Recenzje

recenzent
Grzegorz Wysocki
Grzegorz Wysocki

ocena

8/10

Lord Jim à rebours?

10-06-2010

  A A A

Na kolejnych stronach powieści poznajemy opowiadaną przez młodego mężczyznę historię „obcego", Mustafy Sa'ida, który tuż po I wojnie światowej zamieszkał w Londynie, tam studiował, pracował oraz, przede wszystkim, „polował" na Europejki, rozkochiwał je w sobie, uprawiał z nimi seks i zabawiał się ich kosztem (w latach 1922-1923 żył jednocześnie z pięcioma kobietami). Punktem zwrotnym opowieści jest poznanie przez Mustafę Jean Morris, demonicznej femme fatale, za którą ówczesny wykładowca ekonomii na Uniwersytecie Londyńskim, a późniejszy zbrodniarz, uganiał się przez trzy lata. Część historii Mustafy poznajemy dzięki temu, co sam opowiada swojemu młodemu przyjacielowi, część z późniejszych poszukiwań młodzieńca, jego przypadkowych spotkań z osobami, które znały Mustafę, rozmów z jego żoną czy w końcu dzięki pokonaniu żelaznych drzwi, za którymi znajduje się pokój Sa'ida, „muzeum figur woskowych" czy raczej niekończąca się „jaskinia kłamstw".

Według dziennikarza „The Guardian" ta klasyczna sudańska powieść jest odwrotnością Conradowskiej podróży w głąb Afryki, ale czytając Sezon migracji na Północ jeszcze więcej niż o Jądrze ciemności myślałem o Lordzie Jimie. Mustafa, podobnie jak Jim, w każdym miejscu jest „obcy", ale – inaczej niż bohater Conrada – zamiast uciekać, coraz bardziej pogrąża się w chaosie, uprawia kompulsywny seks, poszukuje coraz to mocniejszych wrażeń, w końcu zostaje mordercą, barbarzyńcą, którego Północ osądzi według własnych kryteriów. Podobnie jak w Lordzie Jimie, historię głównego bohatera poznajemy z różnych źródeł, które ostatecznie układają się w pełniejszy (ale wciąż niedokończony) obraz postaci. Do tego jeszcze uwodzicielska moc Jima i Mustafy, ich usilne próby odnalezienia się wśród „obcych" oraz proces sądowy Sa'ida, w którym również odnajdziemy pewne analogie do procesu Jima: „Ława przysięgłych miała przed sobą człowieka, który nie chciał się bronić, który stracił ochotę do życia. Wahałem się owego wieczoru, kiedy Jean szlochała mi do ucha: >>chodź ze mną, chodź!<< Wtedy moje życie się dopełniło i nie było powodu, żeby ciągnąć to dalej. Wahałem się jednak i w krytycznym momencie obleciał mnie strach. Miałem nadzieję, że od sądu dostanę to, czego sam nie zdołałem dokonać, lecz oni odgadli chyba mój cel i postanowili nie spełniać ostatniej nadziei, jaką w nich pokładałem".

Zaledwie 130-stronicowa powieść, a czytelniczych wrażeń i emocji tyle, że moglibyśmy nią obdarzyć kilka dużo obszerniejszych tomów. Skromny objętościowo Sezon migracji na Północ to utwór wielowątkowy, wieloznaczny, otwarty na dziesiątki różnych odczytań i interpretacji. Powieść frapująca zarówno dzięki doskonale poprowadzonej narracji, jak i poruszanym w niej problemom (chociażby ja-Inny, płeć w społeczeństwach zachodnich i arabskich itd.), ujmująca poetyckimi opisami sudańskiej wioski i pobudzająca wyobraźnię czytelnika erotycznymi fragmentami poświęconymi londyńskim „przygodom" Mustafy. Nic tylko czytać i współczuć mieszkańcom krajów Zatoki Perskiej i Sudanu, gdzie książka do dzisiaj objęta jest zakazem druku.



poprzednia poprzednia 1 2 z 2
oceń
ocena: 5
głosów: 14
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Szukaj w serwisie

Zakupy

O firmie| Dla prasy| Reklama| Biznes z WP| Skontaktuj się z WP| Praca| Prywatność| Polityka antyspamowa| Regulamin
Zobacz wszystkie serwisy| RSS
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska