
04-08-2010 | Książki WP

Pani powiedziała, że te spuszczone kurtyny się dziedziczy. Jeżeli dorosły człowiek funkcjonował za taką kurtyną, to sam wiele rzeczy przerobi. Dlaczego wtedy – pamiętając, jak było mu ciężko – nie przekaże tej wiedzy dzieciom?
Katarzyna Miller: Ci, co przerobili, przekażą. Cenią to, co zrobili. Ci, co nie przerobili, nie przekażą. Można się przez życie przeczołgać, można robić tylko to, co trzeba i dadzą święty spokój: pokorne ciele dwie matki ssie. Można się przystosować. Tacy ludzie właśnie to przekażą dzieciom. Niektóre dzieci się zbuntują, tyle tylko, że bunt ten jest bardzo drogo okupiony. Bunt jest walką, ale gdy się z walki nie zrezygnuje, będzie nią do końca życia. A w życiu nie chodzi o walkę, ale o współdziałanie i satysfakcję ze wspólnoty, z radości dzielenia się.
Idea, która przyświeca tym książeczkom została wyrażona przez jednego z autorów, że nieustanne martwienie się o siebie jest udręką, a odpowiedzi na wiele pytań są bardzo proste. Okazuje się, że po raz kolejny najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Katarzyna Miller: Oczywiście, że tak. Powiem tak: każdą traumę człowiek jest w stanie przeżyć pod warunkiem, że ktoś z nim jest, że ktoś mu wytłumaczy, ukocha, pocieszy, pozwoli się pozbierać. Ludzie się rodzą bardziej wrażliwi i mniej, odporni i mniej silni, ale te rzeczy, które nas spotykają – choroba, śmierć, strata – to jest natura życia. Niech pani sobie wyobrazi sytuację, gdy czteroletnia dziewczynka zostaje zamknięta na trzy dni w pokoju, sama, nie wie dlaczego, dostaje jedzenie od obcych ludzi, a potem ją ktoś zabiera rozdzielając z bratem. Okazuje się, że umarła jej matka, jakaś daleka rodzina przyjechała zająć się wszystkim, dzieci zostały zamknięte, rozdzielone, zabrane przez nieznanych krewnych. Nikt nic tym dzieciom nie powiedział! Dorośli nie myślą o tym, że dziecko przeżywa, mało tego – przeżywa dużo mocniej od nich. Jak może wyglądać potem życie takiego człowieka? Takie rzeczy się dzieją. A z drugiej strony przychodzi do mnie matka i mówi: „Znalazłam pomysł, mojemu synkowi zdechł chomik, to ja podłożę takiego samego. Ja mu chcę oszczędzić cierpienia”. Powiedziałam: „To niech mu pani życia oszczędzi!”. Co on będzie miał z tego życia, jak on nawet nie zazna bólu, straty, prawdy, zrozumienia?
Dla jakiej grupy czytelników są kierowane te książki? Dla najmłodszych mogą być zbyt poważne, a zbyt infantylne dla starszych nastolatków.
Katarzyna Miller: Powiedziałabym, że one są dla wszystkich. Dla tych, którzy chcą je przeczytać. Dla ciekawych, dla otwartych, dla chętnych, dla szukających.
Czy to rodzic powinien wyczuć moment, kiedy rozmawiać z dzieckiem i wtedy podsunąć mu taką książkę czy czekać, aż dziecko zacznie pytać?
Katarzyna Miller: Dzieci same mówią. Dzieci pytają tyle, ile chcą wiedzieć. Rodzic uważny, otwarty na dziecko, odpowiada tyle, ile dziecko pyta. Czasami rodzice robią za dużo, chcą zrobić wykład. Nie trzeba robić wykładów, trzeba odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Jak dziecko ma trzy lata i zapyta, skąd się biorą dzieci, niech usłyszy, że z brzucha. O to, skąd się w tym brzuchu wzięły, zapyta za dwa lata.
Ale to trzeba wiedzieć, co i kiedy mówić.
Katarzyna Miller: Jak się chce mieć dziecko, to najlepiej przygotować się do tego. Nie wiem dlaczego wszystkim się wydaje normalne, że jak się chce zrobić prawo jazdy, to trzeba kupić książki i uczyć się zasad ruchu. Dlaczego nie wydaje się rzeczą jeszcze bardziej normalną i niezbędną, wiedzieć, jak się czyta dziecko, czego ono potrzebuje, jakie są jego okresy rozwojowe i co w tych okresach mu będzie potrzebne. Żeby się nie bać!
Wśród tych książeczek są dwie dotyczące polityki: Mała książka o feminizmie i Mała książka o demokracji. Czy to nie za wcześnie, by z dzieckiem rozmawiać o polityce?
Katarzyna Miller: Myślę, że nie. Trzylatek nie będzie tego czytał. Widać po dziecku, co ono chce słyszeć i o czym rozmawiać. Dla jednego siedmiolatka może to być temat, a dla innego dwunastolatka jeszcze nie. Ważne, że one są, że można do nich sięgnąć. Najpierw dorośli powinni je przeczytać, żeby wiedzieć, bo często są na poziomie pięciolatków.
Wyobraża sobie pani, że te książki byłyby wykorzystywane w szkole, jako pomoc naukowa?
Katarzyna Miller: Tak, oczywiście. Nie miałabym żadnego kłopotu rozmawiać, gdziekolwiek i jakkolwiek. Ale ludzie ‘przepraszam’ nie powiedzą, ‘dziękuję’ nie powiedzą, ‘proszę’ nie powiedzą, a jeszcze mieliby mówić o wstydliwych dla nich sprawach? Ludzie nie potrafią powiedzieć: „Ja chcę. Ja nie chcę”, a mają powiedzieć o swoim siusiaku? O czym my w ogóle rozmawiamy?
Chciałabym jeszcze zapytać o wstyd. Jest on komunikatem, że coś jest nie tak. On nie jest pozytywny? To źle, że się wstydzimy?
Katarzyna Miller: Wszystko, co nas ostrzega przed realnym zagrożeniem jest pozytywne. Jeżeli realnym zagrożeniem jest to, że ktoś mnie odrzuci, znielubi, nie będzie chciał mieć kontaktu, trzeba brać to pod uwagę. Skoro żyjemy w społeczeństwie zamkniętym, piętnującym, musimy się z tym liczyć. I ludzie zawsze wybiorą wycofanie siebie, żeby się nie narazić. Wstyd jest takim uczuciem, które jest nadużywane w naszym wychowywaniu. My nie jesteśmy wychowywani, my jesteśmy tresowani i zawstydzani. Nas się nie uczy wiary w siebie. Wstyd i lęk to są najpaskudniejsze rzeczy. O lęku ludzie czasem mówią, przyznają się do niego. Wstyd to uczucie, które jest trudniejsze do zniesienia. Wstydzić się to takie dziecinne i w związku z tym, ci, którzy doznali dużo wstydu, już się sami pilnują. Bo co się będą narażać? My się sami cenzurujemy, bez przerwy. Zapominając, że to nie nasz wstyd, że on pochodzi z dzieciństwa, kiedy trzeba było prawie nie oddychać. Strategie przetrwania pozwalają przetrwać nawet całe życie. Ale dopiero jak spełnione są warunki bytowe (bezpieczeństwa, uznania, przynależności), można się zacząć rozwijać, kochać, szukać samospełnienia. Do takiego poziomu się często nie dochodzi. Wszystko, co nowe, jest już niebezpieczne.
Na zakończenie powiedzmy coś przyjemnego: pomimo takiej cywilizacji, w tym kraju, w takich warunkach są fantastyczni ludzie, którzy szukają, mówią, piszą, są otwarci. Bo w ogóle zawsze są. Jest trudno, ale możemy sprawiać by było lepiej. To zależy od nas.
Rozmawiała Marta Buszko
Tagi: bez tabu, Katarzyna Miller, mała książka o demokracji, mała książka o feminizmie, mała książka o śmierci, wielka księga cipek, wielka księga siusiaków
jamci
jak ktos mówi, że gybyśmy tylko chcieli to byśmy nie chorowali (genetyka), sama zresztą wygląda na schorowaną kobietę, to myślę sobie że coś tu jest nie tak...
Swietne spoleczno-swiatopogladowe "studium w skrocie " na jakie sie natknelem w ostatnim czasie. Choc w formie wywiadu to dotykajace sedna zycia spolecznego w Polsce. Warto byloby dodac tylko wywod historyczny i podac powod takiego stanu rzeczy jak chociaz to ze w czsach powojennych role inteligencji i elit przejeli ludzie o watpliwych autorytetach. Oni sami musieli dostosowac swoje 'fromy przekazu' do owczesnej swiadomosci spoleczenstwa ktore ledwie 'przetrwalo'.
granice (w tym moralne) są i będą, czy się to komuś podoba czy nie
Hmm, nie dyskutuję z potrzebą myślenia, ale z drugiej strony uważam że to przegięcie aby uznawać że człowiek ma do wszystkiego prawo i wszystko jest normalne. Tzn. ludzka pycha jest normalna, ale jest złą przywarą, która wcześniej czy później sprowadza cierpienie na otoczenie a pychą jest pozwalać sobie na wszelkie błędy bez poczucia że zrobiło się coś nie tak. Poczucie winy jest zdrowym objawem posiadania kręgosłupa moralnego, oczywiście każde odchylenie jest "niezdrowe" i przesadne poczucie winy jest tak samo szkodliwe jak jego brak. Ale mam wrażenie że świat idzie ze skrajności w skrajność. Dzisiaj poczucie winy uznaje się że jest jednym z głównych wrogów człowieka a może to człowiek jest sam sobie wrogiem, że ciągle mu mało, że ciągle chce łamać ustalone granice. Gdzie leży granica poza którą człowiek poczuje się wolny i szczęśliwy, czy taka granica istnieje? Może nie chodzi o to żeby łamać kolejne tabu i kolejne granice tylko pogodzić się z tym że zawsze jakieś granice będą, za jedną granicą pojawia się inna. Czy ludzie nie narzucający sobie żadnych ograniczeń są szczęśliwsi? Wątpię, zawsze będą uwierać ich granice, chyba że się z tym pogodzą i będą żyć spokojni o to że nie muszą nic przekraczać, nie muszą z niczym walczyć a szczęście to stan ducha a nie stan majątku, pozycja społeczna czy brak ograniczeń. Jak to jest że szybciej znajdzie się szczęśliwą osobę wśród mnichów i ludzi żyjących według zasad niż wśród "wyzwolonych buntowników".
Mamy za dużo tabu
Pani Kasiu uwielbiam sluchać Pani wystąpień w tvp2 i czytać artykuły w Zwierciadle. Ten wywiad wydrukowałam i będe kserować i rozdawać różnym ludziom w rodzinie i znajomym.Uważam, że takie podejście do wiedzy trzeba szeroko rozpowszechniać.
Prawie nie czytałam, ale ona nie ma wstydu.
Starsi ludzie nie powinni gorszyć, winni być czyści i nieskalani , obmyci w Sakramencie Pokuty.
ok
Bardzo ciekawy wywiad, dający do myślenia. Osoby krytykujące- od razu widać kto wyczytał trochę prawdy o sobie która go aż tak mocna zdenerwowała. W internecie łatwo jest krytykować ale najpierw lepiej spojrzeć prawdzie w oczy i pomyśleć trochę nad sobą.
sakrafixa,czarny to zly!!
To czarne dzinksy w czarnych szmatact ograniczaja ludowi to co sami ko9nsumuja.Ilez to bab i dzieci ta czarna banda lobuzow przetruchtala,a miedzy soba jakie sabaty wywijaja -BOZE NIE POZWOL IM NA TO!!!
Twórczość przez wielkie... TFU!!!
Kim ta niespełniona autorka jest? Jak sądzę nikim znaczącym w poważnej literaturze, skoro jej jedynym sposobem na zaistnienie jest swoiste nadgryzanie tabu... Zachowuje się, jak mała dziewczynka chcąca koniecznie na siebie zwrócić uwagę dorosłego świata choćby przez to, że wypije wodę z wazonu z kwiatami, albo zrzuci obiad ze stołu... Śmie w dodatku namawiać innych, by zaczęli myśleć- to już zakrawa o ironię...
prawda
wszystkie osoby które krytykują tą panią są właśnie takimi kurami bojącymi się wyjść z kręgu i oczywiście agresywnymi kurami, bojącymi się, że przez takich jak ona coś nieznanego dla ich wąskiego umysłu zacznie im z każdej strony zagrażać. Ludzie powinni przestać się tak strasznie bać, przecież przed śmiercią i tak nikt nie ucieknie, i przed wszystkimi innymi faktami w życiu, o których nie wolno rozmawiać. Gdyby nie ten strach, głównie strach przed niewiedzą wielu spośród nas nie byłoby tak agresywnymi. Bo agresja bierze się z nieporadności. I każdy niemyślący cham, który jedyne co potrafi w strachu przed przeczytanymi tu faktami, to powiedzieć że ta pani jest gruba:) tak naprawdę jest bardzo smutnym nieporadnym człowiekiem..
sacrum profanum
potrzeba nam fachowej pomocy w naszych zboczeniach 'normalności'. rażąca opinia niestety o fakty oparta. pozdrawiam
Katarzyna Miller
uwielbiam Panią Katarzynę!!! jest wspaniała w każdym calu
tabu zbyt wiele
Mam podobne zdanie jak pani Katarzyna i cieszę się bardzo ,że są jeszcze osoby które próbują i mają odwagę w tym zakłamanym społeczeństwie mówić o normalności i walczyć z tabu.Pozdrawiam i dziękuję.
Kasia
A ty nie jestes klabzdrowaty? Nawet jesli nie otyly to z pewnościa ocięzalość umyslowa Ciebie dopadla
bardzo lubię
Pani Kasiu, bardzo Panią lubię. Czytam Pani artykuły w Zwierciadle i przeczytałam książkę. Cieszę się, że głośno mówi Pani o tym o czym ja jeszcze po cichu myślę. Pozdrawiam
czy czeka ją los nargala ?
czy diabeł przyjdzie po swoje ?
skad sie biora nasze tabu
to duza zasluga czarnych ktorzy staraja sie jak moga ze ta sfera byla jedna wielka czarna dziura a sami jak wiadomo nie maja z seksem takze homo jakichkolwiek problemow.
skandal !!!
To już Gazeta Wyborcza nie wystarcza ??????
O wywiadzie Katarzyny Miller
Wywiad jest świetny!!!Szkoda,że na rynku wydawniczym prawie nie ma tego typu książek.Wiele uznania dla Pani Katarzyny!
aHa czy aCHa
ktoś napisał aCHa bo wcześniej ktoś powiedział aHa (dół str. 2)

