Wywiad

Jesteśmy samozwańczymi ambasadorami Gruzji – z Anną Dziewit-Meller i Marcinem Mellerem rozmawia Grzegorz Wysocki

13-12-2011 | Grzegorz Wysocki / Książki WP

  A A A
Jesteśmy samozwańczymi ambasadorami Gruzji – z Anną Dziewit-Meller i Marcinem Mellerem rozmawia Grzegorz Wysocki
"__wlasne

Grzegorz Wysocki: Wszystko zaczęło się od Waszego pomysłu na książkę czy też Wasza powszechnie znana miłość do Gruzji sprowokowała Świat Książki do złożenia Wam propozycji?

Anna Dziewit-Meller: Wszyscy wiedzieli, że ciągle jeździmy do Gruzji, że…

Marcin Meller: …wzięliśmy tam nawet ślub w 2007 roku…

Anna Dziewit-Meller: …że napisałam stamtąd kilka reportaży do różnych gazet, że Gruzja była stale  obecna w naszym życiu i pewnie dlatego propozycja napisania książki padła ze strony Wydawnictwa. Powiedzieli nam - tyle już tego macie, jest już gotowy jakiś materiał wyjściowy, czy nie byłoby warto tego wykorzystać?

I wtedy pomyśleliśmy, że to dobry pomysł. Przyznam szczerze, że nie przypuszczaliśmy w najśmielszych snach, że ta książka stanie się tak popularna. Wydawało się nam, w sumie słusznie, że historie z małego kraju na Kaukazie to jest raczej niszowy temat…

Grzegorz Wysocki: Możecie zdradzić, ile egzemplarzy książki sprzedaliście do tej pory?

Marcin Meller: Możemy. Akurat teraz jak byłem w Tbilisi, kumple się śmiali, bo przypomnieli sobie, że kiedy byliśmy tam, gdy książka dopiero wyszła, i mówiłem: „Kurde,  no, pewnie sprzeda się 5-7 tysięcy, a jak się sprzeda 10 to odniesiemy wielki sukces”. Tymczasem od premiery w maju do końca września sprzedało się 25 tysięcy i książka cały czas sprzedaje się dalej, przez cztery miesiące z rzędu byliśmy w pierwszej dziesiątce bestsellerów literatury faktu. A my chcieliśmy po prostu napisać ciekawą książkę, żeby się ludzie dowiedzieli…

Grzegorz Wysocki: Że taki kraj w ogóle istnieje?

Marcin Meller: Dokładnie. Chcieliśmy ją napisać w taki sposób, że jak ktoś nie wiem o nim nic, poza tym, że jest jakaś Gruzja, to żeby się czegoś dowiedział. Jak piszemy we wstępie, dla tych, którzy nie byli – zachęta do wyjazdu, dla tych, co byli – może się uśmiechną, powspominają własne historie, a jak ktoś nie lubi jeździć – przynajmniej będzie miał kilka wieczorów przyjemnej lektury. Mieliśmy taką nadzieję. A to wszystko, co się stało? Genialna rzecz.

Anna Dziewit-Meller: Nas najbardziej cieszy to, że ludzie pod wpływem tej książki rzeczywiście jeżdżą do Gruzji. Mamy bardzo dużo spotkań autorskich całej Polsce, właśnie teraz ruszamy z Krakowa do Krosna, Jasła i Rzeszowa. Takich spotkań od maja odbyło się już grubo ponad 40. Ludzie przychodzą na te spotkania i mówią nam, że pojechali, że byli, że widzieli, że mają podobne doświadczenia. Dla autora takiej książki jest to chyba największy komplement.

Grzegorz Wysocki: Czyli coraz więcej Polaków, także, a może przede wszystkim dzięki Wam, odwiedza Gruzję?

Marcin Meller: Nie przede wszystkim, bo już wcześniej, z roku na rok jeżdżąc do Gruzji, widzieliśmy coraz więcej Polaków. To nadal były bardzo małe liczby. W 2009 roku latem przyjechało do Gruzji ok. 2500 Polaków, w tym roku blisko 9 tysięcy, to jest nic! Jednak na pewno się tą książką przyczyniliśmy do wzrostu liczby odwiedzin.

Anna Dziewit-Meller: To wynika też z tego, że my, tak jak teraz, znowu rozmawiamy o Gruzji i znowu Gruzja pojawi się w jakimś medium. Promując tę książkę, tak naprawdę promujemy Gruzję, bo nie da się tego rozdzielić. Jeżdżąc też na spotkania autorskie do różnych miejscowości, bardzo dużych i bardzo małych, naprawdę namawiamy ludzi, żeby spróbowali, żeby zaryzykowali i ewidentnie przynosi to jakieś efekty.

Grzegorz Wysocki: Wasza książka póki co nie ukazała się jeszcze w Gruzji, prawda?

Anna Dziewit-Meller: Nie. Jest to o tyle zabawne, że wciąż się nie ukazała, a strasznie dużo osób o niej wie, bardzo dużo o niej mówiono, w telewizji a nawet – co nas zdumiało najbardziej – prezydent Saakaszwili podczas konferencji prasowej w Batumi, podczas pobytu polskiej delegacji wręczył egzemplarz książki prezydentowi Komorowskiemu, mówiąc przy tym, że bardzo go cieszy popularność książki o Gruzji w Polsce, bo to świadczy o sympatii naszego narodu do narodu gruzińskiego (śmiech).

Nie wiem, czy Bronisław Komorowski rzucił się natychmiast do lektury, ale miejmy nadzieję, że książkę przejrzał i że może kiedyś przeczyta (śmiech). Gruzińscy blogerzy mieszkający w Polsce tłumaczyli fragmenty książki i zamieszczali na gruzińskich stronach – reakcje na to były bardzo przychylne. Przed wydaniem książki czytało ją kilka osób stamtąd – mieli różne zastrzeżenia, na przykład dotyczące rozdziału poświęconego kobietom gruzińskim, ale generalnie byli na tak.

Grzegorz Wysocki: Ale prezydent Saakaszwili raczej nie miał możliwości przeczytania waszej książki?

Anna Dziewit-Meller: Sądzę, że raczej mu ją przeczytano.  

Marcin Meller: Podejrzewam, że ambasada wiedziała już, że to jest już bestseller w Polsce, wiedzieli, że Komorowski jedzie do Gruzji, poinformowali, a to jest też taka typowo gruzińska akcja: wziąć pod włos gościa, więc stąd było to przekazywanie książki. Poza tym Gruzini, zresztą tak jak Polacy, uwielbiają czytać o sobie, o tym, co tam, gdzieś tam o nas napisali. Gdy książka się ukazała, gruzińscy blogerzy znający język polski tłumaczyli jej fragmenty i wrzucali, pisały o tym gazety gruzińskie…

Anna Dziewit-Meller: Bardzo możliwe, że książka w przyszłym lub następnym roku ukaże się po gruzińsku, bo jest też takie oczekiwanie, pytają nas o to.

Grzegorz Wysocki: Znacie na pewno książki Wojciecha Góreckiego, autora Planety Kaukaz i Toastu za przodków, rewelacyjnych moim zdaniem, rzetelnych i erudycyjnych książek o Gruzji i innych republikach kaukaskich?

Anna Dziewit-Meller: Oj, tak!

Marcin Meller: No, ba! Z Wojtkiem Góreckim widziałem się nie dalej jak wczoraj, bo mu przywiozłem adżikę, czyli taką pikantną przyprawę na bazie ostrej papryki. Można ją, oczywiście, kupić i w Polsce, ale najlepsza jest domowa i to z Megrelii, to jest taki rejon zachodniej Gruzji, więc przywiozłem mu słój domowej adżiki i kupiłem dwie książki w Tbilisi, bo wiem, że pisze kolejną książkę.

Grzegorz Wysocki: Zgodzicie się, że jego książki różnią się od Gaumardżos!, prawda?

Marcin Meller: Oczywiście, że tak. Po pierwsze, Wojtek jest najlepszym specjalistą w Polsce od Kaukazu. Planeta Kaukaz i Toast za przodków to fantastyczne książki. Książki Wojtka są trudniejsze, bardzo erudycyjne, bardziej klasycznie reporterskie, pogłębione antropologiczne etc. Natomiast dla nas w sumie największym komplementem był moment, kiedy daliśmy Góreckiemu maszynopis naszej książki (zresztą on nam poprawił sporo błędów i zasugerował jakieś korekty), powiedziałem mu otwartym tekstem: „Wojtek, znamy się nie od dzisiaj, bez żadnej ściemy, słuchaj, uznasz, że nie podoba ci się, nic nie mów, albo powiedz prywatnie”. A on powiedział, że przeczytał, że chętnie napisze nam blurba i tyle. Czekamy teraz na jego trzecią część trylogii kaukaskiej.

Grzegorz Wysocki: Można powiedzieć, że razem z Wojtkiem Góreckim, jesteście takimi bardzo aktywnymi i skutecznymi ambasadorami Gruzji w Polsce, prawda?

Anna Dziewit-Meller: (śmiech) Samozwańczymi ambasadorami.

Marcin Meller: Nie będziemy przeczyć. Wojtek Górecki jest takim ambasadorem w kręgach bardziej intelektualnych, a to, co my przez pół roku zrobiliśmy, to nasi znajomi z branży reklamowej, śmieją się, że ambasada Gruzji nie miałaby na to kasy w żadnym budżecie. To przecież nie tylko książka, to także kwestia tych kilkudziesięciu miast w Polsce, które odwiedziliśmy, kwestia mediów, także lokalnych.

Nie kryjemy, łaziliśmy wszędzie gdzie się dało, znajomi się śmiali w czerwcu, że strach otworzyć lodówkę, żebyśmy nie wyskoczyli z tą Gruzją. No i dobrze. Zwłaszcza, że my mamy pełną świadomość, że Gruzja jest takim krajem, że tam nigdy nie pojedzie turysta masowy, bo nie ma hoteli all-inclusive itd.

Anna Dziewit-Meller: To nie jest jeszcze kraj na taką turystykę i pewnie nigdy nie będzie, chociażby dlatego, że tam wybrzeże jest mniej atrakcyjne niż góry.



Tagi: Anna Dziewit-Meller, gaumardżos!, gruzini, gruzja, Marcin Meller, saakaszwili, Tbilisi

oceń
9
0
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Szukaj w serwisie

Zakupy

O firmie| Dla prasy| Reklama| Biznes z WP| Skontaktuj się z WP| Praca| Prywatność| Polityka antyspamowa| Regulamin
Zobacz wszystkie serwisy| RSS
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska