternatywę. To jest tak, jakby, nie wiem, spędzić trzy noce w dwóch klubach, w tym jednym gejowskim, w Warszawie, napier..lić się, za przeproszeniem, wszystkimi możliwymi używkami.
Anna Dziewit-Meller: (strofująco) Marcin!
Grzegorz Wysocki: Ale taki jest język książki Burczuladzego, to jakby cytat z jego powieści.
Marcin Meller: Dokładnie. Adibas przedstawia jakiś fragment rzeczywistości, ale polecamy go jako lekturę uzupełniającą.
Anna Dziewit-Meller: Najpierw książki Wojtka Góreckiego.
Grzegorz Wysocki: A potem Gaumardżos!?
Anna Dziewit-Meller: Bardzo nam będzie miło.
Rozmawiał: Grzegorz Wysocki. Rozmowa odbyła się w czasie 15. Targów Książki w Krakowie.
Tagi: Anna Dziewit-Meller, gaumardżos!, gruzini, gruzja, Marcin Meller, saakaszwili, Tbilisi
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

