
04-01-2012 | Książki WP

Jest hedonistyczne?
Pewnie tak. Ale zdrowy hedonizm to nic złego. Każdy chce, by było mu dobrze. Nie można generalizować i powiedzieć, że tylko geje są hedonistami. W ogóle nie można powiedzieć, że jakiś zestaw cech przynależy tylko do gejów. Nie jest tak, że wszyscy geje marzą tylko i wyłącznie o majtkach Calvina Kleina, a wszystko inne mają gdzieś. Geje są dokładnie tacy, jak społeczeństwo. Są ludzie, którzy chcą przede wszystkim „być” i ja chcę się z nimi przyjaźnić. A są też tacy, którzy wolą „mieć” i tych nie chcę poznawać bliżej.
Czy trudno jest być gejem w Warszawie, w Polsce?
W Warszawie, czy w innym dużym mieście, chyba nie aż tak bardzo trudno. Im większe miasto, tym większe prawdopodobieństwo, że nikt nie zwraca na nikogo uwagi. Nie trzeba znać własnych sąsiadów, nie wie się nawet czasem jak wyglądają. W dużym mieście człowiek jest anonimowy, wtapia się w tłum. Natomiast w małym miasteczku lub na wsi wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Lub im się wydaje, że wiedzą. Jeśli chłopak nie ma żony w wieku 25 lat, to jest starym kawalerem. Szybko też powstaje plotka, że jest gejem. Nie ma możliwości, żeby zniknąć, wtopić się w masę. W małym miasteczku bycie gejem faktycznie może być koszmarem. Ogólnie bycie innym w małej społeczności nie jest łatwe. Jest taka umowna linia, ponad którą lepiej się nie wychylać. Myślę, że są w Polsce miejsca, w których bycie czarnoskórym może być problematyczne. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ktoś był czarnoskórym i gejem w jednym. Gdyby ktoś zmusił mnie do powrotu w rodzinne strony, to bym oszalał. Te wszystkie ciotki, kuzynki, sąsiadki, rodzina, obcy ludzie, którzy wiedzą o tobie więcej niż ty sam.
Ale twoi bliscy wiedzą, że jesteś gejem?
Mam taką złotą zasadę, że jeśli ktoś, kto jest dla nas ważny wprost pyta, czy wolę facetów, to odpowiadam zgodnie z prawdą. A jeśli się nie pyta, to nie wychodzę z tym sam. Liczę przy tym na to, że takiego pytania nigdy nie zada mi ktoś, kogo nie chcę wtajemniczać w pewne aspekty mojej prywatności. Do tej pory się udawało (śmiech). Są ludzie, którym ta wiedza nie jest do niczego potrzebna, ale są sytuacje i osoby, gdy jest niezbędna. Taka jasność faktów między bliskimi sobie ludźmi ułatwia codziennie życie. Nie trzeba niczego udawać, posługiwać się kłamstwami lub półprawdami. I nikt nie pyta o dziewczynę, żonę.
Nikt do tej pory nie spytał?
Kilka osób tak, ale dla najbliższych niektóre fakty są oczywiste. Nie musieli pytać, a ja nie musiałem odpowiadać. Mam 30 lat, świetnie dogaduję się z kobietami, ale nigdy nie miałem dziewczyny. Otaczam się mądrymi ludźmi, którzy dawno temu się zorientowali, co się wokół nich i wokół mnie dzieje.
Miałeś okazję obserwować środowisko gejów za granicą?
Środowisko niemieckie jest bardzo otwarte. Tam nie ma w ogóle problemu, żeby przejść się ulicą trzymając za rękę swojego partnera. Bardzo liberalnie jest też w Amsterdamie, Londynie. A my dobijamy powoli lub będziemy dobijać do realiów zachodniej Europy.
Nie widuje się jednak, nawet w Warszawie, mężczyzn trzymających się za rękę.
To prawda. Ja też ich nie widuję.
Więc jednak wciąż istnieje ta potrzeba, żeby się schować?
Ale myślę, że coraz rzadziej. Zobacz, Anna Grodzka jest posłanką, a Robert Biedroń posłem. To ogromny skok cywilizacyjny. Parlamentarzystami są transseksualistka i jawny gej. To że gejów jest w Sejmie kilku, albo nawet kilkunastu, wszyscy w środowisku wiedzą. Ale Robert Biedroń mówi otwarcie – tak, jestem gejem, wybierzcie mnie, jeśli chcecie. Mieszkańcy Trójmiasta chcieli i wybrali. Nie ma lepszego dowodu na zmiany mentalnościowe w Polsce. 10 lat temu moja książka raczej nie miałaby w ogóle szans na publikację. A dziś na rynku jest kilkanaście takich publikacji. I to polskich autorów. A moja książka nieźle się sprzedaje, dawno wyszła poza środowisko homoseksualne. Oczywiście nie będzie tak, że jednego dnia zaśniemy i drugiego obudzimy się w świecie, który przyjmie z otwartymi ramionami to, co niesie ze sobą rzeczywistość, ale myślę, że ta rewolucja na naszych oczach już się dokonuje. Ludzie coraz lepiej reagują na przykład na Paradę Równości. Coraz częściej w niej uczestniczą.
Wielu paradę krytykuje.
Pewnie, a wielu robi to zaocznie. Widzieli parę migawek w dzienniku i krytykują. Na paradę nikt nikogo siłą nie ciągnie. I nie trwa ona tydzień, tylko kilka godzin. A poza tym, jeżeli pozwalamy katolikom przechodzić ze swoją „paradą” przez miasto z okazji Bożego Ciała czy w podczas pielgrzymki do Częstochowy, to dlaczego nie możemy pozwolić raz w roku przejść przez miasto lesbijkom, gejom i ich heteroseksualnym przyjaciołom? Któregoś razu dostałem list od takiego „prawdziwego Polaka”. Napisał: to, co wy tam robicie, woła o pomstę do nieba. Więc odpisałem – co my tam robimy? I nie dostałem odpowiedzi. Bo tam się nic zdrożnego nie dzieje. Grupa ludzi bawi się idąc miastem. Tyle. Czasem są przebrani, ale Parada Równości ma konwencję imprezy. Wiadomo, że do telewizji przebiją się najbardziej kolorowe elementy takiego marszu. Takie jest prawo mediów. Burzy się we mnie krew, że pokutuje w społeczeństwie taki mit, że oto gej non stop myśli o seksie analnym, poderwaniu heteryka i przebraniu się za kobietę. A tymczasem geje to są normalni faceci, którzy po prostu kochają facetów.
Czy jest coś, co cię denerwuje w zachowaniu gejów?
Denerwuje mnie w niektórych gejach to, że utrwalają stereotypy. Nie znoszę też zaogniania relacji między gejami a społeczeństwem. O ile przebranie się za kobietę może być zabawne, o tyle przebieranie się za księdza uważam za niesmaczne.
Będzie kontynuacja „Geja w wielkim mieście”?
Jeśli wydawnictwo da mi zielone światło, to będzie. Mam na nią świetny pomysł. Zdradzę tyle, że mój bohater nie będzie chciał być gejem.
Już się przyznał i nagle zmieni zdanie?
Tak. Będzie chciał się wycofać z bycia gejem.
I będzie z kobietą?
Może...
Czy książka doczeka się ekranizacji?
Jeśli czyta to jakiś producent i sięgnie po „Geja w wielki mieście” to kto wie, książka podobno wciąga jak wir (śmiech). Bardzo bym chciał, by ktoś ożywił tę książkę. Dużo się w niej dzieje, jest bardzo dynamiczna, są ciekawe postacie. A w połączeniu z drugą częścią, to mógłby być prawdziwy kinowy hit. I marzę o tym, by jedną z ról zagrała Ewa Kasprzyk.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Ewa Jankowska, kultura.wp.pl
Tagi: gej w wielkim mieście, GEJE, literatura gejowska, mikołaj milcke, wywiad
Zgadzam sie z tym,ze to normalni faceci tylko chorzy na gejowaciznę.Moga sobie myslec o seksie cały czas.Ich sprawa.Wk mnie tylko jak chca paradować i publicznie obnażac swoje kalectwo.
Ekranizacja filmowa nudna niczym flaki z olejem.. nieststy. ten film ani nie jest inteligentny ani ciekawy. Plytki amerykanski kicz..ktorym tak sie te niby wspaniale amerykanki rozkoszuja..markowe ciuchy i zaliczanie facetow i babek. zenada.
Kurde, mam wrażenie, że niektórzy z komentujący nie wiedzą o czym piszą :) Przeczytaliście tytuł i wstawiliście komentarz? :) A książka "Gej w wielkim mieście" jest świetna :)
Super! Jesteś odważnym człowiekiem. Chętnie przeczytam!
A dlaczego nie Jola Rutowicz? W końcu chodzi o źrebięce lata Carrie Bradshshow. Zatrudnić Miley w czyms takim to jak wystawić Reksia żeby grał Karino
oj tam,w Poznaniu mamy pelno taki "kobiet" ktore zaserwuja chetnie swoje walory w piekny piatkowy wieczor;) czułe 30 letnie asystentki ktorym wydaje sie ze wszystko w porzadku a w rezyltacie to zwykle sz.aty ,ktore nie maja za grosz szacunku do siebie:) ale kto chetny zapraszam ,pamietajcie Poznań:) szukajcie a znajdziecie....
jak można porównywać pielgrzymkę katolików do parady pederastów?
"U mnie w domu jest taki rytuał, że po skończeniu dnia, po godzinie 22:00, oglądam dwa odcinki „Seksu w wielkim mieście”. No rzeczywiscie, "gej to [zupelnie] normalny facet".:)
dość logiczny ten wywiad. Boże Ciało to też parada.

