05-08-2011 | Grzegorz Wysocki / Książki WP

Bohaterką powieści jest prowadząca zwyczajne życie Nora, która z podziwem patrzy na przygody swoich przyjaciół – Stefana i Lizy, podróżników i zdobywców górskich szczytów, tytułowych „egzotycznych motyli”: „Piękni, kolorowi, nieuchwytni. Ciągle w locie. Żyją bez zobowiązań, jakby codzienność w ich życiu nie istniała. Kiedy więc Nora zostaje zaproszona na jedną z ich wypraw, jest przekonana, że czeka ją wspaniała podróż życia”. Rzeczywistość okaże się jednak wielkim zaskoczeniem, a właściwie rozczarowaniem.
Co zrobi Nora, gdy jej znajomi „okażą się owładniętymi ambicją pozorantami? Czy zdoła wyrwać przyjaciółkę z toksycznego związku? Czy uda się jej zachować swoje wartości, wobec otaczającego ją kłamstwa i obłudy?”. Wydawnictwo Znak zachęca do lektury książki także uwagą, że jest to „powieść o pasji, która staje się chorą ambicją, o prawdzie, która zamienia się w mistyfikację i o przyjaźni wystawionej na próbę”.
Katarzyna Zielińska, recenzentka Wirtualnej Polski, czytała książkę Onoszko już kilka tygodni temu w maszynopisie, więc siłą rzeczy nie mogła jeszcze wiedzieć o sprawie w sądzie i oświadczeniu Kaszlikowskiego. W czasie lektury miała jednak wrażenie, że Sekretne życie motyli jest „rozrachunkiem z realnymi Stefanem i Lizą, z wyprawą, po której został wielki moralny kac. Nie trzeba długo szukać, aby znaleźć w Internecie prototypy postaci. Rozliczeniowy aspekt to też w zasadzie jedyny minus tej historii. W zasadzie od początku wiadomo, kto jest czarnym charakterem, a kto tym kryształowym; nie ma szansy, żeby polubić Stefana albo nie polubić Alka”. Alek, kolejny bohater powieści, jest mężem książkowej Nory. Przypomnijmy, że autorka książki, Joanna Onoszko-Krośkiewicz, wybrała się w 2009 roku na Grenlandię razem ze Zbigniewem Krośkiewiczem.
„Stefan przelatuje przez życie reszty bohaterów jak piorun, spopielając ich osobowości, poczucie godności, prawdy, wiary w szczególną wartość alpinizmu. Grupa przyjaciół, którą zabrał ze sobą na wyprawę na Grenlandię, wraca do polskiej rzeczywistości nie tylko psychicznie połamana, ale i oszkalowana w środowisku miłośników wspinania. Co ma takiego w sobie Stefan, szarlatan, narcyz i choleryk, że wszyscy dają mu się opętać?” – pisze w swojej recenzji Sekretnego życia motyli dla Wirtualnej Polski Katarzyna Zielińska.
Szybko się okazuje, że powieściowy Stefan jest – mówiąc metaforycznie – wampirem wysysającym siły życiowe Nory. Podróż na Grenlandię, gdzie razem z nim, Lizą, Alkiem oraz operatorem kamery Iwo (w wyprawie Joanny Onoszko z 2009 roku udział brał operator Łukasz Gutt) ma pracować nad powstaniem filmu dokumentalnego, miała być wielką przygodą, a przerodziła się w koszmar. Z jednej strony humory i mania wielkości Stefana, z drugiej – poczucie, że bierze się udział w wielkiej ściemie, że cała „ekscytująca wyprawa” Lizy i Stefana sprzed dwóch lat być może wcale się nie odbyła, a film, zdjęcia i wizerunek Stefana to tylko zewnętrznie piękna wydmuszka. Prawdziwa w tym wszystkim okazuje się tylko przyroda Grenlandii.
„Autorka celnie uchwyciła rodzaj snobizmu, który zaczął kwitnąć razem z rozwojem mediów i Internetu. Ważne staje się tylko to, co pokazywane; to, co chce się pokazać, musi być niezwykłe, w razie potrzeby technicznie podrasowane, a pokazywać należy dużo i agresywnie. Prawdziwe emocje i pasje muszą usunąć się w cień jako niemedialne” – pisze w dalszym ciągu swej recenzji dla WP Katarzyna Zielińska – „Coraz mniej jest sposobów, na jakie możemy wybić się z tłumu. Wspinaczka, egzotyczne podróże, fotografia – te „oryginalne” hobby ma przecież bardzo wielu ludzi. Tym bardziej agresywne stają się działania żądnych sławy motyli”.
Cała sprawa jest interesująca także z tego względu, że, jeśli tylko sąd utrzyma w dalszym ciągu zakaz rozpowszechniania powieści Joanny Onoszko, będzie to jeden z zaledwie kilku przypadków tego rodzaju po 1989. Przypomnijmy te najbardziej znane:
Najgłośniejszym przypadkiem zabezpieczenia powództwa po 1989 roku był sądowy zakaz emisji w latach 90. filmu Witajcie w życiu Henryka Dederki o korporacji Amway (główny wątek procesu wciąż trwa). Spotkało się to z krytyką w mediach; pojawiły się głosy o powrocie cenzury.
W maju 2009 roku sąd zakazał rozpowszechniania nieautoryzowanej biografii Edyty Górniak, a autorowi książki nakazał przeproszenie piosenkarki za podanie nieprawdy o niej oraz wpłacenie 10 tys. złotych na cel społeczny. Proces cywilny, który piosenkarka wytoczyła Piotrowi Krysiakowi, autorowi książki Edyta Górniak: Bez cenzury trwał od 2005 roku. Piosenkarka mówiła, że książka to "nieprawda w 97 proc.", a Krysiak, który nawet się z nią nie kontaktował, powielając plotki o niej, "nadał im nową żywotność". Już w 2005 r. sąd - w drodze tzw. zabezpieczenia powództwa - zakazał rozpowszechniania książki, podzielając opinię Górniak, że nim zapadnie wyrok, może ona wyrządzić "nieodwracalne szkody". Książka była jednak dostępna, m.in. przez internet. Według sądu autor naruszył dobra osobiste powódki, takie jak "prawo do prywatności, cześć i dobre imię".
W marcu 2010 roku sąd prawomocnie oddalił wniosek wdowy po Ryszardzie Kapuścińskim o wydanie takiego zakazu wobec głośnej książki Artura Domosławskiego o znanym pisarzu.
W tym samym 2010 roku sąd zakazał dalszego rozpowszechniania książki znanego reżysera Andrzeja Żuławskiego pt. Nocnik (Wyd. Krytyki Politycznej) do czasu zakończenia procesu cywilnego, jaki wydawcy i jemu samemu wytoczyła za tę publikację aktorka Weronika Rosati.
Jak podał pełnomocnik Rosati, mec. Maciej Lach, Sąd Apelacyjny w Warszawie już jakiś czas temu wydał postanowienie zakazujące dalszego rozpowszechniania Nocnika. Stało się to w ramach instytucji tzw. zabezpieczenia powództwa (wiele razy krytykowanej w mediach jako rodzaj cenzury prewencyjnej).
W niedawnej rozmowie z tygodnikiem „Wprost” Andrzej Żuławski stwierdził, że jego Nocnik został uznany za winnego i to jeszcze zanim udowodniono mu jakąkolwiek winę: „Proces toczy się do dziś i sąd usiłuje ustalić, jaka to jest wina. To już trwa wiele miesięcy, a przez ten czas moja książka gnije w więzieniu. Moje dobra osobiste w postaci zakazu rozpowszechniania tekstu, nad którym pracowałem dwa lata, zostały naruszone o wiele bardziej niż dobra osoby, która usiłuje udowodnić, że stała jej się wielka krzywda, bo się rozpoznała w jednej z książkowych postaci”.
Jak potoczy się dalej sprawa Sekretnego życia motyli Joanny Onoszko? Czy ta powieść również zostanie aresztowana? Kto ma rację w tym sporze? Kto mówi prawdę, a kto – mówiąc delikatnie – zniekształca rzeczywistość dla własnych potrzeb? O tym wszystkim przekonamy się już wkrótce.
Grzegorz Wysocki, Wirtualna Polska
Tagi: alpiniści, joanna onoszko, podróżnicy, sekretne życie motyli, znak
Moze male uzupelnienie przydalo by sie? Nie tak dawno od tego artykulu Jedynke Kubarskiej i Kaszlikowskiemu odebrano. Za scieme...
jakim prawem blokuja naklad? niech sie sadza miedzy soba cywilnie zainteresowani
Ziobro w PE wykazł się zaprzaństwem - bo dla władzy (podobnie jak Rydzyk dla szmalu ) potrafi kalać Polskę na arenie międzynarodowej.
Byla komuna jest komuna i dopoki ta zaraza bedzie ..Davidy Bronki i jemu POdobni beda mieli sie dobrze.
Na litość Boską! Kubarski, Kaszlikowska, Onoszko... Jacy znani?! Kto o nich słyszał. No, teraz usłyszałem...
Powiem szczerze dla mnie jest szokiem jak był opisany "Stefan" oraz "Liza". Ta książka to wiele stron stron wylanych pomyj na ich głowy, dosłownie 0 pozytywnych emocji, mnie uderzyła duża asymetryczność: (głównie)"Stefan" i "Liza" - totalnie czarne charaktery, jeden bohater neutralny i dwójka dobrych. Pani Joanna pisze o tym że dla kasy i sławy zrobią jej główni bohaterowie wszystko niejako potępia to, ale sama zrobiła to samo, totalnie oczerniła dwie osoby i zarabia na tm kasę. Świństwo do potęgi!!, chyba nawet powiedziałbym zrobiła coś dużo gorszego niż David z Elizą(jeśli choć część z tych rzeczy jest prawdą)... KSIĄŻKI NIE POLECAM, Polskie bagienko to są jakieś prywatne brudy wyciągane i sprzedawane wszytskim!!
Czytam książkę ,męczę się okrutnie.Marność nad marnościami.David i Eliza mogą spać spokokojnie większość czytelników albo znudzona albo zniesmaczona pozegna sie z lektura przed jej zakończeniem. Swoja drogą ta zalękniona Nora czyli Joanna Onoszko ,bohaterka ,dla której najwiące sympatii ma autorka mogła wyrazić swoje krytyczne opinie w inny sposób . Ten pseudozawoalowany i "dyskretny" sposób dowalania kmuś jest tchórzostwem i prostactwem..Juz lepiej dać w komuś mordę .
Po przeczytaniu tego artykułu przypomniał mi się popisowy pokaz "palantyzmu", w wykonaniu Pana D., po warszawskim (premierowym) pokazie "Co się wydarzyło na wyspie Pam" - w kinie KULTURA.... takiego braku wsparcia dla małżonki i autorki dokumentu oraz żenującej próby skupienia uwagi na samym sobie nigdy jeszcze nie widziałem. Zresztą podejrzewam, że nie tylko ja, ale i większość tam zebranych. Pamiętam nietęgą minę Pani E. i tę niemal fizycznie namacalną konsternację wśród ludzi, którzy najpewniej po takim występie bardziej zapamiętali jego zachowanie niż sam dokument (nie idealny, ale całkiem w porządku, jak na pierwszą realizację).... i jestem w stanie uwierzyć, że postaci z owej książki nie do końca są wyłącznie fikcyjne... ale czy doszło tam do naruszenia dóbr osobistych? chyba raczej do urażenia dumy i uderzenia w nadmiernie nadęte ego, zarówno w wersji Yang, jak i Ying, o którym kilkukrotnie słyszałem wśród ludzi ze środowiska.... niestety niezbyt to były pozytywne opinie personalne, przyćmiewające zupełnie faktyczne umiejętności i osiągnięcia wspinaczkowe tych dwojga.... jak widać również Pani Joannie musieli mocno zaleźć za skórę i cała ta sprawa z książką, to najwyraźniej prywatne porachunki na forum publicznym.... Smutne, że tym samym środowisko wspinaczkowe będzie miało czym się żywić przez najbliższy czas, a tak naprawdę na dłuższą metę żadnej ze stron konfliktu takie publiczne pranie wzajemnych brudów się nie opłaci....
tak to obecnie jest, że z reguły słabym książkom ich autorzy nadają tytuły ze słowami, takimi jak: tajemnica, sekretny - zauważyliście? :) do autora artykułu: w którym miejscu w tytule "Sekretne życie motyli" jest słowo "egzotyczne"? -> "(...) patrzy na przygody swoich przyjaciół – Stefana i Lizy, podróżników i zdobywców górskich szczytów, tytułowych 'egzotycznych motyli'. "
Bo w tym kraju wszelkie niby-gwiazdy to kolosy na glinianych nogach a ich dokonania nie są warte funta kłaków - i to ujęła w swej książce Joanna Onoszko !!!
Moim zdaniem to chwyt marketingowy, aby zwiększyć sprzedaż. Widziałam tę książkę w kilku księgarniach wczoraj i nikt afery nie robił. Pewnie książka nie jest zbyt dobra, a trzeba ją jakoś sprzedać.
David Kaszlikowski i Eliza Kubarska nie dostali Kolosa za wyprawę na najwyższy klif świata o której opowiada ta książka a jedynie wyróżnienie. Prawda jest, że dostali za nią Jedynkę. Kolosa natomiast dostała w 2004 roku trójka wspinaczy: Marcin Tomaszewski, Krzysztof Belczyński i Dawid Kaszlikowski - za wytyczenie trudnej drogi na Citadel w odległym i nie znanym dotąd Polakom masywie Kichatna na Alasce. David na tej wyprawie nie był liderem a nagroda była dla zespołu.
W tym artykule sama woda, woda, woda i nic konkretnego.
Dlaczego nie zablokowali sprzedaży książek pana Grossa, który pluł na Polaków?????
Nie przeczytałam, bo mi rozmiary czcionek ciśnienie podniosły.

